Opinie o uczelniach

Stale aktualizowana i poszerzana baza opinii o kierunkach studiów i uczelniach z całej Polski. Znajdziecie tu m.in. opinie z uczelni medycznych, technicznych i humanistycznych.

Znalezionych opinii - 37

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta VI roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok jest szokiem, jeśli chodzi o ilość materiału, który trzeba przyswoić. Prawda jest taka, że żaden normalny człowiek nie jest w stanie tego zrobić, więc pozostaje tylko liczyć na to, że wykładowca zapyta Cię akurat o to, co wiesz. To i tak może być złudne, bo większość wykładowców tylko czeka na Twoje potknięcie żeby Cię oblać i udowodnić swoją wyższość. Jeśli chodzi o wolny czas, to wszystko zależy od Ciebie. Są ludzie, którzy dzień i noc tylko się uczą, a są tacy co imprezują. Jak to przekłada się na oceny? Różnie, na ŚUMie wszystko jest loterią, zależy na kogo trafisz i jaki ta osoba ma aktualnie nastrój. Na egzaminach jest podobnie - zależy kto Cię pilnuje na sali, jak dobrze idzie Ci ściąganie lub strzelanie.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Zajęcia na 1-3 roku bardzo wymagające, odpytają Cię ze wszystkich najmniej istotnych szczegółów anatomicznych, histologicznych i molekularnych. Będziesz wkuwał wszystkie cytokiny, kaskady, enzymy. Po co? W sumie po nic, ale to ŚUM, nie warto pytać o cel. Wszyscy robią co trzeba, bo i tak nic się nie da zmienić. Na 4 roku nastąpi ogólne rozluźnienie, już nie trzeba uczyć się dzień i noc, są tylko takie tygodnie, że masz cięższy blok z wykładowcami - psychopatami, którzy budują swoją sławę i poczucie wyższości ilością uwalonych studentów. Wtedy możesz zacząć pracować, bo to zazwyczaj robią studenci 4 roku, masz też więcej czasu na życie towarzyskie. Większość czasu na zajęciach spędzisz podpierając ścianę i czekając na lekarza (możesz wtedy nadrobić zaległości towarzyskie w grupie, ale uważaj, żeby nie plotkować za głośno, bo zaraz przyjdzie wkurzona sekretarka oddziału, że jesteście za głośno). Lekarz-prowadzący zajęcia widząc tłum studentów na korytarzu wywróci oczami, skomentuje: "Ile was tu jest? Czemu was jest tyle w sekcji?", a potem zabierze Was z mniejszym lub większym entuzjazmem na jakieś ćwiczenia lub długą prelekcję w małej, dusznej sali. Czasem znajdzie się jakiś lekarz, który zobaczy w studencie człowieka, coś pokaże, wytłumaczy, ale jednak większość do takich nie należy. Tematy prelekcji czy wykładów są różne - niektóre bardziej, inne mniej przydatne. Ale koniec końców wszystkiego trzeba nauczyć się samemu. Z takiego założenia też wychodzą wykładowcy, którzy często najpierw robią zaliczenie, a potem jakiś swój wykład. Lepiej też nie zadawać pytań, bo różnie może się to skończyć. Niby nie ma głupich pytań, ale za to przecież są głupi studenci, którzy te pytania zadają. Jeśli chodzi o bibliotekę, to zapomnij, że uda Ci się wypożyczyć jakąś książkę. Zazwyczaj jest kilka egzemplarzy na 300-400 studentów. W czytelni panie o skamieniałych twarzach prześwietlą Cię wzrokiem, czy przypadkiem nie masz w kieszeni batonika i próbujesz go przemycić, żeby spędzić 5 godzin nad jedynym najnowszym egzemplarzem książki wymaganej na zajęciach. Konferencja studencka, czyli SIMC to kwintesencja ŚUMu: w komisjach wykładowcy czekający na twoje potknięcie, wzajemne wpisywanie się do prac, których nawet nie przeczytałeś i na koniec wręczenie nagród, gdzie cały czas nagradzane są te same osoby. Później to one dostaną stypendium rektora, które jest 2 razy wyższe od stypendium socjalnego (ok. 1200 vs. ok. 600 zł). Ta kwota została wywalczona przez elitę, jaką jest samorząd STN (organizatorzy SIMC). Nie dziękuj. Koła naukowe to skomplikowana instytucja, a właściwie to nie, działa na takich samych zasadach jak wszystkie szpitale kliniczne, czyli na zasadzie monarchii absolutnej. Na szycie jest profesor, władca katedry, władca oddziału. Potem docenci, doktorzy, a gdzieś tam daleko studenci. Władza decyduje o tym czy możesz pisać pracę i na jaki temat (chociaż czasem jest możliwość zaproponowania własnego, zależy od katedry). Jak już ją napiszesz, to w publikacji twoje nazwisko będzie może trzecie - po kierowniku katedry i opiekunie koła. Ale to Cię tak nie razi przecież, przynajmniej nikt na kole Cię nie poniża jak na co dzień na zajęciach. Całe studia zafundują Ci taką traumę, że albo zostaniesz podobnym do swoich wykładowców psychopatą, który gardzi innymi ludźmi (kto z nas nigdy nie był u takiego lekarza?), będziesz musiał przez kilka lat chodzić na terapię (w sumie to możesz już zacząć zbierać pieniądze) albo - jeśli jesteś bardzo mało wrażliwym człowiekiem, będziesz chciał tylko jak najszybciej skończyć tą uczelnię, żeby potem zapomnieć o wszystkich tych absurdach.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest trudna do wytrzymania, nawet ludzie o stalowych nerwach dochodzą tutaj do szczytów swojej frustracji. Wielu moich znajomych dostało na tych studiach nerwicy i depresji. Niektórych absurdów systemu, jakim jest ŚUM nawet nie da się opisać. Znaleźć tu można różne formy mobbingu: nękanie, ograniczenie możliwości wypowiadania się, nieuzasadnione krytykowanie łącznie z używaniem wulgaryzmów wobec studentów (tu cytaty: "co ty tu k***a robisz?", "chyba cię popier*****o"), wyśmiewanie, a także zadawanie do nauki ogromnych ilości wiedzy, bez podawania szczegółów zaliczenia, egzaminy z najrzadszych chorób i najmniej istotnych wiadomości, zaliczenie zależne od nastroju prowadzącego (bardzo częsta przypadłość). Jeśli chodzi o atmosferę w grupie, to zazwyczaj zaczyna się dobrze, z początku wszyscy są razem w tym bagnie, ale z czasem atmosfera na uczelni przekłada się na kontakty w grupie, ludzie zaczynają odnosić się do siebie z pogardą i wywyższać się. Wyścig szczurów jest taki dosyć ukryty, niby nikt się nie stara, ale teksty typu "nic nie wiem" i "nic się nie uczyłem" zazwyczaj padają z ust, tych, co uczyli się najwięcej (tak jak w liceum).

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny mieszkań i wynajmu są stosunkowo wysokie na Ligocie (dzielnica, w której mieści się ŚUM) w porównaniu do centrum Katowic czy innych dzielnic. Standardy też pozostawiają wiele do życzenia, często w przyzwoitej cenie znajdziesz tylko mieszkanie rodem z PRL. Ogólnie też mieszkań jest mniej niż studentów, których co roku na ŚUMie przybywa. Ciężko też o miejsce w akademiku, ale tam przynajmniej ceny nie są wygórowane.

Życie w mieście

Zajęcia w większości są na Ligocie, czasem w okolicach lub w innych miastach. Dojazd autobusem z centrum na Ligotę i z Ligoty w godzinach szczytu (czyt. prawie zawsze) zajmuje od 40 min do godziny. Opłaca się jeździć pociągiem (ok. 10 min z centrum) mimo tego, że na ŚUM ze stacji Ligota jest ok. 25 min piechotą. Raz na pół godziny jeżdżą też autobusy ze stacji. Na Ligocie nie ma zasadniczo nic ciekawego. Są dwie Biedronki, lokalne sklepy, las, szpitale no i ŚUM. Mieszkają tu starsi ludzie i studenci. Jeśli nie boisz się dzików to możesz sobie spacerować po lesie w wolnym czasie. W centrum są różne formy rozrywek dla studentów, ale po zajęciach rzadko komu chce się tam jechać.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Wiem, że pewnie chcesz zostać lekarzem - swoją drogą zastanów się dobrze, czy chcesz temu poświęcić całe swoje życie, bo tak to jednak będzie wyglądać i to z początku za śmieszne pieniądze. Pewnie nie myślisz o tym mając 19 lat, ale kiedy coraz bliżej Ci do 30, a dalej muszą utrzymywać Cię rodzice, to czujesz pewną frustrację. Jeśli jednak dalej czujesz, że to jest właśnie spełnienie Twoich marzeń, to idź na jakąkolwiek inną uczelnię, dla własnego zdrowia. Wiem, że wizja ŚUMu, którą przedstawiłam nie wygląda kolorowo i chociaż jest to oczywiście moja prywatna opinia, myślę, że nie ma w niej przesady. Po 6 latach straconych na tej uczelni frustracja narasta do takiego stopnia, że mało jest dobrych rzeczy, o których można napisać.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Uwaga – opinia dotyczy WYDZIAŁU LEKARSKIEGO W KATOWICACH. Przestrzegam przed czytaniem opinii z Zabrza, bo dwa wydziały bardzo się różnią.
Próg zaliczenia ze wszystkiego (nieważne czy zaliczenie, czy egzamin to 65% lub 70%), inne uczelnie: od 50 do 60%.

Nie ma porównania pod względem nauki liceum/studia. To, co było wymagane na maturę z biologii/chemii (miałam 160parę punktów) jest wymagane na przedmiocie „Biologia molekularna”.
Nauka odbywa się przez każdy dzień tygodnia, po kilka godzin, weekendów nie miałam wolnych (raz w miesiącu na dwa dni do domu, uczyłam się w nim).
Wolny czas był tylko w święta. Zdawałam w II-III terminach (mimo ogromnej ilości nauki).
Zdawalność potrafi być na poziomie 0% (układ krążenia z Histologii – nikt nie otrzymał 14 pkt. w grupie 22 osobowej, albo anatomii (sprawdzian praktyczny – szpilki – II termin klatki piersiowej: kilka osób (bodaj 4) na 80.
Tu I terminy są dla superinteligentnych, obrytych osób.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć: od najniższego (biologia molekularna) tj. zajęcia odbywają się w rytmie: kartkówka, sprawdzenie jej, bawienie się mikroskopem (wielka nuda), prezentacja studenta (trzeba włożyć w nią dużo pracy), 5-10 minut prezentacji prowadzącego (bo to już wiecie, było trzeba to przeczytać na dzisiaj).
Histologia: dużo tłumaczą, pytają się czy rozumiesz, pomagają, anatomia to samo (na 5).

Biblioteka: bardzo dużo książek do wypożyczenia, ogromny minus na czytelnię w środku miasta (30 minut jazdy, co najmniej!), czynna do 19.00 (gdy inne uniwersytety medyczne mają je czynne do 24.00), brak skanerów do książek (są jakieś małe, dobre do skanowania notatek).
Konferencje: niby są, ale nie ma centrum kongresowego (Poznań, Warszawa, Kraków).

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera komunizmu i lat 70’-80’. Tylko toalety są wyremontowane i pachnące, sale mają stare krzesła, na tablicach pisze się jeszcze kredą. Sami wykładowcy przyznawali, że odkąd kończyli tę uczelnię, zmieniło się wyposażenie wyłącznie o dodanie rzutnika.
Jeżeli studiowałeś na nowoczesnej uczelni (Gdańsk, Poznań, Warszawa), to będzie płakać.
Ostatnio wyremontowano z zewnątrz budynki na kampusie – Ligocie. We wnętrzu (można spokojnie wejść z ulicy) jest bardzo paskudnie.

Jak jest z mieszkaniem?

Akademiki: dla polskojęzycznych – są tanie (około 400 zł, ceny podane na stronie internetowej), nowo wyremontowane, dość spokojne [pod koniec tygodnia są imprezy, głownie starsze lata lekarskiego i Wydział Nauk o Zdrowiu {które nic nie robią}]. Dla anglojęzycznych są obskurne w środku, ale mają jednoosobowej pokoje i są droższe.
Ceny mieszkań: 800-1200 na pokój jednoosobowy (co na tak zanieczyszczone miasto [po 700% normy zanieczyszczenia w okresie listopad-marzec] jest bardzo wysoką ceną. Moje znajome płaca tyle w Gdańsku. Polecam mieszkanie np. na osiedlu Frańciszkańskim (blisko uczelni, ale drogo [dobry standard]).

Życie w mieście

Centrum miasta jest ładne (Galeria Katowicka, ulica Mariacka, Szkolna, Mickiewicza, SuperSam).
Komunikacja miejska to tragedia (stare tramwaje, mało linii tramwajowych), żadnej linii tramwajowej na kampus Ligocki. Autobusy dość nowe, często jeżdżą, ale stoją w korkach [dojazd z Ligoty do centrum do tragedia, korki są tak ogromne, że lepiej mieć auto od trzeciego roku wzwyż]. Ceny biletów są znośne. Nie ma dojazdów na zajęcia przez pierwsze dwa lata (prócz jednych zajęć w szpitalu na Francuskiej). Wszystkie zajęcia odbywają się na kampusie.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

W Katowicach wylatujesz przez anatomię (nie ma tak lekko, jak w Zabrzu). Od razu radzę zacząć się uczyć praktycznej anatomii [rozpoznawanie struktur], bo nie zdacie „szpilek”, przez co nie podejdziecie do egzaminu. Książki: Anatomia człowieka Tom I - IV - Olgierd Narkiewicz. Szpilki składają się z 20 struktur na każdą część ciała. Egzamin praktyczny: 50 struktur.
Przedmioty:
Biologia molekularna: kolokwiów zaliczeniowych (są dwa w semestrze) nie zdało 37 osób [dane ze strony katedry], pożegnały się z uczelnią w styczniu, lub wzięły warunek [około 3000 zł]. Co tydzień kartkówka, do wyrycia mnóstwo białek, szlaków przekaźnikowych, durnych procesów naprawczych u bakterii. Książki: Genomy Brown oraz Biologia komórki Alberts’a.
Histologia: co tydzień wejściówka, zbierasz punkty. Jeżeli nie zbierzesz wystarczającej ilość, to piszesz poprawę semestru pod koniec maja. Należy znać słowo w słowo wybrany dział Histologia – W. Sawicki. Największy uwalacz na SUM’ie, trudny egzamin praktyczny: do rozpoznania 10 szkiełek na 70kilka [które przerabiane były przez cały rok] + 8 wybranych szczegółów na tych szkiełkach.
Biofizyka - piękny przedmiot, prostudencka katedra, super prowadzący.
Pozostałe przedmioty to pierdoły (prócz pierwszej pomocy i radiologii).

Politologia, Uniwersytet Śląski - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauka od sesji do sesji daje radę. Zajęć nie jest bardzo dużo ( 9 przedmiotów z czego 4 w systemie Wykład + ćwiczenia. Łącznie 13 jednostek w tygodniu). Podobnie wygląda to w następnych latach.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Kół naukowych jest sporo, niektóre bardzo ciekawe. Biblioteka świetnie zaopatrzona. Co do ewentualnych perspektyw to raczej szału nie ma, choć paru znajomych, którzy ów kierunek skończyli na specjalizacji ,,administracja publiczna" dość szybko znalazła pracę w sektorze państwowym.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest dobra. Jak w każdym innym przypadku, paleta wykładowców jest pełna, od skrajności do skrajności, niemniej przeważają fajni* wykładowcy. Co do klimatu między studentami to zależy to oczywiście od konkretnego roku, nie ma więc co się za dużo wywnętrzać (ja trafiłem kapitalnie).

* fajni wykładowcy - tacy, dla których celem życia nie jest oblać jak największą liczbę osób. Nie oznacza to jednak, że niczego nie wymagają, zwyczajnie są fair.

Życie w mieście

Katowice to duże (jak na Polskie standardy) miasto, tak więc każdy raczej znajdzie sobie zajęcie. Dojazdy są raczej git. Są osoby, które narzekają na korki, niemniej w porównaniu z Warszawą czy Łodzią - bez problemu.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Szczerze : jak ktoś się interesuje polityką (w ujęciu szerokim) to raczej powinien być zadowolony. Jak ktoś chce skończyć studia dla papierów też nie będzie narzekał (sporo mam na roku takich osób). Ja sobie chwalę, choć opinie są dość mocno zróżnicowane.
Ważne : uczelnia kusi wieloma specjalizacjami dla kierunku m.in. Administracja publiczna, Współczesne stosunki międzynarodowe czy Dziennikarstwo. Problem w tym, że zazwyczaj otwierane są dwie lub trzy. Oznacza to, że osoby chcące wybrać konkretną specjalizację np. dziennikarstwo, mogą się srodze rozczarować (tak było u mnie na roku).

Psychologia, Uniwersytet Śląski - opinia studenta V roku studiów niestacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Bardzo dużo się czyta z zajęć na zajęcia. Większość osób nie czyta i nie ma pojęcia kiedy padają pytania do treści. Wtedy trzeba ciągnąć wypowiedź samemu. Na szczęście psychologowie-wykładowcy to doceniają :)

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć wysoki, nauczyciele mają bogate doświadczenie zawodowe, którym się dzielą. Biblioteka za mała na taką ilość studentów, ale nawet jak tam nie ma danej książki to wykładowcy dają nam skany.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wykładowcy w większości bardzo mili. Mają jakieś dobre psychologiczne nastawienie. Studenci - to już gorzej, ale zawsze trzeba sobie poszukać jakieś zaufane grono do wymiany notatek i współpracy :)

Jak jest z mieszkaniem?

Nie mieszkam w akademiku.

Życie w mieście

Koło wydziału jest park. Komunikacja jest dobra i do wyboru.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Podobno po psychologii nie ma się uprawnień do wielu rzeczy i trzeba dalej się uczyć, ale inni mówią, że ponieważ nie ma ustawy o zawodzie psychologa, to można wszędzie iść, a ludzi jest masa do pomocy im.

Zarządzanie Zasobami Ludzkimi, Uniwersytet Śląski - opinia studenta II roku studiów niestacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy semestr dość obłożony przedmiotami i nauką, później mniej nauki, dużo projektów.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć bardzo niski, za dużo zajęć z psychologii.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Częsta ignorancja przez wykładowców.

Jak jest z mieszkaniem?

Brak danych.

Życie w mieście

Wydział zlokalizowany blisko dworca PKP.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Słaba infrastruktura budynku w którym mamy zajęcia, słabe wyposażenie sal, zjazdy co weekend.

Administracja, Uniwersytet Śląski - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Z każdym kolejnym semestrem jest więcej nauki. Ciężko porównywać zdobywaną wiedzę do tej z liceum (gdzie była ona bardziej ogólna z różnych materii), ale jest jej znacznie więcej.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Myślę, że osoby które same od siebie mają wiele chęci do rozwijania zainteresowań miałyby takie możliwości, jednak NIKT nikogo do tego nie namawia- co dla osób leniwych może być minusem - trzeba się zawziąć samemu.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wykładowcy mają bardzo zróżnicowane podejście - są tacy, który robią to z pasją i nie zależy im tylko na "odklepaniu materiału", ale na tym, by studenci korzystali z wiedzy również po egzaminie.

Życie w mieście

Z komunikacją miejską nie ma problemów, nie polecam podróżowania samochodem. Ze spędzaniem czasu wolnego nie ma problemu - dużą zaletą są zielone okolice na obrzeżach miasta, które po całym tygodniu spędzonym w mieście są zbawieniem :).

Położnictwo, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia absolwenta studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok? Może z wiedzy, którą trzeba wyryć na pamięć żeby zdać chociaż na tróję, przyda się w zawodzie 1/4 z tego. Ten pierwszy rok nauki polega nie na przygotowaniu do zawodu a na obrzydzeniu studentom nauki i wypier...enia ich ze studiów. Od rana do wieczora na uczelni. Jakieś bezsensowne przedmioty i wykłady, na których trzeba być bo inaczej nie zdasz. Praktyki zawodowe po pierwszym semestrze - nic nie możesz zrobić na oddziale (oprócz słania łóżka i może zmierzenia parametrów u pacjentki), gdyż po prostu nie nauczyli cię niczego innego. Wiec po jakiego grzyba trzeba odwalić 80h praktyk po pierwszym semestrze - nie wiem.
Drugi rok - kłucie na pamięć "Bręborowicza" - to akurat dobrze, w końcu odpowiednia wiedza przystosowana do zawodu. Na praktykach z uczelni nic się nie nauczysz (oprócz znieczulicy względem nieszanujących cię nauczycieli, którzy uwielbiają gnębić studenta na każdym kroku), gdyż grupy przychodzące na praktyki są zbyt duże i w większości szpitali po prostu siedzi się na tyłku, bo nie ma co robić i czeka się do 14:35 żeby pójść do domu.
Trzeci rok - praktykowanie wiedzy z drugiego roku plus użeranie się z promotorami przy pisaniu pracy licencjackiej. Zdasz egzamin, obronisz tytuł licencjata - wreszcie, po trzech latach, odetchniesz z ulgą.
Udało się, jesteś położną!
Magisterka tutaj to czysta formalność, parę zajęć miesięcznie, oczywiście jakieś bezsensowne przedmioty (w tym wf - OBOWIĄZKOWY!). Na czwartym i piątym roku już tutaj nic nie może zdziwić człowieka, nieogarnięcie całego personelu już lata koło nosa, bo w końcu przeżyłeś te trzy lata licencjatu. Nic już cię nie dziwi. Nawet bezczelność i niedomówienia tej pani od praktyk :).
Obronisz magistra. Masz tytuł. Masz nerwice. Ale w sumie jesteś z siebie dumny. Bo kuźwa przetrwałeś pięć lat na SUMie.
Amen.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Pensje podnieśli - bycie położną się opłaca. Tym bardziej, że brakuje personelu medycznego.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera na uczelni? Hahahaha
(patrz odpowiedź na pytanie "jak wygląda nauka na pierwszym roku?" - odpowiedz sobie sam)

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny wynajmu mieszkań w Katowicach poszły tak w górę, że jeśli chcesz zostać w mieście na dłużej niż okres studiów, to lepiej weź kredyt i kup mieszkanie. Miesięczna rata kredytu = miesięczna kwota wynajmu mieszkania.

Życie w mieście

Katowice to miasto o wielkich możliwościach. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Na SUM nie idźcie, nie warto. Na położnictwo owszem - ale nie tu.

Położnictwo, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki na pierwszym roku jest dużo, ale spokojnie da się tego nauczyć i zaliczyć wszystkie egzaminy teoretyczne. Trzeba po prostu przestawić się z trybu nauki jaki jest w szkole średniej na studencki. U mnie było z tym ciężko. Już na pierwszych ćwiczeniach na pracowni z POP-u dostałam pałę. Ja na pierwszym roku uczyłam się baaardzo dużo zjadając sobie przy tym bardzo dużo nerwów. Czasem nie miałam w ogóle motywacji do nauki, bo jak słyszysz na każdych zajęciach tekst "Wy się nic nie uczycie !" a dzień wcześniej siedziała/eś nad książkami cały dzień i dosłownie ryła/eś książkę na pamięć to zaczynasz zastanawiać się: "czy to ze mną jest coś nie tak ?". Jeszcze gorzej z egzaminem praktycznym po pierwszym roku studiów (OSCE z Podstaw Opieki Położniczej). Na tym egzaminie często to czy zdasz zależy od humoru osoby siedzącej w komisji. Na terminie poprawkowym we wrześniu była ponad połowa roku. Na pierwsze ćwiczenia z POP-u trzeba już być w mundurku (bluzka medyczna, spodnie/spódnica medyczna i buty medyczne WSZYSTKO BIAŁE!!!) + związane włosy + obcięte do opuszka, niepomalowane paznokcie . Wykładowcy zdecydowanie nie traktują nas poważnie, według nich jesteśmy podludźmi. Nie liczą się ze zdaniem i opinią studentów. Na tej uczelni nie istnieje słowo KOMPROMIS. To my zawsze musimy iść im na rękę. Oczywiście są wyjątki, wykładowczynie ,którym naprawdę widać, że zależy na studentach i starają się przekazać nam jak najwięcej wiedzy, ale tak jak mówię to jedynie nieliczne wyjątki! Nie ma czegoś takiego jak zwolnienie lekarskie. Jeżeli je masz to ci to nic nie daje, i tak musisz odrobić zajęcia nawet jeżeli naprawdę nie było możliwości być na zajęciach, bo np. leżała/eś w szpitalu. Problem zaczyna się wtedy kiedy jesteś z ostatniej grupy, która miała te zajęcia i już nie masz możliwości ich odrobić z inną grupą. Zajęcia praktyczne na szpitalu to była najgorszy czas na pierwszym roku. Ile ja sobie nerwów zjadłam, ile łez wylałam. Przez 7,5 g człowiek ma tak ściśnięty żołądek, że nie potrafi nic przełknąć. Prywatne praktyki zawodowe są już w pierwszym semestrze pierwszego roku (nie wiem po co skoro potrafimy wtedy jedynie ścielić łóżko i higienicznie myć ręce). A później przychodzi się na praktyki do szpitala a położne pytają się "Po co wy tu jesteście skoro wy jeszcze nic nie potraficie zrobić?". Załatwianie praktyk na 1 roku - ISTNY DRAMAT ! Na szczęście od tego roku załatwia się to już przez dziekanat. Nie wspominam dobrze pierwszego roku. Już pod koniec tego roku zaczęłam zastanawiać się czy chcę być nadal na tym kierunku. Szczerze mówiąc uczelnia i cała ta otoczka obrzydziła mi ten kierunek. Wydaje mi się, że położnymi czynnymi zawodowo po tym uniwersytecie zostaną jedynie te, które są położnymi z powołania albo myślą że jak już wybrały sobie ten zawód i poszły na te studia to nie ma odwrotu i muszą nimi zostać.
Na drugim roku jest dużo wolnego czasu, mało zajęć na uczelni, więcej na szpitalu. Wyglądają już troszkę inaczej, może jest to spowodowane tym, że wykładowczynie już się troszkę do nas przyzwyczaiły, bo jednak przetrwałyśmy tą rzeź na pierwszym roku. Na drugim roku nauczyłam się już niemiłe komentarze "wpuszczać jednym uchem a wypuszczać drugim". A poza tym sobie już odpuściłam. Robię ten licencjat i na tym kończę moją przygodę z położnictwem.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Z zajęciami różnie, zależy jaki wykładowca. W niektórych przypadkach bardzo fajnie (pół godziny i do domu) a inne horror (wszystko co powiesz jest źle, "nie uczysz się", "nic nie rozumiesz", "jakimi wy położnymi będziecie jak wy nie wiecie takich podstawowych rzeczy?" i tak w kółko). Sale na ćwiczenia są dobrze zaopatrzone, to akurat muszę przyznać. Jest STN - można się zapisać jak ktoś ma większe ambicje. Nie widzę siebie w tym zawodzie. Zarobki są nieadekwatne do ilości obowiązków i pracy jakie wykonują położne. Naprawdę współczuję tym kobietom. Mają zazwyczaj dwa etaty albo nawet i więcej i jak tu mieć czas wolny dla siebie, rodziny jak kończą dyżur dzienny w jednym szpitalu i jadą prosto na dyżur nocny do drugiego szpitala. Większą miesięczną pensję dostają osoby pracujące w supermarkecie. Często słychać teksty "Może to się zmieni, może podwyższą wynagrodzenia". Nie wierzę w to, będzie dalej tak samo.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Można wywnioskować z tego co wcześniej napisałam jaka atmosfera panuje na uczelni. Ja mam na roku same dziewczyny, dogadujemy się dobrze, pomagamy sobie nawzajem. Jakoś trzeba sobie radzić w tak trudnych warunkach jakie narzuca nasz wydział. Wyścigu szczurów nie zauważyłam jak na razie.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkanie można wynająć od około 600 zł wzwyż. Czasem taniej ale to już raczej pokoje dwuosobowe/trzyosobowe.
Akademik ŚUM o wiele wiele taniej ceny zaczynają się od 330 zł w niższym standardzie do 500 zł w wyższym standardzie.

Życie w mieście

Autobus nr 12 jeździ z centrum Katowic na Ligotę co 10/15 minut. W godzinach szczytu dostać się na Ligotę jest bardzo ciężko. Trzeba wyjeżdżać o wiele wcześniej żeby nie spóźnić się na zajęcia. Na Katowice nie mogę narzekać, świetne miasto, można naprawdę w ciekawy sposób spędzać wolny czas.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Żałuję, że wybrałam ten kierunek. Gdybym mogła cofnąć się w czasie na pewno nie poszłabym na położnictwo i w ogóle na ŚUM. Na szczęście nic straconego, jeszcze całe życie przede mną. Życzę osobom, które wybiorą ten kierunek dużo cierpliwości, spokoju i dystansu. Zastanówcie się dobrze przy wyborze tego kierunku.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Na pierwszym roku dużo zależy od asystentów. Jak się trafi combo profesorów to można nie spać po nocach, a jak się trafi combo mniej wymagających to nawet się nudzi popołudniami. Ogółem to kluczem do sukcesu jest szczęście i książka. Pierwszy semestr gorszy od drugiego bo jest słynna biologia molekularna. W semestrze 2 kolokwia, 1 i 3 termin test, drugi pytania otwarte, na koniec egzamin. Oczywiście wejściówka co zajęcia, nie zdanie wejściówki to brak dopuszczenia do kolokwium itp. w tym roku bodajże 30 osób nie było dopuszczonych do egzaminu i mają warunek. Anatomia to loteria. Są asystenci którzy odpytują i wstawiają 2 z góry na dół, a są tacy co uczą na zajęciach. W trakcie roku 3 kolokwia z teorii i 6 szpilek praktycznych. Teoria zależy od kaprysu profesora - może mieć wyznaczony termin z góry a może być z dnia na dzień. Egzamin zdało 95% bodajże dopuszczonych, a z 60 osób było niedopuszczonych bo tak. Ostatni ważny przedmiot to histologia no i właśnie. Cichy zabójca. Na zajęciach są wejściówki, zbiera się punkty i pod koniec roku liczy. Jak jest 65% to jest się dopuszczonym do egzaminu praktycznego. Jak nie ma 65% to pisze się zaliczenie semestru z tego z którego brakuje punktów. Po zdaniu praktycznego który mega trudny nie jest czas na teorię. I tu pies pogrzebany. Warto starać się o zwolnienie z egzaminu. Do tego jest potrzebne 85% z wejściówek. Wejściówka to test 20 pytań ale ułożony tak że nie ma opcji strzelać. Także nawet te 13 pkt jest ciężko zrobić. Egzamin w tym roku miał zdawalność 20% przy obniżeniu progu z 65 do 50%. Życzę szczęścia. Reszta przedmiotów to głównie zapychacze oprócz pierwszej pomocy i radiologii - oba to przerost formy nad treścią. Jest jeszcze biofizyka ale to zależy od prowadzącego. Ogółem to sawik z histo na pamięć, anatomia to loteria ewentualnie bochenek, a biologia to nie wiadomo co.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć w miarę wysoki, problemem jest fakt że na zajęcia przychodzi się nauczonym a potem się tę wiedzę weryfikuje. Minusem są nie wiadomo jakie wymagania, bo uczelnia stara się nam ułatwić jak najbardziej niezdanie. Sprzętowo i technologicznie chyba lepiej niż na "topowych" uczelniach.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Między studentami spokój, aczkolwiek zdążają się tam osoby nadgorliwe piszące tzw. donosy na katedry bo to, bo tamto. Przez takie coś z anatomii prawie 160 osób nie zaliczyło kolokwium i miało nie być dopuszczonym do egzaminu. Pomimo tych przypadków to bardzo przyjaźnie, wszyscy jedziemy na tym samym wózku w przepaść. Dużo śmiechu z uczelni ponieważ klimat jest dość specyficzny.

Jak jest z mieszkaniem?

Różnie, akademik jak się trafi w nowym to jest wymalowany mały pokoik, a jak w starym to lata 80. Nie ma co liczyć na 2 osobowy w nowym bo to jest zarezerwowane dla studentów starszych lat (wiadomo o co chodzi). Mieszkania różnie, w zależności od miejsca pokój od 600 w górę.

Życie w mieście

Jeśli chodzi o Katowice to jest ok. Jest gdzie wyjść. Głównie centrum bo Ligota to 3 speluny na krzyż. W centrum jest co robić, nie tylko jeśli chodzi o imprezy. Jest Muchowiec i 3 stawy dla rekreacji. Komunikacja 8/10, nie ma z tym problemu.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Ogółem to student jest traktowany jak "gówno", jest się mieszanym z błotem, wszędzie pułapki i podchwytliwe pytania. Jeśli ktoś chce iść na studia i leniuchować to polecam Łódź/Wrocław. Jeśli ktoś chce ćwiczyć charakter i mieć stawiane nowe wyzwania w postaci 200 stron wytycznych resuscytacji na pierwszą pomoc to ŚUM. Trochę niesprawiedliwości też tutaj jest, ale do przyzwyczajenia.

Dietetyka, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

2

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Zaopatrzenie biblioteki w książki wymienione w sylabusach bardzo często jest ubogie lub też biblioteka nie posiada ich wcale. Są one natomiast wymagane. Warto nadmienić, że są to pozycje nieosiągalne do kupienia w księgarniach za równo stacjonarnych jak i internetowych (zbyt odległy rok ostatniego nakładu).

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosferę na tym wydziale bardzo trudno jest opisać. Na pewno nie warto liczyć na szacunek i sprawiedliwą ocenę ze strony wykładowców. Uczelnia idealna dla osób, które poza ściąganiem nic nie potrafią, bo to oni są najlepiej traktowani. Panuje totalna samowolka w kwestii godzin zajęć, ale także warunków zaliczenia. Wydaje się, że wykładowcy wymyślają te zasady na bieżąco i każdemu indywidualnie, w zależności od tego czy ktoś im się podoba, czy nie - wiedza nie ma tutaj nic do rzeczy. Zajęcia prowadzone są beznadziejnie. A przykład, anatomia i fizjologia to setki slajdów prezentacji, z których nic nie wynika, bo nawet nie są załączane ilustracje, a jeśli są to nieczytelne. Podstawy zatem kuleją, a trudno budować dalszą wiedzę na złych fundamentach. Co chodzi o egzaminy to bardzo często są one przeprowadzane z przedmiotów nie do końca istotnych pod względem kierunku dietetyki, z tych ważnych natomiast odbywają się tylko zaliczenia semestralne. Wśród studentów panuje egoizm. Każdy działa w swoim interesie, nawet jeśli problem dotyczy całej grupy. Studenci przykładający wagę do nauki są niejednokrotnie wykorzystywani (presja: ktoś na zajęciach musi się odzywać, natomiast zaliczenie i tak uzyskują wszyscy).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Podsumowując, jeżeli lubisz uczyć się sam i nie liczysz na to, że ktoś Cię czegoś nauczy na uczelni, możesz śmiało aplikować. Warto także mieć dużo cierpliwości i wypracowaną obojętność, inaczej nie zachowa się zdrowia psychicznego do końca studiów.

Strony