Kierunek lekarski (Wojskowy w ramach MON), Uniwersytet Medyczny w Łodzi - opinia studenta VI roku studiów stacjonarnych
Jak wygląda nauka na pierwszym roku?
O 1 roku ciężko mi się wypowiedzieć, bo zaczynałem w 2020 roku. Wtedy ten kierunek i wojsko wyglądało zupełnie inaczej. Z tego co słyszę to jest gorzej niż za moich czasów. Wtedy byliśmy z racji COVID zamknięci na pół roku od października w koszarach na WCKMed. Okres wspaniały, bo ciągle robiliśmy imprezy na świetlicy, nasi przełożeni nas nie kontrolowali, a jeśli złapali Cię będącego pod wpływem to co najwyżej musiałeś o 3:00 w nocy biegać przez 1h po lesie "Sherwood" kmwtw. Teraz za takie akcje można wylecieć ze studiów. Prace gospodarcze polegające na tym, że jednego dnia trzeba wnieść szafy na 3 piętro, a drugiego je jednak znieść. Ja z chłopakami z mojego rocznika umeblowaliśmy cały jeden akademik (pudel) więc mam nadzieję, że się będzie Wam tam dobrze mieszkać.
Nie oszukujmy się, nauki jest o wiele więcej niż w liceum. Trzeba uczyć się regularnie i nastawić się, że ilość godzin nie wpływa na to czy dostaniesz 5 czy 4 lecz na to czy w ogóle zdasz. Anatomia była prowadzona ciekawie, a asystenci się starali. Histologia od 100 lat w Polsce się nie zmieniła tylko kiedyś rysowało się preparaty radzieckimi kredkami, a teraz używasz amerykańskich kredek (tak jest na każdej uczelni w Polsce). Chemia i biofizyka porażka. Do tej pory pamiętam jak mój kolega dobrze zrobił zadanie na egzaminie z chemii i poprosił o poprawienie oceny z 2 na 3 i usłyszał, żeby nauczył się korzystać z kalkulatora. Trzeba nastawić się na to, że zadaniem uniwersytetu na 1 roku jest odsianie tych co się nie nadają, a naszym żeby się im nie dać. Polecam też zdawać wszystko w 1 terminach, bo w wakacje są szkolenia wojskowe i nie ma czasu na naukę (1 miesiąc wojska, 1 na praktyki i 1 na wydawanie żołdu w Tajlandii) plus była sytuacja, że 3 termin anatomii był po podpisaniu umowy z wojskiem i jak ktoś jednak go nie zdał to płacił 30k, a jak nie podpisał umowy to nie mógł podejść do 3 terminu.
2 rok trochę jest lżejszy, ale nie można osiąść na laurach, że jak już zdałem 1 rok to na pewno skończę studia. Polecam uczyć się fizjo i patofizjo, bo się przydaje na ostatnich latach. W wojsku trzeba podpisać na początku tego roku umowę, że zobowiązuje się pracować dla wojska 12 lat po studiach albo oddać 114k zł (ma się zwiększyć ta kwota do 500k zł w najbliższych latach, bo MON nie przekalkulował, że dając od 1 roku podchorążemu 6,5k zł ten może bez problemu uzbierać sobie te 100k i się od razu wykupić po studiach xd). Wtedy też następuje zmiana w podejściu do Was, bo stajecie się żołnierzami zawodowymi i nagle macie znać cały regulamin WP i robić wszystko co każą, bo wiedzą, że od tego momentu już nie zrezygnujecie (jak zrezygnujecie po 1 roku to nie płacicie nic, a potem licznik się nabija).
3 rok jest chyba najcięższy. Farma z prof. Kowalczykiem kosi równo niczym maszynka głowy przed unitarką. O patomorfologii z byłym rektorem nie wspomnę. Po prostu się trzeba uczyć codziennie ile się da. Na każdym roku znajdzie się ktoś kto napisze e-mail do zakładu farmy z pretensjami o kolokwia co kończy się uwalaniem na kolejnych xd.
4 rok to inny wymiar. Możecie swoje monodolary zgromadzone po 3 roku wydawać na podróże co weekend. Wszystkie egzaminy wchodzą jak masełko. Kończą się bezsensowne przedmioty i zaczyna się era zbierania bezsensowych wywiadów, których nawet nie omówicie. Nagle stajecie się przyszłymi lekarzami. Jeśli wykażecie zainteresowanie, to większość lekarzy pokaże Wam wszystko o co poprosicie. Koła naukowe stają przed Wami otworem. Prace naukowe same się piszą , bo macie tyle wolnego czasu. Ten rok to ziemia obiecana w ciągu tych 6 lat. Polecam wykorzystać ten rok na rozwój Waszych medycznych zainteresować czy każdych innych.
5 rok zaczyna trochę z lekkim przytupem wchodzić. W zależności jak ułoży Wam się plan może być przyjemny albo wymagający, ale również jest miło chociaż nauki jest więcej niż na 4.
6 rok to już totalne przepalenie wojskiem i chęć skończenia tego cyrku jak najszybciej. 4 egzaminy ustne (każdy złożony z praktyki i teorii) do zdania w terminie jaki sobie ustalicie z Waszym egzaminatorem. Na wojsko kładziecie już potężną lachę i tylko się uczycie pod te egzaminy i KET (taki LEK, ale uczelniany). Wspaniały rok.
Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?
Uczelnia daje ogromne możliwości. Zaczynając od kół naukowych, erasmus, IFMSA, praktyk zagranicznych do konferencji. Trzeba tylko chcieć i znaleźć czas. Polecam, żeby pod koniec studiów nie mówić sobie "a mogłem zrobić to albo tamto".
Jeśli chodzi o taką przyziemną stronę to jest przyzwoicie. Po 6 latach uważam, że UMED Łódź jest najnowocześniejszą uczelnią medyczną w Polsce. Są minusy jak na każdej uczelni, ale jak się wytrzyma pierwsze 3 lata to jest już bajka. Potrafią jednak robić pod górkę na 1 czy 2 roku, ale to tak jest na każdej uczelni nie oszukujmy się. Trzeba oddzielić ziarno od plew.
Jeśli chodzi o wojsko to sytuacja jest ciekawa. Mianowicie powiedzą Wam co to oni Wam nie zaoferują, a kończy się to w lipcu na uczeni się o donośności artylerii w Polsce albo jak zbudowany jest KTO Rosomak. Najlepszą rzeczą jest na 5 roku poligon wojskowy "Military Doctor". Czysta perełka medycyny wojskowej. Ściągany jest cały sprzęt z okolicznych jednostek w tym śmigłowiec z Tomaszowa Mazowieckiego i rozpoczyna się wojna. Tam ćwiczymy od 1 kontaktu z poszkodowanym w okopie do transportowania go do MEDEVAC z placówki 2 poziomu do 3 poziomu. Poezja, ale to tylko 1 tydzień przez całe studia xd.
Wojsko ogólnie będzie utrudniać Wam wszystko na każdym kroku. Jedynie komendant jednostki WCKMed będzie po Waszej stronie. Reszta kadry będzie Wam zazdrościć, że w wieku 19 lat zarabiacie 6,5k plus będziecie lekarzami i będą starać się wyżywać na Was. Trzeba mieć psychę, żeby przejść przez to nie kończąc u psychiatry.
Jaka atmosfera panuje na uczelni?
Studenci cywilni będą od Was mentalnie 5 lat młodsi. Wy będziecie przejmować się tym czy zaraz wojna nie wybuchnie i nie traficie do szpitala wojskowego, a oni w tym czasie będą myśleć jaki kolor scrubsa wybrać na blok z pediatrii. U mnie na roku są fajne osoby. Są oczywiście jednostki z problemami psychicznymi, ale po apelu porannym zapominacie o nich. Z tego co wiem to teraz na 1 rok potrafią przyjść "wybitne" jednostki, dla których śmieszne jest wrzucenie chłopakowi do pokoju worka z moczem, ale tak jest jak przyjmuje się do wojska każdego kto podniesie rękę. Tutaj 90% ludzi przyszło, bo się nigdzie nie dostało, 5% bo lubi wojsko, a 5% bo im tatuś pułkownik kazał.
Jak jest z mieszkaniem?
Początkowe lata pokój 2 osobowy i wspólne łazienki, a od 4 roku łazienka na pokój. Kuchnie wspólne, lodówek może być 6 na 140 osób. Ogólnie do przeżycia, ale na 6 roku czujesz się jak w więzieniu.
6:20 apel codziennie, a potem szykujesz się i wyruszasz zdobywać wiedzę. Na początkowych latach jeździsz w mundurze na zajęcia, potem nabierasz pewności siebie i w zwykłym ubraniu. Błagam Was jak będziecie już na 4 roku to nie chodźcie w tych spodniach wojskowych, które widziały pralkę ostatni raz po unitarce i fartuchach na odziały tylko kupcie sobie już ten scrups (lekarze potem się śmieją z Was xd)
Życie w mieście
Łódź jest jaka jest. Najważniejsze to jak idziecie na Piotrkowską na imprezę to wracajcie potem razem, bo czasami szanowni obywatele potrafią Was zaczepić. Komunikacja nie istnieje więc ogarnijcie sobie kolegę z grupy co ma samochód i się składajcie na paliwko i parkingi z nim, zaoszczędzicie przez to ogrom czasu.
Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki
Jako prawie oficer WP i przyszły lekarz mogę powiedzieć tak. Ten kierunek jest unikatowy. Nauczy Was tak życia jak nic innego. Zobaczycie i przeżyjecie tutaj wszystko przez co nic Was potem w życiu nie zaskoczy. Medycyna jest taka sama wszędzie, ale jeśli dostaliście się na jakieś inne studia medyczne to odpuście sobie MON. Nie wybierajcie tych studiów tylko dla tych pieniędzy, bo się sparzycie i będziecie tylko marudzić od 1 roku. Wojsko jest specyficzne. Takich debi.. co zajmują wysokie stanowiska nigdzie nie spotkacie. Idiotyczne decyzje przełożonych przeplatają z zajebistymi momentami ze znajomymi. Wiadomo, że po studiach staż możecie robić tylko w szpitalach wojskowych i potem Was przydzielają na jednostki wojskowe, ale to jest do przeżycia (zawsze można się wykupić). Jeśli tego nie czujesz to nie idź, bo będziesz nienawidzić tego miejsca. Ja zaczynałem jak było lżej na 1 roku więc bym powtórzył tą przygodę, ale w obecnym formacie bym tego miejsca nie wybrał. Nie ma co się męczyć, studia mają być najlepszym okresem w życiu, a nie ciągłym słuchaniem niedowartościowanych przełożonych, którzy się na Was wyżywają, bo wykorzystują swoją pozycję. Nawet za pomalowane paznokcie potrafią zrobić aferę na poziomie zgubienia broni w Akademii Wojsk Lądowych.