Kierunek lekarski, Pomorski Uniwersytet Medyczny (PUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Wiadomo, jest przeskok ilościowy i jakościowy materiału względem liceum a studiami. Trzeba sobie samemu wypracować system nauki, najlepiej dopasowany pod siebie. Uważam, że było naprawdę przyjemnie, bo mimo wszystko ja miałam dużo czasu na spotkania ze znajomymi. Żadnych wejściówek nie było ani z anatomii, ani z histologii. Fizjologia i biochemia na drugim roku dopiero się pojawia, więc spore odciążenie w porównaniu do innych uczelni, gdzie te przedmioty są zwykle razem na 1 roku. Czytałam dużo opinii w Internecie nt. nieprzyjemnych wykładowców - być może miałam szczęście, ale naprawdę, wykładowcy są moim zdaniem w większości naprawdę w porządku. Czasem muszą postraszyć tym materiałem, żeby co niektórzy wgl się pouczyli. Bądźmy szczerzy- medycyna to nie jest taki kierunek, gdzie się powinno prześlizgiwać bez nakładu pracy żadnego lub jakiegoś minimalnego (choć bardzo wielu studentów właśnie tak zdawało nawet, progi były obniżane często..). Dlatego w mojej opinii - naprawdę pod tym względem uczelnia jest okej. Pojedyncze specyficzne przypadki wykładowców się zdarzały, ale ja to postrzegam jako próbę charakteru, która w sumie każdemu się przyda:)

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć - no nie zawsze mi się super jakoś te zajęcia podobały, nieraz się denerwowałam, że przychodzę na jakieś pogaduchy z prowadzącym zamiast się pouczyć sama w mieszkaniu (ale to oczywiście zależy, bo można trafić na ludzi uczących z pasji również!).
Liczebność grup zwykle jest raczej okej, mimo zwiększonej ilości przyjmowanych osób. Sale są raczej większe i ja nie odczułam nigdzie żebyśmy sobie jakoś szczególnie przeszkadzali (ale to może tylko moja opinia).
Kliniki jeszcze przede mną, więc tutaj się nie wypowiem, jednak podobało mi się to, że już od pierwszego roku gdzieś tam przemycano nam jakieś ćwiczenia praktycznych umiejętności. Fajna odskocznia od teorii i możliwość poczucia się pewniej przy jakichś prostych działaniach jeszcze przed pójściem na praktyki:)
Warunki zaliczeń - często ciężko było mi się dobrze przygotować, bo materiały z np. moodle’a nieszczególnie były dla mnie przyjemne w odbiorze, gdzieś tam też niektóre informacje wykluczały się z literaturą przypisaną nam jako obowiązkowa. Oczywiście wykładowcy i prowadzący miewają jakieś swoje wizje, które nieraz ciężko im wyrazić otwarcie jako konkretniejsze oczekiwania (zależne oczywiście od osoby konkretnej). Ale raczej często końcowo dopuszczają wiele osób do zaliczeń, naprawdę trzeba się postarać lub mieć dużo nieobecności żeby nie być dopuszczonym, bo większość prowadzących jest wyrozumiała i próbują pójść na rękę w zależności od sytuacji.
Nieraz w pytaniach na kolokwiach pojawiają się błędy i ciężko się potem z niektórymi zakładami w tej sprawie dogadać żeby to poprawić.. Dlatego nieraz miałam wrażenie że uczę się bez sensu, no ale cóż… Trafiały się jednak osoby ze średnią 5.0 u mnie na roku, także jakoś się dało to przeskoczyć jak widać 😝

Biblioteka PUM - świetne miejsce, naprawdę uwielbiałam tam się uczyć, ale główny problem przez który zrezygnowałam z nauki tam to to, że często jest dużo ludzi, szczególnie bardzo dużo głośnych osób z grup anglojęzycznych tam przesiaduje i mimo wielokrotnego zwracania uwagi nawet przez obsługę biblioteki, atmosfera jest raczej hałaśliwa (poza czytelnią - tam cichutko) 😞

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Studenci wobec siebie raczej dobrze są nastawieni, zależy też od tego jaki rok się trafi (bardziej lub mniej zgrany). Generalnie nie widzę problemów z dzieleniem się materiałami, informacjami itp., więc raczej studenci mają w sobie wsparcie.
Wykładowcy i asystenci - no wiadomo różnie, jak już wyżej wspomniałam, zależy od osoby. Nie mogę jednoznacznie oceniać ludzi, bo każdy inaczej może odebrać danego człowieka. Jedni potrzebują bardziej wymagającego prowadzącego, inni bardziej luzackiego. Ja jestem zdania, że warto przelecieć przez różne typy osób, żeby nauczyć się nie tylko suchej wiedzy, ale też jak o niej rozmawiać z różnymi typami ludzi.
W większości obecnie uważam, że raczej prostudenccy prowadzący byli do tego 2 roku włącznie i polecam:))

Jak jest z mieszkaniem?

Nie wiem jak teraz z akademikiem, na pierwszym roku płaciłam chyba 500 coś za dwójkę, z której później koleżanka się wyprowadziła i miałam cały pokój dla siebie. Łazienka łączona z max 6 osobami (w boksie są 2x pokoje 2-osobowe i 2x jednoosobowe).
W akademiku było fajnie, ludzie raczej na siebie otwarci i się chętnie spotykają potem.
Ale różnie może się trafić właśnie z osobami w boksie, z którymi dzieli się jeden prysznic i dwie umywalki - jak się trafi o kogoś dbającego o porządek po sobie, to nie ma najmniejszego problemu z takim życiem.
W akademiku też są ludzie z innych kierunków niż lekarski, ja miałam współlokatorkę z kosmetologii więc można było się gdzieś tam wymieniać doświadczeniami odnośnie uczelni.

Obecnie wynajmuje pokój w mieszkaniu, ceny się wahają raczej koło 1000-1200 średnio za pokój (w zależności od tego ilu osobowe mieszkanie). NIE POLECAM pchania się w 5+ osobowe pokoje.. Na tych studiach trzeba mieć przestrzeń do nauki, więc max 4 osoby w mieszkaniu (te 4 to i tak z przymrużeniem oka).

Życie w mieście

No Szczecin nie jest zbytnio znany z super życia studenckiego po godzinach.. Ale studenci mimo to jakoś sobie radzą z tym czasem wolnym moim zdaniem dobrze. Parlament studencki stara się na bieżąco organizować jakieś imprezy, więc ogólnie nie jest źle. Ja jednak preferuję ciszę w swoim mieszkaniu, dlatego za dużo się nie wypowiem w kwestii klubów itp. Na pewno jednak w Szczecinie lepiej wypadają bary niż kluby.
Komunikacja tramwajowa na pomorzanach (gdzie na 1 i 2 roku jest najwięcej zajęć) jest jeszcze w remoncie, nie wiem jak długo to potrwa, ale trochę to wydłuża czas dostania się do szpitala na pomorzanach. Więc trzeba się trochę było pomęczyć przez te 2 lata z dojazdem. Proponuję w takim razie szukać na ten początek studiów gdzieś lokum w tych okolicach, żeby nie mieć za daleko na zajęcia.
Nieraz trzeba jeździć na zajęcia do rektoratu do centrum (dojazd nie jest taki zły tramwajem, autobusem też znośny z pomorzan), gorzej z dojazdami na unię lubelską komunikacja miejska, bo to jest już jednak dalej. Dlatego warto na 3 rok jednak gdzieś się przenieść bliżej trochę tej unii, bo gdy zaczynają się kliniki to tam dużo godzin się spędza w szpitalu.
W mojej opinii ogromny minus to to, że na 3 roku trzeba na dermatologię dojeżdżać do Polic, poza Szczecin - dojazd komunikacja miejska jest bardzo bardzo średni… Dlatego najlepiej się zgrać autem jakąś ekipą i dojeżdżać..

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Ja osobiście nie żałuję wyboru, wydaje mi się że jest trochę lżej na tej uczelni niż na innych, a poziom jakoś mocno nie odstaje. Istotne jest żeby iść na tą uczelnię z nastawieniem, że trzeba się uczyć i nie da się tego magicznie przeskoczyć. Im szybciej się to przyjmie do serca tym wydaje się łatwiej.
Mogę po sobie powiedzieć, że po 1 roku (gdzie na start nie wiedziałam kompletnie jak się uczyć i który był taki przygotowawczy bardziej jakby nie było) - 2 rok był cięższy pod względem ilości materiału i zaliczeń, ale jak już się przez to przeszło, to się człowiek czuje niezniszczalny. Serio.
Był, szczególnie na drugim roku, okres, że były kryzysy. Naprawdę. Ale na tej uczelni to normalne. Nie ma co się załamywać. Trzeba podchodzić do tego z nastawieniem, że to wszystko nas tylko wzmocni. Trochę się człowiek nie będzie wysypiał, niestety.. Ale później już pamięć jest tak wyćwiczona, że nic nie stwarza problemów żeby coś zapamiętać. Serio!

Istotne z mojego punktu widzenia jest to, że mamy duuuuzo nowego sprzętu, dużo nowych budynków dydaktycznych i różnych technologii wykorzystywanych do nauki. Centrum symulacji medycznej, gdzie można ubrać okulary VR i zobaczyć np. taką pracę serca, zastawek, przepływ krwi - fajne urozmaicenie nauki. Uczelnia tez oferuje ciekawe oferty korzystania z różnych aplikacji naukowych, czy też udostępnia dostęp do AI wspomagającego naukę - myślę że w obecnym świecie całkiem przydatne i bliskie studentom rozwiązania.