Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia absolwenta studiów stacjonarnych
Jak wygląda nauka na pierwszym roku?
Był ogromny przeskok po liceum ale to jak na każdej uczelni. Największym problemem byli niesprzyjający prowadzący, zwłaszcza na anatomii, którzy robili wszystko żeby nas oblać: zacinające się tablety, 30 sekund na wpisanie długiej łacińskiej nazwy, nieuznawanie literówek a na deser komentarz od pana prowadzącego nie-lekarza ,,jak się stresujesz to widocznie nie nadajesz się na lekarza". Z perspektywy lat żałosne zachowanie, sztucznie nakręcana nerwowa atmosfera. Studenci nie wytrzymywali nerwowo, większość z mojej grupy na jakimś etapie studiów skończyła na lekach przeciwlękowych i PO CO? Nasze zdrowie nie jest tego warte, jesteśmy wszyscy mądrymi, wartościowymi ludźmi a po 3 latach gnojenia na przedmiotach przedklinicznych wychodzisz z poczuciem własnej wartości na poziomie dna.
Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?
Zaopatrzenie biblioteki na +. Konferencje, warsztaty, kursy ok. Zajęcia praktyczne i organizacja dramat ale to niekoniecznie problem samej uczelni a ogólnie szpitali w Polsce. Nikt nigdy nie pokazał nam jak naprawdę wygląda praca lekarza. Duży nacisk żeby sobie iść do domu i nie przeszkadzać. :)
6 rok też tragiczny, jeszcze mniej praktyczny niż poprzednie, same egzaminy. Na stażu w innym województwie (pomorskie) spotkałam mądrych, pewnych siebie studentów 6 roku, którzy mieli zajęcia zorganizowane 1:1 z lekarzem i ogarniali wszystko to co my na stażu. W porównaniu do ŚUMU niebo a ziemia.
Jaka atmosfera panuje na uczelni?
Nie ma wyścigu szczurów, studenci się wspierają, mega przyjazna atmosfera. Wykładowcy biorąc pod uwagę całokształt studiów pół na pół, niektórzy mega przyjaźni, niektórzy uważają się za panów wszechświata (nawet 3-4 lata starsi koledzy rezydenci :))) )
Jak jest z mieszkaniem?
Bardzo tanio, ja płaciłam w 2025 roku 900 zł/msc za pokój przy uczelni.
Życie w mieście
Korki ale miasto małe, więc można się wspomóc rowerem. Zadziwiająco dużo przyrody, sporo eventów. Duużo patologii. Mimo wszystko polubiłam Katowice.
Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki
Wychodzimy z tej uczelni zupełnie niegotowi do pracy jako lekarz. Wszystko czego się nauczyłam, nauczyłam się sama z WNL a nie na tej uczelni. Za duże sekcje na zajęciach praktycznych, nie da się nic nauczyć w takiej grupie. Na szczęście istnieje staż i można tam dużo nadrobić braków.
Tu chyba działa jakaś wielopokoleniowa trauma gdzie gnębieni studenci stają się prowadzącymi i wyżywają się na kolejnych rocznikach.