Kierunek lekarsko-dentystyczny, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu - opinia absolwenta studiów stacjonarnych
Jak wygląda nauka na pierwszym roku?
Ilość nauki jest duża, więc anatomia i histologia robią swoje. My zakuwamy głowę i szyję do perfekcji, reszta ciała jest traktowana nieco bardziej po macoszemu.
Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?
Wybór tego kierunku jest o tyle specyficzny, że decydujesz się na start o wejściu w branżę, o której nic nie wiesz (no chyba, że masz dentystów w rodzinie). Mam znajomych, u których z czasem okazało się, że mają choroby takie jak RZS i robota rękoma oraz stanie godzinami nie jest dla nich. Ale odwrotu już nie było. Więc będę szczery do bólu – stomatologia jest mało rozwojowa w porównaniu do lekarskiego. Jako lekarz zawsze możesz zmienić ścieżkę mniej lub bardziej. Na lekarskim masz kardiologię, neurochirurgię, onkologię – perspektywa ratowania życie. A na stomie, jeśli nie jesteś wybitną jednostką albo nie masz pleców, żeby dostać się na prestiżową chirurgię szczękowo-twarzową czy ortodoncję, to kończysz jako rzemieślnik od łatania dziur. Większość z nas ląduje w powiatach i robi to samo przez 40 lat. Wpływ na życie pacjenta? Szczerze? Jest głównie kosmetyczny. Jak kogoś nie stać, to nie idzie do dentysty i tyle, nikt nie umiera na ulicy. Albo zapisze się i pójdzie do jedynego gabinetu w mieście na NFZ za pół roku.
To boli ambicjonalnie, bo niby masz tytuł lek. dent., ale czujesz się jak usługodawca. Ja nigdy nie usłyszałem słów wdzięczności od pacjentów, no może poza pozytywną opinią na ZnanymLekarzu, ale ciężko to porównać do moich kolegów lekarzy. Rozwój to głównie drogie kursy weekendowe z nowych systemów wypełnień, a nie przełomowe terapie.
Jaka atmosfera panuje na uczelni?
Specyficzna. Prowadzący są różni, ale generalnie wymagający. Atmosfera „wyścigu szczurów” jest obecna, bo każdy wie, że rynek w dużych miastach jest nasycony. Są ludzie, którzy po rodzicach odziedziczą gabinet z implantami, inni trochę błądzą.
Jak jest z mieszkaniem?
Wrocław nie jest tani, ceny wynajmu to standard dużego polskiego miasta – drogo i ciasno. Akademiki UMW są okej, ale szału nie ma. Jak chcesz mieszkać w sensownym standardzie blisko klinik, szykuj portfel.
Życie w mieście
Wrocław jako miasto jest spoko, ale szczerze mówiąc mnie nie porwało. Rynek jest ładny, to główny plus i wizytówka, fajnie tam wyjść na piwo, ale poza tym? Korki, beton, tłok. Nie czuję tu jakiegoś wyjątkowego klimatu, o którym wszyscy mówią. Miasto jak miasto, po prostu duże wojewódzkie centrum z dobrą bazą knajp.
Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki
Jestem 4 lata po studiach i patrzę na to chłodno. Stomatologia to wybór pragmatyczny. Wielki plus jest taki, że ten kierunek jest bezpieczny politycznie. Nie otworzą nagle kilkunastu wydziałów stomatologii w wyższych szkołach zawodowych w Pcimiu, bo unit stomatologiczny kosztuje krocie, więc nie da się zrobić z tego taniej propagandy jak z kierunkiem lekarskim. To chroni naszą branżę. Z drugiej strony – nie wierzcie w bajki o El Dorado. Rynek, zwłaszcza we Wrocławiu, jest tak nasycony, że kliniki dzwonią po pacjentach i proszą, żeby przyszli wcześniej. Coraz częściej dentyści muszą pobierać zaliczki za wizytę, żeby nie tracić czasu, bo pacjenci są roszczeniowi. Władza i pieniądze są, ale okupione bólem kręgosłupa i poczuciem bycia „tylko” od zębów. Wiele osób nie spełni marzeń o byciu wielkim medykiem, tylko skończy w prywatnym gabinecie, martwiąc się o ZUS i konkurencję za rogiem. Kasa jest szybsza niż na lekarskim, to fakt, ale prestiż społeczny i poczucie misji – nieporównywalnie mniejsze.
Podsumowując:
- Czy żałuję kierunku? -> Nie, dał mi stabilizację, dużo czasu wolnego, spełniam się w swoim hobby i jako rodzic.
- Czy mam niespełnione ambicje? -> Tak, ale końcowo chyba wolę mieć spokój w życiu niż ostry dyżur i ratowanie życia.