Kierunek lekarski, Uniwersytet Radomski im. Kazimierza Pułaskiego (dawny UTH) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest zdecydowanie więcej, ale przy dobrej organizacji i systematyczności da się wszystko ogarnąć i zdać.

Pierwszy rok – anatomia jest naprawdę fajnie prowadzona. Prosektorium jest nowoczesne, estetyczne i funkcjonalne, a prowadzący zazwyczaj są pomocni, dobrze tłumaczą i mają normalne podejście do studentów. Histologia również jest ciekawie prowadzona, chociaż z zaliczeniem bywa już trochę gorzej. Jednak przy regularnej nauce można sobie spokojnie poradzić. Pozostałe przedmioty są raczej bez większych problemów do zaliczenia.

Drugi rok – na plus zdecydowanie biochemia. Zajęcia prowadzone są w bardzo ciekawy sposób, a prowadzący to człowiek z ogromną pasją, przy tym niezwykle miły i kulturalny. Niestety, jak na Uniwersytet Radomski przystało, nie mogło zabraknąć przedmiotu, który potrafi skutecznie uprzykrzyć życie studentom. Mowa oczywiście o biofizyce. Pani prowadząca ma bardzo wysokie wymagania i można odnieść wrażenie, że uważa swój przedmiot za najważniejszy na całych studiach medycznych. Niestety, wiele osób ma problem z jego zaliczeniem i ostatecznie kończy z warunkiem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wymagania są momentami zupełnie nieproporcjonalne do znaczenia tego przedmiotu na kierunku lekarskim.
Najbardziej zastanawiające jest to, że studenci potrafią bez większych problemów zaliczyć fizjologię, czyli jeden z kluczowych i bardzo wymagających przedmiotów na kierunku lekarskim, a jednocześnie mają ogromne trudności ze zdaniem biofizyki. Warto podkreślić, że fizjologia prowadzona jest przez fantastycznych, kompetentnych i zaangażowanych ludzi, którzy potrafią wymagać, ale jednocześnie świetnie tłumaczą i traktują studentów z szacunkiem. To najlepszy dowód na to, że można stawiać wysokie wymagania bez niepotrzebnego utrudniania życia. W przypadku biofizyki można natomiast odnieść wrażenie, że ambicje osoby prowadzącej przesłaniają rzeczywisty cel zajęć, jakim powinno być przede wszystkim przekazywanie wiedzy.

Trzeci rok – moim zdaniem zdecydowanie najgorszy i najcięższy ze wszystkich. Jeśli wydaje Wam się, że pierwszy rok był trudny, to trzeci może bardzo szybko zweryfikować Wasze wyobrażenia o studiowaniu medycyny w Radomiu. Największym problemem jest oczywiście wszystkim dobrze znana diagnostyka laboratoryjna. Materiału jest ogromna ilość, a na zaliczeniach wymaga się niemal dosłownego odtwarzania treści przedstawionych na wykładach. Nie wystarczy rozumieć zagadnienia trzeba jeszcze odpowiedzieć dokładnie tak, jak oczekuje tego prowadzący. Do tego dochodzi bardzo trudna komunikacja z osobą prowadzącą. W moim odczuciu brakuje otwartości na współpracę ze studentami, a ustalenie czegokolwiek potrafi być naprawdę problematyczne. Efekt jest taki, że bardzo wiele osób nie zalicza tego przedmiotu.
Co ciekawe, diagnostyka laboratoryjna przez długi czas była przedmiotem kontrolnym, co oznaczało, że nie można było uzyskać wpisu warunkowego niezaliczenie skutkowało koniecznością powtarzania roku. W pewnym momencie okazało się jednak, że warunek jest możliwy. Trudno nie odnieść wrażenia, że wpływ na tę zmianę mogły mieć liczne skargi studentów. Wielokrotnie słyszałam o sytuacjach, w których studenci byli zmuszeni przychodzić na uczelnię w towarzystwie rodziców, a nawet prawników, aby wyjaśnić problemy związane z zaliczeniami czy organizacją studiów. Samodzielne uzyskanie pomocy lub konkretnych odpowiedzi bywa bowiem niezwykle trudne. To dość absurdalne, że dorośli ludzie, studiujący tak wymagający kierunek jak medycyna, muszą niekiedy szukać wsparcia osób trzecich, żeby ich problemy zostały potraktowane poważnie. W mojej ocenie świadczy to o poważnych problemach w komunikacji między uczelnią a studentami.
Niestety, nie wszystkie pozostałe zajęcia stoją na odpowiednim poziomie. Dobrym przykładem jest genetyka. W mojej ocenie sposób prowadzenia tego przedmiotu pozostawia bardzo wiele do życzenia. Prowadzący sprawia wrażenie osoby mało zainteresowanej przekazywaniem wiedzy i pracą ze studentami. Zamiast tłumaczyć trudniejsze zagadnienia i angażować grupę, znaczną część czasu spędza przed komputerem. Do tego dochodzi nieprzyjemne podejście do studentów i brak atmosfery sprzyjającej nauce. Trudno w takich warunkach wynieść z zajęć coś wartościowego, zwłaszcza że genetyka jest przecież istotnym elementem kształcenia przyszłych lekarzy.

I tutaj dochodzimy do największego problemu tej uczelni, czyli ogromnego chaosu organizacyjnego. Zasady potrafią zmieniać się niespodziewanie, informacje bywają sprzeczne, a studenci często nie wiedzą, czego właściwie mają się spodziewać. Czasami można odnieść wrażenie, że regulamin jest interpretowany inaczej w zależności od sytuacji.

Najbardziej frustrujące jest to, że trudność studiowania na tej uczelni nie zawsze wynika z ilości materiału czy poziomu kształcenia, ale często z podejścia niektórych prowadzących i sposobu organizacji zajęć. Studenci medycyny doskonale wiedzą, że wybrali wymagający kierunek i są przygotowani na intensywną naukę. Czym innym są jednak wysokie wymagania merytoryczne, a czym innym stwarzanie niepotrzebnych przeszkód w zaliczaniu przedmiotów.
Studia medyczne powinny być trudne ze względu na zakres wiedzy, którą trzeba opanować, a nie ze względu na charakter prowadzącego, brak komunikacji czy nieprzewidywalne zasady zaliczeń.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Prosektorium jest bardzo dobrze zagospodarowane i funkcjonalne, a sale dydaktyczne, m.in. te przeznaczone do zajęć z biochemii, są dobrze wyposażone i przystosowane do prowadzenia zajęć. Biblioteka również zasługuje na pochwałę jest dobrze zaopatrzona, dzięki czemu studenci mają dostęp do wielu potrzebnych podręczników i materiałów naukowych. Pod tym względem uczelnia naprawdę wypada dobrze.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Ogólnie ludzie są spoko. Nie ma wyścigu szczurów.

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny wynajmu mieszkań są na całkiem przystępnym poziomie. W pobliżu uczelni można znaleźć naprawdę fajne mieszkanie w rozsądnej cenie, więc pod tym względem Radom wypada całkiem korzystnie na tle większych miast akademickich.

Życie w mieście

Jeśli chodzi o samo miasto, Radom jest stosunkowo niewielki i raczej spokojny. Niestety, nie dzieje się tu zbyt wiele, szczególnie jeśli chodzi o życie studenckie, rozrywkę czy możliwości spędzania wolnego czasu. Osoby przyzwyczajone do większych miast mogą odczuwać pewien niedosyt.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Gdybym miała wybierać ponownie nie zdecydowałabym się na tę uczelnię. Mam wrażenie, że większość studentów prędzej czy później kończy z jakimś warunkiem, a niektórzy muszą nawet kilkukrotnie powtarzać rok, ponieważ zaliczenie poszczególnych przedmiotów bywa wyjątkowo trudne. Można również zobaczyć ile osób przenosi się na inną Uczelnię. Szczególnie negatywnie oceniam podejście osoby prowadzącej diagnostykę laboratoryjną, która moim zdaniem zamiast wspierać studentów w nauce, dodatkowo utrudnia im studiowanie.
Atmosfera panująca na uczelni, ciągły stres, niepewność i problemy organizacyjne potrafią naprawdę odbić się na zdrowiu psychicznym. Momentami można odnieść wrażenie, że zamiast skupiać się na zdobywaniu wiedzy i przygotowaniu do przyszłego zawodu, trzeba przede wszystkim walczyć o przetrwanie kolejnego semestru.

Osobom rozważającym rekrutację na tę uczelnię radzę bardzo dobrze przemyśleć swoją decyzję. Sama, mając dzisiejsze doświadczenia, z pewnością wybrałabym inne miejsce do studiowania medycyny.