Opinie o uczelniach

Stale aktualizowana i poszerzana baza opinii o kierunkach studiów i uczelniach z całej Polski. Znajdziecie tu m.in. opinie z uczelni medycznych, technicznych i humanistycznych.

Znalezionych opinii - 40

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Drugi rok baardzo dużo nauki, ale da się przeżyć. Fizjologa po zeszłorocznej aferze łagodna jak baranek, idzie studentom na rękę. Katedra biochemii do najprzyjemniejszej nie należy, zdecydowanie przedmiot na który trzeba poświęcić najwięcej czasu.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Biblioteka dobrze zaopatrzona, poziom zajęć zależy od prowadzących, w większości ok.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera w Zabrzu jest naprawdę świetna, cały rok dobrze się dogaduje oraz sobie pomaga, wyższe roczniki również są zawsze chętne do pomocy.

Jak jest z mieszkaniem?

W Zabrzu jest zdecydowanie taniej niż w innych miastach studenckich, na pierwsze 2 lata najlepiej szukać mieszkania w okolicach Helenki, od 3 w górę centrum.

Życie w mieście

Miasto do imprezowych nie należy, są miejsca w których można się napić piwa ze znajomymi, ale ciekawsze zajęcia to raczej Katowice/Gliwice

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Samorząd bardzo dobrze działa, mamy promocje na różne atrakcje, nie tylko medyczne (np. siłownia). Myślę, że od słynnej afery na sumemes bardzo dużo się zmieniło i SUM nie jest już taki straszny, jak go wszyscy malują
Ja polecam ;)

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Na samym początku ciężko było się przyzwyczaić do ilości nauki, ale z czasem jest coraz lepiej. Na pierwszym roku najważniejsze jest nauczenie "jak się uczyć". Dzięki systematyczności nie ma problemu ze zdawaniem kolokwiów etc. :)

Mój wybór padł na Zabrze, gdyż jest to uczelnia najbliżej mojego miejsca zamieszkania i nie żałuję! Po zeszłorocznych aferach dużo się zmieniło, oczywiście uczelnia jak uczelnia więc niektórzy są bardziej prostudentccy inni mniej. Katedra histologii moim zdaniem to najbardziej rzeczowa katedra na całym 1. roku. Kolokwia bywają trudne ale materiał nie wykracza poza obowiązujący podręcznik, prowadzący zawsze pomogą i odpowiedzą na nurtujące pytania. Sam egzamin po II semestrze był również do zdania (przy systematycznej nauce!).

Anatomia - tutaj ja nie miałam szczęścia, gdyż asystenci zmieniali się co chwile, poza tym każdy wymagał wiedzy z innego podręcznika. Dlatego na początku było ciężko, ale jak znajdziecie najlepszy waszym zdaniem podręcznik to leci już w miarę z górki (ja polecam Skawiny i Memorix, ale jak zapytają to oczywiście wszyscy "uczycie się" z Bochenka). My mieliśmy ten minus, że szpilki były u nas w formie online z atlasów przez co obowiazywało zdecydowanie wiecej struktur niż na preparatach.

Biofizyka - zasada 4Z, zależy od prowadzącego. Moim zdaniem najtrudniejszy przedmiot na 1 roku, ćwiczenia na katedrze są ciekawe, ale sprawozdania się czasem wleką do czerwca.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Są koła naukowe, nawet na pierwszym roku coś fajnego się znajdzie :) Biblioteka spoko, jak nie ma czegoś na Rokitnicy to można wypożyczyć w centrum.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Niestety prawie cały rok przesiedzieliśmy na online, więc dobrze się nie znamy. Mimo tego ludzie są bardzo pomocni, dzielimy się notatkami, książkami itd. Dla mnie bardzo dużym plusem jest stosunkowo mniejsza liczba studentów na roku (250). Koledzy ze starszych lat zawsze chętnie pomogą.

Życie w mieście

W wolnym czasie można poganiać za dzikami.

Może i nie jest to najbardziej imprezowe miejsce, ale jest blisko do Bytomia czy zawsze można dojechac do Katowic. Dużo zieleni w koło co jest dla mnie dużym plusem (Helenka, Rokitnica).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Pierwszy rok na plus, zobaczymy jak będzie dalej.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Właśnie zdałem ostatni egzamin w sesji letniej i oficjalnie mogę powiedzieć, że jestem na 2 roku, cóż ŚUM nie był moim pierwszym wyborem, szczerze mówiąc miałem ogromne obawy idąc tutaj ponieważ słyszałem wiele nieprzychylnych opinii, natomiast mogę teraz śmiało powiedzieć, że okazały się one nieprawdziwe. Po zmianie władz (zmienił się rektor, prorektorzy itp) widać wiele zmian. Warto zaznaczyć, że oczywiście większa część roku odbywała się w formie zdalnej, ale w formie stacjonarnej również co nieco pochodziliśmy, ale po kolei 1 rok jest chyba na każdej uczelni, więc i tutaj nie jest łatwo, ale nie można powiedzieć że jest na siłę ciężko.
Na 1 roku dominują 2 przedmioty (anatomia i histologia) ta pierwsza posiada katedrę, która jest mega prostudencka. Trafiłem na cudownego asystenta który sprawiał, że anatomia była przyjemnością. Jak słyszałem od znajomych z innych uczelni ile stresu wywołują u nich ćwiczenia z anatki tak u nas odwrotnie, takiego zainteresowania i chęci pomocy ze strony asystenta nie spodziewałem się, a jednak, na zajęciach mogą, ale nie muszą odbywać się wejściówki, które są zawsze z materiału który jest przewidziany na dane zajęcia. Jeśli nauczyłeś się zdasz bez problemu. Co jakieś 3 tygodnie odbywa się kolokwium, które jest praktyczne i teoretyczne, jednak naprawdę jest ono do zdania. Ważne jest to, że u nas nie zbiera się pkt, kolosy są na zal/nzal i można je poprawiać. Zazwyczaj są 2 terminy poprawkowe. Żeby być dopuszczonym do egzaminu trzeba mieć wszystkie zaliczone, i uwaga można być zwolnionym z egzaminu praktycznego jeśli średnią z wszystkich szpilek w ciągu roku miało się powyżej 80% - warto! Egzamin jest ciężki, ale też do zdania przy systematycznej nauce.
Drugim najważniejszym przedmiotem jest Histologia, która po zmianie kierownika i asystentów również spuściła z tonu. Wejściówki na zajęciach i kolosy są naprawdę do zdania. Mamy jeden konkretny podręcznik i wszystkie zaliczenia układane są pod niego, także jak się nauczysz to zdasz, egzamin. Podobny poziom trudności tylko materiał z całego roku obowiązuje.

Kolejnym przedmiotem jest Biologia Molekularna która jest w Zabrzu do rany przyłóż. Wejściówki owszem wymagają dużej wiedzy ale jest ona jasno zaznaczona tzn wiesz czego się uczyć żeby zdać.
W 2 semestrze, który jest cięższy zaczyna się Biochemia, która jest bardzo ciekawa. Zajęcia w laboratoriach, 2 kolosy w ciągu semestru tylko, egzamin pisze się natomiast na 2 roku z tego.
Genetyka to właściwie takie przedłużenie biologii molekularnej, ale bardzo ciekawa i również bezproblemowa.

Kolejna jest Biofizyka i niestety muszę powiedzieć, że jest to przedmiot wyjątkowo upierdliwy, ale to też zależy na jakiego asystenta się trafi. Niektórzy naprawdę wymagają szczegółowej wiedzy i czasem trzeba cały weekend siedzieć na tym. Do tego po każdych ćwiczeniach trzeba pisać sprawozdania, które często są nieakceptowalne przez asystenta ale ostatecznie każdy je zalicza w końcu. Egzamin ciężki! mogę powiedzieć, że chyba najcięższy w sesji letniej, ale może wynika to z tego ze najmniej uczyłem się z tego przedmiotu, ale spokojnie jak ktoś systematycznie będzie powtarzał materiał to zda. Niestety jest to przedmiot, który trzeba zaliczyć i zapomnieć. Oczywiście jest przedmiotów o wiele więcej np. j.angielski, etyka, historia medycyny, ale wyglądają one podobnie jak na innych uczelniach, są raczej bezproblemowe więc i nie ma co ich opisywać. A jest jeszcze Pierwsza pomoc, która jest jedynym przedmiotem, który gdzieś zahacza o tą praktyczna część medycyny na 1 roku.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Uczelnia daje ogromne możliwości rozwoju, wiele kół naukowych, każdy znajdzie coś dla siebie. Możliwość wyjazdu na Erasmusa bądź na praktyki wakacyjne za granice.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Szczerze mówiąc trafiłem na niesamowicie fajny rocznik, mega pomocny, wszyscy stoją za sobą murem, współpracują, wymieniają się notatkami, książkami itp.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkania są raczej tanie, można wynająć pokój już nawet za 500 zł jak się dobrze poszuka.

Życie w mieście

To jest jeden z minusów. Zabrze ładnym miastem nie jest, dużo starej zabudowy, lasy, pola itp. Komunikacja również średnia, ale mamy puby, kina, kluby wiec tragedii nie ma.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Szczerze mówiąc polecam, miałem ogromne obawy przed pójściem na tą uczelnię i na ten wydział, ale słuchając znajomych na innych uczelniach mogę tylko powiedzieć, że jest prostudencko. W zeszłym roku ani przez sekundę bym nie pomyślał, że tak bardzo po ludzku zostanę potraktowany właśnie tutaj, a jednak. Widać, że uczelnia po aferach chce się zmienić.
PS: mówię tutaj o wydziale w Zabrzu, bo Katowice to historia zupełnie inna.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta V roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Ilość nauki spora na pierwszym roku, zwłaszcza na II semestrze. Za moich czasów było jeszcze zaliczenie ustne z biofizyki, które było najtrudniejszym z egzaminów po 1 roku; obecnie się to zmieniło i ponoć jest trochę lepiej :). Szpilki nie należały do najtrudniejszych, jeśli się włożyło trochę pracy, ale to tez kwestia indywidualnych doświadczeń. Zaliczenia z anatomii były w większości ustne, dużo zależało od prowadzącego, ale zdecydowana większość osób zaliczała ostatecznie wszystko. Histologia była okropna; nauka skryptu na pamięć jak wierszyka, nieprzyjemna kadra i tragicznie trudny egzamin końcowy, nie polecam. Jeśli chciało się zdać wszystko w pierwszych terminach, to trzeba było poświecić kilkanaście godzin tygodniowo, wiec nauki więcej niż w liceum. Mimo wszystko, był czas na powrót do domu, przerwy świąteczne i zimowe, czas na spotkania ze znajomymi; generalnie do przeżycia. Drugi rok to znacznie więcej nauki (fizjologia/biochemia) i dużo trudniej go zaliczyć. Tutaj już było naprawdę mało czasu wolnego w tygodniu i mocno oderwani od rzeczywistości prowadzący (szczególnie na fizjologii). Pozostałe lata dużo więcej czasu, ale tez więcej jego marnowania. Długo czeka się na prowadzących po korytarzach (czasem nawet 2-3h), zajęcia mało praktyczne, głównie prezentacje i trzeba jeździć po całym Śląsku od miasta do miasta. Problemów z zaliczeniem od 3 roku już raczej nie ma.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć raczej niski, z pewnymi wyjątkami (np. Świetna patomorfologia, pediatria, okulistyka). Prowadzący nie szanują czasu studentów, spóźniają się na zajęcia notorycznie, poziom egzaminów odbiega od tego, co jest omawiane na zajęciach, rzadko kiedy widzi się jakichś pacjentów, a jak już są, to właściwie tylko zbiera się wywiady do upadłego. Koła naukowe są, niektóre z nich ludzie sobie bardzo chwalą. Osobiście polecam koło z biochemii. Większość dodatkowej aktywności, np uczestnictwo w dyżurach, wolontariat itp., to raczej kwestia indywidualna; jeśli komuś zależy, to znajdzie coś dla siebie. Perspektywy po kierunku lekarskim są pewnie takie same, jak po innych uczelniach. Śum w Zabrzu nie słynie z najlepszych wyników egzaminu końcowego i nie jesteśmy do niego zbyt dobrze przygotowywani, ale jak wspomniałem, jeśli komuś na czymś zależy, to da się to w większości przypadków osiągnąć.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera wśród studentów jest raczej okej. Ja trafiłem na wyjątkowo zgraną i fajną grupę, ale są tez pojedyncze przypadki jakiegoś wyścigu szczurów i przechwalania się. Niemniej jednak, atmosfera między studentami to prawdopodobnie największy plus tej uczelni. Prowadzący to z kolei zupełnie inna historia. Znane chyba już na cały internet są przypadki tzw „afery mobbingowej” i sam mogę potwierdzić, ze zdarzają się seksistowskie teksty, naśmiewanie się ze studentów, utrudnianie odrabiania lub usprawiedliwiania nieobecności lub celowe użalanie studentów z pobudek osobistych. Sam nie spotkałem się z niczym poważniejszym, ale wierzę w historie kolegów.

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny mieszkań do wynajęcia są dość wysokie, biorąc pod uwagę ich stan i otoczenie. Ja mieszkałem w kawalerce, średnia cena to ok. 1200-1500 zł z opłatami za takie mieszkanie. Większe mieszkania lub w nowszej zabudowie oczywiście odpowiednio droższe. Akademik z tego co wiem, to koszt ok. 500 zł za jednoosobowy pokój na miesiąc. Mam kilku kolegów z roku w akademiku w centrum miasta i raczej są zadowoleni. Mieszkania jak się dobrze trafi tez mogą być bardzo fajne, ale to już zależy od szczęścia. Na 1 i 2 rok polecam Rokitnicę, trochę dalej od Helenki, ale spokojniej i jakoś tak przyjemniej moim zdaniem.

Życie w mieście

Miasto górniczo-robotnicze, mało urodziwe, dość mało terenów zielonych, praktycznie brak miejsc, w których można wyjść na piwo czy imprezę z ludzi z roku (pozostają domówki). Zabrze jest całkiem spore, ale mało tutaj atrakcji turystycznych, czy w ogóle ładnych okolic. Z fajniejszych miejsc, polecam chociaż raz odwiedzić kopalnię Guido i przejechać się na rowerze po strefie ekonomicznej. Komunikacja miejska jest ok, połączeń autobusowych jest sporo, kolejami śląskimi można dość sprawnie dojechać do Katowic. Od 4 roku dość potrzebny staje się samochód. U nas ludzie dzielili się po 4-5 osób pomiędzy samochody, które mieli koledzy z grupy. Konieczne będą dojazdy do Katowic, Sosnowca, Chorzowa, Tarnowskich Gór, wiec warto wcześniej sprawdzać gdzie się ma zajęcia. Drogi na Śląsku są na szczęście bardzo dobre i autem można wszędzie dojechać <40 min.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Kierunek lekarski to wielce specyficzna sprawa. Długie studia, na które ciężko się dostać, bez licencjatu i możliwości zarobkowych w trakcie studiów. Jeśli się nad nim poważnie zastanawiasz, to zastanów się jeszcze raz, bo ja prawdopodobnie zmieniłbym kierunek gdyby było to możliwe, ale już za daleko zaszedłem :). Dla zdecydowanie zdecydowanych nie polecam Zabrza; myślę ze mimo wszystko łatwiej rozwijać życie towarzyskie i swoje zainteresowania choćby w sąsiednich Katowicach lub innych większych miastach np. Wrocławiu, czy Warszawie. Jeśli z kolei brakuje Wam punktów na te „lepsze uczelnie” to warto rozważyć mniejsze, ale bardziej urokliwe ośrodki jak Opole, Rzeszów, czy Kielce :).

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Na początku ilość materiału przytłacza w porównaniu z liceum, ale trzeba się przyzwyczaić. Semestr zimowy jest dość łaskawy, w letnim jest zdecydowanie ciężej. Mimo to przy dobrej organizacji można znaleźć czas dla siebie.
Najciężej jest z histologią, czyli królową 1 roku w Zabrzu. Na każdych zajęciach wejściówka, czasem pytania o straszne szczegóły. Anatomia zależy od asystenta, są tacy do których trzeba być przygotowanym na każde zajęcia, a są tacy co odpuszczają i jedyne co się liczy to szpilki, które są zwykle co 2/3 tygodnie. Biologia molekularna (w przeciwieństwie do Katowic) to mało wymagający przedmiot, są wejściówki na każdych zajęciach, ale zdawalność wysoka (i nie ma problemów z poprawami). Wejściówki na biofizyce nie należą do najprzyjemniejszych, natomiast egzamin końcowy jest łaskawy. Pozostałe przedmioty to "zapychacze" którymi mało kto się przejmuje.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Są koła naukowe, warsztaty, spotkania ze specjalistami. Ogólnie jak ktoś się zainteresuje to na pewno coś znajdzie dla siebie. Dużo osób już na 1 roku zdecydowała się wstąpić do koła naukowego i byli bardzo zadowoleni.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Asystenci bardzo różni, są osoby które się starają i im zależy na studentach, a są osoby którym zależy na tym żeby ich oblać ;) Ja trafiłam na przyjemnych. Jeśli chodzi o studentów myślę, że to zależy od rocznika, nasz rocznik bardzo chętnie ze sobą współpracuje, nie ma wyścigu ani rzucania kłód pod nogi.

Jak jest z mieszkaniem?

Warto szukać mieszania na Rokicie/Helence. Tam znajduje się kampus, gdzie odbywa się większość zajęć na 1 i 2 roku i ceny są niższe.

Życie w mieście

Zabrze rozrywkowym miastem nie jest. Są miejsca gdzie można się spotkać w piątek ze znajomymi, ale nie ma ich dużo. Większych imprez szukałabym raczej w Katowicach (można dojechać pociągiem w 15 min)

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Mogę się wypowiedzieć tylko na temat 1 roku, natomiast podobno dopiero od 2 jest prawdziwa "zabawa". Opinie o uczelni są różne i w większości nie są dobre, ale ja osobiście nie mogę narzekać. Wyboru w tym momencie nie żałuję, zobaczymy jak będzie później.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia absolwenta studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok był rokiem "przystosowawczym". Im wyższy rok tym gorzej. Zero chęci współpracy władz uczelni.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć w zależności od katedry. W większości niestety słaby. W Bytomiu lekarz UCIEKAŁ przed nami i specjalnie zamykał się od środka w dyżurce żeby nie mieć z nami zajęć xD

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Zawsze trafią się czarne owce donoszące na wszystko i wszystkich. Ogólnie nerwowa atmosfera pomiędzy studentami a władzami uczelni.

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny w centrum jak na obrzeżach Wrocławia.

Życie w mieście

Dwie galerie, dwa kina, basen, kilka kawiarni i to wszystko.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Żałuję wyboru. Stan mojego zdrowia psychicznego (osoby dosyć silnej psychicznie)pogorszył się w szczególności na szóstym roku. Zero zrozumienia ze strony władz uczelni, utrudnianie zaliczeń. Poprosili nas o własne studenckie sugestie jak ma wyglądać ostatni rok studiów i zrobili dokładnie na odwrót.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta VI roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Bardzo dużo nauki, szczególnie na drugim semestrze. Dużo zbędnych zaliczeń i stresu.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Mały rozwój osobisty, uczelnia uniemożliwia dodatkowe zajęcia. Prowadzący w większości nie mają czasu na studentów, egzaminy na szóstym roku to dramat organizacyjny!

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Zależy od grupy, ale prowadzący komplikują życie. Dużo zbędnych zaliczeń, tzw. Wejściówki które do niczego się nie wliczają, jedynie mogą pomóc Ci powtórzyć zajęcia.
Zbędne zaliczenia bloku, pytania które nie służą przygotowaniu do Lekarskiego Egzaminu Końcowego. Wieczna nagonka władz uczelni i dodawanie pracy bez sensu.
Pisanie próbnego Leku w innym mieście, tylko po to żeby "odbębnić", bo pytania wyjęte z książki do Leku, którą wszyscy przerabiają.

Jak jest z mieszkaniem?

Drogo, ceny jak w wielkim mieście, a miasto bez perspektyw. Jedynie kino, centrum handlowe, jedna kawiarnia i basen.

Życie w mieście

Niebezpiecznie, duża patologia w Zabrzu.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Lepiej wybrać Wrocław lub Poznań.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta V roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwsze dwa lata są tragiczne. Mało czasu na pracę i życie towarzyskie. Zakuwanie - zdawanie - poprawa- zakuwanie... i tak w kółko. Pierwszy rok wydawał się ciężki (u mnie jeszcze mocno cisnęli z biofizy), ale drugi był trzy razy gorszy. Człowiek w piątki miał ochotę wlać w siebie hektolitry alkoholu albo się zabić - na myśl o kolejnym poniedziałku. Od trzeciego roku jest lepiej, mam czas na pracę i na znajomych.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć to dno, strata czasu. Poza tym gnębienie studentów. Nieliczne katedry traktują studenta jak człowieka.
Zaopatrzenie biblioteki: za mało egzemplarzy na taką liczbę studentów.
Koła i konferencje: tutaj bardzo dobrze jest, mnóstwo kół i możliwości rozwoju, za pracę w kołach można dostać stypendium (niskie - kilka stów miesięcznie, ale zawsze to coś i miło zostać wyróżnionym).
Jeśli chodzi o pracę, to uważam, że nie ma z tym problemu, zwłaszcza na śląsku.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest tak beznadziejna, że nie dam rady tego opisać słowami. Wykładowcy są chamscy, wymagają bóg wie czego. Wyścigu szczurów nie zauważyłam jakoś szczególnie, ale najgorsze jest to, że pozjeżdżali się ludzie z różnych stron - banany, snoby itd., zatem nie sposób tu nawiązać przyjaźnie. Ja się cieszę, że dzięki covidowi nie muszą widywać tych oszołomów na codzień. Dlatego warto pielęgnować przyjaźnie z pracy, liceum, z osiedla itp. Ja na szczęście wychowałam się na śląsku, więc jestem cały czas blisko przyjaciół, rodziny i mieszkam z chłopakiem - w przeciwnym razie NIGDY BYM TU NIE STUDIOWAŁA.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkam w miejscu oddalonym od Zabrza o niecałe 15 km - 15 min drogi i miejsce to nie ma związku ze studiami, po prostu mieszkam tu od zawsze, więc w tej kwestii się nie orientuję.

Życie w mieście

Nie znam życia w Zabrzu, znajomi z Zabrza zawsze przyjeżdżali do mojego miasta do pubów/klubów. Wiem jedynie, że tak jak w miastach ościennych są galerie i siłownie. W Katowicach jest bardzo fajne życie zarówno dla fanów siedzenia przy piwku jak i dla tych tańczących, Gliwice też niczego sobie, w Bytomiu kilka klimatycznych pubów w okolicy rynku. Poza tym latem jest gdzie wyskoczyć w plener - mnóstwo lasów, jezior w obrębie 30 km. Ale zaznaczam, że mi jest łatwiej, bo jestem kompletnie niezwiązana z ludźmi z uczelni - mam swoje życie, mnóstwo znajomych w okolicy, rodzinę itp.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nigdy bym tu nie studiowała, gdyby nie fakt, ze na śląsku trzymają mnie ludzie i praca i kocham śląsk, nie chciałam się stąd nigdy ruszać, ale uczelnia to dno i wodorosty. Współczuję ludziom, którzy tu przyjechali sami studiować. Także jak nic was innego nie trzyma na śląsku to omijajcie szerokim łukiem. Jednośnie sam śląsk polecam jako późniejsze miejsce zamieszkania - dużo możliwości pracy praktycznie w każdym sektorze, fajna społeczność itp.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Rok I:
- ciut cięższy rok od trzeciego, ale minimalnie
- anatomia i biologia molekularna/genetyka przyjemna - wszyscy zdają, banki siadają często, jak ktoś się uczy to i zdaje w pierwszych terminach - ok. tygodnia nauki wystarczy żeby zdać na coś więcej niż 3,5
- biofizyka - dużo traci się czasu na zajęciach (jak w sumie wszędzie), zaliczenia zależne od prowadzącego, ale do przeżycia (kiedyś za czasów docenta M. była gorzej) - egzamin też raczej z tych łatwiejszych - dużym plusem jest świetna organizacja i klarowność materiału - egzamin zdany w I terminie po 2 dniach nauki
- chemia, czyli najbardziej bezsensowny przedmiot na I roku, niby ma przygotowywać studentów do biochemii, ale prawda jest taka, że NIE MA NIC Z TYM WSPÓLNEGO - tj. trzeba wyryć na pamięć rzeczy, do których nie ma się żadnego kontekstu, a przez to nauka wygląda podobnie jak kucie na histologię, choć jest łatwiej (mniej materiału)
- histologia to jakiś nieśmieszny żart, podejście do studenta na "wyjebce", ilość zbędnej nauki aż kole po oczach, zaliczenia w stylu "albo wiesz prawie wszystko albo idziesz na drugi termin" (choć zależne od prowadzącego, bo niektórzy pytają o kompletne ogólniki - patrz prof. G. i prof. W., a inni każą cytować książkę z każdym przecinkiem - prawie każdy z tytułem dr), wykłady bezsensowne, bo wielki pan profesurz W. bawi się w kardiologa i fizjologa, choć po drugim roku i kursie fizjologii muszę powiedzieć, że owy kozaczek jest aż zabawnie niedoedukowany, a jego wiedza z zakresu fizjologii jest na poziomie ratownictwa medycznego, przy czym twierdzi, że - uwaga, cytat - "jestem jedynym immunohistochemikiem w Polsce i to co ja tu robię, to robi cały ośrodek w Niemczech, a ja tu sam to robię", a także mówi, że jest kardiologiem, choć ma tylko I stopień z chorób wewnętrznych - do tego jest bardzo nieprzyjemny, pyskaty, zaczepny i uważa się za boga medycyny, a jego wykłady są żałośnie przygotowane i często można usłyszeć "ja w sumie nie wiem co mam wam powiedzieć bo robiłem X, a kazali mi poprowadzić wykład" lub "no tam ten, coś te białko, zapomniałem jakie, hmmmm, ale dobra, to nie jest ważne, idziemy dalej". Egzamin nasz był trudny, ale teraz jest światło w tunelu przez zmianę kierownika ćwiczeń (od 2018 roku), przez co egzamin 19' był łatwiejszy - ucząc się regularnie, tworząc 400 stron notatek w wordzie, które przerobiłem, zdałem egzamin na 74% (3,5)
- pozostałe gówno przedmioty - mało nauki raczej, do zdania i bez fajerwerków, choć raczej nudne

Rok 2:
- najgorszy rok w tym tryptyku cierpienia - pożegnałem 25% osób z grupy (głównie przez biochemię)
- biochemia - zajęcia nudne, nauki bardzo dużo, największym minusem jest mała przejrzystość materiału, który trzeba opanować - np. jest 30 stron o temacie X, Y i Z, a pytanie na egzaminie będzie o coś, co było tylko wspomniane i nie było rozwinięte, ale skoro było to coś wspomniane, to przecież powinniśmy poszukać o tym informacji w innej literaturze, np. z kardiologii lub hematologii, bo przecież to biochemia, prawda? Mój rok miał jeszcze system punktowy z ćwiczeń, seminariów i zaliczeń zbiorczych, więc nie dostawało się oceny a punkty BEZ MOŻLIWOŚCI POPRAWY (max 100 na semestr, a 60 żeby zaliczyć semestr). Seminaria nasze były wysoko punktowane, dlatego trzeba było regularnie się uczyć na nie - od 2019 roku nie ma punktów, a są oceny, a waga ocen z seminarium jest znikoma, dlatego już nie trzeba się na nie uczyć, tj. jest już łatwiej jeśli chodzi o tą formę zaliczeń, ale testy zbiorcze nadal są jakąś kpiną ze studentów - np. w 2019 roku zdawalność I terminu z I testu zbiorczego to 10-20% - ale jest teraz możliwość poprawy. :))). Egzamin jak zbiorcze, ciężki (bo np. pytają o samą klinikę i zmiany biochemiczne, choć tego w podręczniku nie ma lub jest tylko ciut wspomniane - tj. z podręcznikiem w dłoni i wykładami NIE DAŁO SIĘ ODPOWIEDZIEĆ NA NIEKTÓRE PYTANIA), po 3 tygodniach nauki egzamin zdany na 3,5 (zdawalność roku - 40%), kolejne terminy podobnie trudne lub ciut łatwiejsze. Katedra kompletnie nieprzyjazna studentowi, jak ktoś przyszedł sprawdzić swoją pracę to spotykał się z odpowiedzią "lepiej dla pana/pani, ażebyśmy tej pracy nie pokazywali teraz, bo będzie gorzej", a wykłady to ściana tekstu przepisanego z podręczników. W czasie semestru są dwie zbiorcze (od 19' można je poprawiać, są 2 terminy poprawkowe) - nie zda się przynajmniej jednej to idzie się na rozbuja z semestru, nie zda się go? Jest poprawa pod koniec roku, jak się nie zda to powtarza się rok i przedmiot. Komisyjny egzamin wszyscy uwalili, bo tak zdecydowała pani prof. B. jeszcze zanim się owy komis zaczął
- immunologia - zajęcia nudne, zaliczenia raczej łatwe, jeden z przyjemniejszych przedmiotów na II roku, banki raczej siadają, egzamin do zdania, większość prowadzących jest spoko, ale niektórzy są równie mili jak prof. B. z biochemii
- fizjologia - królowa II roku, nauki bardzo dużo, banki czasem siadają, a czasem nie, seminaria na 5 pytań, max 5 punktów, żeby zdać trzeba mieć 3 pkt, lepiej napisać cokolwiek niż nie napisać nic, WARTO SIĘ KŁÓCIĆ O PUNKTY - szczególnie u dr K. i dr G. (kilka razy uratowało mi to dupę, raz nawet z 1,5 pkt wybrnąłem na 3,5 pkt! U innych prowadzących gorzej, np. prof. J. i dr S. u nich z 2,5 pkt ciężko wyjść na 3 pkt, ale zdarza się), jeśli nie ma się czasu na naukę, to lepiej przeczytać temat ze zrozumieniem niż kuć na pamięć wszystko, katedra dobrze zorganizowana (jak biofizyka z I roku lub i lepiej), wykłady też dobrze zrobione, czytelnie, rzeczowo. Egzamin: I termin średni, II termin piekło, III termin łatwy - analogicznie jest z seminariami (ciężkość i ilość podejść) - przeważnie, bo pan profesor ma ulubione tematy i z nich III terminy niekoniecznie są łatwe (np. krążenie). I termin egzaminu zdała 1/3 roku (1/2 miała dopuszczenie), II termin egzaminu zdało 15% zdających przy progu 55%, a III termin praktycznie wszyscy - 95%+. Komis do zdania - zdawalność 60% zdających
- diagnostyka laboratoryjna - wszyscy zdają, robią nawet 5 terminów egzaminu, przedmiot prowadzi katedra biologii molekularnej, więc jest całkiem przyjemne, choć można tu spotkać seksizm w najczystszej postaci - na zajęciach ustnie pytani są tylko faceci, ale raczej bez konsekwencji. Testy do zdania (5 pytań ABCD/E z reguły z danego tematu)
- inne gówno przedmioty - raczej spoko, raczej mało nauki

Rok 3:
- mikrobiologia - taka łatwiejsza biochemia - pytania z dupy i równie ważne dla przyszłego lekarza, choć katedra milsza, podejście "musicie pamiętać, że w 5-10% pytań są błędy, więc musicie napisać tak, żeby mieć zapas punktów" - i pogadane. Wykłady raczej mało konkretne, jednak nadal nie tak beznadziejne jak w przypadku biochemii. Niby to ta sama katedra, która prowadzi immunologię na 2 roku, ale jednak dużo więcej wymagają. Prowadzący różni, dr S. jest złoty, reszta od średnio przyjaznych po dziwiaków, którzy będą wmawiać, że się czegoś nie powiedziało, choć się powiedziało. Zaliczenia ustne na każdych zajęciach, co trzecie zajęcia zaliczenie pisemne. Ciężkość ustnych - zależy od prowadzącego, a zbiorcze średnie lub raczej jedne z tych cięższych.
- farmakologia - bardzo przyjemna katedra, prostudencka, jasno określone czego się uczyć, wykłady całkiem dobre, jest kilku świrusów na katedrze, ale jednak większość jest mega w porządku - i nawet świrusy nie robią problemów z poprawami, więc jest to raczej przyjemny przedmiot - zaliczenia ustne lub pisemne, w zależności od prowadzącego, kierowniczka katedry jest przekochana
- patofizjologia - najnudniejsze zajęcia na świecie, 5-7 h siedzenia w ławce, zaliczenia raczej łatwe, katedra ma wywalone
- patomorfologia - ciekawsze zajęcia niż patofizjo, katedra bardzo prostudencka, zaliczenia łatwe
- chirurgia - katedra ma wywalone, zajęcia nudne a czasem nie, prawie wszyscy zdają, poprawy to koszmar (bo katedra ma wywalone, dlatego można czekać nawet 5 h na to, aż dohtur zejdzie kazać nam napisać testy z chirurgii z LEPu) - jak się ktoś odzywa na zajęciach to dostaje zal i tyle, aktywnym grupom z reguły zaliczenie bloku jest darowane. Najciekawiej jest w przychodni, na oddziale nuda, na bloku nudna i seksizm, albo pokazy anestezjologia imieniem Zbysiu, który jest największym cwaniaczkiem, jakiego spotkacie do 3 roku, a pewnie i później - uwielbia udowadniać studentom, że gówno potrafią, zadaje pytania z geografii, a potem wychwala akupunkturę i "medycynę staropolską/chińską" - prawdziwa komedia. Chirurdzy na bloku zawsze pytają o anatomię, zawsze.
- interna - katedra ma wywalone, czasem trzeba jechać do Kato, żeby pocałować klamkę w szpitalu na Ligocie, albo posłuchać o tym, że w sumie to nauka jest ważna - zaliczenie do zdania
- pediatria - zajęcia najciekawsze, widać, że zależy katedrze, lekarze chodzą i pokazują bombelki, omawia się przypadki itp., zaliczenie przez test
- inne gówno przedmioty - jak zwykle, nudne, do zdania i bez szału

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Zajęcia różne, choć raczej ma się poczucie straty czasu, kół naukowych wiele, każdy coś znajdzie dla siebie, raczej jest dobrze z tym na ŚUMie.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Doktor Kłosok z katedry fizjologii jest najcudowniejszym człowiekiem do 2 roku jakiego spotkacie, naprawdę się stara i wysyła z chęcią materiały, z pozostałymi różnie bywa.

Jak jest z mieszkaniem?

Tanie: w średnim i wysokim standardzie na Helence za pokój: 500-650 zł, w centrum 600-900 zł.

Życie w mieście

Nic, dojazdy spoko, w centrum jest dużo siłowni i galerii, ale poza tym to cisza. Plusem jest pociąg do Kato (15-20 min) i Wrocławia (ok. 1 h)

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Pierwsze lata nie są zbyt przyjemne, dziekanat jest kompletnie nieogarnięty, dziekan jest anty studencki, jak i większość katedr - z wyjątkiem Biologii Molekularnej, Patomorfologii i Anatomii. Spotkacie się z seksizmem (w obie strony), nieprzespanymi nocami i snami, w których będziecie widzieć drogę zewnątrzpochodną krzepnięcia krwi, miny studentów są raczej smutne i w stylu "chcę umrzeć, WTF, jak mogli o to zapytać?!".

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok może się początkującym studentom wydać trudny, z małą ilością czasu, przeładowany informacjami, ale kiedy jesteś na drugim nagle zmieniasz definicje słowa trudny, nagle okazuje się, że wkuwanie po 12h dziennie nie robi na Tobie wrażenia, i że znowu się nie wyśpisz. Ale po kolei.
Anatomia to jedyny przedmiot który jest tutaj spoko. Trudno jest jej nie zaliczyć. Uczysz się praktycznie ile chcesz, po prostu jeżeli uczysz się mało, to na Twoje szóste podejście do anatomii kości czaszki prowadzący machnie ręką i wpisze ZAL. Na szpilki dostajesz zdjęcia jakich struktur masz się nauczyć, nikt nikomu nie robi pod górkę. Sale są ładne, preparaty różne ale spokojnie można wszystkiego się na nich nauczyć. I tutaj miłe chwile w tym cudownym miejscu się kończą.
Histologia - co tydzień (w drugim semestrze czasem co dwa) wkuwasz skrypt uczelniany słowo w słowo, im szybciej recytujesz tym lepiej jak za wolno no to nie zdajesz, co z tego że umiesz. Teraz już drugi rok jest podręcznik, ale klimat pozostał taki sam. Więc teraz trzeba umieć i książkę i skrypt. Biologia molekularna jest w miarę okej, chociaż jak zwykle będą was straszyć i się z was śmiać. O chemii tez długo nie zapomnicie, mieli ją wycofać, ale byłoby zbyt nudno, wiec czeka was wrycie na pamięć 200 stron skryptu z zaawansowanej chemii organicznej. Wejściówki, ćwiczenia (na których nie wiesz co się wogóle odstawia, bo prowadzący tak jak to jest przyjęte znika sobie na godzinkę w kantorku) potem kolosy, poprawy tych kolosów itd. Na biofizie odstawia się jakiś cyrk, ćwiczenia na aparaturze przedwojennej chyba, czysto fizyczne, pozbawione powiązania z medycyną. Co tydzień kilkanaście stron skryptu na pamieć.
Na drugim roku rozpoczyna się nowa forma studiowania, gdzie prowadzący przestaje być potrzebny. Wchodzisz piszesz kolosa, 2 prezki przedstawiają Twoi znajomi i wychodzisz. Dosłownie w ten sposób (masz jeszcze 40 min przerwy, żeby zajęcia trwały tyle co mają trwać) tak wyglądają immuny. Ale prawdziwy dramat to fizjologia i biochemia.
Cały rok chodzisz mając z tyłu głowy, że jeżeli odpuścisz sobie choć jeden raz i wpadniesz w wir popraw możesz zostać jedną z 50 osób powtarzających rok. Pan Profesor z fizjologii będzie Cię uspokajał, będzie do was mówił że on chce jak najlepiej, że egzaminy i zaliczenia są bardzo łatwe, wystarczy nauczyć się podanej literatury. Na seminarium (trwa 25 min) które się powinno nazywać raczej egzaminarium dostajesz kartkę 5 pytań otwartych i nie napisz jednego słowa to pytanko nie zaliczone. 2 termin trudniejszy, 3 jeszcze gorszy. Pytania spoza zakresu stron-na 2 terminie to jest normalka. Ćwiczenia z fizjologii trwają 20 minut, ale nie dla Ciebie, dla większości asystentów. Ty siedzisz i gnijesz 2h , no ćwicz sobie ćwicz, a przecież spałeś 5h. Biochemia jest prowadzona w nieco lepszy sposób, seminaria mają normalny charakter, takie odpytywanie w grupie każdy coś mówi i dostajecie pkt jak was polubi asystent a jak nie to macie problem. Ale na ćwiczeniach znowu prowadzący znika, ty coś wlewasz do czegoś i wychodzi niebieski- jest okej. Piszesz kartkówke już sam nie wiesz o czym bo jest tak szczegółowa. Wychodzisz i idziesz na prezentologie, bo raz w tygodniu musisz zrobić prezentacje np o finansowaniu ochrony zdrowia w Polsce. Robisz ja byle jak bo nie masz czasu miedzy biochemią, fizjologią i immunami. Na zajęciach asystent siedzi i słucha waszych prezentacji, a jak mu się nie spodoba i dostaniesz 4, to piszesz zaliczenie z przedmiotu epidemiologia, albo zdrowie publiczne. Jest taka Pani która dla zabawy daje wszystkim 4.
A jak z egzaminami? Zdawalność jest bardzo niska ciężko znaleźć studenta, który miałby wakacje (kilkanaście osób)
Przedtermin po 2 roku arcytrudny do wywalczenia? Arcytrudny to on jest do zdania-jest to zerowa nagroda za ciężką pracę.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Możliwości rozwoju są i to nawet duże, zdarzają się nawet chętni asystenci do poprowadzenia kogoś na kole naukowym, ale kompletnie nie ma to czasu. Musisz uczyć się na kolejną wejściówke/klolosa a jak zdarzy się wolny wieczór to padasz i śpisz.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest groźna. W powietrzu czuć nadciągające zagrożenie nawet jak jest wolne więc nie odetchniesz z ulgą. Prowadzący bywają mili, ale większość z nich będzie się na was wyżywać, i będzie po prostu bezwzględna. Zdarzają się psychopaci, przez których ludzie leczą się psychiatrycznie.

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny mieszkań przy kampusie w rokitnicy są spoko od 500 zł można wynająć pokój w mieszkaniu. Od 3 roku gorzej w centrum jest niższy standard. Byle jaki pokój w mieszkaniu 700 zł.

Życie w mieście

Nie zauważyłem żadnego miasta, chyba że chodzi o Zabrze. Jeśli tak to jest to umierające skupisko bloków i kamienic w pobliżu wygasłych kopalni. Wygląda jak najgorsza dzielnica Twojego miasta. Mieszka tu totalny margines społeczny. Nie licz na nic, bo nic tu nie ma poza Twoją wymarzoną uczelnią, która świetnie zorganizuje Ci czas.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Jest mi niezmiernie przykro, że te studia przybrały formę: uczysz się w domu, przychodzisz piszesz, prezentujesz prezentacje, wychodzisz. W takiej sytuacji każdy emeryt, który ma mnóstwo czasu mógłby umieć medycynę tak jak my. Zero wykładów, prelekcji, cała wiedza to ta pozyskana nad książką w domu w samotności.

Strony