Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (CM UMK) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych
Jak wygląda nauka na pierwszym roku?
Nauki jest dużo, w tygodniu niemalże codziennie odbywają się wejściówki - z anatomii (co prawda nie trzeba ich zdawać, punkty zdobyte na wejściach są "dla nas" - do wykorzystania na kolokwiach, jeśli by komuś zabrakło 1-2 pkt do zaliczenia), biochemii, biologii molekularnej, a w drugim semestrze na fizjologii, histologii (resztę już trzeba zaliczać na 60%). Mimo wszystko, moim zdaniem, jest do przeżycia, tempo jest narzucone i łatwo można z niego "wypaść" np. z powodu nieobecności, wtedy człowiek jest zawalony zaległościami - ale mi nie zdarzało się zarywać nocek, czy ekstremalnie zaniedbywać życia prywatnego z powodu nauki. Jeśli ktoś nie boi się raz na jakiś czas poprawki, czy zobaczenia 3 zamiast 5 w USOSie, to na luzie idzie do tego podejść tak, żeby bardzo nie ucierpiało zdrowie psychiczne. Książki są nieobowiązkowe, wszystko jest na dysku, więc zaopatrywanie się w podręczniki to decyzja indywidualna dla miłośników druku. Pierwsze wrażenie jest masakryczne, szczególnie że wita nas biologia molekularna i anatomia, ale do wszystkiego da się w końcu przyzwyczaić.
Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?
Są koła naukowe, działa ifmsa - ale w to mało kto angażuje się na 1 roku. Przy szpitalu mieści się biblioteka z pokojami do cichej lub wspólnej nauki.
Jaka atmosfera panuje na uczelni?
Jeśli chodzi o wykładowców - moja grupa trafiła na naprawdę pomocnych i prostudenckich ludzi. Katedra anatomii - anioły, nie ludzie prowadzili nasze zajęcia, naprawdę wyrozumiałe osoby ze zdrowym podejściem. Profesor W może i wydaje się nieustępliwy, ale też ostatecznie nie robił problemu z zaliczeniem egzaminu, 2 terminu nie zdało naprawdę niewiele osób. Histologia, embriologia i biologia komórki podobnie, naszych prowadzących powinno się wyświęcić - zajęcia prowadzone genialnie, zero problemów z zaliczeniem semestralnym. Na biochemii również miałam przyjemność mieć zajęcia z fantastycznymi adiunktami - atmosfera była bardzo przyjemna i egzamin do zdania. Najgorzej wspominam biofizykę i pierwszą pomoc/techniki zabiegów - jeśli chodzi o atmosferę, ale no w tym zawodzie trzeba mieć twardy tyłek i te przedmioty (a szczególnie ten drugi..) dobrze uczą radzenia sobie ze stresem.. ale tu też raczej nie powinno być problemu z zaliczeniem, chociaż poziom kolosów z biofizyki zależał od podgrupy. Zdawalność jest imo dobra, nie ma wielkiej odsiewki i dużo zależy od naszych chęci. Terminów też nie brakuje, a na 1 roku można brać warunki i to bez opłaty. Jeśli chodzi o studentów - atmosfera zależy od grupy, rocznika itp. itd. Dramy są na każdym uniwerku i bym w ogóle się tym nie kierowała przy ocenie, bo są to kwestie zwyczajnie losowe. Ludzie są raczej pomocni, to duży plus.
Jak jest z mieszkaniem?
Jest tanio w porównaniu do innych miast, to wynika z relacji znajomych. Ja wynajmuję droższe mieszkanie, ale na luzie można wynająć pokój w dobrej cenie i sensownej lokalizacji. Najważniejsze w szukaniu mieszkania - szukać blisko szpitala Jurasza i Ronda Jagiellonów, bo to w tej okolicy odbywa się większość zajęć. Jedynie anatomia jest na drugim końcu miasta, bo prosektorium mieści się na Kapuściskach, ale lepiej jest dojeżdżać dwa razy w tygodniu na zajęcia, niż jeździć na całą resztę. Na chemię ogólną też dojeżdżaliśmy, ale było to tylko jakieś 5 spotkań.
Życie w mieście
Komunikacja w porządku, punktualność autobusów czasem leży, co jest standardem w niemalże każdym mieście - tak po prostu działa zbiorkom. W Bydgoszczy mamy parki, jest wyspa młyńska i stary rynek - jest gdzie wyjść, jak znajdzie się trochę czasu. Bydzia do bardzo urokliwych nie należy, ale tragedii też nie ma - w niektórych miejscach można się nawet poczuć jak na wsi, taki klimacik :D
Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki
Pierwszy semestr kończyłam bardzo niezadowolona, ale dałam uczelni "drugą szansę" i z biegiem czasu okazało się, że wiele rzeczy nie jest takie złe, jak mi się wydawało - zmiana nastawienia, pory roku oraz minięcie tego "pierwszego szoku" sprawiły, że zaczynam w 2 rok naprawdę zadowolona.