Opinie o uczelniach

Stale aktualizowana i poszerzana baza opinii o kierunkach studiów i uczelniach z całej Polski. Znajdziecie tu m.in. opinie z uczelni medycznych, technicznych i humanistycznych.

Znalezionych opinii - 37

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów niestacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

W porównaniu z liceum duużo większa, w ,,luźniejszych" tygodniach (których może były ze 3) powiedzmy jakbyś uczył/a się do matury w kwietniu plus jakiegoś egzaminu językowego. Co do czasu wolnego to bardzo indywidualnie, osobiście dni kiedy nie było nic do roboty (bo święta albo totalne zmęczenie) miałam klika. Podobno koło 3-4 roku robi się trochę luźniej. Osobistym plusem jest to że godzinowo przynajmniej na 1 roku wychodzi krócej niż w liceum więc w niektóre dni masz prawie cały dzień dla siebie, znaczy dla materiału na najbliższego kolosa😉. Ogólnie plan zajęć o ile na 1 semestrze jest taki sam o tyle na 2 już były chyba z 4 wersje, bo na coś chodzisz np co 2 tydzień albo w połowie kończy się jakiś przedmiot. Sporo pożeraczy czasu typu biochemia - jak trafi się na ostrego prowadzącego to możesz ryć i 3h na wejściówkę a spytają cię o rzecz sprzed miesiąca no i jest problem. Pytania o szczególiki więc skutek na wyższych latach jest taki że wiesz jak rozwijają się rogi większe kości gnykowej a nie co odchodzi od łuku aorty itd. Czasu na tyle mało że o powtórkach do sesji prędzej niż w kwietniu nikt nie myśli.

Anatomia-jak do tej pory na kolokwiach/egzaminie miks embrio ze Skawin+pytania nazwijmy kliniczne, w tym roku prawie bez klinicznych za to mocno szczegółowe. Mojej grupie akurat trafił się okropny asystent (jest tylko na niestacjo). Pokazywał nam przez większość zajęć te same struktury co na poprzednich, 0 teorii (o czym na stacjo nie słyszałam, tam są wejściówki i jakoś się to łączy w całość) albo zaczynał od omawiania rzeczy z końca działu. Skutek taki że w sumie to uczysz się co ci się kiedy podoba i nie masz tego kopa do utrzymania systematyczności. Na szpilki polecam kupić dobre sportowe buty, może przekonacie się dlaczego. Albo lepiej i nie, na 1 nazwę macie 30s tzn patrzycie-piszecie w obu językach i po 3 preparatach sprint do następnej sali bo czas leci. Od poprzedniego roku możliwość wejścia na salę tylko z waszym asystentem więc jak się trafi jakiś który nie ma czasu to zostaje wpisywanie w yt ,,upper limb dissection" i tego typu. Kolokwia były online i jeśli tak zostaną to koniecznie przygotujcie drugie urządzenie awaryjnie bo mi np. przy ostatnim przez błąd serwera zacięło na parę minut i pytania niektóre straciłam. Ktoś mądry w tym roku wpadł na pomysł żeby głowę i szyję przesunąć jako ostatnie zagadnienia czyli tuż przed sesją-jeśli tak zostanie to po 1 kolosie chociaż abc nerwowego porządnie ogarnijcie, bo bez tego dramat. Róbcie fiszki np. w anki albo coś co będzie wam przypominać o powtórkach z danego działu.

Fizjo - test na ile jesteś w stanie robić kopiuj-wklej z notatek studenckich. Czasami zdarzają się pytania tylko z treści wykładów/Konturka ale to tylko na kolosach i 2-3 max. Polecam Wrotki i dużo powtarzania rysowania wykresów. Ćwiczenia są na luzie do zaliczania (przynajmniej u tych prowadzących jakich miałam). Albo umawiacie się na np. cotygodniowe wejściówki albo na seminarium zadają pytania/robią minikolokwium, czas trwania ćwiczeń akurat na robienie fiszek z anaty jak się dalej siądzie :)

Biochemia - z niezrozumiałego nawet dla niżej podpisanej najłatwiejszy chyba jeśli chodzi o kolosy przedmiot (tak, umiejętność rycia bez zrozumienia też się przydaje). Pierwszy semestr to liceum wersja rozszerzona pod kątem nie wiadomo jakim (hemiacetale ogniwa te sprawy) a na drugim bardziej genetyka. Polecam w miarę na bieżąco ogarniać wykłady i korzystać z dysku. Natomiast seminaria i ćwiczenia to czarna magia. Albo trafi ci się prowadzący podchodzący ze zrozumieniem do tematu i będzie względny luz albo będzie dodatkowo utrudniał zadania i przedłużał tak że koniec o 20:30 nie o 20 (jakieś ponad 3 godziny bez przerwy).

Histologia - w tym roku w pierwszym półroczu dało się ogarnąć kolokwium samymi wykładami wydrukowanymi (są takie gotowce na stronie katedry) plus dyskiem, na drugim na luzie ładnie wyuczyć się dysku i będzie 4. Ważne, nieważne czy rysujecie czy robicie zdjęcia szkiełek notujcie co wam prowadzący mówią że jest charakterystyczne bo potem będziecie się zastanawiać czy to przekrój włosa czy oocyt.

Genetyka - forma online zaliczenia i tyle w temacie, chociaż w tym roku była trudniejsza. Seminaria na 2 semestrze na Kazimierzu bez spiny czasem nawet powiecie coś mądrego jak pamiętacie z biochemii bo materiał częściowo się pokrywa ;)

Wf - serio chodźcie przez 1 semestr i początek 2 na każde to potem będzie parę godzin więcej na naukę przed sesją jak wyrobicie obecności. Pierwsze parę zajęć to trochę straszaki typu godzinna rozgrzewka, potem jak ładnie poprosicie to można sobie chodzić na bieżni i coś tam powtarzać albo na spacer do parku.

Historia medycyny/etyka/fakultety - do zaliczenia i zapomnienia, zaliczenie łatwe. Jak macie możliwość to bierzcie fakultety online.

Pierwsza pomoc - chyba najprzyjemniejsze i najpraktyczniejsze zajęcia 2 semestru, są symulacje na fantomach do poćwiczenia rko, użycia defibrylatora itd.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć zależy mocno od prowadzącego ale z większości przedmiotów materiały pisane (skrypty, notatki studenckie, podręczniki) są ważniejsze i bardziej czasowo opłacalne po prostu niż to co się wynosi z zajęć czy wykładów. Można być w ifmsie czy kołach naukowych ale to raczej koło 3 roku bo wcześniej nie ma czasu. Z anatomii są w trakcie roku zajęcia z usg dodatkowo (w sensie poza czasem normalnych ale obowiązkowe) ale niewiele się z nich rozumie. Dodatkowo są nagrane wykłady z ,,wczesnej" embriologii nieprowadzone przez Profesora które trzeba zaliczyć-wcześniej treść nigdzie się nie pojawiała w tym roku na egzaminie było parę pytań.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Podejście wykładowców/asystentów jest kulturalne, co nie znaczy że po ludzku. Nie ma akcji typu śum parę lat temu przynajmniej na 1 roku za to czasami nie odpisują na maile od starosty/ki roku w sprawie jakiś problemów technicznych przy kolokwiach czy wcześnie wysyłane prośby o przełożenie czegoś. Między studentami jest spora różnica stacjo/niestacjo. Na niestacjo nie słyszałam o żadnych wyścigach szczurów chociaż zawsze jest w każdej grupie kolega/koleżanka która nie będzie z tobą gadać o niczym poza ocenami jeśli nie czytasz Bochenka albo hobbystycznie nie zakuwasz w Sylwestra. Ogólnie jest atmosfera w stylu ,,jakoś to będzie". Na stacjo mam wrażenie ludzie są generalizując bardziej ogarnięci ale też są kręgi wzajemnej rywalizacji co czasem wygląda tak że niewiele widzisz przy stole prosektoryjnym bo 2 metrowy kolega wpycha się przed ciebie i koleżankę. Bardzo niewiele zajęć jest mieszanych stacjo/niestacjo.

Jak jest z mieszkaniem?

O akademikach się nie wypowiem z wyjątkiem tego, że daleko od centrum i niezłe cardio z przystanku na wzgórze codziennie, są prawie tuż przy Szpitalu Uniwersyteckim. Pokoje jednoosobowe tak żeby miał ściany i podejrzane zacieki na suficie (czyt. pleśń) na krańcach Krakowa tak od około 800zł. Coś typu standard ikea i lokalizacja centrum/grzegórzki to z 1200 będzie. Kawalerkę powiedzmy 30 min od Kopernika (około połowa zajęć tam jest) i w spoko standardzie (meble które zaraz się nie rozpadną i nie przyziemie) można za 1600 znaleźć. Szukajcie przez grupy na fb/olx/własną grupę lekarskiego mieszkaniową.

Życie w mieście

Jeśli chodzi o poruszanie się to najbardziej opłacalny jest zakup kkm albo jeśli mieszka się blisko np. kopernika to mogą wystarczyć jednorazówki. Zajęcia rozrzucone między centrum a prokocimiem. Nie polecam autobusów zdecydowanie, dopchać się z kopernika na wf czy pierwszą pomoc czy gdziekolwiek indziej to dramat i prawie pewne spóźnienie. Tramwaje, rower, piechotą jak najbardziej tak. Jest co robić w wolnym czasie jak się jakiś znajdzie, Kazimierz to spoko dzielnica na jakieś spotkania czy imprezy.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Polecam 2x się zastanowić nad wyborem, a na pewno nie decydować się na Kraków bo ,,szkoda żeby ładne wyniki z matury się marnowały" albo ,,bo w takim a takim rankingu jest najwyżej". Wybrałam go głównie dlatego że najbliżej do kolegów i rodziny więc może dla kogoś z południa to będzie najmniejsze zło w okolicy. Masa bardzo szczegółowych i/lub nieprzydatnych informacji do nauki w tak krótkim czasie nie poprawia sytuacji.

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Praktycznie cały wolny czas trzeba poświęcić na zakuwanie. Nie wynika to jednak bynajmniej ze złożoności konceptualnej przerabianego materiału (pod tym względem te elitarne studia są na poziomie świętej pamięci gimnazjum) a raczej z ilości informacji które trzeba bezmyślnie wkuć na pamięć, oraz wyniszczającej psychicznie świadomości, że większość z tych rzeczy i tak zapomnisz tydzień po zdaniu egzaminu. Przerabiany materiał jest tak bezużyteczny że niejednokrotnie sami prowadzący mówili nam abyśmy nie skupiali się zbytnio na ich przedmiocie, bo i tak nam się to nie przyda. Jednocześnie jest on tak obszerny, że aby móc w ogóle liczyć na zdanie będziesz musiał wielokrotnie zamiast normalnej nauki wybrać wkuwanie na pamięć odpowiedzi do tzw. baz pytań dostarczonych przez studentów z wyższych lat.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Jak napisałem wyżej „nauka” na medycynie sprowadza się do rycia na pamięć baz pytań, zatem jeśli po przeczytaniu tej opinii nadal będziesz zainteresowany tym kierunkiem to zapomnij o jakimkolwiek rozwoju osobistym.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wśród studentów całkowicie znormalizowane jest oszukiwanie (bazy pytań, grupowe pisanie zdalnych kolokwiów i egzaminów itd.) czemu w sumie trudno się dziwić jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że większość przerabianego materiału jest równie potrzebna co statystyczny urzędnik państwowy i równie ciekawa co lektura „Nad Niemnem”.

Życie w mieście

Smog.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Polecam ludziom, którzy nie są wystarczająco inteligentni na studiowanie kierunków technicznych.
A tak na serio zastanów się dlaczego tak właściwie chcesz zostać lekarzem i czy na pewno jest to twoja indywidualna, samodzielna decyzja a nie coś, co zostało ci wszczepione przez społeczeństwo. Jeśli chcesz po prostu mieć dobrą i stabilną pracę to pomyśl, czy na pewno jest to jedyna dostępna dla ciebie opcja. Jeśli na przykład jesteś dobry z matematyki, to daje ci to dostęp do bardzo szerokiego spektrum zawodów, które są dobrze płatne, stabilne a przy tym znacznie ciekawsze i nie wymagają od ciebie dogadywania się z ludźmi, którzy myślą, że 0.3<0.15 (W czasie obowiązkowych wakacyjnych praktyk spotkałem się z takim przypadkiem…). Ja np. po roku rzuciłem te studia w cholerę i poszedłem na informatykę na jednej z najlepszych polskich uczelni, i absolutnie tego nie żałuję – znalazłem coś co naprawdę sprawia mi frajdę i satysfakcję i już po pierwszym roku udało mi się znaleźć sensowną pracę, a mediana zarobków w pierwszym roku po zrobieniu licencjatu jest na poziomie jakiego absolwenci kierunku lekarskiego nie dogrzebią się na rezydenturze. Co prawda informatyka jest znacznie bardziej wymagającym kognitywnie kierunkiem (statystyczny student medycyny nie przetrwałby tutaj nawet jednego semestru) ale to właśnie jest w niej piękne – przerabiany materiał rozwija intelektualnie i ma praktyczne zastosowania w prawdziwym życiu, czego nie można absolutnie powiedzieć o wkuwaniu na pamięć łacińskich nazw mięśni.
A i jeszcze à propos tej legendarnej stabilności zawodów medycznych - w przyszłości to wcale nie musi wyglądać tak różowo: fakty są takie, że zawód lekarza jest całkowicie odtwórczy, nie wymaga kreatywności ani abstrakcyjnego myślenia a zatem prędzej czy później zostanie zautomatyzowany. Już parę lat temu programiści z DeepMind stworzyli SI, która jest w stanie diagnozować niektóre schorzenia na podstawie zdjęć rentgenowskich lepiej od doświadczonych radiologów https://www.businessinsider.com/google-deepmind-outperforms-doctors-identifying-breast-cancer-2020-1?IR=T zatem los tej konkretnej specjalizacji jest już w zasadzie przypieczętowany. Dajcie tym aspołecznym nadludziom jeszcze 20-30 lat a podobnie może się stać również z innymi zawodami medycznymi.

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Ilość nauki w porównaniu z liceum nieporównywalna. Na początku może wydawać się niewykonalnym zdać w 1 terminie z przedmiotów czołowych, ale z doświadczenia wiem, że nawet nie będąc najmądrzejszym w grupie da się to zrobić (ale ogroooomem pracy). Niestety zdrowie psychiczne wielu osób troszkę wysiada. Nie jest to jednak moim zdaniem spowodowane jakimś nieludzkim traktowaniem ze strony wykładowców/prowadzących. W większości są to ludzie mający serce, aczkolwiek na pewno znajdą się wyjątki (trzeba mieć trochę szczęścia, bo poszczególne grupy mają zajęcia z różnymi prowadzącymi). Największym zagrożeniem dla zdrowia psychicznego studenta jest tutaj moim zdaniem duża ambicja i strach przed porażką (niektórzy radzą sobie z tym lepiej inni gorzej, ale kluczem jest zrozumieć, że każdemu kiedyś może podwinąć się noga i 2 termin to nie wyrok śmierci).

Jeśli chodzi o przedmioty:
Anatomia - imo najtrudniejszy, kolokwia testowe w naszym przypadku były zdalnie co ma moim skromnym zdaniem więcej minusów niż plusów, z racji iż wyniki zależały bardziej od tego jak ktoś szybko umie znaleźć odpowiedź w książce niż wiedzy + było mniej motywacji do regularnej nauki. Kolokwia praktyczne to klasyczne szpilki czyli 30s na preparat tj. napisanie nazwy struktury w 2 językach (polski+łacina/angielski do wyboru, ale bardziej polecam angielski, bo duuużo więcej materiałów w internecie można znaleźć w tym języku, ale nawet mając łacinę jako drugi język raczej da się wszystko ogarnąć, bo nazwy często są zbliżone). Minusem przeprowadzania tego kolokwium jest bieganie między salami - na 15 preparatów jest 5 różnych sal, czasu mało, więc zazwyczaj po prostu się biega co dodaje pikanterii i komizmu całej sytuacji xD. Ogółem dla większości szpilki są bardzo stresujące, ale egzaminu praktycznego w 1 terminie nie zdają jednostki, więc warto się przemęczyć przez cały rok i dostać dopuszczenie. Za kolokwia zbiera się punkty przez cały rok (nie da się nie zdać kolokwium, po prostu na kolejnych nadrabiasz, tak aby wyszło min 50% z wszystkiego). Mając dużo punktów z kolosów otrzymujesz dodatkowe punkty na egzaminie (przydatna funkcja, nie miał*m i zdał*m także też da się). Moja rada w kwestii tego przedmiotu to nie poddawać się (jakkolwiek banalnie to brzmi), ten przedmiot na pewno potrafi doprowadzić do łez, ale after all daje dużą satysfakcje jak cokolwiek się uda xdd.
Fizjologia - wszystko oprócz wykładów było stacjonarnie, warto zbierać punkty u prowadzących na wejściówkach zaraz na początku roku akademickiego, kiedy jeszcze ma się w miarę dużo sił i nie ma aż takiego natłoku pracy. To samo tyczy się kolokwiów - najlepiej przyłożyć się na początku i ogarnąć jaka "taktyka" nauki działa dla ciebie najlepiej. Osobiście uczył*m się z notatek studenckich "wrotki" dostępnych na dysku i udało mi się z wszystkich kolokwiów uzbierać bardzo ok liczbę punktów, dla bardziej ambitnych jest Konturek, ale na czytanie tego trzeba mieć czas, a z tym raczej ciężko :(. O dopuszczenie do egzaminu raczej łatwo (ucząc się na kolosy w miarę porządnie), próg zaliczenia na egzaminie wyznacza krzywa gaussa (to akurat ssie).
Histologia - najprzyjemniejszy przedmiot na 1. roku, każde zajęcia rozpoczynają się wejściówką, ale oglądając wykłady udostępniane przez katedrę nie ma najmniejszego problemu z zaliczeniem. Trwa 1 semestr; w listopadzie jest kolokwium z pierwszej części materiału, trzeba zdać na min. 60proc - do zdania kolokwium polecam wykuć prezki i wykłady w 1 kolejności + skorzystać z książki np. Cichockiego + bazyy z dysku (na 1. terminie część pytań się pokrywa). Jeśli chodzi o egzamin, obejmuje tylko 2. część materiału, u mnie sprawdziło się wykucie prezek i wykładów na pamke, bez zaglądania do książek + bardzo dokładne przerobienie baz z dysku.
Biochemia - przedmiot bipolar, raz katedra będzie utrudniać ci życie, raz traktować bardzo przychylnie. W 1 semestrze była masakra (imo, ale opinie wśród studentów są rożne, zależy czy bardziej odpowiada ci obliczeniówka czy kucie teorii - jeśli to pierwsze to raczej nie będzie problemow, ale dużo osób zwłaszcza słabszych z chemii/matmy miało początkowo trudność z ogarnięciem materiału, którego jest bardzo dużo w krótkim odstępie czasu). W drugim semestrze przeważa materiał z zakresu genetyki i dla większości jest już chill. Egzamin dopiero na 2. roku, na 1. są 2 kolokwia, z których trzeba mieć łącznie 60proc. aby dostać zaliczenie.
Zaliczenie reszty przedmiotów nie jest problematyczne.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Raczej ok, ale na razie nie korzystał*m z kół naukowych.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Jeśli chodzi o podejście wykładowców/asystentów do studentów to raczej jest OK. Wszystko zależy od tego na kogo trafisz na ćwiczeniach/seminariach (będzie bardziej albo mniej OK) - wielu asystentów jest mega pomocnych i życzliwych, reszta jest bardziej obojętna, ale przeważnie nikt nie stara się skrzywdzić jakoś bardzo biednego studenta.
Na roku atmosfera jest spoko, w grupie zależy na kogo trafisz - zdarzają się osoby bardziej samolubne, ale też takie które bez problemu podzielą się notatkami i pomogą w razie czego.

Jak jest z mieszkaniem?

Na 1. roku najbardziej opłaca się ogarnąć mieszkanie w miarę blisko centrum, bo najważniejsze zajęcia odbywają się na ulicach - Kopernika, Łazarza, ew. Grzegórzecka. Ceny mieszkań są niestety wysokie, ale dla chcącego da się na pewno znaleźć jakiś tańszy pokój w mieszkaniu z kilkoma osobami. Ja za mieszkanie 2-pokojowe w okolicach ronda grzegórzeckiego płacę 1300zł (ale ceny pójdą w gore).
Akademiki znajdują się na Prokocimiu gdzie na 1. roku jest wf i pierwsza pomoc - jeśli komuś nie przeszkadza dosyć długi dojazd do centrum (ponad 20 min tramwajem + dojście) to spokojnie może brać, bo warunki ponoć nie najgorsze.

Życie w mieście

Komunikacja działa super (zwłaszcza tramwaje - stad najlepiej ogarnąć mieszkanie tak, aby nie musieć dojeżdżać autobusami, bo te częściej się spóźniają). Z Prokocimia do centrum da się dojechać bez przesiadek, także osoby z akademików tez nie doświadczają jakichś wielkich problemow dojazdowych.
Kraków to miasto, które żyje 24/7, więc jeśli tylko jest okazja i czas można się wybawić (spoiler alert - nie ma ich zbyt wiele, ale jak są to cieszą 28989227 razy bardziej).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie żałuję wyboru tej uczelni, ale kłamstwem byłoby powiedzieć, że w ciągu roku nie przeklinał*m jej 100tki razy. Kluczem do sukcesu (tzn u mnie to oznaczało po prostu zdanie roku xD) jest regularna nauka co brzmi banalnie, no ale niestety tak jest. Wiele razy trzeba zrezygnować z wyjścia ze znajomymi, ale nie polecam zupełnie porzucać życia towarzyskiego, bo potem to wychodzi zazwyczaj na gorsze. Można zdać i imprezować, ale trzeba zachować umiar i mieć w sobie wystarczająco dużo motywacji, żeby następnego dnia po imprezie wstać i pracować od rana.
Jeśli z waszym zdrowiem psychicznym jest ciężko, radzę rozwiązać ten problem zanim zaczną się studia (albo po prostu nie zwlekać z pójściem do psychiatry/psychoterapeuty), bo ten kierunek wysysa energię życiową nawet z najmocniejszych zawodników.

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok na CMUJ jest bardzo ciężki, ale nie aż tak ciężki jak 2 rok.

Anatomia - zajęcia z prosektorium wspominam bardzo dobrze, głównie dzięki wspaniałemu asystentowi, który chciał nas wiele nauczyć. Warto dobrze zdawać szpilki, aleby otrzymać zwolnienie z egzaminu praktycznego. Oszczędzicie sobie wiele stresu, który ta uczelnia i tak serwuje w nadmiarze… Jeżeli chodzi o naukę teorii - masakra. Bardzo dużo materiału, a bardzo mało czasu na jego przyswojenie.

Fizjologia - głównym jej problemem jest to, że jest na 1 roku przez co nie można dobrze nauczyć się ani fizjo, ani anatomii, bo po prostu nie ma tyle czasu… Nauka wygląda w ten sposób, że wkuwacie na pamięć „Wrotki” i staracie się przepisać je jak najlepiej na kolokwiach/egzaminie. Rysowanie schematów jest bardzo miłe widziane.

Biochemia - dla wielu studentów zbędny przedmiot, który tylko zabiera czas na naukę innych przedmiotów. Faktycznie na 1 roku nie miałam w ogóle czasu, aby się go uczyć. Trwa on 1,5 roku, więc egzamin piszecie w semestrze zimowym na 2 roku. Druga cześć kursu (2 rok) jest zdecydowanie ciekawsza według mnie.

Histologia - jeden z niewielu przedmiotów, które dobrze wspominam. Aby zdać wystarczyło nauczyć się baz pytań z ubiegłych lat. Mój rocznik nie miał zajęć z mikroskopami przez pandemię, wiec szkiełka zadawaliśmy głównie ucząc się ze zdjęć preparatów.

1 rok był w porządku. 2 rok to rzeźnia :)

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć - zależy na jakich prowadzących trafisz.
Jest wiele kół naukowych, ale nie wypowiem się na ich temat, ponieważ do żadnego nie należę.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest różna w zależności od tego na jakich ludzi trafisz. Na 1 roku byłam w grupie, która była w miarę okej. Pomagaliśmy sobie i nie było większych problemów.
Na 2 roku trafiłam na grupę geniuszy, przez co odczuwam ogromną presję, aby im dorównać.
Na 1 roku ktoś wysłał „donos” do Profesora z anatomii o tym, że ludzie chcieli ściągać na egzaminie online, przez co mieliśmy go ostatecznie w formie stacjonarnej XDDD
Ogólnie mówiąc - nie podoba mi się tutaj.

Jak jest z mieszkaniem?

Jest drogo. Nie wiem ile kosztuje akademik, ale jeżeli chodzi o mieszkania to 2 osobowe mieszkanie w miarę blisko uczelni i dobrym standardzie to co najmniej 2000zł + opłaty.

Życie w mieście

Nie mam czasu na żadne imprezy przez tę chorą uczelnię, więc nie wypowiem się.
Dojazdy na uczelnię są bezproblemowe, dzięki komunikacji miejskiej.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie polecam tej uczelni. Zabiła ona moje marzenia i pasję do medycyny. Poziom jest bardzo wysoki… jeżeli ktoś ma bardzo duże ambicje i chce się uczyć kosztem zdrowia psychicznego to proszę bardzo. Ja jednak żałuję, że nie wybrałam uczelni bardziej prostudenckiej. Jak widzę opinie o innych uczelniach, że tam wystarczy nauczyć się pytań z poprzednich lat, aby zdać to jestem w szoku. U nas nawet jak nauczysz się całej książki na pamięć, to i tak możesz mieć problemy ze zdaniem. Dodatkowo stresujące jest to, że nie można u nas poprawić niezdanego kolokwium. Albo nadrobisz punkty na następnych kolokwiach, albo piszesz zaliczeniówkę przed egzaminem. Są tylko 2 terminy egzaminów. Nie zdasz poprawki to do widzenia ;) 3 termin? Oczywiście, że jest, ale możesz go wykorzystać tylko RAZ NA CAŁE 6 LAT STUDIÓW…
Przez tak dużą presję i stres mam problemy z depresją i zaburzenia lękowe.
Jeżeli nie zdam 2 roku na tej uczelni to z planuję przenieść się gdzieś indziej, bo to po prostu nie ma sensu.

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Wiele osób już tutaj napisało o zasadach zaliczania przedmiotów, regułach przyznawania punktów, więc tym już nie chcę nikogo zanudzać, ale trochę opowiem, może to komuś pomoże.

ANATOMIA to zdecydowanie królowa pierwszego roku na UJ, ale w dobrym tego słowa znaczeniu - nauki jest ogromnie dużo, przeskok w ilości materiału w porównaniu do matur ogromny, na początku roku wydaje się to być nie do ogarnięcia, ale trzeba wmówić sobie, że będzie lepiej. Nauki absolutnie nie jest mniej, wręcz przeciwnie, ale każdy w końcu odnajduje swój sposób na anatomię. Odstępy między kolokwiami są nieduże, kiedy po kolokwium z osteologii przychodzą CSN z głową i szyją, to zaczyna się prawdziwa zabawa. Ja na przykład układ nerwowy zrozumiałem dokładnie dopiero w czerwcu przed egzaminem, kiedy nabrałem już minimalnie pojęcia o co w ogóle chodzi ze splotami nerwowymi itd.. Katedra jest bardzo prostudencka, asystenci przygotowani do zajęć, sympatyczni i na ogół bardzo chętni do pomocy. Dla mnie jeden z dwóch najcięższych przedmiotów na pierwszym roku, ale i zdecydowanie najlepiej go wspominam. Da się lubić anatomię.

FIZJOLOGIA to zagadka. Katedra preferuje czytanie podręcznika profesora Konturka w ramach przygotowania do kolokwiów i egzaminu, ale z całym szacunkiem dla autorów, po prostu nie ma na to czasu. Połączenie anatomii z fizjologią (i nie tylko) to wielkie wyzwanie. Studenci najczęściej uczą się z różnego rodzaju studenckich opracowań, które zawierają gotowe schematy odpowiedzi na kolokwia. Wiele osób fizjologię zupełnie odkłada na bok, uczą się anatomii, a fizjologii 2-3 dni przed kolokwium. Tego osobiście nie polecam, wierzcie mi, że jeśli poświęcicie chociaż trochę czasu na ZROZUMIENIE tematu, to nie tylko pokażecie oceniającym Wasze prace, że zrobiliście więcej niż przerysowanie gotowca, ale przed egzaminem będziecie tylko powtarzali materiał, a nie uczyli się go zupełnie od nowa, a jest tego naprawdę pokaźna ilość. Ocenianie kolokwiów i egzaminu - nikt nie wie, na czym to polega. Wynik 8/20 punktów z kolokwium to już bardzo duże osiągnięcie. Dajcie fizjologii szansę, pisanie po raz drugi tego 3-godzinnego egzaminu, podczas którego ręka odpada po zapisaniu 20 stron, to nic przyjemnego :)

HISTOLOGIA dla mnie osobiście była dosyć nudna, może dlatego, że zajęcia mieliśmy online późnym popołudniem i zimą chciało się zrobić cokolwiek, żeby tylko już nie siedzieć przed tym ekranem. Sama Katedra bardzo przyjazna, prowadzących miałem super, generalnie ciężko tam trafić na osobę, która chciałaby utrudniać Wam życie. Do egzaminu praktycznego jest repetytorium preparatów, do teorii Katedra udostępnia prezentacje, w których jest cała wiedza potrzebna do zdania, jeśli chce się powalczyć o wyższą ocenę, warto poczytać Kompendium. Będziecie miło wspominać!

BIOCHEMIA na pierwszym roku to najpierw powtórka chemii z liceum, trochę o działaniu enzymów, o białkach, potem trochę genetyki. Laboratoria ciekawe, sale bardzo dobrze wyposażone. Warto się przykładać i ładnie napisać kolokwia w drugim semestrze, bo są za to bonusy na drugi rok.

Historia medycyny, etyka i fakultety humanistyczne dla mnie osobiście były bardzo ciekawe, trochę rozluźniające zajęcia. Zaliczenie nie sprawia na ogół problemów.

WF to super okazja na integrację z grupą, prowadzący na ogół pozwalają po prostu pograć w siatkę/kosza. Jedynym minusem jest to, że zajęcia odbywają się na Prokocimiu, więc niektórzy nieszczęśnicy muszą na WF odliczyć sobie sporo czasu na dojazd.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

IFMSA na uczelni działa prężnie, ale nie powiem wiele więcej, bo osobiście nie angażowałem się na pierwszym roku za bardzo, wolałem pozdawać najpierw egzaminy.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wszystko zależy od ludzi, z którymi trafi się do grupy. Mnie się poszczęściło, ale rzadko słyszę, żeby ktoś nie był zadowolony. Pomagajcie innym, dzielcie się swoimi materiałami, dobro wraca :)

Jak jest z mieszkaniem?

Jestem z Krakowa, nie wynajmuję.

Życie w mieście

Kraków to dla studentów dobre miejsce, chyba nie trzeba go specjalnie reklamować. Zawsze jest co robić, jest gdzie spędzić przerwę między zajęciami. Miasto tętni życiem (no chyba, że akurat jest lockdown, wtedy gorzej).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Polecam uczelnię. Jak każda ma swoje minusy, ale osobiście znalazłem zdecydowanie więcej plusów studiowania tutaj. Nie będzie bezstresowo ani łatwo, ale zamieniłbym CMUJ na żadne inne miejsce.

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

W porównaniu z LO jest znacznie więcej nauki. Połączenie 4 flagowych przedmiotów (tzn. nie ma z nich warunku - biochemia, anatomia, fizjologia, histologia) na I roku jest totalną pomyłką.

ANATOMIA: wymagają wiedzy ze Skawin (ważne - nie są to książki do czytania, a do sprawdzania w nich informacji), ale na kolokwium/egzaminie niekoniecznie wiesz, o co dokładnie pytają. Z wykładów czasami coś się przyda (warto oglądnąć zwłaszcza do I kolokwium wykłady asynchroniczne z rozwoju zarodka), na szpilki warto mieć atlas fotograficzny. Alternatywne źródło informacji: Prometeusz.

W ciągu roku 4 kolokwia - teoria (każde kolokwium na 50 pkt) i praktyka (każde na 30 pkt), na zaliczenie trzeba zdobyć 50% (160 / 320 pkt). Za każde rozpoczęte 8 pkt ponad 192 doliczany jest 1 pkt do wyniku egzaminu końcowego. Za uzyskanie 108 / 120 pkt ze szpilek w trakcie roku dostajemy zwolnienie ze szpilek na egzaminie. Zwolnienie z teorii jest trudne do uzyskania - potrzeba ok. 87-90% z kolokwiów, żeby je dostać, więc to opcja dla masters of the masters (jeśli mało brakuje - jest ustna dopytka przed I terminem egzaminu).

Szpilki (na kolokwium 15 szpilek po 30 sekund (30 pkt), na egzaminie 20 szpilek po 40 sekund (40 pkt) - na kolosy warto atlas fotograficzny, a na egzamin wuzetki) są do zdania. Na egzaminie wymagane 50%. Można umieć i w stresie zrobić błędy (sam się zdziwiłem ile punktów można na tym stracić), tym samym procenty ze szpilek nie zawsze przekładają się na wiedzę. Asystenci są ok (zwykle odpowiadają na pytania), chociaż często pada zdanie "wszystko jest w skrypcie". Na zajęcia najlepiej przychodzić przygotowanym - poznawanie na prosektorium materiału od nowa jest co prawda wykonalne, ale często wymaga przyjścia poza godzinami zajęć (warto) i zabiera o wiele więcej czasu.

Egzamin w tym roku: powtórzyło się może 15 pytań na 100, dużo anatomii klinicznej, embriologii - zasadniczo nikt się nie spodziewał tego typu pytań. Na egzaminie teoretycznym próg 60% - nie można nadrobić części teoretycznej szpilkami i na odwrót. Oblewa ok. 1/3 roku (80 osób) - teoria jest zasadniczo trudna, wymaga łączenia działów i w miarę swobodnego poruszania się po ludzkim ciele (trudniejsze niż się to zdaje na pierwszy rzut oka).


FIZJOLOGIA: katedra z pytaniami otwartymi. Sama w sobie katedra jest dość przyjazna - tylko trzeba wiedzieć, jak pisać odpowiedzi na pytania, to nie będzie problemu z zaliczeniem xD w ciągu roku 5 kolokwiów, każde po 10 pytań (strona A4 na pytania) / 50 min - mile widziane schematy (np. z Wrotek - gotowe schematy do nauczenia się i przepisania na kolokwium). Każde pytanie teoretycznie na 2 pkt, praktycznie na 1.5 (uwaga - z jednych pytań łatwiej dostać 1.5, z drugich raczej nie dostanie się więcej niż 1). Wynik rzędu 7-8 pkt jest dobry.

Żeby dostać zaliczenie, trzeba dostać łącznie 20 pkt z wszystkich kolokwiów i 10 pkt z kartkówek/odpytek ustnych w trakcie zajęć - warto się postarać, żeby mieć jak najwięcej punktów, bo za nie jest ok. 20% wagi oceny końcowej.

Egzamin jest przekrojowy, dobrze sprawdza wiedzę - też pytania otwarte, 9 minut na pytanie, 20 pytań, każde na stronę A4. Teoretycznie 40 pkt, praktycznie 30 do uzyskania. Próg to krzywa Gaussa - zwykle w okolicach 14 pkt (odpowiednik 7 pkt z kolokwium). Warto nie zostawiać pustych kartek, przynajmniej w miarę możliwości.

Zajęcia - zależy, jak się trafi, zwykle wiedza z nich nie jest jakoś superprzydatna pod kolokwia / egzamin (wyjątek: zajęcia z doktorem Z. Ś. - dobrze umie uczyć i jako jeden z nielicznych wykładowców rzeczywiście tłumaczy). Wykłady - nie jest sprawdzana obecność, odbywają się online o 7.45 rano. Można się bez nich spokojnie obyć i zdać na całkiem dobrą ocenę.


HISTOLOGIA: zajęcia średnio ciekawe (zwłaszcza w formie online - 100 slajdów prezentacji zlewających się w jedno...), ale to zależy co kogo interesuje. Prowadzący w miarę ok, sposób prowadzenia średni - mnie nie do końca odpowiadał (może przez to, że trudno utrzymać uwagę na zajęciach online - w większości były w takim trybie). Są wejściówki na zajęciach, ale raczej do ogarnięcia. Wykłady były tylko asynchroniczne - bez problemu można się bez nich obyć.

Szkiełka (egzamin praktyczny) - do zdania, warto zrobić wuzetki (próg 60% - 15 preparatów. UWAGA - wbrew powszechnej opinii, że wszyscy to zdają - można oblać. Nie polecam lekceważyć szkiełek, bo zdana teoria (ocena jest tylko z teorii) w I terminie + szkiełka w II terminie = niedostateczny w I terminie, a ocena z teorii jest wpisywana jako II termin, przez co, mimo że teorię zdaliśmy w I terminie, mamy 2 poprawione na ocenę z teorii - co mocno psuje średnią /histologia ma 11 ects/). Na egzamin warto przerobić pytania z poprzednich lat.


BIOCHEMIA: ćwiczenia - trochę powtórka z liceum :D zajęcia w laboratorium, dość ciekawe (z wyjątkiem programu do wprowadzania danych, który ma z 20 lat i nikt go nie ogarnia xD). Prowadzący: zależy na kogo się trafi, u nas na ćwiczeniach wszystko tłumaczyli (niektórzy robili wstęp teoretyczny do zajęć przed kartkówką). Na ćwiczeniach są kartkówki (trzeba dostać z nich + ze sprawozdań łącznie 60%) - ale wystarczy przejrzeć opis ćwiczenia przed i mieć ogólne ogarnięcie z biochemii, żeby nie mieć problemu z napisaniem ich, nawet bez specjalnej nauki wcześniej. Seminaria i wykłady (wykłady głównie synchroniczne): raczej nudne, zależnie od prowadzącego. Kolokwia (są dwa - oba w II semestrze) dość trudne, ale może po części wynikało to z tego, że oba były online. Nie ma egzaminu - ten jest dopiero na II roku. Warto się przyłożyć do kolokwiów, żeby dostać z nich łącznie 80% - zwalnia to z części egzaminu na II roku.


ETYKA W MEDYCYNIE: humanistyczny przedmiot z grupy pomocy międzyuczelnianej. Niemniej jednak zajęcia bywały ciekawe. Na zaliczenie: prezentacja w trakcie semestru i rozwiązanie kilku casusów na zaliczeniu końcowym - bezproblemowo, nie trzeba poświęcać zbyt wiele czasu.


HISTORIA MEDYCYNY: kilka spotkań (teoretycznie seminaria, praktycznie wykłady) w formie zdalnej. Do zdania bez problemu, egzamin (niestety od roku 2020/21 nie ma zerówki w połowie semestru, egzamin jest dopiero w lutym) miał formę testu - dużo pytań się powtarzało.


FAKULTET: na I roku są głównie humanistyczne, z medycyną są związane dość luźno. Zaliczenie zależnie od fakultetu - raczej łatwe i bezproblemowe. Na niektórych fakultetach nawet nie trzeba chodzić na zajęcia.


GENETYKA Z BIOLOGIĄ MOLEKULARNĄ: trochę powtórka z genetycznej części biochemii. Tego przedmiotu prawie że mogłoby nie być, a nikt by tego nie zauważył. Jedne ćwiczenia w katedrze interny i 4 spotkania seminaryjne (online - w praktyce to wykład), każde z innym prowadzącym. Plus wykłady (można zdać bez nich bezproblemowo). Również warto przerabiać pytania z poprzednich lat.


PIERWSZA POMOC + ELEMENTY PIELĘGNIARSTWA: fajne, praktyczne zajęcia, zwłaszcza część pielęgniarska (przyda się na praktykach). Zaliczenie na podstawie obecności. Zajęcia odbywają się na Prokocimiu.


WF: zajęcia na Prokocimiu, zaliczenie na podstawie obecności (fajna jest siłownia). Trzeba mieć 12/15 obecności w semestrze - można dostać 3 obecności za branie udziału w zawodach narciarskich (w tym roku były w marcu), więc warto mieć to na uwadze.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Zaopatrzenie biblioteki dobre, IFMSA działa prężnie. Działają też koła naukowe (zwykle trzeba skończyć kurs danego przedmiotu, żeby uczestniczyć w kole z niego - na I roku zostaje właściwie tylko histologia)

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wykładowcy są raczej w porządku (niemniej jednak spora część niezbyt dobrze prowadzi zajęcia - w szczególności tyczy się to wykładów, często przeładowanych treścią, odbywających się wcześnie rano i polegających na speedrunie prezentacji, z którego nie wynosi się NIC). Gorzej z atmosferą wśród osób studiujących - złośliwości, donoszenie (w tym do katedr / dziekana), bezczelność, dziwaczne zachowania i chamskie teksty są na porządku dziennym

Życie w mieście

Uczelnia w centrum (ul. Kopernika), w miarę dobry dojazd tramwajowy / dojście z dworca PKP

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Raczej nie wybrałbym drugi raz tej uczelni - poza fizjologią i ćwiczeniami z biochemii niestety spora część przedmiotów jest słabo prowadzona. No i dochodzi kwestia przeładowania zbędną teorią (chociaż to bardziej kwestia kierunku). Pewnie można gorzej trafić, ale UJ nie jest wcale wybitny

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

W porównaniu z liceum nauki jest ogrom. Już po pierwszych zajęciach dotarło do mnie, ze materiał na jedno kolokwium z anatomii jest porównywalny do ilości materiału na maturę z biologii… Nie będę owijać w bawełnę - jeśli ci zależy na dobrych wynikach i zdaniu wszystkiego w pierwszym terminie, te studia będą wymagały bardzo dużo poświęcenia - nauka od wczesnych godzin rannych do wieczora, często w nocy, w weekendy i święta też. Od października aż do zakończenia sesji w czerwcu można na palcach jednej ręki policzyć dni, w których nie będziecie się uczyć.
Generalnie czasu wolnego jest mało, ale jeśli potrafimy się spiąć to znajdzie się jakaś luka w kalendarzu na popołudniową kawę ze znajomymi, lody po zajęciach, imprezę w weekend czy inne przyjemności.

Anatomia- bardzo dużo nauki, uczcie się ze „Skawin”, przeglądanie atlasy, korzystajcie z „wuzetek” na kolokwia praktyczne; na pierwsze zajęcia warto się nauczyć. Do prosektorium warto mieć rękawiczki jednorazowe, pęsetę (dopiero w okolicach listopada-grudnia); fartuchy dostaniecie z uczelni. Bądźcie przygotowani na pytania dotyczące omawianych tematów - do prosektorium przychodzicie już nauczeni, nie liczcie na wykładnie wiedzy od podstaw przez asystentów. No i przede wszystkim - od początku uczcie się ze zrozumieniem - nie kujcie! Lepiej nauczyć się mniej a porządniej. Warto się przyłożyć, bo po przekroczeniu konkretnej liczby punktów z wszystkich kolokwiów, za nadwyżkę punktów dostajecie bonusowe punkty do egzaminu.

Fizjologia - NIE kupujecie Konturka. Uczcie się z Masajek/Wrotek, jeśli chcecie doczytajcie Stasie - to wystarczy wam do zdania. Polecam również kanał Brodata Medycyna - bardzo ułatwia zrozumienie poszczególnych tematów. Nie przejmujcie się wynikami kolokwiów - wyniki rzędu 4/10 czy 7/10 są całkowicie normalne. Na ćwiczeniach i seminariach warto się zgłaszać i zdobywać punkty za aktywność

Biochemia - uczcie się głównie z wykładów, zróbcie bazy przed kolokwiami, na każde zajęcia musicie być przygotowani na kartkówkę.

Histologia - na każdych ćwiczeniach jest kartkówka, czasem zdarzają się pytania. Przed egzaminem koniecznie zróbcie bazy…niejeden raz

Pierwsza pomoc - przyjemne zajęcia na Prokocimiu. Potrzebne będą buty na zmianę.

Etyka - w zależności od asystenta albo będziecie robić prezentacje, albo rozmawiać albo czytać różne dziwne filozoficzne rozprawy dotyczące aborcji, własnej woli i praw lekarza. Jeśli traficie na pewną panią z Warszawy to będziecie mieli wrażenie, ze uczycie się więcej na etykę niż anatomie.

Wf - bardzo restrykcyjne sprawdzanie listy obecności. Na Prokocimiu

Genetyka - mało zajęć, prostudencka katedra

Historia medycyny - super przyjemne zajęcie o szalonych profesorach minionego wieku

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Na pierwszym roku większość osób raczej się uczy, a nie uczestniczy w dodatkowych zajęciach - po prostu nie ma na to czasu. Jednak od drugiego roku uczelnia oferuje możliwość brania udziału w wielu kołach naukowych- do wyboru do koloru. Biblioteka uczelniana jest dobrze zaopatrzona, mamy również dostęp do różnych materiałów i książek online. Co do możliwości rozwoju i pracy po zakończeniu studiów - chyba nie muszę się rozpisywać :)

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wszyscy asystenci, których miała moja grupa byli bardzo mili, pomocni, zawsze można było zapytać o dodatkowe wyjaśnienie jakiegoś problemu, poświęcenie większej ilości czasu na zrozumienie trudniejszego materiału nikt nigdy nie został odesłany z kwitkiem. Szczerze mówiąc niektórzy z asystentów byli nawet troszkę zbyt nadgorliwi :) jeżeli wam zależy, staracie się na zajęciach, nie olewacie, nie pyskujecie to nikt wam nie będzie kładł kłód pod nogi.
A studenci… wiadomo, że to głównie rówieśnicy odpowiedzialni są za „atmosferę”. Muszę przyznać, że nie spotkałam się z tzw. „wyścigiem szczurów” - ludzie raczej chętni do pomocy, mili.

Jak jest z mieszkaniem?

Z mieszkaniami raczej nie ma problemu. Akademiki w centrum - ok. 1000 zł za pokój jednoosobowy, na Prokocimiu trochę dalej. Pokoje jednoosobowe podobnie. Mieszkania, kawalerki - wiadomo - można taniej, można drożej.

Na pierwszym roku polecam mieszkać raczej w centrum - zajęć na Prokocimiu jest stosunkowo mało - wf i pierwsza pomoc.
Najlepsze lokalizacje moim zdaniem: rondo grzegórzeckie, okolice rynku, rondo mogilskie, tauron arena

Życie w mieście

Nie będę się rozpisywać - w Krakowie jest wszystko. Komunikacja w centrum bardzo dobra, na obrzeżach gorzej.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie żałuje wyboru UJ, z chęcią zrobiłabym to jeszcze raz. Nauki jest bardzo dużo - ale tak jest na każdym uniwersytecie na tym kierunku. Nie poddawajcie się, starajcie się zdawać wszystko w pierwszych terminach, a przed wszystkim - uczcie się ze ZROZUMIENIEM.

Powodzenia!!

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Ach, ten straszny Kraków. Tyle osób się bije z myślami czy warto tu przyjść, bo przecież nie będzie się miało życia, czas przeleci przez palce itd itp. Czy to prawda? Niewątpliwie tak. Czy jednak warto? Myślę, że również tak.
Materiału jest nieporównywalnie więcej niż pewnie w całym liceum, jednak da się go ogarnąć. Na tych studiach nie da się być perfekcjonistą i mieć wolny czas - albo jedno, albo drugie. Na szczęście wiodące przedmioty opierają kolokwia na zasadzie "zbierania sobie punktów" niż "zdasz/nie zdasz"(=nie wypali ci na jednym kolokwium, możesz nadrobić na drugim). Co do książek, polecam jedynie kupienie sobie skryptów z anatomii i atlasu (polecam także jakiś internetowy, mnie było dużo wygodniej) oraz skryptu ćwiczeniowego z biochemii (będziecie wyrywać z niego kartki w postaci sprawozdań), reszta będzie na dysku I roku do którego uzyskacie dostęp (pliki PDFy, można sobie wydrukować).

ANATOMIA - twój największy przeciwnik na pierwszym roku, najwięcej spędzonego nad nim czasu, czasem pewnie na czytaniu rzeczy, które nawet nie pojawią się na kolokwium/egzaminie. Profesor Walocha to bardzo konkretny gość, ale także wyrozumiały w stosunku do studentów. Wykłady są niestety za bardzo przeładowane materiałem, czasami coś z nich może się przydać. Zajęcia w prosektoriach bez powodów do obaw - asystenci są w porządku i rzadko zdarzy się ktoś, kto będzie wyjątkowo niemiły. Z początku będziecie czuli napięcie/odczuwali stres lub też i lęk związany z tym, że w końcu pracujecie/uczycie się na ludzkich zwłokach, lecz na spokojnie to z was z czasem zejdzie. Kolokwia praktyczne to klasyczne szpilki z zaznaczaniem preparatów przez asystentów, wymagana nazwa polska + angielska/łacińska (jak wam wygodnie, w skrypcie z reguły podawane w obydwu). Kolokwia teoretyczne są z reguły dużo bardziej wymagające, czasem pytania są na kilka linijek i samo ich przeczytanie powoduje ból głowy, wtedy raczej wchodzi na pierwszy plan intuicja i klasyczny strzał, niemniej jednak zwykle udaje się zaliczać te kolokwia. Egzamin był u nas jednym słowem dziwny, gdyż były to pytania w większej mierze o embriologię, histologię i anatomię kliniczną niż taką 'klasyczną'. Ten przedmiot to po prostu test cierpliwości i tego jak wiele jesteś w stanie dla niego poświęcić.

FIZJOLOGIA - na tej stronie jest strasznie dużo negatywnych wypowiedzi o tym przedmiocie, kompletnie dla mnie niezrozumiałych. Katedra bardzo przyjazna, zdolna do podjęcia dyskusji ze studentami odnośnie terminów, wyników, zaliczeń. Trochę emanuje jednak taka jej 'reliktowość' i 'staroświeckość' oraz kilka decyzji np. brak wyniku punktowego z egzaminu oraz niechęć w dopuszczeniu do oglądnięcia swojej pracy (XD) jest dla mnie nielogicznych, niemniej jednak sam egzamin i kolokwia (osobiście) pisało mi się bardzo przyjemnie, bez stresu, a po wyjściu z egzaminu byłem pewny jego zdania. Wykłady prowadzone są przez kilka osób i w moim odczuciu warte uczestnictwa. Ćwiczenia są zależnie od tego z kim się je ma - zarówno odnośnie ich sposobu przeprowadzania, jak i tego co się z nich wynosi. Wiodącym, "jedynym słusznym" podręcznikiem wg katedry jest Konturek - dzieło autorstwa ich byłego profesora. W moim odczuciu jest to po prostu książka zbyt przeładowana tym, co jest kompletnie niepotrzebne i pomijalne (mikroszczegóły, które wam się w życiu nie przydadzą), dlatego też większość roku korzysta z tworów studenckich: Masajek/Wrotek lub Stasi (zobaczycie o co mi chodzi, dostaniecie na dysku). Kolokwia to pytania otwarte polegające na... rysowanku - sam(a) piszesz co chcesz, żeby katedra doceniła i w moim odczuciu jak na tak rozległy materiał jest to najlepszy sposób podejścia i oceny. Masajki lub Wrotki to gotowe schematy do przepisania na takie kolokwium a Stasie to skrót podręcznika (Konturka). Osobiście polecam rozumienie tego przedmiotu, czyli ograniczanie jak najbardziej pamięciówy i suchych danych (a już na pewno nie losowych cyferek stężeń, które ewentualnie sobie sprawdź 10 minut przed kolosem na wikipedii bo są). Moją metodą było uczenie i rozumienie zagadnienia ze stasiów, ewentualne podpinanie pod schematy wrotkowe co serdecznie polecam, gdyż jak najbardziej się sprawdzało na kolokwiach. Egzamin jest taką powiększoną wersją kolokwium, w moim odczuciu bardzo dobrze sprawdza wiedzę z przedmiotu, gdzie pytania są dużo bardziej rozbudowane i jest znacznie więcej czasu, więc jak wiesz co się dzieje na tym przedmiocie to w każdym zadaniu powinieneś napisać coś co ma związek. Jeżeli lubiłeś zadania otwarte na matematyce w liceum oraz jesteś kreatywny/lubisz rysować schematami to nie będziesz mieć problemu ze zdaniem.

HISTOLOGIA - flagowy przedmiot pierwszego semestru, bardzo przyjaźni prowadzący, przemiła katedra i jasne wymagania. Jedno kolokwium zaliczeniowe z komórki oraz egzamin praktyczny i teoretyczny (bez materiału z tego kolokwium). Charakterystyczne są wejściówki, czyli kartkówki co zajęcia z omawianego materiału (nie należy się tym absolutnie stresować, jeżeli przygotowałeś(aś) się na zajęcia odpowiesz na te pytania na luzie. Katedra udostępnia wykłady z każdej partii materiału, są one bardzo dobrze zrobione i da się na spokojnie zdać na tym ten przedmiot. Nasz rok miał głównie zajęcia zdalnie (przez covida), więc niewiele mogę więcej się wypowiedzieć o mikroskopowaniu, jednak nikt nie został pozostawiony na pastwę losu i katedra dołożyła wszelkich starań, aby udało się znacznej większości ten przedmiot zaliczyć. Bardzo dużo pytań powtarza się z roku na rok, więc przy ich przerobieniu zdanie raczej nie stanowi problemu.

BIOCHEMIA - gdzie jest chemia w tym przedmiocie to nikt nie wie niestety. Dużo bramek zaliczenia i trochę niejasnych wymagań, bo są wejściówki(lub wyjściówki) na ćwiczenia i seminaria, sprawozdania, kolokwia, obecności. Podejście prowadzących jest w moim odczuciu bardziej jak na politechnice niż na lekarskim i materiał często po prostu bazuje na zasadzie "zdać -> zapomnieć". Wykłady prowadzone przez różne osoby, są interesujące lub też nie, w zależności od tematu/prowadzącego. Część była synchronicznie, część internetowo (tak jak histologia). Mnie się osobiście nie podobała ani realizacja zagadnień, ani sposób sprawdzania wiedzy, gdyż były to w większości losowe informacje z tematu na temat, jednak znam kilka osób, których szczerze ten przedmiot zainteresował. Kolokwiów nie będziecie z tego mieć aż do drugiego semestru (najpewniej), więc wtedy zwolni się troszkę czasu, który trzeba będzie na nie przeznaczyć.

HISTORIA MEDYCYNY - przedmiot uzupełniający, stanowiący tło abyś na pewno wiedział(a) na jakim kierunku się znalazłeś(aś). Część wrzucona w internety, część jako fajnie przeprowadzone seminaria, bez stresu i jakiegoś napięcia. Egzamin u nas był testem, na który wystarczyło dosłownie pół dnia nauki przy wcześniej przerobionych wykładach z pytaniami do nich.

ETYKA - różni prowadzący, różne kryteria, różne wymagania. Również jako tło do zawodu lekarza, zajęcia często po prostu jako pogadanka, też raczej bezstresowa.

WF - powrót do liceum, zaliczeniem obecności z pewnym mankamentem - jechanie 30 minut na prokocim, żeby poćwiczyć 30 minut i wrócić w 30 minut? Brzmi jak dobry pomysł.

GENETYKA - Prowadzący to fajny gość, raczej nie robi problemu ze zdaniem (które polega na tym, żeby napisać test lepiej od innych, trochę dziwne). Część wiedzy posiądziecie raczej z biochemii, jednak wykłady opłacalne i ciekawe bo prof Sanak stara się nie zanudzać i wtrącać ciekawostki/anegdotki. Seminaria i ćwiczenia to trochę inny świat, dadzą ci pojęcie ale rzetelnej wiedzy to już zależy od tego jak bardzo będziesz chciał ją posiąść.

PIERWSZA POMOC - miałeś ją już pewnie kilkanaście razy. RKO, łańcuch przeżycia itp. Nic nowego, ale przydatne i raczej bez problemu z zaliczeniem.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Idziesz na lekarski - zostajesz lekarzem. Warunkiem jest zdanie wszystkiego i odpowiednio silna psychika, żeby do tego momentu dożyć. Po każdym roku niezbędne jest odbycie praktyk wakacyjnych w szpitalu, co dokłada cegiełki do twojego pojęcia o tym co będziesz robić w przyszłości.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Podejście 'góry' do nas, studentów jest jak najbardziej w porządku, częściej to studenci szkodzą sobie nawzajem bez konkretnej przyczyny i szkodząc jednocześnie sobie. Czasem zdarzy się, że jedna owieczka podkabluje do dziekana i cały rok (oraz czasem pan profesor) ma bardzo zły humor przez najbliższe kilka miesięcy, jednak jeżeli będziecie się pilnować i nie będziecie po prostu niemiłymi ludźmi to atmosfera będzie fajna.

Jak jest z mieszkaniem?

Da się dobre mieszkanie szybko ogarnąć w miarę blisko do budynków uczelni lub z dobrym dojazdem (dla pierwszego roku to głównie okolice ul. Kopernika). Ceny to już w zależności od odległości od centrum.

Życie w mieście

Trudno jest mi o tym mówić, gdyż przez covida życie miejskie ograniczyło się do kilku wypadów na semestr. Problemem jest też nadmiar materiału i to, że w większości przez weekend będziecie nadrabiać to, z czym nie wyrobiliście się w tygodniu.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie ma sensu stresować się tym, na co nie macie wpływu. Sumienne przygotowania do zajęć, nie odkładanie materiału 'na później' oraz po prostu rzetelność i chęć nauki - jeżeli będziecie to robić przez cały rok to jakikolwiek egzamin by nie był uda wam się to zdać i mieć wakacje. Osobom udającym się tutaj życzę determinacji i energii bo jestem świadom tego, że czeka was ostra jazda z niewieloma postojami praktycznie przez cały rok akademicki. Dążcie do tego, żeby w pierwszej kolejności zdać, i nie patrzeć na jakieś śmieszne oceny bo najważniejsze są wolne wakacje bez widma poprawek - spełnienie marzeń każdego studenta medycyny.

Farmacja, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Poszłam na farme w celu poprawy matury z chemii. Od razu odpowiadam, jest to najgorszy pomysł w moim życiu. Umowę na mieszkanie podpisałam na rok (co za głupota) więc musiałam tu zostać i stać się wrakiem człowieka, mieszkanie wynajęłam drogie, rodzice płacili więc musiałam ponieść konsekwencje. W pierwszym tygodniu było super - nowe miasto, imprezy, na studiach tylko chemia nieorganiczna, robiliśmy proste zadania typu mierzenie pH papierkiem, reakcja zasady z kwasem, na pewno trudniejsze rzeczy robiłam w liceum. Chemia organiczna https://farmacja.cm.uj.edu.pl/cm/uploads/2019/10/Stereochemia-teoria.pdf musieliśmy to tylko wkuć na pamięć i mieliśmy zajęcia z tego tematu. Biologia - po prostu bardzo nudna babka czytała nam prezentacje. Zajęcia w mojej grupie były w poniedziałek o 7:00 więc ledwo miałam otwarte oczy i większość spalam. Nigdy nie starczało jej czasu na mikroskop i musieliśmy zostawać dłużej. Zajęcia trwały ciurkiem 2 godziny i dotyczyły komórki, wirusów istna nuda. Zajęcia były w pomieszczeniach jak w szkole z ławkami.
Od 2 tygodnia był hardkor laboratoria z organicznej, nieorganicznej, matma, biofizyka, fakultety. Trafiłam na okropnych asystentów, człowiek od nieorganicznej nie potrafił liczyć pH, ogólnie zadania były trudne, mieliśmy zeszyt i rozwiązywaliśmy zadania z chemii nieorganicznej na wysokim poziomie. Ten rok był najgorszym rokiem w moim życiu, na szczęście kończę właśnie I rok na farmie. Na początku w grupie było nas 15 teraz jest 5 osób, liczba studentów spadła ze 120 do 50. Codziennie spałam przez max. 1 godzinę, plan był okropny, testy online o 21:00, zajęcia z kationów i anionów do 20:00. Mieszkałam na Jakuba na Kazimierzu, obok dosłownie 200 m dalej na miodowej był przystanek tramwajowy, 3 linia dojeżdża na prokocim szpital i tam można iść na wydział skrótami lub normalną trasą - strasznie pod górkę, da się wyrobić kondycje. Obok tej lokalizacji fajna biedronka dużo klubów. Polecam Kazimierz super lokalizacja, prokocim - tanio ale hałasy i smród ale dużo osób z roku tam zamieszkało. Na medycznej gdzie jest wydział od razu były akademiki i miejsce WF-u. Maturę poprawiłam bardzo dobrze, kosztem załamania psychicznego. Nigdy nie wybrałabym ponownie UJ, lekarski ma piękne szafeczki, a nami gardzili, lekarski przez pandemie miał zajęcia online a my musieliśmy chodzić na biologię itd. Ogólnie UJ wszystkie inne kierunki niż lek i stome traktuje jak g***o.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Biblioteka na czas covida była zamknięta nie korzystałam, mało możliwości na fakultety a te fajniejsze szybko były ,,zabierane''.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Relacje z innymi? Hmm słabo, co się z kimś powoli kolegowałam to następnego dnia już wypisał się ze studiów. Odpadło nam 10 osób z grupy, od początku była jedna grupka, mało integracji, duże ego kolegów z grupy, warszawianki to w ogóle nawet podejść nie pozwoliły do siebie. Byłam jedyną osoba ze wsi i każdy raczej mnie unikał i ewidentnie pokazali mi, gdzie moje miejsce.

Jak jest z mieszkaniem?

Najlepiej patrzeć na umowy i zamieszkać w centrum. 30 minut tramwajem 3 bezpośrednio na uczelnie, prokocim - nie polecam, akademik - codzienne imprezy. Ja płaciłam 2000 zł za 20 m² z tarasem.

Życie w mieście

Miasto jest super, komunikacja świetna, bezpiecznie jeżeli chodzi o dziewczyny, raz tylko mnie gonił pijany bezdomny ale szybko się poddał. Mieszkalam w centrum, bolty wszedzie byly i na spokojnie sobie nimi jeżdziłam do biedronki itd.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Poprawa matury + farmacja + obowiązki = bez ambicji i samozaparcia nie polecam.

Farmacja, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta V roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok jest ok w porównaniu do tego co się dzieje potem, bo z każdym kolejnym rokiem jest coraz więcej nauki i mniej życia.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Żadne. Pensja po tych studiach 3500zł na rękę. Na studiach tak psychicznie wykończą ze masz już dość.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Mam znajomych na innych uczelniach jeśli chodzi o farmacje i są bardzo zadowolone. Kraków jest najgorszy. Niemniej jednak miałam fajna grupę i wspieraliśmy się wzajemnie chociaż na początku czuć było rywalizację.

Jak jest z mieszkaniem?

Jest dużo opcji. Mieszkania w tym regionie Krakowa są trochę tańsze niż w centrum stad cześć ludzi wynajmuje np z koleżanka mieszkanie prywatne, a cześć mieszka w akademikach

Życie w mieście

Mało z niego skorzystałam przyznam szczerze bo studia dają popalić i nie ma zbytnio czasu na wyjścia

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Część przedmiotów i prowadzących bardzo fajna, natomiast zdarzają się przedmioty gdzie prowadzący to totalne dno. Za wszelka cenę chcą udowodnić ze nie umiesz, dają ciężkie egzaminy, dołują Cię a Ty musisz później płacić ciężkie pieniądze za warunki. Świetnym przykładem jest najgorsza katedra na tej uczelni czyli Farmakoterapia oraz katedra Fizjologii. Niemniej jednak fizjologia ostatnio się poprawiła. Z farmakoterapii dają tak popalić, że zamiast pisać prace magisterskie i cieszyć się końcem studiów uwalają ludzi na ostatnim roku studiów.

Strony