Opinie o uczelniach

Stale poszerzana baza opinii o kierunkach studiów i uczelniach z całej Polski. Znajdziecie tu m.in. opinie z uczelni medycznych, technicznych i humanistycznych.
Baza zawiera subiektywne, anonimowe opinie. Jeżeli nie zgadzasz się z opinią na temat swojej uczelni - napisz własną.

Znalezionych opinii - 55

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów niestacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

W końcu kończę pierwszy rok i mogę się podzielić swoimi przemyśleniami. Opiszę Wam tu dokładnie jak wszystko wygląda, bo sam szukałem szczegółowych informacji w zeszłym roku.

Anatomia - królowa nauk. Trwa cały rok. Nauki jest sporo, najlepiej uczyć się na bieżąco z zajęć na zajęcia zarówno teorii jak i praktyki (wielu prowadzących preferuje wejściówki, niektórzy zwykłą odpytkę bez konsekwencji z bieżącego tematu). Wcale nie jest taka straszna jak myślałem na pierwszych zajęciach. Bochenek króluje wśród większości prowadzących, więc trzeba się głównie z niego uczyć. Jeżeli czegoś nie wiesz - nie grożą ci żadne konsekwencje, ale na prawdę warto do tego przysiąść. Na katedrze jest drobny bałagan, ale zajęcia są na prawdę ciekawe i przyjemne!

Histologia - drugi wiodący przedmiot. Jak na większości przedmiotów - zależy na jakiego prowadzącego się trafi. Jeden wymaga podstaw, inny wielkich szczegółów, ale również są to przyjemne zajęcia. Kolokwia są co zajęcia, ale z tematu z poprzednich zajęć. Nad niektórymi działami trzeba nieco dłużej posiedzieć, ale wszystko jest do ogarnięcia.

Biologia molekularna (I semestr) - najlepsze zajęcia teoretyczne jak do tej pory. Świetni prowadzący. Na katedrze jest bardzo miło. Co zajęcia po krótkiej prelekcji jest prosta wejściówka. Nauka? Często sama prelekcja wystarczy, ale warto przejrzeć temat przed zajęciami.

KPP i podstawy pielęgniarstwa (I semestr) - z pielęgniarstwem nie ma to nic wspólnego, niech was nazwa nie zwiedzie. Wiedza nie jest wymagana. Po przedstawieniu prezentacji przez prowadzącego przechodzicie do praktyki. Nauka ogólnej pierwszej pomocy - wywiad, resuscytacja, chwyty, pozycja bezpieczna, tamowanie krwotoków. Całość prowadzona przez ratowników medycznych. Super atmosfera, dodatkowo wspomagana ciekawymi historiami z pracy. Jeżeli jesteście załamani po anatomii to na tych zajęciach poczujecie, że te studia jednak są super.

Podstawy badań naukowych (I semestr) - przedmiot zapychacz, uważam, że totalnie niepotrzebny na pierwszym roku. Zaliczeń brak, na koniec egzamin, ale bardzo przyjemny. Warto zwrócić uwagę na wybitnego prowadzącego!

Język angielski - fajne zajęcia, wejściówek brak, na koniec semestru kolokwium. Uczycie się słówek, wymowy i ogólnych zwrotów przydatnych w późniejszej pracy, pisaniu prac i wystąpieniach na konferencjach.

Historia medycyny (I semestr) - przedmiot zapychacz, na każde zajęcia kilka osób przygotowuje prezentacje.

Fakultety - I semestr - psychologia stresu oraz niepełnosprawność w medycynie; II semestr - somatopsychologia i psychosomatyka oraz fizjologia wysiłku fizycznego - zaliczeń brak, przyjemne seminaria

Biochemia (II semestr) - ciekawe zajęcia, na każdych prosta wejściówka. Po krótkim seminarium udajecie się do laboratorium i robicie różne doświadczenia, jedne mniej, drugie bardziej ciekawe. Super katedra i świetne zajęcia.
Uwaga - jedyne zajęcia, na których niezdanie wejściówki = nie dopuszczeniem do zajęć w laboratorium

Biofizyka (II semestr) - przedmiot z tych upierdliwych. Na każdych zajęciach wejściówka, później przeprowadzanie doświadczeń, a na sam koniec w domu jest do zrobienia sprawozdanie. Pracujecie w grupach. Trzeba trochę przysiąść i się pouczyć.

Etyka lekarska (II semestr) - przedmiot zapychacz, zaliczeń brak

Diagnostyka obrazowa (II semestr) - inaczej anatomia radiologiczna. Na kilku spotkaniach uczycie się rozpoznawać metody obrazowania oraz szczegóły na zdjęciach. Na ostatnich zajęciach odbywa się krótkie kolokwium zaliczeniowe z tego co uczyło się na zajęciach. Innych zaliczeń brak. Wiedza z zajęć w zupełności wystarczy.

Informatyka (II semestr) - na pierwszych zajęciach wejściówka, na którą trzeba się chwilę pouczyć, na drugich przestawienie prezentacji. Nudny przedmiot, nie traci się na niego zbyt wiele czasu.

Wykłady odbywają się zdalnie, co jest ogromną zaletą. Często ułożone są w blokach w okresie dni wolnych, dlatego można spokojnie wtedy na cały tydzień jechać do domu.

Jeżeli chodzi ogólnie o naukę i poświęcony czas, to można zakuwać całymi dniami, a można też nie poświęcać na to zbyt wiele czasu. Ci pierwsi zazwyczaj będą mieli pozaliczane wszystko w pierwszych terminach, drudzy będą żyć na poprawkach, ale wszystko jest do ogarnięcia. Czy jest więcej nauki niż w liceum? Zdecydowanie tak. Studia nie są trudne, ale ogrom materiału do opanowania.
Co ważne - studia niestacjonarne niczym nie różnią się od stacjonarnych. Po prostu w obrębie grupy seminaryjnej są jedynie osoby z tego trybu. Zaliczenia, egzaminy, prowadzący, program jest dokładnie taki sam.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom na uczelni jest dosyć wysoki. Grupy seminaryjne liczą po około 25 osób, ćwiczeniowe - połowa grupy seminaryjnej. Większość rzeczy jest dobrze zorganizowana. Świetnie zaopatrzona biblioteka, duża możliwość rozwoju, wiele ciekawych kół naukowych, natomiast na pierwszym roku zwykle nie ma na to czasu.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Na uczelni jest baaardzo prostudencko. Prowadzący są mega mili, chcą przekazywać wiedzę, pomagają w jej przyswajaniu. Oczywiście, zdarzają się wśród nich czarne owce, natomiast koniec końców nikt nie chce nikogo na siłę zatrzymywać na pierwszym roku:). Wystarczy pokazać, że ma się wiedzę i nie zwracać uwagi na prywatę, jednak większość prowadzących jest bardzo empatyczna i otwarta na studentów.

Jak jest z mieszkaniem?

Akademik znajduje się na terenie uczelni, jednak ja wynajmuję mieszkanie. Koszty wynajmu wahają się od ok. 800 do 1500 zł, w zależności od metrażu. Sam wynajmuję 3 - pokojowe mieszkanie bardzo blisko uczelni za 1500 zł.

Życie w mieście

Miasto nie przyciąga wyglądem, należy do jednych z najbrzydszych w jakim byłem. Życie toczy się spokojnie. Sama uczelnia jest na obrzeżach i na terenie kampusu odbywa się większość zajęć. Czasami trzeba pojechać do centrum do szpitala bądź Centrum Symulacji Medycznej i wtedy warto mieć samochód (niekoniecznie swój, można zakręcić się koło miłego kolegi lub koleżanki). Jeżeli chodzi o komunikację miejską to jak cała metropolia, miasto jest dobrze skomunikowane, jeżdżą autobusy, w centrum tramwaje.
Spotkania studenckie zwykle odbywają się w jednym z dwóch barów w centrum, natomiast jest to rzadkość. Zdecydowanie przeważają domówki, bo nie opłaca się jeździć do centrum na piwo:).
Generalnie samo Zabrze nie jest takie straszne na jakie wygląda.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Rady? Uczyć się na bieżąco, pozostawać w koleżeńskich relacjach z osobami z grupy, być uprzejmym dla prowadzących, nie stresować się brzydotą samego miasta. Poprawki to nic strasznego, a raczej norma na tych studiach, dlatego nie warto się przejmować, ani stresować.

Bardzo cieszę się, że wybrałem tą uczelnię. Nie zamieniłbym jej na żadną inną. Na prawdę polecam ŚUM, a tym bardziej wydział w Zabrzu.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia absolwenta studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Zupełny przeskok jeśli chodzi o materiał z liceum, a na studiach. Ale to jak przebiegnie ten przeskok zależy również od kadry, na którą się trafi.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Oceniam negatywnie możliwości rozwoju. Uczelnia, choć zaplecze posiada robi bardzo dużo aby zniechęcić studentów do rozwoju i zabić w nich pasje.
Warunki zaliczeń takie jakie spodobają się bywa, że nawet w danej chwili panu czy pani egzaminującej. Pytania często z poza literatury podanej w wykazie. Bywają zupełne ciekawostki rodem z Internetu byle tylko pokazać i udowodnić studentowi, że nie wie. Prawda jest taka, że ja czy ktokolwiek z was to czytających jeżeli znajdzie jakąś niszową dziedzinę i zacznie rozmawiać o niej z osobą poruszającą się w niej w stopniu ogólnym jest w stanie tą osobę zagiąć i jest w stanie wyłapać w tej osobie takie informacje na które nie będzie znała odpowiedzi. Czy o to chodzi? Ultrarzadkie przypadki, których i tak większość z was nie spotka w praktyce lekarskiej albo spotka raz byle tylko udowodnić waszą nie wiedzę i byle tylko oblać was na egzaminie. A nawet jeśli znacie odpowiedź i tak zostanie to sprytnie pokręcone dookoła byle tylko was oblać.
Kombinowanie i celowe utrudnianie egzaminów, a potem zdziwienie, że LEK idzie tak, a nie inaczej.
Jeśli już ktoś z was studiował inny kierunek i nawet go ukończył i mógłby wykładać jakiś przedmiot na ŚUMie, to nie liczcie na przepisanie oceny z niego.
Ogólnie "pani/pan dziekan niczego nie przepisuje" (na jednym i drugim wydziale) - to cytat prosto od sekretarki w dziekanacie. Kierownicy katedr też. A czemu nie? Nie liczcie na odpowiedź na poziomie pracownika naukowego, nikt nawet nie sprawdzi wam sylabusów, "nie, bo nie", "mając na celu zachowanie jakości kształcenia" - teksty które padają nagminnie w odpowiedziach ustnych czy pisemnych. Nie znajomość przepisów prawnych przez osoby sprawujące funkcje kierownicze, lenistwo i niechęć pójścia na rękę "bo nie".
Obsesja pracowników na punkcie ściągania. Do tego stopnia, że zanim kogokolwiek złapią na ściąganiu już podejrzewają, że KAŻDY student ściąga. A to raczej winę należy udowodnić, a nie niewinność. Sytuacje mające miejsce to między innymi sprawdzanie toreb studentom przed wejściem na katedrę. Szkoda, że jeszcze ktoś nie spadł na rewizję osobistą. Wiecznie wystraszeni studenci, bo w takiej atmosferze studiując można nabawić się nerwicy. Kadra nie wychodząca naprzeciw tylko mentalność PRLu.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wśród studentów dobra i to jedyny plus tej uczelni, że fajni ludzie.
Na linii student-wykładowca w większości przypadków fatalna i student jest bez szans na pomyślne rozwiązanie swojej sprawy.
Na linii student-dziekanat (pracownik administracyjny dziekanatu) czy też student-dziekan również fatalna. Żaden wniosek, żadna prośba indywidualna studenta, żadne podanie niemalże nigdy nie rozpoznane na korzyść studenta. Nawet pomimo twardych dowodów na słuszność zdania studenta. Jeśli tylko pojawiają się problemy, w których niekoniecznie winę ponosi student, to według dziekana to właśnie student tą winę ponosi. Zamiatanie brudów wykładowców pod dywan, brak reakcji na sytuacje mające miejsce na wydziale, nieznajomość przepisów prawa.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkanie w Zabrzu samo w sobie jest depresyjne jeśli ktoś nie lubi atmosfery małomiasteczkowej. Ceny czasami są wygórowane jak za mniejsze miasto, ale nie zawsze. Zależy od właściciela który ma daną ofertę wynajmu. Można coś znaleźć.
Jeśli ktoś chce poczuć się bardziej miejsko, bo przyjechał z dużego wojewódzkiego miasta, to polecam szukać czegoś w centrum.

Życie w mieście

Jak wyżej, dla osoby przyjeżdżającej z wojewódzkiej stolicy to miasto jest depresyjne, szczególnie okolice kampusu gdzie odbywają się zajęcia na 1, 2 roku.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Uczelnia dramat. Odradzam każdemu. Omijać szerokim łukiem. Nieprawdą jest, że na wydziale w Zabrzu jest lepiej niż w Katowicach. Problemy są takie same czyli głównie z traktowaniem studentów, nie jak głównego beneficjenta uczelni, a jak intruza.
Ktoś przychodzi na uczelnie z pasją do medycyny, niektórzy nawet z konkretnym pomysłem na siebie, a uczelnia rękami swoich pracowników i władz robi wiele żeby te pasje zdeptać i zniechęcić. W Europie, a nawet NA INNYCH UCZELNIACH w Polsce tego typu zachowania albo są incydentalne i rozwiązywane po zgłoszeniu władzom dziekańskim lub kierownikowi katedry albo w ogóle nie mają miejsca. Piszę to z perspektywy osoby, która uczelnię zmieniła i ma porównanie. Nie dajcie sobie wmówić, że wszędzie tak jest, bo to nieprawda. To ŚUM ma problem i na ŚUMie tak właśnie jest.
Oczywiście są też normalni pracownicy, ale są to najczęściej osoby niedecyzyjne, które nie raz same mówią, że chciałby daną rzecz zmienić, ale nie mogą. Decyzyjni są tam pracownicy, których zachowania pozostawiają wiele do życzenia.
I nie chodzi tutaj o trudność tych studiów, które mogą być trudne, ale o podejście do drugiego człowiek - studenta czy nawet pacjenta. Bo zachowanie na klinikach nie raz pozostawiało również wiele do życzenia.
Uczelnia nie zasługuje nawet na 1 gwiazdkę, ale 0 dać nie można. 1 za studentów, którzy jednak się wspierają.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta IV roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Kontynuuję moją mini serię opisywania poszczególnych lat na Sumie. A więc zakończyłem rok 3 i jestem oficjalnie studentem 4 roku, więc trochę opowiem o 3 roku. 3 rok jest rok jest pod pewnymi względami rokiem szczególnym, takim drugim po pierwszym roku otrzeźwiającym gongiem. Dlaczego? Ponieważ jest to rok przejściowy łączący zarówno naukę czysto teoretyczną, jak to miało miejsce na pierwszych dwóch latach, z nauką już kliniczną. Pojawiają się wreszcie zajęcia kliniczne z pacjentami w szpitalu. Nie jest ich dużo, ale zawsze. Ale po kolei. Zacznę od przedmiotów czysto teoretycznych bądź teoretyczno-praktycznych. A więc w pierwszym semestrze są głownie trzy przedmioty teoretyczne: Farmakologia (cały rok), Diagnostyka Laboratoryjna (1 semestr) oraz Patofizjologia (cały rok).

Jeśli chodzi o Farmakologię jest to przedmiot który odbywa się raz w tygodniu, zajęcia dzielą się na część seminaryjną, w której studenci prezentują prezentacje na dany temat oraz część ćwiczeniową, w której wraz z przydzielonym asystentem omawia się dany temat. Na koniec zajęć zazwyczaj jest zaliczenie. Jaką będzie ono miało formę zależy od asystenta, najczęściej jest to test abcd, ale może być też opisówka bądź odpowiedz ustna. Poprawy odbywają się na koniec semestru w wyznaczonych dniach. W ciągu roku mogą być trzy większe zaliczenia (kolosy): pierwsze to z arytmetyki lekarskiej (ale katedra ostatnio z niego zrezygnowała), drugie z kardiologii (obszerne zaliczenie obejmujące wszystkie działy leków kardiologicznych) oraz z antybiotyków. Trzeba mieć zaliczone wszystkie wejściówki oraz kolosy żeby być dopuszczonym do egzaminu, nie zaliczenie wejściówki /kolosa oraz poprawy skutkuje koniecznością pisania egzaminu dopuszczającego/zaliczającego tzw. "rozbója". Pod koniec roku akademickiego odbywa się również "egzamin praktyczny " z receptury. Polega on na napisaniu paru recept na ocenę, zaliczenie jego jest konieczne do dopuszczenia do egzaminu teoretycznego, który odbywa się w sesji letniej. Obejmuje on 100 pytań, które naprawdę w tym roku były ciężkie (ponad 100 osób nie zdało 1 terminu). Są dwa terminy poprawkowe we wrześniu. Przedmiot trudny, flagowy na kierunku lekarskim, ale przy systematycznej nauce do zdania. Katedra jest prostudencka i nikomu na siłę krzywdy nie chce zrobić. Pracują tam naprawdę bardzo fajni ludzie.

Kolejnym przedmiotem jest patofizjologia, która ma formę bloków (w formie bloków odbywają się zajęcia kliniczne) tzn. przez jeden tydzień od pon do piątku trwają zajęcia z tego przedmiotu. Zajęcia polegają głownie na słuchaniu prezentacji na dany temat z aktywnym uczestniczeniem w postaci odpowiadania na pytania prowadzącego. Zazwyczaj na wszystkich zajęciach odbywają się wejściówki bądź wyjściówki z danego tematu. Trudność tego przedmiotu zależy od tematu, jeden jest cięższy drugi łatwiejszy. W semestrze letnim więcej jest pracy studenta, który opracowuje dane zagadnienia w formie prezentacji. Przedmiot kończy się egzaminem (100 pytań) w sesji letniej, egzamin dosyć łaskawy jak kto dobrze przerobi skrypt nie powinien mieć problemów ze zdaniem. Katedra również należy do prostudenckich.

Trzecim przedmiotem jest diagnostyka laboratoryjna, która również odbywa się w formie bloków. Głównie to słuchanie prezentacji na dany temat, ale również wykonywanie morfologii, posiewu moczu czy ogólnie zapoznanie się z praca diagnosty laboratoryjnego. Przedmiot kończy się zaliczeniem na ocenę (test 100 pytań) pod koniec semestru zimowego. Zaliczenie całkiem przyjemne, ale jednak pouczyć się trzeba. Jest skrypt przeznaczony do tego.

Oprócz tego są fakultety, których opisywać nie będę, bo są to bezproblemowe zajęcia, czasem ciekawsze czasem mniej zależy.

W semestrze letnim oprócz farmakologii jest również mikrobiologia, która jest realizowana przez tą samą katedrę, z którą miało się immunologię na 2 roku. Zasady dosyć podobne, ćwiczenia, na których jest odpytka bądź zaliczenie pisemne, co 3 zajęcia kolos z materiału z dwóch ćwiczeń, dwa terminy poprawkowe. Na ćwiczeniach hodujemy bakterie, robimy barwienie, posiewy itp. Ciężkość tego przedmiotu zależy w dużej mierze od asystenta, na którego się trafi - może być przyjemnie bądź mniej przyjemnie, natomiast przy systematyczne nauce raczej każdy sobie z tym poradzi. Ja osobiście nie przepadałem za tym przedmiotem chociaż przyznaję, niektóre tematy były ciekawe, niektóre za to od czapy. Sama mikrobiologia jest dosyć trudnym przedmiotem z dużą ilością dziwnych nazw, w tym łacińskich. Przed samą mikrobiologią jest krótki moduł z parazytologii na katedrze biologii molekularnej, w której pracujemy na mikroskopach, oglądamy pasożyty. Na koniec zaliczenie z wszystkich parazytów. Warto się do niego przygotować żeby mieć spokój. Trzeba mieć zaliczone wszystkie wejściówki żeby być dopuszczonym do kolosa, wszystkie kolosy żeby być dopuszczonym do egzaminu, który jest dosyć ciężki i, chyba mogę to powiedzieć oficjalnie, że na 3 roku u nas największe problemy mają ludzie właśnie z mikrobiologią, także warto jej nie olewać.

No dobra, w skrócie opisałem przedmioty teoretyczne, czas na kliniczne, długo wyczekiwane. Tych jest w sumie trzy (interna, pediatria, chirurgia) i wszystkie kończą się egzaminem właściwym dopiero na 6 roku i trwają przez 3 lata. Wszystkie wyglądają dosyć podobnie. Interna to głownie badanie fizykalne pacjenta oraz zbieranie wywiadu, pediatria podobnie tylko pacjenci młodsi, chirurgia za to jest wymagająca ponieważ asystenci lubią wracać do 1 roku i zadawać pytania czysto anatomiczne. Najmilej wspominam pediatrię, najwięcej tam nam pokazali, na chirurgii można wbić na operację jeśli odbywa się akurat jakaś w godzinach zajęć, a nawet można trzymać haki jak dobrze traficie, więc mimo wszystko jest to fajne przeżycie. Wszystkie kliniki trwają tydzień i kończą się zaliczeniem (od tego roku wprowadzonym), test abcd, dosyć trudne zaliczenie, zwłaszcza z chirurgii, ale jego trudność wynikała też z tego, że odbywało się ono tydzień przed sesją letnią, więc mój rocznik miał 6 rzeczy do zdania w 3 tygodnie i serio sesja nas bardzo zmęczyła.

Zapomniałem wspomnieć o patomorfologii, która również odbywa się przez cały rok w formie blokowej. Zajęcia polegają na omawianiu danego tematu, oglądaniu preparatów przez mikroskop i ich przerysowywaniu do skryptu ćwiczeniowego. Taka trochę histologia tylko w wersji pato. Jak ma się trochę szczęścia i akurat w godzinach ćwiczeń będzie wykonywana sekcja zwłok lekarz może was na nią zabrać (warto mieć wtedy fartuch ze sobą). Ciekawe doświadczenie. Po każdym temacie dnia następnego pisze się zaliczenie z tematu, który był dzień wcześniej. Trudność zaliczenia zależy od asystenta, który je przeprowadza, ale zazwyczaj z poprawami nie ma większych problemów. Katedra jest naprawdę super i pracują tam wspaniali ludzie, na czele z Panią Profesor kierownik katedry oraz z Panem doktorem PZ, którego możecie kojarzyć, bo tworzy konkurencję dla brodatej medycyny na youtube (taki żarcik). A tak serio polecam mega jego kanał. Egzamin natomiast z tego przedmiotu odbywa się na roku 4 no i w sumie to tyle.

Wreszcie trochę oddechu było na tym roku, ale głownie w semestrze zimowym, letni dał nam wszystkim w kość. Wreszcie długo wyczekiwane zajęcia w szpitalu z pacjentami, wreszcie pierwszy stetoskop kupiony, powoli zaczyna się czuć tą właściwą medycynę. Rok mi się generalnie podobał, no może poza końcówką, gdzie naprawdę było dużo pracy. No i polowa studiów już za mną. Ponoć ta gorsza, a teraz ma już być tylko lepiej, ciekawiej. Jak będzie to zobaczymy za jakiś czas. Tak czy siak jest fajnie i zadowolony jestem z miejsca, w którym jestem.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Podtrzymuję to co mówiłem rok temu, uczelnia posiada bogate zaplecze, bardzo dużo kół naukowych, sam należę do niejednego, bo to właśnie od 3 roku można się bardziej zaangażować w nie, jest pod tym względem bardzo dobrze.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Genialna, większość katedr i prowadzących mocno prostudenckich. Na roku atmosfera super wszyscy sobie pomagają, dzielą notatkami itp., jest git.

Jak jest z mieszkaniem?

Inflacja nie ominęła nawet Zabrza, więc wszystko poszło w górę, ale nadal można wynająć coś taniej niż w Gdańsku, Wrocławiu czy Warszawie, także tragedii nie ma. Akademiki w zależności od ilości osób w pokoju, lokalizacji oraz standardu pokoju wahają się między 500-800 zł.

Życie w mieście

Zabrze miastem pięknym nie jest, ale się rozwija powolutku, jest remontowane. Tak jak mówię, Wrocław to to nie jest, ale są puby, kina, siłownie, tragedii nie ma (uważajcie wieczorami, bo jednak sporo dziwnych ludzi się kręci po mieście).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nadal jestem zadowolony, po 3 latach tutaj polecam wydział w Zabrzu, na tle innych uczelni uważam, że jest prostudencko, nie do końca zgadzam się z przedmówcą na temat uczelni, jest naprawdę w porządku i uważam, że jak ktoś będzie chciał tu studiować to nie będzie tego żałować. Polecam

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta IV roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki więcej niż w liceum, ale z tego co słyszę to już nie te czasy że były mega wymagania. Teraz boją się żeby mieć studentów, bo pojawiła się konkurencja więc wymagania spadły. Ponadto na katedrach teoretycznych odeszli pracownicy z wiedzą i wymaganiami, więc uczą osoby przypadkowe...

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Uczelnia nastawiona na kasę, dlatego liczba studentów ogromna. O ile jeszcze na 1 i 2 roku to nie jest tak uciążliwe to potem bardzo. Zero możliwości nauki czegoś praktycznego. Tłum ludzi, którymi mało kto się przejmuje. Na 1 i 2 roku jak masz z lekarzem to jest ok ale jak z chemikiem, biologiem czy weterynarzem to nie dość, że nuda to jeszcze udowadnia jaki jest mądry i daje popisy swojej wiedzy niby lekarskiej. Żenujące że uczelnia z tradycjami takich zatrudnia i nie stać ich na lekarzy. Tak jakby spawacza spawać uczył aktor teatralny....

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera dobra. Tutaj studiują raczej ci którzy nigdzie się nie dostali na publiczną uczelnię... więc raczej ludzie normalni, a nie jacyś odjechani. Zdarzają się jednak wyjątki....

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkania na 1 i 2 roku to Helenka lub Rokitnica. Potem to jeździsz po całym Śląsku...a nawet Zagłębiu. Jak nie masz auta to masz problem....

Życie w mieście

Zabrze tutaj nie ma nic.....

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Uczelnia to relkit przeszłości. Budynki obskurne, brak jakiejkolwiek infrastruktury, nie ma nawet stołówki studenckiej. Żenujący wygląd odpadającego tynku z elewacji. To nie ma znaczenia jednak dla studiowania. Wydaje się, że muszą coś zmienić bo mają konkurencję - Wydział Lekarski Akademii Śląskiej, który podbiera studentów.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta IV roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nie kupuj książek, bo nigdy po 1 roku do nich nie zajrzysz (ewentualnie atlas anatomii, jak chcesz być chirurgiem, ale teraz raczej o tym nie wiesz, więc imo nie ma sensu. Kupisz najwyżej potem, jak ci się wyklaruje twoja smutna przyszłość). 1 rok był u nas zdalny, prowadzący (szczególnie z anatomii) mało się nami interesowali.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Liczebność grup jest duża, i o ile nie przeszkadza to aż tak na histologii czy biochemii, to na klinikach już tak. Ja jestem w 7 klinicznej. Na klinikach prowadzący potrafią przychodzić o 9:30, kiedy to w planie jest 8:00 (pozdrawiam klinikę Alergologii w Katowicach Ligocie), a następnie powiedzieć kilka zdań i opuścić pokład. Wy zostajecie i prowadzicie wywiad i badanie z pacjentami, ale w sumie nawet nie wiecie czy dobrze, bo żadnego prowadzącego nie ma w pobliżu.
Prowadzący są różni, jedni z pasją do nauczania, inni z pasją do uwalania.
Skandale, jak na każdej uczelni w PL, też mają miejsce. Np. w środku roku akademickiego, po 1 semestrze, Katedra Biochemii postanowiła, że zmieni regulamin i nie ma już opcji zwolnienia z egzaminu praktycznego. Także, to że zbierałeś same 5 z kolokwiów na ćw. i wypruwałeś flaki nad książkami, żeby tylko mieć te 4,5 średniej przez równe pół roku poszło się... Tak samo jak stypendium, bo jak ktoś ma dwie lewe ręce do pipet automatycznych, to potem ledwo zdaje praktykę... A ocena z praktyki wlicza się do średniej.
Inny przykład z tego roku - przyszłych lekarzy przedmiotu Farmakologia uczył prowadzący, który nie skończył farmacji. I to jeszcze byłoby pół biedy... Problem w tym, że ziomek nie potrafił wymawiać nazw leków, czytał z laptopa, no i jeszcze mylił dosłownie wszystkie przeciwwskazania, działania, skutki uboczne... Słowem musieliśmy radzić sobie sami z naszą książką do farmakologii wydaną w 2016 roku (mamy 2023 tak tylko przypomnę - czyli 7 lat minęło).

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Na moim roku jest trochę ludzi z kategorii wyścigu szczurów, ale na szczęście w mojej grupie nie ma takich jednostek. Co może być ciekawym zjawiskiem - na lekarskim jest sporo ludzi, którzy mają lekarzy w rodzinie, więc możesz im pozazdrościć, że wystawiają im lewe zwolnienia (i tak to muszą nadrobić, ale mają łatwiej w życiu, bo mogą sobie pojechać na wakajki w dowolnym momencie).

Życie w mieście

W centrum Zabrza są może 2 puby warte uwagi, a tak to meneliada. Na Rokicie zostają ci tylko domówki, ale ma to swój urok.
Dojazdy na zajęcia od 2/3 roku jak nie masz auta i mieszkasz np. w Gliwicach (albo w sumie gdziekolwiek) to największy problem imo. Zajęcia w Katowicach Ligocie, oj tak to moje ulubione. Specjalnie wybrałam Zabrze, żeby mieć bliżej, ale nie, muszę też jeździć do Ligoty żeby życie nie było łatwe. Ode mnie jest to 1h45min w JEDNĄ stronę. Zajęcia są w bloku, czyli w tydzień na dojazdach spędzam 17,5h! Potem będą jeszcze zajęcia w Sosnowcu, Bytomiu, Ochojcu czy Zabrzu Biskupicach...

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Ogólnie taki sam syf jak wszędzie, da się to jakoś przeżyć - tylko zaciśnij zęby na 1,2 i troszkę na 3 roku.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta V roku studiów niestacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki w stosunku do liceum z pewnością jest więcej, ale jest to spokojnie do ogarnięcia. Ja dwa dni w tygodniu zrobiłem sobie wolne, w pozostałe pięć - uczyłem się. Książek nie warto kupować, lepiej korzystać z dysku roku i biblioteki. Pierwsze dwa lata są mocniej teoretyczne, od trzeciego roku materiał jest bardziej przydatny w przyszłej praktyce lekarskiej.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Wszystko zależy od Ciebie, koła naukowe i konferencje same nie przyjdą bez Twojego zaangażowania. Jest tego masę, dla mnie strata czasu :)
Poziom zajęć jest zależny od prowadzących na których się trafi. Oceniam go jako dobry.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Podejście wykładowców i asystentów jest za zazwyczaj prostudenckie. Atmosfera między studentami na moim roku jest bardzo dobra. Pewnie gdzieś są jakieś wyścigi szczurów, polecam nie brać w nich udziału.

Jak jest z mieszkaniem?

Zabrze jest tanie, mieszkania są różne (od starych po nowe, kwestia budżetu).
Helenka >>> Rokitnica

Życie w mieście

Jeśli chodzi o rozrywkę, to główną zaletą miasta Zabrze jest dobry dojazd do Gliwic. Do życia, może być, taki średniak jak na Śląsk. Lepiej niż w Bytomiu, gorzej niż w Gliwicach czy Katowicach.
Komunikacja miejska jakaś tam jest, busy na Helenkę jeżdżą, raczej mało kto z nich korzysta, ludzie głównie samochodami jeżdżą.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Ja polecam, żadna krzywda mi się tutaj nie zadziała. Nie jest idealnie, ale spokojnie do przejścia.
Jeśli chodzi o lekarski, zalecam wybrać Zabrze a nie Katowice.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia absolwenta studiów niestacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Studia generalnie trudne. Dużo nauki, w większości mało przydatnej, zwłaszcza na 2 pierwszych latach. Najważniejsze żeby mieć zajęcia z lekarzami na pierwszych dwóch latach - spokojniej i dużo ciekawiej. Niestety coraz mniej takich prowadzących.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Zajęcia raczej nudne. Na klinikach głównie poznasz kantorki, brudowniki, pokoje socjalne. Poopierasz się o ścianę. Zbyt duża liczba studentów w stosunku do możliwości. Chaos, generalnie małe zainteresowanie studentami ze strony prowadzących od 3 roku.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera między studentami dobra. Prowadzący na pierwszych dwóch latach lekarze są też OK, potem też OK - ale ci raczej już studentami się nie przejmują. Student jest to jest jak pójdzie do domu to super.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkania dostępne ale standard niski, wszędzie takie obszczymurki łazęgują
Akademiki jak akademiki - taki PRL. Uczelnia raczej nie dba o infrastrukturę. Rokitnica to trzeci świat. Nie ma stołówki, miejsca gdzie można wypić herbatę. Jakby czas stanął w miejscu. Uczelnia to relikt przeszłości - zero nowoczesności. Szpitale dumnie nazywane klinikami to raczej wyremontowane ruiny - ale wyremontowane. Nie zrobisz kliniki z przedwojennego budynku gdzie tynk się sypie

Życie w mieście

Zabrze to takie zapyziałe miasto, nic się nie dzieje. Bytom - gdzie są szpitale to takie raczej slamsy, pełno menelstwa. Ale to bez znaczenia dla studiowania

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Jak się dostałeś na bezpłatne to spoko, możesz tam jakoś wytrzymać. Jeśli płacisz i chcesz studiować z jakiś powodów na Śląsku to raczej uciekaj na konkurencyjną uczelnię w Zabrzu (AŚ - dawna WST) Jeśli nie zależy ci na Śląsku to szybko uciekaj na inną uczelnię gdzie są godne warunki i bardziej zaangażowani asystenci w szpitalach. Przede wszystkim gdzie jest mniej studentów żeby cokolwiek zobaczyć praktycznie i się czegoś nauczyć. No chyba że chcesz zwiedzać sklepiki szpitalne to tutaj poznasz. Ważne żeby dostać papierek o skończeniu, a potem jest LEP i tak naprawdę tylko to ma znaczenie.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

W 1. semestrze są generalnie 3 przedmioty wiodące: anatomia, histologia i biologia molekularna. Poza tym macie przedmioty, które pojawiają się okresowo i mogą bądź to być ciekawe, bądź zabierać was cenny czas, tylko dlatego, że uczelnia "wie" lepiej od was jak go zagospodarować.

ANATA - zasadniczo na zajęciach robicie dwie rzeczy: omówienie tematu z prowadzącym - może on was przepytać (inaczej niż w liceum - trzeba się nauczyć na zajęcia), zwrócić uwagę na istotne rzeczy itd. oraz oglądanie preparatów. To drugie jest istotne ze względu na szpilki - co miesiąc macie zaliczenie, które polega na tym, że wchodzicie na salę i macie 20 struktur do rozpoznania na czas i zapisanie ich polskiej + angielskiej/łacińskiej nazwy (macie na to 30 sekund na dwie struktury, co jest stosunkowo bardzo mało). Szpilek się nie poprawia, próg zaliczenia to średnia 70% z całego roku (niekiedy obniżają ponoć). Inaczej piszecie ścieżkę czyli takie duże szpilki z całego roku przed egzaminem teoret. Oprócz tego musicie zaliczyć każdy temat u prowadzącego ustnie do 30 dni roboczych od szpilek. Z reguły prowadzący są w porządku, więc jeżeli porządnie się nauczysz to powinieneś zaliczyć. Są wyjątki (nieliczne) od tej reguły, ale i tak raczej ludzie za którymś razem zaliczają. Jeżeli chodzi o rzeczy do nauki praktycznej (na szpile), to zdecydowana większość studentów korzysta z Soboty bądź też atlasów fotograficznych, Simielnikow jest wg cz prowadzących najlepszy (ale jest po rosyjsku i nie do zdobycia). Do teorii to trochę zależy od prowadzącego. Trochę pomocy, notatek też znajdziecie na dysku i w ramach pomocy wzajemnej.

HISTOLOGIA - nauka o tkankach, piszecie zaliczenie teoretyczne z poprzedniego tematu i oglądacie preparaty, wykonując rysunki w ramach przygotowania do szkiełek. Nie zdaliście? Piszecie poprawy. Obowiązuje podręcznik JUNQUEIRA zwany też żonkilem lub junkersem (chyba że macie z prof, wtedy trochę musicie się nagimnastykować). Nastawcie się na duży przemiał ilościowy materiału i dosyć szczegółowe pytanka na teście. I nie załamujcie się, kiedyś było ponoć znacznie gorzej :-)

BIOLOMOLO - na zajęciach najpierw oglądacie prezentacje, potem piszecie zaliczenie, a na końcu bądź to coś będziecie przerysowywać z mikroskopu, bądź robić ciekawe rzeczy w laboratorium, bądź też prezentować prezentację. Warto być aktywnym na seminariach i uważać, a potem nie wylewać DNA do zlewu XD, to wtedy zajęcia mogą być bardzo fajne. Katedra jest bezproblemowa i stara się naprawdę ciekawie przekazać swój przedmiot. Po I semestrze egzamin.

Nauki może być bardzo dużo. Dużym wyzwaniem z początku może być przystosowanie do nowego systemu nauki, z początku może być dużo załamek. Ludziom z umiejętnością gospodarowania własnym czasem może być trochę łatwiej. Przejmujecie się czy znajdziecie czas na swoje pasje, integracje itd? - z pewnością znajdziecie.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Większość prowadzących na prawdę nie chce na siłę dokopać studentowi. Panuje pełna kultura osobista. Między studentami atmosfera naprawdę dobra, prędzej ludzie się wspierają jak już niż wyścig szczurów.

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny nie są stosunkowo wysokie, co jest dużym plusem. Akademiki są w centrum i na uczelni na Rokitnicy, są całkiem w porządku. Preferowane miejsce zamieszkania w pierwszych latach nieklinicznych to Rokitnica albo Helenka, na granicy której jest uniwersytet. Potem zajęcia są bardziej w centrum i po całym Śląsku - własne auto lub kolega, który kogoś zabierze jest dobrym pomysłem.

Życie w mieście

Zabrze w niektórych miejscach przypomina obraz głębokiej depresji lub zakończenie II wojny światowej :-). Nie jest jakąś metropolią, ale każdy tu coś dla siebie znajdzie. Rokitnica jest znacznie oddalona od centrum. Autobusy jeżdżą regularnie, podobnie jak pociągi z Zabrza - łatwo się dostać do Gliwic czy Katowic. Śląsk jest wg mnie dosyć skomunikowany i pełen różnych atrakcji, więc każdy coś dla siebie w swoim stylu znajdzie.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Rekrutacja może was przerzucać bądź to z Katowic do Zabrza bądź na odwrót (zamiana z innymi ludźmi w takim razie jest możliwa). Wydział z Zabrzu jest niezależny od Katowic, więc to dwie różne bajki. Na uczelni może panować duży chaos (zwłaszcza początkowo), ale myślę że nie jest to powód do niepokojów (na wszystkich umedach tak jest). Sam kierunek jest dosyć ciekawy, ale może być ciężko. Pierwsze dwa lata są jakie są. Kierunek lekarski po prostu ma swoją specyfikę, więc myślę że spośród różnych miejsc Zabrze nie jest złe.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta VI roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Za moich czasów nauki była masa i ciężko było wyrobić, nie wiem jak teraz - dużo się pozmieniało, nie ma m.in. łaciny. Katedra histologii całkowicie zreformowana, nie to co się u nas działo ;) Powinno być lżej.
Nauka to nie wszystko, nie ma co się zajeżdżać.

2 rok to była absolutna katorga.

3-5 - bułka z masłem + my mieliśmy dużo zdalnych

6 - trzeba się przyłożyć żeby to skończyć, ale nie ma tragedii.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Biblioteka jest przeniesiona na Rokitę od paru lat.
Koła naukowe - hit or miss, można trafić super i robić świetne rzeczy, a można się zapisać - i w sumie tyle, kontakt z prowadzącym się urywa. Polecam pytać starszych kolegów gdzie warto podbić. Rada od starszej koleżanki: szanujcie swój czas - prowadzący ma was w poważaniu i nie odpsiuje na mejla? Idźcie na inne koło, szkoda waszego czasu i zdrowia na użeranie się z takimi ludźmi.

Konferencje - są, można jeździć, zwykle nie ma problemów z nieobecnością.

Poziom zajęć - od świetnie prowadzonych po podpieranie ścian - zdaje się, że tego drugiego jest więcej. Za dużo studentów, za mało lekarzy, niestety. Polecam uczyć się zawodu na praktykach i wyciskać z nich ile się da, bo na zajęciach się tyle nie zobaczy.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wyścig szczurów, raczej nie. Każdy się dzieli materiałami, jest dość dobry przepływ informacji.
Wykładowcy są różni, jak wszędzie, ale ja trafiałam raczej na pozytywnych.
Dziekanat ma swoje humorki, i jest czynny w idiotycznych godzinach, ale są 2-3 osoby, z którymi wszystko idzie załatwić i nie raz dostawałam potrzebne "na już" dokumenty tego samego dnia, także czasem wystarczy grzecznie poprosić :)

Jak jest z mieszkaniem?

2023:
Akademik - 800 zł za jednosobowy pokój.
Mieszkania - przeróżnie, od 700 + media za pokój ale raczej drożeją niż tanieją.

1-2 rok Zabrze - szukaj mieszkania na Rokicie ; 3-6 - można sie przenieść gdziekolwiek, i tak się dojeżdża, warto mieć samochód.

Życie w mieście

Zabrze jest meh 2/10, nic się tu nie dzieje, oprócz oficyny, teatru i przeciętnego burgera. KŚ na szczęście jeździ co godzinę, więc można się przejechać do Gliwic czy Katowic.
Linią 81 dojedzie się do Centrum z Rokity.
Na Rokicie nie ma absolutnie nic do roboty, co pomaga w nauce do niezliczonych kolokwiów na 2 roku.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Wydział Zabrzański - ok. Rozmawiając z ludźmi z innych uczelni, syf taki jak wszędzie. Lekarski jako kierunek - nie polecam.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Opisywałem już 1 rok, teraz czas na 2. Cóż 2 rok jest moim zdaniem cięższy od 1, zwłaszcza w semestrze zimowym, ale po kolei. Na 2 roku dominują dwa przedmioty: Fizjologia oraz Biochemia. W semestrze zimowym dodatkowo immunologia.

Jeśli chodzi o fizjologię jest to przedmiot ciekawy, który mi się najlepiej uczyło, katedra jest prostudencka i szła studentom na rękę. Na zajęciach były wejściówki ale tylko w semestrze zimowym i były one raczej formalnością. Krótkie szybkie proste pytania, co 3 tygodnie było kolokwium z danego działu. U nas miało nieco dziwną formę prawda/fałsz ale nie było większych problemów ze zdaniem, były dwa terminy poprawkowe. Na ćwiczeniach wykonywaliśmy różne rzeczy np. sprawdzaliśmy grupy krwi, uczyliśmy się robić i intepretować EKG, próby wysiłkowe itp. itd. Przedmiot kończy się egzaminem, który składa się z 3 części: części praktycznej, która podzielona jest na część teoretyczną tzn. test obejmujący materiał ze skryptu ćwiczeniowego oraz części praktycznej, w której wykonywaliśmy wylosowane ćwiczenie, np. pomiar ciśnienia; następnie był egzamin już właściwy, czyli test 70 pytań moim zdaniem całkiem przystępny.

Kolejnym przedmiotem jest immunologia, która moim zdaniem nie dość, że jest trudna, to forma zajęć jest po prostu nudna, ot słuchanie prezentacji głównie. Ćwiczenia zaczynały się wejściówką, czy to ustną czy testową czy takim speed testem - to zależało od asystenta. Co 3 tygodnie było kolokwium obejmujące działy z dwóch ćwiczeń, trzeba było się do niego trochę przygotować, były dwa terminy poprawkowe. Przedmiot kończy się egzaminem w sesji zimowej - test 100 pytań, warto się do niego mocniej przygotować, bo nie należy do najłatwiejszych. Trudność tego przedmiotu w dużej mierze zależy od asystenta na jakiego się trafi, może być milo i sympatycznie a może być nieco ciężej.

Trzecim przedmiotem jest Biochemia czyli nieformalna królowa 2 roku. Jest to przedmiot, na który będzie trzeba najwięcej pracy włożyć. Zajęcia są raz w tygodniu i obejmują zarówno część seminaryjną jak i ćwiczeniową - na obie trzeba być przygotowanym. Wykładowca może na seminarium pytać każdego po kolei, rzucać pytania w tłum, bądź zrobić test lub opisówkę, to zależy od prowadzącego na jakiego traficie. Jak się nie zaliczy trzeba poprawiać, trzeba mieć zaliczone wszystkie seminaria żeby być dopuszczonym do kolokwium. Część ćwiczeniowa jest nieco przyjemniejsza, na początku pisze się wejściówkę z danego tematu ze skryptu, po czym przechodzi się do robienia ćwiczeń. Ćwiczenia są różne, od wykrywania jakiś białek w moczu, po mierzenie pH jakiś roztworów itp. Mi ze względu na to ze nie lubię pracy laboratoryjnej te ćwiczenia mało sprawiały radości. Gdy ktoś nie zda wejściówki najczęściej poprawia się ją ustnie u swojego prowadzącego na następnych ćwiczeniach, ale z reguły z tym nie ma większych problemów. Problemem są natomiast kolokwia, które składają się z 30 pytań ze zdaniami podrzędnie złożonymi, często dosyć ciężkimi. Trzeba się mocno przygotować do nich. Również są dwa terminy poprawkowe. Kolokwiów jest w ciągu roku 4 i trzeba wszystkie zdać żeby być dopuszczonym do egzaminu. Niestety nie wszystkim się to udało i raczej jak ktoś miał problemy na tym roku to właśnie z biochemią. Trzeba naprawdę mocno uważać na nią i uczyć się na bieżąco, żeby nie było później problemów. Trzecie terminy odbywają się głównie w maju i są ostateczne, w przypadku ich nie zdania trzeba powtarzać przedmiot, a co za tym idzie rok. Egzamin, podobnie jak z fizjologii, składa się z trzech części: części praktycznej, która również od tego roku miała dwie części - pierwszą testową, drugą ćwiczeniową (wykonuje się wylosowane ćwiczenie) i trzecią testową 100 pytań. Trzeba zdać test z ćwiczeń żeby być dopuszczonym do ćwiczenia, trzeba zdać ćwiczenie żeby być dopuszczonym do głównego egzaminu, który jest naprawdę ciężki. Nic mnie tak nie zmęczyło w tym roku jak biochemia, a po wyjściu z egzaminu głowa mi parowała, serio skupcie się głownie na tym przedmiocie, bo może być nie miło. Natomiast nie ma tragedii jak ktoś się systematycznie uczył to raczej da rade bez większych problemów.

W semestrze zimowym oprócz tego jest moduł z medycyny środowiskowej, który obejmuje przedmioty takie jak higiena, epidemiologia, zdrowie publiczne i również kończy się egzaminem. W tym roku 1 termin był dosyć zaskakujący, sporo osób nie zdało, ale za to w 2 zdali wszyscy.

Do tego dochodzą typowe przedmioty drugoplanowe typu socjologia medyczna, prawo medyczne, wf, psychologia lekarska. Nie będę ich opisywał szerzej, bo są to raczej przedmioty, z którymi nikt nie ma problemu. 2 semestr jest zdecydowanie luźniejszy jeśli chodzi o ilość zajęć. Mówi się, że semestr letni jest nagrodą za zdany semestr zimowy na 2 roku i cos w tym jest. Także podsumowując 2 rok jest cięższy od 1, trzeba włożyć więcej pracy ale to tez nie oznacza ze jest tragiczny, po prostu trzeba się mocniej skupić na najważniejszych przedmiotach. Cieszę się ze jest on już za mną, a przede mną wreszcie długo wyczekiwane pierwsze zajęcia kliniczne na roku 3.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Możliwości są, jest wiele kół naukowych, możliwość wyjazdu na erasmusa, praktyki wakacyjne itp. Dużo osób zaczyna działać w kołach naukowych już od 1 roku, ale zazwyczaj to właśnie od 3 mocniej się w to można zaangażować.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest super, studenci są mega przyjaźni dla siebie, wszyscy dzielą się notatkami itp. wyścigu szczurów u nas nie ma.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkania są tańsze niż w większych miastach, można pokój wynająć już za 600 zł, jak się poszuka dobrze.

Życie w mieście

Powtórzę to co napisałem rok temu, Zabrze to miasto kontrastów, ale nie jest zbyt piękne, za wiele się tu nie dzieje, ale to Katowic jest niedaleko. Poza tym mamy kina, siłownie, puby, kluby, więc tragedii nie ma.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Podtrzymuję to co powiedziałem rok temu, po dwóch latach spędzonych tutaj jestem nadal zadowolony i polecam wydział w Zabrzu, jest naprawdę w porządku, uczyć się trzeba, w końcu to lekarski, ale nikt na siłę pod górkę robić Wam nie będzie. Polecam.

Strony