Opinie o uczelniach

Stale aktualizowana i poszerzana baza opinii o kierunkach studiów i uczelniach z całej Polski. Znajdziecie tu m.in. opinie z uczelni medycznych, technicznych i humanistycznych.

Znalezionych opinii - 129

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Zacznę prostym zdaniem: za żadne skarby świata nie idźcie na śum wlk. No chyba że koniecznie chcecie wystawić swoje zdrowie psychiczne na próbę oczywiście.
BIOLOGIA MOLEKULARNA - polecam uczyć się systematycznie na te zajęcia, bo jest to cichy morderca. Mimo że ten przedmiot nic nie wnosi do życia i z reguły powinien być zapychaczem, to bardzo łatwo jest wylądować na semestralce, która jest nie do zdania, po czym dostać z niego warunek.
HISTOLOGIA - mordęga. 5 podręczników prowadzących+ obowiązkowo materiał z wykładów. Choć z tego co wiem w roku akademickim 22/23 będzie ich tylko 4 - wow, szok i niedowierzanie. Pytania są z wszystkich wyznaczonych materiałów i o najmniejsze pierdółki, kolos wypada na co 3/4 tydzień i najczęściej w semestrze zimowym pokrywa się ze szpilkami, wejściówką z biolmolu oraz wejściówką z biofizu. W takim tygodniu wybierasz sobie co udupisz. Już w styczniu 100 osób dowiedziało się o tym, że ma wrzesień z tego cudownego przedmiotu, w czerwcu doszło kolejne 150/200.
ANATOMIA - w tym roku z tym przedmiotem były niezłe perturbacje, czy tak będzie w kolejnych latach? nie mam bladego pojęcia, ale jeśli tak to krzyżyk na drogę. Odpadło przez to w sumie całkiem sporo osób (a jeszcze nie było ostatniego terminu egzaminu) i nie mówię tu o 20 tylko bardziej coś w stylu 50 jak nie więcej.
GENETYKA - ta sama katedra co biolmol, jednakże zajęcia były minimalnie milsze. Ogólnie drugi semestr jest minimalnie milszy.
BIOFIZYKA - jedyna katedra, którą miło wspominam. Jedyna która nie odwaliła żadnej nieprzyjemnej akcji w tym roku.
BIOCHEMIA - pierwszy semestr biochemii zaczyna się już na pierwszym roku w semestrze letnim. Nie jest to przedmiot przyjemny ani tym bardziej łatwy. Wychodzi się z niego ze stanem przedzawałowym. Katedra nie jest w najmniejszym stopniu przychylna studentowi.
Finalnie takie prawdziwe wakacje, takie że ma się wszystko zdane i jest się z czystym sumieniem na drugim roku miało tylko 10% studentów. Serdecznie nie polecam.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Z tego co wiem biblioteka jest podobno fajnie wyposażona i jest sporo kół naukowych, jednak z ani jednego jak na razie nie było mi dane skorzystać.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Zła. Nawet między studentami nie jest najlepiej. Nie nazwałbym tego wyścigiem szczurów, ale mam wrażenie, że ludzie dają się bardzo łatwo napuszczać na siebie nawzajem.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkania są drogie a o miejsce w akademiku raczej trudno.

Życie w mieście

No wiadomo mariacka, kina, siłownie- wszystko jest na wyciągnięcie ręki, pytanie brzmi, czy student z tego skorzysta z takim nawałem nauki.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Spostrzeżenie - śum w zabrzu to byłby lepszy wybór.
Wskazówka - w pierwszym tygodniu października jeszcze nie jest za późno, żeby uciec z tej uczelni.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Opisywałem już 1 rok, teraz czas na 2. Cóż 2 rok jest moim zdaniem cięższy od 1, zwłaszcza w semestrze zimowym, ale po kolei. Na 2 roku dominują dwa przedmioty: Fizjologia oraz Biochemia. W semestrze zimowym dodatkowo immunologia.

Jeśli chodzi o fizjologię jest to przedmiot ciekawy, który mi się najlepiej uczyło, katedra jest prostudencka i szła studentom na rękę. Na zajęciach były wejściówki ale tylko w semestrze zimowym i były one raczej formalnością. Krótkie szybkie proste pytania, co 3 tygodnie było kolokwium z danego działu. U nas miało nieco dziwną formę prawda/fałsz ale nie było większych problemów ze zdaniem, były dwa terminy poprawkowe. Na ćwiczeniach wykonywaliśmy różne rzeczy np. sprawdzaliśmy grupy krwi, uczyliśmy się robić i intepretować EKG, próby wysiłkowe itp. itd. Przedmiot kończy się egzaminem, który składa się z 3 części: części praktycznej, która podzielona jest na część teoretyczną tzn. test obejmujący materiał ze skryptu ćwiczeniowego oraz części praktycznej, w której wykonywaliśmy wylosowane ćwiczenie, np. pomiar ciśnienia; następnie był egzamin już właściwy, czyli test 70 pytań moim zdaniem całkiem przystępny.

Kolejnym przedmiotem jest immunologia, która moim zdaniem nie dość, że jest trudna, to forma zajęć jest po prostu nudna, ot słuchanie prezentacji głównie. Ćwiczenia zaczynały się wejściówką, czy to ustną czy testową czy takim speed testem - to zależało od asystenta. Co 3 tygodnie było kolokwium obejmujące działy z dwóch ćwiczeń, trzeba było się do niego trochę przygotować, były dwa terminy poprawkowe. Przedmiot kończy się egzaminem w sesji zimowej - test 100 pytań, warto się do niego mocniej przygotować, bo nie należy do najłatwiejszych. Trudność tego przedmiotu w dużej mierze zależy od asystenta na jakiego się trafi, może być milo i sympatycznie a może być nieco ciężej.

Trzecim przedmiotem jest Biochemia czyli nieformalna królowa 2 roku. Jest to przedmiot, na który będzie trzeba najwięcej pracy włożyć. Zajęcia są raz w tygodniu i obejmują zarówno część seminaryjną jak i ćwiczeniową - na obie trzeba być przygotowanym. Wykładowca może na seminarium pytać każdego po kolei, rzucać pytania w tłum, bądź zrobić test lub opisówkę, to zależy od prowadzącego na jakiego traficie. Jak się nie zaliczy trzeba poprawiać, trzeba mieć zaliczone wszystkie seminaria żeby być dopuszczonym do kolokwium. Część ćwiczeniowa jest nieco przyjemniejsza, na początku pisze się wejściówkę z danego tematu ze skryptu, po czym przechodzi się do robienia ćwiczeń. Ćwiczenia są różne, od wykrywania jakiś białek w moczu, po mierzenie pH jakiś roztworów itp. Mi ze względu na to ze nie lubię pracy laboratoryjnej te ćwiczenia mało sprawiały radości. Gdy ktoś nie zda wejściówki najczęściej poprawia się ją ustnie u swojego prowadzącego na następnych ćwiczeniach, ale z reguły z tym nie ma większych problemów. Problemem są natomiast kolokwia, które składają się z 30 pytań ze zdaniami podrzędnie złożonymi, często dosyć ciężkimi. Trzeba się mocno przygotować do nich. Również są dwa terminy poprawkowe. Kolokwiów jest w ciągu roku 4 i trzeba wszystkie zdać żeby być dopuszczonym do egzaminu. Niestety nie wszystkim się to udało i raczej jak ktoś miał problemy na tym roku to właśnie z biochemią. Trzeba naprawdę mocno uważać na nią i uczyć się na bieżąco, żeby nie było później problemów. Trzecie terminy odbywają się głównie w maju i są ostateczne, w przypadku ich nie zdania trzeba powtarzać przedmiot, a co za tym idzie rok. Egzamin, podobnie jak z fizjologii, składa się z trzech części: części praktycznej, która również od tego roku miała dwie części - pierwszą testową, drugą ćwiczeniową (wykonuje się wylosowane ćwiczenie) i trzecią testową 100 pytań. Trzeba zdać test z ćwiczeń żeby być dopuszczonym do ćwiczenia, trzeba zdać ćwiczenie żeby być dopuszczonym do głównego egzaminu, który jest naprawdę ciężki. Nic mnie tak nie zmęczyło w tym roku jak biochemia, a po wyjściu z egzaminu głowa mi parowała, serio skupcie się głownie na tym przedmiocie, bo może być nie miło. Natomiast nie ma tragedii jak ktoś się systematycznie uczył to raczej da rade bez większych problemów.

W semestrze zimowym oprócz tego jest moduł z medycyny środowiskowej, który obejmuje przedmioty takie jak higiena, epidemiologia, zdrowie publiczne i również kończy się egzaminem. W tym roku 1 termin był dosyć zaskakujący, sporo osób nie zdało, ale za to w 2 zdali wszyscy.

Do tego dochodzą typowe przedmioty drugoplanowe typu socjologia medyczna, prawo medyczne, wf, psychologia lekarska. Nie będę ich opisywał szerzej, bo są to raczej przedmioty, z którymi nikt nie ma problemu. 2 semestr jest zdecydowanie luźniejszy jeśli chodzi o ilość zajęć. Mówi się, że semestr letni jest nagrodą za zdany semestr zimowy na 2 roku i cos w tym jest. Także podsumowując 2 rok jest cięższy od 1, trzeba włożyć więcej pracy ale to tez nie oznacza ze jest tragiczny, po prostu trzeba się mocniej skupić na najważniejszych przedmiotach. Cieszę się ze jest on już za mną, a przede mną wreszcie długo wyczekiwane pierwsze zajęcia kliniczne na roku 3.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Możliwości są, jest wiele kół naukowych, możliwość wyjazdu na erasmusa, praktyki wakacyjne itp. Dużo osób zaczyna działać w kołach naukowych już od 1 roku, ale zazwyczaj to właśnie od 3 mocniej się w to można zaangażować.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest super, studenci są mega przyjaźni dla siebie, wszyscy dzielą się notatkami itp. wyścigu szczurów u nas nie ma.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkania są tańsze niż w większych miastach, można pokój wynająć już za 600 zł, jak się poszuka dobrze.

Życie w mieście

Powtórzę to co napisałem rok temu, Zabrze to miasto kontrastów, ale nie jest zbyt piękne, za wiele się tu nie dzieje, ale to Katowic jest niedaleko. Poza tym mamy kina, siłownie, puby, kluby, więc tragedii nie ma.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Podtrzymuję to co powiedziałem rok temu, po dwóch latach spędzonych tutaj jestem nadal zadowolony i polecam wydział w Zabrzu, jest naprawdę w porządku, uczyć się trzeba, w końcu to lekarski, ale nikt na siłę pod górkę robić Wam nie będzie. Polecam.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Dużo nauki głównie z histologii, biologii molekularnej i anatomii. Wszystko da się załatwić REGULARNĄ nauką. W tym roku pokarała nas anatomia, ale to wina niektórych studentów kombinatorów xd. Na szczęście wszystko kończy się dobrze, a na 420 osob nie zda z 20.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Do kół naukowych można dołączać od 2 roku także narazie nic nie powiem.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Bardzo miła. Wykładowcy są wyrozumiali - nawet Ci surowi.

Życie w mieście

Blisko do centrum. Łatwo wrócić w nocy.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Polecam ŚUM w Kato.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest sporo. Szczególnie do histologii i anatomii. Katedra anatomii jest bardzo pro studencka i pracują tam złoci ludzie. Do poradzenia sobie z histologią kluczowa jest regularna nauka. Katedry nie stwarzają problemów przy robieniu kolejnych terminów zaliczeń.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Biblioteka jest super wyposażona i ma wiele pokoi (nawet indywidualnych) do których można sobie przyjść i się pouczyć. Kół naukowych jest masa i faktycznie da się tam rozwijać swoje zainteresowania np. przez chodzenie na dyżury.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest bardzo przyjazna. Studentów w Katowicach jest ponad 400 ale to nie jest problem. Pomagamy sobie non stop i żyjemy w zgodzie.

Życie w mieście

Na ligocie jest pełno miejsca do spacerów, jazdy na rowerze czy czymkolwiek. Do centrum Kato jeżdżą bardzo często atuobusy (20min).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

ŚUM wybrałem z pośród Gdańska, Łodzi i Wrocławia. Nie żałuje wyboru ani trochę. Mi sie tu po prostu podoba.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Jest bardzo dużo, 1 semestr przytłacza, ale w 2 było już bardzo dużo czasu na różne wyjścia

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Po 1 roku ciężko stwierdzić, głównie zakuwanie na tym kierunku

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Żadnego wyścigu szczurów nie ma, wykładowcy zazwyczaj w porządku do studentów, niektórzy bardzo mili

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny tańsze niż Kraków, Warszawa, ok 1000 zł mieszkanie ze wszystkim blisko uczelni

Życie w mieście

Na ligocie nie ma za dużo atrakcji, ale tez ma swoje plusy, w centrum jak w każdym dużym mieście jest co robić

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Zastanawiałam się rok temu nad wyborem tutaj a Wrocławiem, ale zdecydowanie bliżej mam do Katowic i nie żałuję decyzji, ludzie w komentarzach czasem przesadzają. Fakt, na sesji letniej w tym roku przegięli ale na każdej uczelni tak jest, cały rok był w porządku. Atmosfera jest przyjemna a ludzie jeszcze lepsi.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Moja opinia dotyczy pierwszych 2 lat studiowania na WNMK I rok ---> w porównaniu do liceum nauki jest o wiele więcej, dla mnie jako, że w liceum nie uczyłem się praktycznie nic, pierwsze 2 miesiące studiów to była masakra ale wydaje mi się, że dla zdecydowanej większości początek jest mega trudny, gdyż trzeba się nauczyć "jak się uczyć". Poniżej opisałem swoje odczucia dotyczące poszczególnych przedmiotów.

Anatomia - moim zdaniem najlepszy przedmiot z jakim miałem do czynienia na 1 roku. Katedra bardzo bardzo bardzo pro studencka (choć po tej sytuacji co miała miejsce w tym roku pewnie duża część osób będzie uważała inaczej), prowadzący z tej katedry to giga koksy, miałem zajęcia ze wszystkimi prócz dwóch z nich, bardzo dużo tłumaczą, doradzają jak się uczyć anaty i pokazują różne mnemosy na łatwiejsze zapamiętanie tych trudniejszych struktur anatomicznych. Prosektorium nowoczesne, bardzo dużo preparatów z tego co mi mówili znajomi studiujący na innych uniwerkach to u nich nie raz stało się w 20 osób przy jednym preparacie a u nas to przeważnie przy kilku stanowiskach nikt nie stał bo było całkiem sporo preparatów wyciągniętych i brakowało studentów heh. Generalnie z anaty są 2 rodzaje zaliczeń: szpile (20 struktur zaznaczonych trzeba napisać co to jest i mamy 30s na 1 strukturę) oraz kolosy testowe (30 pytań wielokrotnego wyboru, na szczęście w przeciwieństwie do szpilek kolosy były zdalnie), próg zaliczenia na z anaty to 66% (ogólnie na śumie jest jeden przedmiot na każdym roku z którego próg to 66% z innych jest 70%). Jeśli chodzi o to z czego się najlepiej uczyć to tak: na szpilki must have to atlas fotograficzny ja osobiście polecam McMinna, który jest po angielsku albo yokochi po łacinie, natomiast McMinn jest o niebo lepszy i nawet osoby które uczyły się anaty po łacinie wybierały ten atlas, kolejny must have na szpilki i do teorii w sumie też to atlas klasyczny, jest ich dużo do wyboru ale na śumie króluje Sobotta, jeśli chodzi o teorię to katedra proponuje Moryisa ale tak naprawdę najlepszym wyborem i tak jest Skawinka pomijając OUN, jego najlepiej jest się nauczyć z Neuroanatomii Morysia (osobna książka ). Generalnie to anatka w kato jak najbardziej spoko, dużo idzie się nauczyć i dużo zostaje w głowie (głównie dzięki prowadzącym). Można mieć zerówkę z anaty jeśli zaliczy się wszystkie szpilki i kolosy w 1 terminie na min. 90%. Egzamin jest dwuczęściowy: teoria - 50 pytań ten sam typ co na kolosach i szpilki tylko jak na kolosach było 20 to tu jest 50.

Histologia - królowa 1 roku na śumie, ciężki przedmiot kolosy są co 3-4 tygodnie i obejmują jeden bądź kilka działów na tym przedmiocie nie dostaje się oceny za kolosa tylko zbiera się punkty tak aby na koniec każdego semestru mieć 70% wszystkich możliwych pkt do zdobycia, jak nie masz tych 70% to piszesz se zbója (bardzo ciężko jest go zdać), dlatego należy się do tego przedmiotu mega przyłożyć i pod żadnym pozorem nie robić sobie z niego zaległości!!! Na zajęciach słucha się prelekcji a potem ogląda preparaty tkanek pod mikroskopem i przerysowujesz taki preparacik do zeszytu bo na każdym kolosie jest też tak zwana część praktyczna gdzie trzeba rozpoznać 2 preparaty i 2 szczegóły ale to są akurat free punkciki no i ofc po każdym semestrze jest zaliczenie praktyczne na którym trzeba rozpoznać preparaty i szczegóły, na plus zasługuje to, że katedra udostępnia atlas histologiczny z ich preparatami ale i tak trzeba rysować bo sprawdzają zeszyty XD. Przed szkiełkami semestralnymi czy też końcowo rocznymi można przyjść na katedrę o ustalonych godzinach i sobie posiedzieć z prepsami pod mikroskopem, żeby się pouczyć co też jest spoko opcją. Jeśli chodzi o podręcznik to najlepiej jest się uczyć z Histologii Junqueira gdyż jest to książka, którą redagowała nasza katedra i właśnie od 2020 roku jest to 1 pozycja z zalecanych książek, przy okazji powiem, że w 2020/2021 roku obowiązywały te same podręczniki co w roku 2021/2022 a nie jak to niektórzy twierdzą sam Sawicki :). Histo to zdecydowanie najtrudniejszy przedmiot na 1 roku i należy się skupić głównie na nim (na równi z biolomolo) bo to tak naprawdę 3 przedmioty w 1 (histo, cytofizjologia i embriologia) a na innych uczelniach niekiedy te przedmioty są osobno przez co może być trochę lżej.

Biofizyka - katedra również mega pro studencka, bardzo mili prowadzący nie robią pod górkę studentowi pomagają i egzaminy dają przyjemne, z tą samą katedrą jest informatyka ale ten przedmiot to akurat kilka spotkać kończących się prostym testem.

Biolomolo - najbardziej upierdliwy przedmiot na całym 1 roku, trudny jak jasny byk i jeszcze bardziej nudny i nieprzydatny, poprzedni kierownik katedry nie był zbyt pro studencki ale jego czas na tej uczelni dobiegł końca dzięki czemu teraz jest lżej (za jego czasów 1 termin egzaminu zdawało 20 studentów a w tym roku 1 terminu nie zdało 20 studentów :). Na tym przedmiocie w zasadzie nic ciekawego się nie robi, wejściówka co zajęcia siedzenie nad mikroskopami jednym słowem nuuuudy a egzamin trudny. Do tego roku (2021) na biolomolo trzeba było się uczyć z genomów i albertsa co dawało prawie 2000 stron ale teraz obowiązuje inna książka, która ma jakieś 150 stron. Trzeba się pomęczyć przez pierwszy semestr ale potem jest już święty spokój.

Genetyka - prowadzona przez katedrę biolomolo ale tutaj jest zdecydowanie lżej, przedmiot o wiele ciekawszy, przerabiamy na nim aspekty kliniczne takie jak różnego rodzaju mutacje, choroby genetyczne itp. ofc każde zajęcia zaczynają się wejściówką ale materiał dużo przyjemniejszy do nauki i zajęcia ciekawe!

KPP - przyjemny przedmiot prowadzony przez młodych lekarzy w CDISM, bardzo przydatny i przyjemny w nauce prowadzący nie tyrają opowiadają dużo ciekawych sytuacji z życia lekarza. Przedmiot trwa jeden semestr i kończy się jakimś śmiesznym zaliczeniem, krótko mówiąc free piąteczka do indeksu.

PBN - zapychacz, nudny i nieistotny, prowadzony przez katedrę epidemiologii z którą zabawa się ciągnie od 1 do 6 roku z małymi przerwami. Prowadzący giga w porządku tylko, że prowadzą nudne przedmioty a chciałoby się mieć z nimi jakiś istotny przedmiot. Większość zajęć organizowanych przez tą katedrę jest prowadzona przez doktorantów, którym nie raz tak samo się nie chce prowadzić tych nudnych zajęć jak nam na nich siedzieć. Żeby to zdać trzeba napisać 5 prac na około 1 stronę A4 (tak było w moim przypadku),które są punktowane w skali od 0 do 5 i potem pkt są dodawane do wyniku z testu. Prace dotyczą tematyki aktualnych zajęć, których jest 5 i tylko w pierwszym semestrze a dodatkowo na samym końcu pisze się teścik na 15 pkt, przedmiot nudny ale łatwy do zaliczenia.

Reszta przedmiotów na 1 roku to zapychacze nie warte uwagi no może diagnostyka obrazowa jest jednym z ciekawszych przedmiotów ale to tylko 3 zajęcia raz w miesiącu i tak naprawdę można go traktować jako dodatkowe zajęcia z anatomii ale z samego RTG, TK, MR.

II rok ---> o wiele cięższy do przeżycia od 1 :))))

Biochemia - królowa 2 roku, ćwiczenia są co tydzień i zaczynają się wejściówką z konkretnego rozdziału skryptu katedralnego, tematy w skrypcie są dość ciekawe i tak naprawdę i o dziwo przydatne XD (na praktykach z medycyny rodzinnej się mega przydały te rzeczy). Tutaj również ma miejsce system zbierania punktów za wejściówkę max jest ich 10 natomiast za praktyczne wykonanie ćwiczeń przewidzianych na konkretne zajęcia przyznawane są max 2 pkt. Z rzeczy praktycznych jakie się tutaj wykonuje to oznaczanie różnych substancji i związków w surowicy, moczu, krwi czy PMR i następnie ustalenie czy wynik jest w normie czy mamy do czynienia z jakąś chorobą a jeśli tak to należy wyczaić z jaką. Oprócz wejściówek co miesiąc są kolosy z danego działu i na nie trzeba uczyć się z książki, katedra poleca na 1 miejscu Harpera i mi osobiście najbardziej ta książka przypadła do gustu ale jak komuś nie siedzi to spoko opcją jest Ferrier z tym, że trzeba się liczyć z koniecznością doczytania niektórych rzeczy z biblii biochemików. No i mamy jeszcze semki mniej więcej co 2 tygodnie na które studenci robią prezentacje z sylabusa obowiązującego do danego kolosa, każdy musi zrobić prezke minimum raz w semestrze, która jest punktowana na max 4pkt a te są doliczane do 1 terminu kolosa z odpowiedniego działu czyli w skrócie dobrze zrobiona prezka może uratować od uwalenia kolosa i tak się zdarza baaaardzo często. Ogólnie laboratorium bardzo dobrze wyposażone tylko spekole czasem działają jakby chciały a nie mogły i przez to można stracić pkt za część praktyczną ćwiczeń. Labolatoria kończą się w kwietniu z reguły przed świętami wielkanocnymi i wtedy zaczyna się zakuwanie do egzaminów z biochemii a są aż 3! Egzamin praktyczny to po prostu wykonanie losowego ćwiczenia z tych, które wykonywaliśmy na ćwiczeniach nic się na niego nie trzeba uczyć bo zdaje to każdy kto choć raz wykonywał jakieś ćwiczenie na zajęciach, jak zdasz praktyczny to kolejny jest egzamin praktyczno-teoretyczny czyli największy syf jaki istnieje bo to egzamin z całego skryptu (zdaje go tylko 40% studentów w praktycznie każdym z terminów) oczywiście istnieje możliwość bycia zwolnionym z powyższych egzaminów o ile miało się 90% wszystkich możliwych do uzyskania na ĆWICZENIACH punktów a uwierzcie mi, że warto, no i jak zdasz PT to kolejny i ostatni egzamin to teoria, czyli egzamin z Harpera, który zdaje 40-60% osób dopuszczonych istnieje możliwość terminu 0 z teorii ale do tego trzeba bardzo dobrze pisać kolokwia bo biorą 40 najlepszych osób do zerówki no a sama zerówka to jest po prostu nagroda bo nie ma możliwości żeby ktoś jej nie zdał haha. Moim zdaniem biochemia była najprzyjemniejszym przedmiotem na 2 roku a sama katedra giga prostudencka. Nadmienię jeszcze, że biochemia zaczyna się w semestrze letnim 1 roku i trwa łącznie 3 semestry.

Fizjologia - przedmiot mega ciężki ale prowadzący bardzo mili dla Pana studenta zawsze chętnie pomogą i wytłumaczą jak czegoś nie rozumiemy, są wejściówki co zajęcia albo dopytki ustne na ocenkę ale nawet jak ktoś nie zda to może poprawiać nawet z 10 razy. Na ćwiczeniach wykonujemy zadania ze skryptu katedralnego, w 1 semestrze głownie robimy hematologię i różne tam dziwne rzeczy z krwią, którą sami sobie pobieramy na zajęciach. Na semkach z kolei prowadzący omawiają z nami na spokojnie temat i dostajemy od nich przypadki kliniczne, które analizujemy na podstawie naszej wiedzy z fizjologii a no i oczywiście na semkach również jest wejściówka! Kolosów z fizjologiczne nie ma ale są 2 egzaminy: egzamin praktyczny na którym musimy wykazać się umiejętnością mierzenia ciśnienia za pomocą aparatu, osłuchiwaniem tonów serca, mierzeniem tętna, znajomością norm morfologicznych oraz wykonaniem i analizą EKG generalnie raczej łatwo zdać ale są wyjątki, którym się to nie udaje, dużo gorszy jest egzamin z teorii, który w tym roku zdało 20% osób po obniżeniu progu z 70 do 55% ale i od tego można uciec, gdyż był organizowany test kwalifikacyjny do konkursu z fizjologii i 8 najlepszych osób było zwolnionych z egzaminu teoretycznego i polecam wybrać taką opcję zaliczenia fizjo.

Immunologia - najtrudniejszy przedmiot z jakim miałem do czynienia w ciągu tych 2 lat studiów, trwa tylko 1 semestr (zimowy) i jest giga trudny, materiału jest dużo i nawet nie ma kiedy się na to nauczyć bo jest fizjologia i biochemia a wejściówki (same otwarte pytania) są niemalże co tydzień. Pierwsze 3 zajęcia są mega nudne bo omawiamy jakieś bezużyteczne testy immunologiczne, potem już jest tylko lepiej jeśli chodzi o przystępność materiału do nauki. Na plus jest na pewno klimat na zajęciach zwłaszcza jak ma się immuny wieczorami i to z dr. HRK, nigdy wcześniej na studiach się tak nie uśmiałem jak na tych zajęciach XD. Z immunów są 2 egzaminy praktyczny czyli słowny opis testów immunologicznych albo kalendarza szczepień zależy jakie pytanie się trafi ale to raczej każdy zdaje, gorzej z teorią bo w tym roku było około 30 warunków. Podsumowując żeby zdać to trzeba się spiąć jak cholera i lecieć przed siebie bo w 2 semestrze jest spokój od immunów.

Epidemiologia - chyba najnudniejszy przedmiot z całego drugiego roku, zajęcia są prowadzone przez doktorantów, którym nie raz jeszcze bardziej się nie chce niż nam, słuchamy prezki prowadzącego i potem robimy jakieś ćwiczenia, zajęć jest 5 w pierwszym i w drugim semestrze nic szczególnego się na nich nie dzieje a potem trzeba tylko zdać egzamin w sesji letniej bo w zimowej jest egzamin ze zdrowia publicznego, które jest prowadzone przez tą samą katedrę, raczej oba przedmioty są stosunkowo łatwe do zdania a wystarczy siąść tak z 3 dni przed egzaminem żeby zdać. Jedynym plusem tych zajęć jest to że co jakąś godzinę mamy przerwę haha.

Socjologia i psychologia - socjo to cykl 5 zajęć w 1 semestrze a psychologia 10 w drugim raczej nie za wiele się dzieje i nie są to najciekawsze zajęcia ze względu na to, że są to przedmioty humanistyczne i są traktowane przez studentów jako zapychacze. Na psychologii jedyne co ciekawego robimy to co jakiś czas prowadzący puszcza nam film który zabiera cały czas przeznaczony na zajęcia. Z zaliczeniem nie ma problemu na socjo trzeba napisać jakąś pracę w grupie a na psychologię zrobić prezkę na zajęcia i nagrać jakiś poryty filmik i na samym końcu napisać test.

Podsumowując na 1 roku jest zdecydowanie więcej czasu wolnego niż na 2 bo nie licząc wejściówek z biolomolo zaliczenia z przedmiotów są co 3-4 tygodnia a na 2 roku niestety co tydzień jest zaliczenie z każdego przedmiotu i jeśli chce się mieć zaliczone wszystko w 1 terminie to cotygodniowe wypady na miasto czy też jakieś inne atrakcje trzeba sobie odpuścić a naprawdę warto jest zaliczyć wszystko od razu, żeby zaległości się nie nawarstwiły i aby nie musieć zarywać nocek na naukę.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć jest bardzo wysoki, z początku myślałem, że to czego nas uczą to jakiś totalny syf i nigdy mi się w życiu nie przyda, ale jak pisałem wcześniej, podczas praktyk z medycyny rodzinnej byłem zaskoczony, że jednak bardzo dużo rzeczy, które przerabialiśmy na studiach się przydają i mówię tutaj bardziej o 2 roku niż o 1. Jeśli chodzi o bibliotekę to osobiście nie korzystałem ale znajomi sobie chwalą a co do kół naukowych to szanujmy się ale na pierwszych 2 latach nie ma na to czasu.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Co do swojego rocznika nie mam żadnych zastrzeżeń bardzo spoko ludzie i z wieloma osobami mam bardzo dobry kontakt no ale za to grupę mam beznadziejną. Wyścigu szczurów na uczelni nie ma jako tako ale wiadomo, że trafiają się wyjątki zwłaszcza jak jest nas prawie 500 osób na roku, jednak cały rok pomaga sobie jak może, udostępniamy sobie materiały do nauki pomagamy sobie wzajemnie jak tylko się da, bo każdy chce tylko zaliczyć, a nie rywalizować o jak najlepsze oceny, bo tutaj naprawdę ciężko jest zdobyć same 5 a wręcz jest to niemożliwe. Prowadzący są bardzo mili i starają się jak mogą żebyśmy coś zapamiętali, coś wynieśli z zajęć co nam się przyda w późniejszej pracy i zdecydowanie ułatwiają zdobywanie wiedzy niż utrudniają, ani ja ani moi znajomi nie spotkaliśmy się z jakimikolwiek nieprzyjemnościami ze strony prowadzących, oni nawet sami nam mówią czego się spodziewać na zaliczeniach i na czym najlepiej się skupić żeby zdać.

Jak jest z mieszkaniem?

Na pierwszych dwóch latach zajęcia są tylko na Ligocie to też praktycznie wszyscy mieszkają na tej dzielnicy, są 3 osiedla, które według mnie są warte uwagi a mianowicie: Zadole - na uczelnię około 20 min piechotą ceny spoko bo w granicach 400-800 zł można wynająć spoko pokój a kawalerka za około 1200-1500 z mediami włącznie tylko, że są to starsze bloki tzw. wielka płyta ale jak komuś to nie przeszkadza to Zadole jest spoko opcją, Kokociniec - na uczelnię idzie się z buta około 10-15 minut pokoje nieco droższe bo w granicach 600-1000 zł a standard miejscami dużo gorszy niż na zadolu i nie ma w okolicy osiedla tak dużo sklepów no ale stilo bliżej, Franiciszkańskie - najdroższa pozycja ale chyba najlepsza pod względem bliskości do uczelni, standardu mieszkań i dostępnej infrastruktury, na uczelnię 5-10 minut na piechotę ale za spoko pokój trzeba zapłacić 900-1200/1300 zł a kawalerki z tego co się orientuję to 1800-2000 z mediami no ale osiedle jest nowe i z roku na rok się powiększa więc jak ktoś nie chce wynajmować kawalerki to polecam dołożyć te kilkaset złotych. Sama Ligota jest oddalona od centrum o 20 min jazdy autobusem, niby na dzielni jest galeria handlowa ale to na drugim końcu dzielnicy, jakieś 30 minut drogi na piechotę a tak to z ciekawszych atrakcji to mamy duży park w którym studenci się spotykają jak jest czas i pogoda ale w większości przypadków chodzimy do centrum bo autobusy są co 5 minut.

Życie w mieście

Nie ma za bardzo czasu na wypady na miasto z wyjątkiem okresu przed świętami czy po zdanej sesji albo jak akurat nie ma zbyt wielu zaliczeń. Kato są bardzo ładnym miastem przeciwieństwie do reszty śląska, dużo zieleni, klubów, pubów jest gdzie wyjść jeśli ma się wystarczająco dużo czasu ale przeważnie przychodzi się do kogoś na mieszkanie na melo.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Ja bardzo polecam uczelnię, mega mi się tutaj podoba, ludzie są super prowadzący mega, nie mam tak naprawdę żadnych zastrzeżeń i w żadnym wypadku nie żałuję swojego wyboru i z czystym sercem polecam ŚUM, który był moim pierwszym wyborem a dostałem się wszędzie gdzie nie wymagali rozszerzonej matmy i w sumie kierowałem się opinią starszych znajomych, którzy tu studiują albo studiowali, do wyboru tej uczelni skłoniła mnie dodatkowo względna bliskość do domu (bliżej mam tylko Kraków no ale matma rozszerzona nie była zdawana na maturze) i dzięki temu mogłem stosunkowo często wracać, bo tak mniej więcej co 3 tygodnie no i dobry dojazd do Krakowa, gdzie są moi znajomi z liceum. Pozdrawiam z rodzinkom

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok studiów był o wiele mniej stresujący dla mnie niż klasa maturalna, ilość nauki była dla mnie porównywalna, bo wcześniej uczyłam się dużo aby się dostać, tutaj w decydujących momentach przed kolokwiami i na wejściówki po prostu aby zdać i zapomnieć. No i podczas sesji oczywiście, w sumie tylko sesja letnia była takim okresem, że miesiąc wyrwany z życia na kucie.

Nie będę kłamać, że czasu na rozwijanie swoich hobby jest raczej mało i na pewno trzeba będzie zrezygnować z swoich niektórych zwyczajów, ale do tego co tutaj się dzieje serio da się podchodzić z dystansem i na wy**bce, jak nie zdasz w pierwszym terminie to zdasz w drugim (chyba że op***dalasz się tak mocno, ze nawarstwiają ci się zaległości z dosłownie wszystkiego, bo wtedy faktycznie jesteś w dupie XD). I nie słuchajcie ludzi, którzy Wam wmawiać będą że przez cały rok nie wyjdziecie na miasto ze znajomymi, nie będziecie mieć czasu na życie i generalnie nic tylko siąść i płakać. Jeśli jest tutaj na ŚUMie ktoś kto nie miał czasu na podtrzymanie swoich znajomości z LO albo na umówienie się na piwo ze znajomymi z grupy, to uważam, że ma poważne problemy z dysponowaniem swoim czasem albo po prostu nie potrafi się efektywnie uczyć.

ŚUM potrafi do****dolić i zrobił to podczas tegorocznej sesji letniej, gdy up***doliło anatomie i histologie po 300 osób (na roku mamy obecnie jakieś 440) XD Ale to już jest życie na medycynie, na pewno są różnice w poszczególnych uczelniach, ale nie macie co się oszukiwać, że któraś z uczelni jest rajem na ziemi, Wrocław up***dalał w tym roku równo, bo dla pierwszego roku rozszerzyli materiał, Radom w sesji letniej up***dala wszystkich aby studenci nie mogli się przenieść na inne uczelnie, w Warszawie recytują przypisy z Bochenka, a Łódź przyjmuje o 100 osób więcej niż ma miejsca, dlatego najgorsi odpadają przez te ich poronione moduły.

Więc zdecydowanie są to studia dla osób o raczej mocnych nerwach i o wysokim samozaparciu, jeśli jesteś osobą przyzwyczajoną do komfortu i dużej dozy relaksu w trakcie nauki to lepiej złóż podanie na położnictwo, tutaj Ci się nie spodoba.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Pierwszy rok nie daje żadnych możliwości rozwoju xd

Na pierwszym roku ciekawe są zajęcia z anatomii bo jest to rzecz bardziej praktyczna w prosektorium, poza tym jestem miesiąc po sesji i nie pamiętam już niczego z ogromu wiedzy którą rzekomo opanowałam.

Jak wiadomo zmarnowany czas, podczas którego studenci 1 roku poza IMFSą raczej nie mogą angażować się w żadne koła studenckie ani temu podobne sprawy.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Czytając poprzednie komentarze o wyścigu szczurów, byciu samotnym wilkiem mam ochotę tych ludzi postrzelić. Na naszym roku była spora współpraca i pomoc, a pewnie w każdej grupie łącznie z moją wspólna praca była jeszcze silniejsza. Na medycynie inaczej się nie da, bo nikt nie jest w stanie jednocześnie zrobić 30 stron notatek do biolomolo i jednocześnie skrypt do następnych kolokwiów z histologii, które odbywały się podczas tego roku praktycznie co 3 albo i 2 tygodnie (dosłownie skończyłeś się uczyć do jednego musiałeś zaczynać uczyć się do drugiego). Może i są grupy w których ludzie to chamy i nikt nie jest na tyle ze sobą zgrany, więc tej współpracy nie ma, ale nie słuchałabym takich opinii, bo ogólnie na roku ludzie są wobec siebie w porządku.

Co do asystentów to jest różnie, bo trafić można od za**bistych po takich co wychodzą z prosektorium podczas zajęć anatomii po 10 min nie pokazując niczego na preparatach. Niektórzy potrafią być prostudenccy, ale nie ukrywam, że jeśli traficie na Biolomolo albo Genetyce na pewną wysoką brunetkę o spojrzeniu wyrażającym irytację i bezsens jej istnienia, to możecie mieć problem.

Życie w mieście

Ligota to małe zadupie Katowic, ale do centrum jest 20 min busem i 8 pociągiem. A w centrum Kato znajdziecie spoko kluby, dużo barów i restauracji, generalnie jest co robić, poza tym jeśli wam się znudzą Katowice to będziecie potencjalnie żyć w metropolii śląskiej, więc można poszukać fajnych eventów czy imprezowni poza Kato, a komunikacja jest w miaręęę spoko, więc powiedzmy że do wielu miejsc da się dojechać (w godzinach szczytu autobusy spóźniają się jak ch**e)

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Dla mnie najgorszym momentem, podczas przygody z kierunkiem lekarskim był moment dostania się na te studia. Bo wraz z zobaczeniem siebie na liście zakwalifikowanych na liście rankingowej przyszłam tutaj i zaczęłam czytać komentarze moich poprzedników.

Szczerze to był jedyny moment gdy byłam przerażona i bliska płaczu, bo poważnie zastanawiałam się czy ja chcę „tak sp***dolić sobie życie”, dlatego po 1 roku wracam tutaj trochę ku pokrzepieniu serc.

Jeśli znajdziesz super ludzi to cały ogrom nauki stanie się znośniejszy i można z pierwszego roku wynieść fajne wspomnienia wykraczające poza siedzenie w książkach. Nie chcę też powtarzać miliard dupiliard poprzednich komentarzy, ale jeśli nie interesuje cię biolka i jeśli podczas nauki do matury męczyłeś/aś się z tym materiałem, to lepiej idź na jakąś chemię na polibudę, bo tutaj podczas pierwszych dwóch lat będziesz robić to samo co na biologii w LO tylko 80 razy mocniej i bardziej szczegółowo, nie wiem czy perspektywa przyszłych „kokosów” jest warta takich męczarni, bo o ile wiele rzeczy z materiału jakoś zakrawa o moje zainteresowania, to dla osoby która idzie na te studia za radą rodziców będzie to tortura.

Pielęgniarstwo, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Jest mnóstwo tzw. zapychaczy, które niestety muszą być ze względu na plan studiów (na II roku mało co zostaje z mniej istotnych przedmiotów). Z cięższych przedmiotów to na pewno anatomia, genetyka, biochemia czy patologia, a wyżej to farmakologia. Na duży + zasługują zajęcia w prosektorium oraz przedmiot podstawy pielęgniarstwa, na koniec którego zdaje się OSCE. Zdecydowana większość kadry miła, ale są tacy co wiele wymagają. Plan nieźle skonstruowany, ale przez ilość przedmiotów mamy krócej zajęcia, ale częściej. Książki można wypożyczyć lub korzystać z internetu. Nauki niestety znacznie więcej niż w liceum natomiast jest ona bardziej skoncentrowana na danej dziedzinie. Na I roku zajęcia w większości odbywają się na kampusie, natomiast od II roku mamy już kliniki i pielęgniarstwa zblokowane w różnych szpitalach. Wiedza sprawdzana jest w postaci kolokwiów czasem nawet codziennie. Na wyższych latach nauki jest nieco mniej (bo i też mniej zajęć) i jest łatwiej (głównie bo już rozumie się zależności i większość rzeczy potrafi się już zrobić). Praktyk jest sporo do zrobienia, najwięcej po II roku (560h). Zaliczenia raczej do zdania, z resztą większość osób ostatecznie zdaje ;)

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Biblioteka jest bardzo dobrze zaopatrzona, dodatkowo jest naprawdę sporo kół naukowych (ale zdecydowana większość dostępna dopiero od II roku). Co do przygotowania uczelni do zawodu to uważam, że jest ono bardzo dobre. Większość rzeczy umiemy już zrobić na II roku i na III tylko doskonalimy swoje umiejętności.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest dobra, od czasu afery kilka lat temu wszyscy prowadzący są przeważnie mili i nie ma żadnych niemiłych komentarzy. Osobiście przez 3 lata studiów nie spotkałam się z żadnym chamskim zachowaniem w kierunku studentów, natomiast fakt, że część kadry sporo wymaga. Na roku też nie było żadnych afer czy jakiegoś wyścigu szczurów, wszyscy sobie pomagaliśmy. Ogólnie to bardzo dobrze będę wspominać ludzi na moim roku :)

Jak jest z mieszkaniem?

Nie wynajmuję, więc nie orientuję się w cenach.

Życie w mieście

Katowice i miasta ościenne są dobrze skomunikowane natomiast nierzadko zdarzają się opóźnienia i korki. Od II roku jest sporo jeżdżenia po różnych szpitalach. Jeśli chodzi o Katowice to jest sporo klubów, pubów i miejsc gdzie można spędzić czas. Natomiast na samym kampusie niestety nie ma za bardzo sklepów itp.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Przyznam szczerze, że osobiście polecam i drugi raz podjęłabym tą samą decyzję. Z większych minusów wskazałabym na problemy z organizacją natomiast co do kadry czy ludzi na uczelni to nie mam większych zastrzeżeń. Łatwo nie jest, ale też nie najgorzej. Ja osobiście czuję się dobrze przygotowana do zawodu, a to chyba najważniejsze.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

2 rok w porównaniu do pierwszego to masakra. Na pierwszym semestrze mało czasu na cokolwiek i niestety czasem zdrowie fizyczne lub psychiczne siada. Na biochemii zbiera się pkt z każdej wejściówki i jak ktoś słabo napiszę jedną to musi się bardzo starać aby zdać semestr bez biletu na semestralkę (którą zdało mniej niż 10% piszących za pierwszym razem). Z immunologią zależy jak się trafi może być okropnie lub nawet przyjemnie. Problem w tym, że nie do końca wiadomo z czego się uczyć, bo w Gołębiu (inaczej zwanym Jakóbisiaku) nie ma wszystkiego. Katedra sama często nie ogarnia co i jak. Fizjologia całkiem git ale suprise suprise trzeba się dużo uczyć ale przede wszystkim to zrozumieć (prowadzący uwielbiają Konturka i często pytają o pierdoły napisane drobnym druczkiem na marginesie). Higiena i epidemiologia nudna ale całkiem przyjemna. Angielski mega super (bardzo dużo się można nauczyć o medycynie i o różnych zabiegach/ chorobach etc.). Jeszcze są poboczne przedmioty takie jak socjologia, psychologia, prawo medyczne, medycyna rodzinna (która jest chaotyczna ale mi się bardzo podobała) i propedeutyka (taki wstęp do zajęć klinicznych ale bardzo krótki przedmiot). Jeśli chodzi o egzaminy sesji letniej te najważniejsze to biochemia: praktyczny, praktyczno-teoretyczny (tak zwane PT czyli teoria z części ćwiczeniowej) i teoretyczny (z części seminaryjnej czyli to co na kolosach); fizjologia praktyczny i teoretyczny; higiena i epidemiologia. Wkurzające jest to, że trzeba zdać na biochemii praktyczny aby być dopuszczonym do PT a potem zdać PT aby być dopuszczonym do teoretycznego co sprawia, że jak ktoś zawali którąś część to ma od razu 2 lub 3 terminy reszty. 2 rok to była jazda bez trzymanki aż sama się zdziwiłam, że jeszcze nie rzuciłam tych studiów (a często było blisko).

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Jeśli kogoś zainteresuje jakiś temat to prowadzący są zazwyczaj chętni do pomocy. Z biblioteką ogólnie jest spoko ale czasem długo się czeka na dany podręcznik jeśli wszyscy się rzucą w tym samym czasie. Koła naukowe są i są całkiem spoko ale mało jest na nie czasu. Dużo osób chwali koło anatomiczne.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Z tym bywa różnie wszystko zależy jaka katedra i jakiego się wybierze starostę. Katedry często między sobą mają inne informacje (np. normy lub definicje pojęć) i przez to są czasem problemy z zaliczeniem jakiegoś zadania na wejściówce. Na drugim roku katedra biochemii nie jest ,,ultraprzyjemna" tak jak to pisali tutaj studenci 1 roku. Jeśli chodzi o relacje między studenckie to jest mega spoko chociaż zdarzają się wyjątki.

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny od ok 700 zł + media w mieszkaniu wieloosobowym w średnim standardzie.

Życie w mieście

Na ligocie mało się dzieje ale do centrum jest blisko (ok 20 min autobusem).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Jest wiele lepszych uczelni gdzie wasze zdrowie psychiczne nie będzie aż tak obciążone. Jest ciężko ale przynajmniej można poznać fajnych ludzi (wspólna katorga bardzo łączy ludzi).

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest dużo. Więcej niż w liceum. Żeby wszystko ogarnąć starczą trzy godziny codziennie. Tak jak na każdej uczelni, ilość nauki zależy od asystenta z którym są zajęcia. Mi się udało, bo z większości przedmiotów miałem młodych, spoko prowadzących, którzy nie wymagali tyle co starzy i łatwiej było zaliczyć wejściówki, które są z każdego przedmiotu co tydzień.

ANATOMIA - dobrze wyposażona katedra, dużo preparatów, prowadzący bardzo spoko, zero problemów z zaliczeniem. Egzamin dość łatwy i przyjemny.
HISTOLOGIA - nauka z jednej książki, zasady oceniania i zaliczeń jasno określone. Nie ma takich problemów jak w Katowicach, gdzie ponad połowa roku już w styczniu wie, że ma poprawkę we wrześniu. Egzamin jest bardzo rozbudowany i szczegółowy, większość studentów określa go jako bardzo trudny.
BIOLOGIA MOLEKULARNA - zapychacz na który trzeba się systematycznie uczyć, bo kończy się po pół roku egzaminem, nudny trudny przedmiot. Egzamin dość prosty.
BIOFIZYKA - totalnie niepotrzebny przedmiot, nauka wkuwania wzorów i praw na pamięć których i tak nie rozumiecie, bardzo nudne zajęcia i pisanie sprawozdań, ale egzamin łatwy i przyjemny.

Reszta przedmiotów jak angielski, genetyka, podstawy badań naukowych, etyka, historia medycyny, fakultet, informatyka kończą się zaliczeniem a nie egzaminem, więc wystarczy zrobić prezentacje, być na każdych zajęciach i zdać wszystkie wejściówki. Do ogarnięcia. WF obowiązkowy, zaliczenie na podstawie siedmiu obecności w semestrze, zajęcia są prowadzone w przyjaznej atmosferze. Jeżeli skończyłeś już jakiś kierunek na innej uczelni to nie ma możliwości przepisania przedmiotu.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Takie same jak na innych uczelniach.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

W Zabrzu przyjazna pro studencka atmosfera. Nie ma afer (bo wszystkie są w Katowicach). Z tego co wiem to w Katowicach jest dużo trudniej, wyścig szczurów, problemy z prowadzącymi.

Jak jest z mieszkaniem?

Akademik 600 zł, pokój 2 osobowy. Akademik albo w centrum albo na obrzeżach przy uczelni.

Życie w mieście

Dwa puby, galeria, kilka knajp i kawiarni. Bez szału.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Wybrałbym inną uczelnię (Gdańsk, Warszawa, Poznań, Wrocław) gdybym miał więcej punktów, ale tylko ze względu na to że jest tam życie studenckie. Na Śląsku nic ciekawego się nie dzieje (szczególnie w Zabrzu) jednak plusem jest bliskość gór.
Lekarski w Zabrzu jest super, głównie ze względu na podejście prowadzących do studentów. Jeśli chcecie iść na ŚUM to zaznaczcie w ankiecie że wybieracie Zabrze a nie Katowice. Zaufajcie mi. Zero nerwów i stresu. Ewentualnie próbujcie się przenieść do Zabrza. Jedną gwiazdkę odejmuję, dlatego że życie studencie w Zabrzu jest monotonne i nudne.

Strony