Kierunek lekarski, Uniwersytet Opolski - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Z racji tego, że pierwszy rok za mną to postanowiłem podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Kierunek lekarski na tej uczelni jest dość dobry, jednak oczywiście nie jest on bez wad. Do anatomii i biochemii przejdę na koniec, a najpierw opiszę całą resztę.

I SEMESTR
Strasznie dużo zajęć - przygotujcie się, że będą takie tygodnie gdzie będziecie spędzać czas na uczelni od rana do wieczora. Głównym winowajcą takiego stanu rzeczy jest po prostu MASA przedmiotów humanistycznych - humanizacja medycyny, historia medycyny, socjologia medycyny, kompetencje interpersonalne, łacina, angielski. Przedmioty, które niewiele wnoszą, a głównie przeszkadzają w nauce - przychodzisz po 19:00 do domu i masz jutro wejściówkę z biologii molekularnej i chcesz się uczyć? Dobrze, ale pamiętaj że musisz jeszcze przygotować prezentację na humanizację, konspekt na socjologię itd. Część z nich jest online, na część trzeba niestety pofatygować się na uczelnię. Zdanie tych przedmiotów to oczywiście formalność, ale trzeba je przeczekać. Taki obraz I semestru, ale na szczęście jest duża poprawa w kolejnym. Zgadnijcie dlaczego.

Histologia - bardzo dobra katedra z kompetentnymi prowadzącymi. Ćwiczenia są bardzo przyjemne, a dostęp do platformy Histech, gdzie znajdują się zdjęcia tkanek, które oglądamy na zajęciach bardzo ułatwia naukę. Najwięcej trzeba się uczyć na seminaria, które są dość wymagające, ale nawet jeśli powinie Wam się noga to nie będzie problemów z poprawą. Przedmiot trwa dwa semestry i kończy się egzaminem. Większość wiedzy jaką wyniesiecie z tego przedmiotu raczej nie przyda się później, ale dobrze orientować się jak zbudowany jest organizm człowieka od podstaw. Będziecie zadowoleni.

Biofizyka - ciekawe wykłady i bezproblemowe seminaria z panem Profesorem. Ćwiczenia przyjemne i praktyczne. Spoko przedmiot.

Biologia molekularna - same ćwiczenia w porządku. Najcięższe są wejściówki, ale jest to jak najbardziej przedmiot do zdania. Prowadzący nie robią problemów.

Embriologia - dziwny przedmiot. Zdacie go, ale wcześniej będzie trzeba zrobić parę czasochłonnych i strasznie głupich rzeczy (kiedyś zrozumiecie). Pomimo tego, że ludzie na początku obawiają się tych zajęć to koniec końców co roku nie zdaje tylko kilka osób.

Elementy chemii - dużo ćwiczeń, które bywają wyczerpujące (przynajmniej ja miałem takie odczucia). Wiele też zależy od prowadzącego, bo są mniej i bardziej mili. Na ćwiczeniach i seminariach pisze się wejściówki, po drodze są dwa kolokwia, a całość kończy się egzaminem. Egzamin nie jest jakiś niesamowicie trudny, ale zwyczajnie trzeba się na niego przygotować. Z przedmiotów, które kończą się w I semestrze, ten jest zdecydowanie najtrudniejszy.

Techniki 3D - luźny przedmiot z bardzo fajnym prowadzącym. Będziecie zadowoleni.


II SEMESTR

Semestr dużo luźniejszy pod kątem harmonogramu. Z pierwszego semestru odchodzi aż 9 przedmiotów a dochodzi 5 (z czego dwa to WF i transkulturowe uwarunkowania medycyny - taki tam kolejny przedmiot humanistyczny żeby nie było zbyt luźno). Do gry wchodzą jednak opieka p., fizjologia i zdecydowanie najmniej przyjemny przedmiot na tej uczelni czyli biochemia.

Opieka pielęgnacyjna - bardzo dobre i praktyczne zajęcia. Mili i kompetentni prowadzący od których można się dużo nauczyć. Jest to przedmiot, który będę bardzo miło wspominał.

Fizjologia - przedmiot całkiem niezły. Wykłady bardzo ciekawe i dobrze prowadzone. Na ćwiczeniach było trochę praktyki, ale w większości to praca na komputerze i uzupełnianie dziennika laboratoryjnego (trochę nuda). Prowadzący są bardzo różni i wywołują bardzo różne emocje - część jest w porządku, ale są też tacy z którymi ciężko się pracuje. To jak Wam minie fizjologia na tym semestrze zależy w dużej mierze od prowadzącego. Sama wiedza (przynajmniej dla mnie) jest dość ciekawa i ma się podobno przydać w przyszłości na zajęciach klinicznych więc warto się uczyć. Kolokwia są ustne, a przedmiot kończy się dopiero na III semestrze więc jeszcze druga połowa przede mną.

Biochemia - Katedra niesamowicie wymagająca i ciężka do współpracy. Ćwiczenia zaczynają się od wejściówek, na które masz 6 minut. Jeśli jakiejś nie zdasz to będziesz mógł poprawić dopiero przed kolokwium. Seminaria są trzy i na pewno generują najwięcej stresu. Kolokwia to w teorii testy jednokrotnego wyboru, a tak naprawdę wielokrotnego - pytania typu "Wybierz tylko zdania fałszywe" A) I i II B) I, II, IV C) tylko IV D) II i III E) wszystkie prawdziwe (a same zdanie niekiedy długie i szczegółowe). Dodatkowo na 30 tego typu pytań macie 35 minut (nie wszystkie są ułożone w takiej formie, ale jest to spora część z nich). Jeśli nie zdacie któregoś kolokwium albo obu to zapraszamy we wrześniu (tutaj taki smaczek - jeśli nie zdacie obu kolokwiów to ich poprawę macie tego samego dnia). Żeby być jednak uczciwym to trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę opowieści studentów z wyższych lat to coś tu się zmieniło na lepsze i prowadzący są dużo milsi i luźniejsi niż kiedyś. To na plus. Moja rada dla przyszłych studentów - zróbcie WSZYSTKO żeby zdać wejściówki, seminaria czy kolokwia w pierwszym terminie. Drugie terminy w przypadku tej katedry są bardzo ryzykowne i mocno nieprzewidywalne.

Anatomia - przedmiot, który jest dla mnie osobiście raczej rozczarowaniem. Ćwiczenia mocno zależą od prowadzącego - są tacy, którym zależy i od których się czegoś nauczycie, a są też tacy przy których zajęcia będą do odbębnienia i przeczekania. Trochę bawi mnie to, że część z nich to rezydenci, którzy niekiedy nie potrafią powiedzieć czym jest dana struktura, którą oglądamy na zajęciach w prosektorium (like really?). Seminaria są w porządku - przygotowujecie prezentacje, a Pan Profesor komentuje całość. Będę tęsknił za uwagami i ciekawostkami Pana Profesora i ogólną atmosferą tych zajęć. Kolokwia są raczej dość łatwe i niezbyt motywują do regularnej nauki - jeśli siadam do nauki raptem dwa dni przed (czasem jeden) z niekiedy obszernych działów i zdaję za każdym razem to dla mnie coś jest nie tak. Zresztą, pytania i odpowiedzi na testach są tak ułożone, że często nawet jeśli nie ma się wiedzy to idzie wytypować prawidłową odpowiedź. O ile w pierwszym semestrze zajęcia w prosektorium były w miarę regularne tak w drugim ich prawie nie było - bardzo szkoda. Plusem jest to, że korzystamy z Anatomii Greya, który z całą pewnością jest przystępniejszy do nauki niż jakiś Bochenek. Katedra jest bardzo w porządku - idzie na rękę, pozwala wiele razy poprawiać (oni Wam krzywdy nie zrobią). Nie zrozumcie mnie źle - to nie jest tak, że nie trzeba się nic uczyć i zdacie. Jednak ja po całym roku znacznie bardziej czuję się kompetentny z biochemii i szlaków metabolicznych niż z budowy człowieka (a jak dla mnie powinno być na odwrót). Według mnie to jest rzecz do poprawy. Chociaż kto wie - może to wcale nie ma aż takiego znaczenia, bo ta anatomia i tak będzie wracać przez całe studia, a lepiej jest mieć dobre podstawy niż śmietnik w głowie z mnóstwem niepotrzebnych informacji. Przekonamy się w kolejnych latach.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Dopiero co skończyłem I rok więc ciężko mi powiedzieć. Z tego co wiem jest naprawdę dużo kół naukowych, IFMSA funkcjonuje więc pewnie jak się chce to można dużo zdziałać. Dokładnie jednak jak to wygląda wyjdzie pewnie w kolejnych latach więc pozwólcie, że tu skończę.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest całkiem dobra. Nie spotkałem się z sytuacją gdzie ktoś by odmówił pomocy - wręcz przeciwnie. Ludzie tu sobie pomagają, wspierają się i w większości są życzliwi. Większość wykładowców jest bardzo miła, dobrze się z nimi współpracuje i dają drugą szansę. Panie z dziekanatu są kochane i zawsze pomogą. Jest też jednak ciemna strona medalu i nie bądźcie naiwni. To jest ambitny kierunek gdzie jest dużo stresu i porównywania się - widać, że niektórzy ludzie lubią wyładowywać stres poprzez śmianie się z innych, np. że ktoś z czegoś nie zdał (pomimo tego, że sami przed każdym zaliczeniem są niesamowicie zestresowani i drżą o wynik). Oczywiście mało kto to robi otwarcie, ale da się to wyczuć. Nie zrozumcie mnie źle - nie jest tego dużo, ale takie zjawisko występuje (prawdopodobnie w dużo mniejszym natężeniu niż na innych uczelniach medycznych). Najlepiej takie jednostki ignorować, nie przejmować się nimi i zwyczajnie robić swoje. To są mali ludzie. Zdarzyły się też (na szczęście tylko kilka razy) sytuacje, gdzie niektórzy studenci chodzili na skargi lub z pretensjami do wykładowców o jakieś pierdoły. A wyścig szczurów raczej nie występuje - jedyny moment gdzie się go czuje to wejściówki z biochemii - 3 pytania, 6 minut START.

Jak jest z mieszkaniem?

Pomimo, że to małe miasto to mieszkania nie są wcale tanie, a też nie ma ich aż tak dużo.

Życie w mieście

Niestety nie jest to Wrocław czy Kraków. Zależy czego oczekujesz. Jeśli wystarczą Ci domówki, imprezy w akademiku czy wyjścia do pubów na piwo to myślę, że będziesz zadowolony. Klub jest jeden i jest taki 2/10. Bawi mnie trochę, że Opole kreuje się na miasto studenckie, ale ma tak naprawdę niewiele do zaoferowania studentom pod kątem rozrywki. Po 20:00 miasto jest puste i nie tętni życiem. Jest jednak dużo terenów zielonych, miasto jest całkiem ładne i zwyczajnie spokojne. Jeśli nie lubisz tłumów i raczej zależy Ci na zwykłym codziennym funkcjonowaniu w spokojnym miejscu to Opole jest dla Ciebie.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Gdyby anatomia była znacznie lepsza to bez wahania wystawiłbym ocenę 5/5, a tak jest tylko 4. Mimo to polecam kierunek lekarski na Uniwersytecie Opolskim. Jest trochę do poprawy, ale wierzę że w kolejnych latach będzie coraz lepiej. Wysokie wyniki LEKu w ostatnich latach o czymś świadczą.