Opinie o uczelniach

Stale poszerzana baza opinii o kierunkach studiów i uczelniach z całej Polski. Znajdziecie tu m.in. opinie z uczelni medycznych, technicznych i humanistycznych.
Baza zawiera subiektywne, anonimowe opinie. Jeżeli nie zgadzasz się z opinią na temat swojej uczelni - napisz własną.

Znalezionych opinii - 103

Farmacja, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Bardzo dużo nauki, niestety uczelnia nie jest prostudencka i zawsze robi pod górkę studentom.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Myślę, że poziom zajęć jest bardzo wysoki.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Podejście wykładowców jest absurdalne. Brak szacunku do studenta, specjalne "uwalanie" żeby były statystyki.

Życie w mieście

Wolny czas można spędzić w wielu ciekawych restauracjach, kawiarniach, bibliotece lub w galerii handlowej.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Niestety muszę stwierdzić, że z opowiadań moich znajomych z innych uczelni, farmacja na ŚUMie jest okropna przez wykładowców, którzy nie patrzą kompletnie na dobro studenta.

Farmacja, Uniwersytet Jagielloński (UJ) - opinia studenta IV roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Na pierwszym roku lajcik

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Kierunek nie daje nic. Zawód wymarły niepożyteczny w dzisiejszych czasach i w tym kraju. Praca sprowadza się do sprzedawania, a bajki o opiece farmaceutycznej którymi prowadzący mydlą oczy studentom to mit.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Zależy na jaką grupę się trafi. Raczej ludzie są sztywni, jedyne co robią to się uczą nie mają życia prywatnego przez co stosunki koleżeńskie są dość oschle.

Jak jest z mieszkaniem?

Zależy w jakiej części Krakowa się mieszka. Na Prokocimiu jest dość tanio.

Życie w mieście

Miasto piękne, warto tu mieszkać. Ja jestem zakochana w tym klimacie i życiu studenckim. Bardzo polecam.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie idźcie na farmacje. Sprawdzajcie strony na których ludzie już pracujący wyrażają swoją opinię a zobaczycie jak wygląda ten zawód w rzeczywistości. Nie jest kolorowo.

Farmacja, Uniwersytet Medyczny w Poznaniu - opinia absolwenta studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok to pikuś w porównaniu z kolejnymi latami. Od drugiego roku zaczyna się nauka bez przerwy. Bardzo duża odpowiedzialność w przyszłej pracy i teraz już małe zarobki powodują, że ilość wkładu pracy i nauki na studiach nie jest adekwatna do otrzymywanego zawodu.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Są organizacje studenckie i koła zawodowe więc jeśli ktoś chce być zaangażowany to na pewno znajdzie coś dla siebie.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Studenci dobrze się ze sobą dogadują i ratują sytuację bo prowadzący i dziekanat mają studentów gdzieś. Oni popełniają błąd? Trudno, twoja strata, twój problem. Ty popełniasz błąd? Niewybaczalne. Spróbuj tylko chorować. Prawie nie ma możliwości nie przyjść na zajęcia.

Życie w mieście

Na farmacji nie ma czegoś takiego jak chodzenie na miasto ;)

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie polecam tej uczelni ani farmacji.

Farmacja, Uniwersytet Jagielloński (UJ) - opinia studenta IV roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok jest mało wymagający, to czas na zapoznanie się z miastem i nowymi znajomymi. Później zaczyna się koszmar...

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Naprawdę bardzo odradzam ten kierunek studiów. Brak możliwości rozwoju. Firmy farmaceutyczne nie są chętne by zatrudniać farmaceutów do pracy w "corpo". Praca w aptece chociaż wydaje się być pewna to rynek niestety się zmienia, apteki są coraz częściej zamykane, pracodawcy wola zatrudniać techników ze względu na niższe koszty. Zarobki na poziomie 3000-3500 netto to nie są "kokosy" (taka pensja w dużym mieście ledwie wystarczy na wynajem mieszkania).

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Specyficzne środowisko jeśli chodzi o grupę studentów. Ciężko się porozumieć i znaleźć temat poza nauką. Nie spotykamy się grupowo poza wydziałem, wszyscy skupieni są na nauce i do tego ogranicza się ich życie (również prywatne). Wykładowcy traktują nas jak uczniów w szkole, nie szanują naszego czasu wolnego (maile o 5 rano, wieczorne godziny zaliczeń).

Jak jest z mieszkaniem?

Akademik jest odnowiony, dość tani jak na Kraków, bardzo cichy i spokojny 😉 atmosfera sprzyjająca nauce. Jedynym minusem jest wspólna kuchnia, zdarzają sie tłumy i trzeba czekać z przygotowaniem sobie obiadu. Pokoje na Prokocimiu są droższe o ok. 200zl od akademika.

Życie w mieście

Dojazd do centrum jest bardzo dobry, bez przesiadek 25 min tramwajem. Jest jednak niewiele takich dni w których można sobie pochodzić na spokojnie po rynku czy iść na kawę. Natłok nauki sprawia, że do centrum większość osób jeździ średnio raz na miesiąc, ciągła nauka na wejściówki i kolokwia do tego pisanie sprawozdań sprawia, że żyje sie w biegu, a wyjście na zakupy inne niż spożywcze to już wyczyn XD

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Żałuję bardzo mojego wyboru jeśli chodzi o kierunek studiów. Uczelnię odradzam jeśli nie chcecie popaść w depresję. W innych miastach farmacja wygląda trochę inaczej z tego co mówią znajomi. Radzę zastanowić sie 2 razy nad wyborem kierunku!

Farmacja, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Poszłam na farme w celu poprawy matury z chemii. Od razu odpowiadam, jest to najgorszy pomysł w moim życiu. Umowę na mieszkanie podpisałam na rok (co za głupota) więc musiałam tu zostać i stać się wrakiem człowieka, mieszkanie wynajęłam drogie, rodzice płacili więc musiałam ponieść konsekwencje. W pierwszym tygodniu było super - nowe miasto, imprezy, na studiach tylko chemia nieorganiczna, robiliśmy proste zadania typu mierzenie pH papierkiem, reakcja zasady z kwasem, na pewno trudniejsze rzeczy robiłam w liceum. Chemia organiczna https://farmacja.cm.uj.edu.pl/cm/uploads/2019/10/Stereochemia-teoria.pdf musieliśmy to tylko wkuć na pamięć i mieliśmy zajęcia z tego tematu. Biologia - po prostu bardzo nudna babka czytała nam prezentacje. Zajęcia w mojej grupie były w poniedziałek o 7:00 więc ledwo miałam otwarte oczy i większość spalam. Nigdy nie starczało jej czasu na mikroskop i musieliśmy zostawać dłużej. Zajęcia trwały ciurkiem 2 godziny i dotyczyły komórki, wirusów istna nuda. Zajęcia były w pomieszczeniach jak w szkole z ławkami.
Od 2 tygodnia był hardkor laboratoria z organicznej, nieorganicznej, matma, biofizyka, fakultety. Trafiłam na okropnych asystentów, człowiek od nieorganicznej nie potrafił liczyć pH, ogólnie zadania były trudne, mieliśmy zeszyt i rozwiązywaliśmy zadania z chemii nieorganicznej na wysokim poziomie. Ten rok był najgorszym rokiem w moim życiu, na szczęście kończę właśnie I rok na farmie. Na początku w grupie było nas 15 teraz jest 5 osób, liczba studentów spadła ze 120 do 50. Codziennie spałam przez max. 1 godzinę, plan był okropny, testy online o 21:00, zajęcia z kationów i anionów do 20:00. Mieszkałam na Jakuba na Kazimierzu, obok dosłownie 200 m dalej na miodowej był przystanek tramwajowy, 3 linia dojeżdża na prokocim szpital i tam można iść na wydział skrótami lub normalną trasą - strasznie pod górkę, da się wyrobić kondycje. Obok tej lokalizacji fajna biedronka dużo klubów. Polecam Kazimierz super lokalizacja, prokocim - tanio ale hałasy i smród ale dużo osób z roku tam zamieszkało. Na medycznej gdzie jest wydział od razu były akademiki i miejsce WF-u. Maturę poprawiłam bardzo dobrze, kosztem załamania psychicznego. Nigdy nie wybrałabym ponownie UJ, lekarski ma piękne szafeczki, a nami gardzili, lekarski przez pandemie miał zajęcia online a my musieliśmy chodzić na biologię itd. Ogólnie UJ wszystkie inne kierunki niż lek i stome traktuje jak g***o.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Biblioteka na czas covida była zamknięta nie korzystałam, mało możliwości na fakultety a te fajniejsze szybko były ,,zabierane''.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Relacje z innymi? Hmm słabo, co się z kimś powoli kolegowałam to następnego dnia już wypisał się ze studiów. Odpadło nam 10 osób z grupy, od początku była jedna grupka, mało integracji, duże ego kolegów z grupy, warszawianki to w ogóle nawet podejść nie pozwoliły do siebie. Byłam jedyną osoba ze wsi i każdy raczej mnie unikał i ewidentnie pokazali mi, gdzie moje miejsce.

Jak jest z mieszkaniem?

Najlepiej patrzeć na umowy i zamieszkać w centrum. 30 minut tramwajem 3 bezpośrednio na uczelnie, prokocim - nie polecam, akademik - codzienne imprezy. Ja płaciłam 2000 zł za 20 m² z tarasem.

Życie w mieście

Miasto jest super, komunikacja świetna, bezpiecznie jeżeli chodzi o dziewczyny, raz tylko mnie gonił pijany bezdomny ale szybko się poddał. Mieszkalam w centrum, bolty wszedzie byly i na spokojnie sobie nimi jeżdziłam do biedronki itd.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Poprawa matury + farmacja + obowiązki = bez ambicji i samozaparcia nie polecam.

Farmacja, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Na pierwszym roku stosunkowo łatwo w moim odczuciu. Trzeba na pewno nauczyć się uczyć z prezentacji prowadzących, gdzie często jest to Wikipedia kopiuj-wklej. Prowadzący na pierwszym roku, wymagają, ale starają się przeprowadzić przez dany przedmiot. Nie licząc anatomii, gdzie prowadzący po prostu mają studenta gdzieś.
Drugi rok to po prostu koszmar i katastrofa. Prowadzący TYLKO WYMAGAJĄ praktycznie nie dają nic od siebie. Wymagania na chemii analitycznej i organicznej to dramat. Zajęć jest dużo, wszystko najlepiej zaliczyć w pierwszym terminie, bo inaczej od razu wyjściówka. Cały czas tylko wejściówka, kolos, pisanie masy sprawozdań - nie ma czasu praktycznie na nic. Na drugim roku student jest po prostu śmieciem. Ten rok jest stresujący i wymagający i z perspektywy czasu widzę, że szkoda nerwów. Warunki na labach są śmiesznie, mamy XXI wiek, a sprzęt woła o pomstę do nieba.
Na trzecim roku - jest miła odmiana, prowadzący na ciężkich przedmiotach typu chemia leków czy biochemia wymagają, ale naprawdę chcą nauczyć i wreszcie traktują studenta jak człowieka. Trzeci rok sam w sobie wymaga też dużo nauki i przede wszystkim systematyczności w tym. Jeśli się pracuje na bieżąco jest to do przebrnięcia.
Patrząc na warunki sprzętowe i podejście na drugim roku - nikomu nie polecam farmacji na WUM. Po prostu nie warto. Jakość zajęć i prestiż żaden.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Są koła naukowe z tego, co wiem działają całkiem sprawnie. Biblioteka też jest całkiem okej. Jest sporo konferencji na uczelni.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wśród studentów jest bardzo miła. Raczej wszyscy sobie pomagamy, wszyscy mamy tak samo ciężko, więc się wspieramy.

Jak jest z mieszkaniem?

Generalnie ceny pokojów od 700 zł wzwyż. Im bliżej WUMu tym pokoje droższe.

Życie w mieście

Drogo.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie polecam farmacji na WUM. Jakbym mogła wybierać jeszcze raz nigdy bym nie podjęła studiów na tej uczelni.

Farmacja, Uniwersytet Medyczny w Lublinie - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy semestr jest ,,normalny'' jak ktoś się sumiennie uczy to zda wszystko na luzie i będzie miał czas na życie towarzyskie. Drugi to już inna bajka kolokwium z czegoś prawie każdego dnia, zajęcia z niektórych przedmiotów 4h bez przerwy, niby sporo ciekawych praktycznych rzeczy ale jak nie zdasz to i tak z teorii nie z praktyki. Pewien egzamin miał próg zdawalności 70%, co jest bardzo mocną przesadą. W drugim semestrze czasu jest o wiele mniej. Trzeci semestr PODOBNO jest minimalnie prostszy ale wciąż ciężko.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Są jakieś tam koła naukowe ale nie chodziłem więc się nie wypowiem, biblioteka jest nawet ok, ksero dobre i tanie.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Jeśli chodzi o studentów to zależy na jaką grupę się trafi u mnie było super niektórzy nie mieli tyle szczęścia. Wyścig szczurów bardzo niewielki, normalni ludzie nie chcą w nim uczestniczyć.
Jeśli chodzi o asystentów bywa bardzo bardzo różnie, u niektórych zda każdy debil a u niektórych możesz się uczyć tydzień bez snu i nie zdasz.
Władze uczelni to dramat, do ostatniej chwili nie wiemy czy sesja jest zdalnie czy stacjonarnie, jesteśmy chyba JEDYNĄ uczelnią w tym kraju, na której trzeba odrabiać święta kościelne i narodowe jakby to była sytuacja losowa (XD)
Informację o dniu rektorskim dostajemy dzień przed więc do końca nie wiesz czy możesz wrócić do swojego miasta czy nie.
Dodatkowo mamy obowiązkowe wykłady (na których niewiele się nauczysz), na których jest sprawdzana lista (w tym semestrze na szczęście zdalnie więc każdy na nich śpi)

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny bardzo różne jak wszędzie ale na pewno taniej niż Warszawa czy Kraków.

Życie w mieście

Komunikacja dobra z wyjątkiem wieczorów, miasto ładne, ciekawych miejsc dużo, budynki uczelni blisko siebie.
Niestety z czasem wolnym jest trochę gorzej :))

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Wciąż nie wiem czy zostanę na tych studiach, ale uczelnię polecam średnio (co prawda nie mam za bardzo porównania z innymi miastami).

Farmacja, Uniwersytet Medyczny w Poznaniu - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

W porównaniu z liceum nauki było dużo więcej. Najtrudniejszymi przedmiotami na pierwszym roku jest według mnie chemia organiczna z której co tydzień na ćwiczeniach pisze się kolokwium, przedmiot kończy się egzaminem, w czasie pandemii jest to egzamin ustny oraz botanika farmaceutyczna na której oprócz wejściówek na ćwiczeniach trzeba napisać końcowe kolokwium z ćwiczeń, test z zielnika (polega na rozpoznaniu 50-60 roślin zielnikowych i napisanie ich systematyki i surowca po łacinie i po polsku) oraz praktycznego egzaminu z mikroskopowania. Po zaliczeniu tych trzech rzeczy można podejść do egzaminu z wykładów. Z większości przedmiotów prowadzący wysyłają materiały potrzebne do zaliczeń. Czasami trzeba zaopatrzyć się w dodatkowe książki. Przy dobrej organizacji da się znaleźć wolny czas na pracę czy spotkania towarzyskie ale nie jest to łatwe

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom większości zajęć uważam za bardzo dobry. Uczelnia daje możliwość dołączenia do kół naukowych oraz PTSF.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Podejście wykładowców jest bardzo różne. Przez rok studiów na uczelni trafiłam na nie wielu wykładowców którzy chcieli utrudnić życie studentom. Jeśli chodzi o ludzi to w mojej grupie nie mogłam wydarzyć sobie lepszych. Nie ma "wyścigu szczurów" wszyscy sobie pomagamy.

Jak jest z mieszkaniem?

Wynajmuje pokój w dobrej lokalizacji i płace za nie 900 zł. Wiem że jest możliwość znaleźć tańsze pokoje. Jeśli chodzi o kawalerkę to trzeba liczyć około 1500 zł miesięcznie.

Życie w mieście

Komunikację miejską ocenie dobrze. Z lokalizacji mojego mieszkania mogę dojechać w każdą część Poznania. Możliwości spędzania wolnego czasu sama dopiero poznaje ponieważ pandemia mocno mi to utrudniała.

Farmacja, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku (UMB) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest mnóstwo, co gorsza z tak zwanych gównoprzedmiotów. Nigdy później z tej wiedzy nie skorzystasz...
Czasu własnego prawie brak. Liceum wyda się dla Ciebie śmieszną sprawą w porównaniu do tego wspaniałego Uniwersytetu ;). Co prawda studia zdalne jak się okazuje wymagają większego nakładu pracy, a wykładowcy zachowują się jakby pandemia była winą studentów.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Generalnie możliwości są, ale na pewno nie w Polsce. Polecam zacząć uczyć się języka... Tutaj to raczej śmieszne możliwości.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Jeśli chodzi o wykładowców traktują Cię jak śmiecia, najlepiej to jakbyś nie istniał, jesteś chory? Trudno, koło dupy im to lata. Zdarzają się świetni asystenci, ale ich jest garstka. Jedna przemiła pani magister, która gnębi kobiety całe zajęcia i wyzywa oraz rzuca przedmiotami. Poczuj się jak w raju <3

Jak jest z mieszkaniem?

Pokój 700 zł, mieszkanie 1300 zł, dwupokojowe to już 1700 zł, akademik 600 zł.

Życie w mieście

NIC TU NIE MA

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Generalnie, polecam się zaopatrzyć w dobrego psychologa.

Farmacja, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia absolwenta studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Trzy lata temu pisałem opinię po trzecim roku, teraz jako absolwent mogę się wypowiedzieć na temat całych studiów. PIERWSZY ROK to takie przedłużenie liceum - wiele różnych przedmiotów niepowiązanych ze sobą: biologia, botanika, chemia, matematyka, biofizyka, cośtam cośtam. Od razu dużo nauki na pamięć. Jeśli nie zdasz jakiegoś egzaminu, a później poprawki i komisa, to cię wywalają. Pod względem trudności, pierwszy rok jest na czwartym miejscu, łatwiej jest tylko na piątym roku, o ile można w ogóle mówić o tych studiach w kategorii "łatwości"...

DRUGI ROK to półmetek piekła - chemia analityczna, chemia organiczna, chemia fizyczna, i inne badziewia. Zaczyna się siedzenie na uczelni do późnych godzin wieczornych i nieprzespane noce, mnóstwo sprawozdań itd. Obecnie na chemii analitycznej nie ma takiego terroru jak za moich czasów, bo wielu starych (i dobrze wykwalifikowanych) prowadzących odeszło na emeryturę. Nie wiem, jak jest teraz, ale drugi rok zawsze powtarzało kilka osób. Pod względem trudności: drugie miejsce.

TRZECI ROK to piekło. Zajęcia są najczęściej od rana do wieczora (jeśli ktoś chce chodzić na beznadziejne wykłady), materiału od groma, a czasu na naukę (nie wspominając o życiu) coraz mniej. Wtedy też najwięcej się korzysta z książek, biochemię trzeba mieć w małym palcu. Jeśli od początku trzeciego roku nie zaczniesz się uczyć, to masz przesrane. Pod względem trudności: zdecydowanie pierwsze miejsce. Później w wakacje robi się miesięczną praktykę w aptece ogólnodostępnej, gdzie wiele zależy od szczęścia, bo można trafić do takiej apteki, że się przychodzi na cztery godziny zamiast obowiązkowych sześciu godzin dziennie i nic się praktycznie nie dzieje, ale można też trafić do takiej apteki, gdzie się codziennie kręci maści, czopki, czy sypie proszki.

CZWARTY ROK jest trochę lżejszy. Nie ma aż tyle nauki, ale wjeżdża farmakologia, wjeżdża bromatologia, wjeżdża toksykologia. Łatwo nie będzie. W połowie czwartego roku są zapisy na prace magisterskie i obowiązuje zasada "kto pierwszy, ten lepszy", przy czym bardzo dużo osób z mojego roku zachowało się chamsko i pozajmowały miejsca w kilku zakładach. Od razu widać, że "jesteś dla mnie konkurencją na rynku pracy". Pod względem trudności: trzecie miejsce. Po czwartym roku miesięczna praktyka w aptece szpitalnej, którą można podzielić na pół miesiąca w aptece szpitalnej i pół miesiąca w innym miejscu (sanepid, instytuty naukowe itd.), ale nie liczyłbym na to, bo wiele aptek nie widzi sensu w przyjmowaniu studentów na tylko dwa tygodnie, tak samo niektóre instytuty. Szpitale też są różne, można trafić gdzieś, gdzie wiele się nie dzieje i jest spokojnie, a można trafić też gdzieś, gdzie się znowu robi recepturę i nie ma czasu podrapać się po zadzie.

PIĄTY ROK to mieszanka bezużytecznych i nudnych przedmiotów. Farmacja praktyczna w aptece? Raptem pięć zajęć na KAMSOFCIE (program apteczny), wielkie rzeczy... Opieka farmaceutyczna? Tylko wybrane tematy. Farmakokinetyka? Jakieś obliczenia, których nikt nie rozumie. Na piątym roku jedni mają już wywalone na studia i niczego się nie uczą, a innym odbija i uważają się za wielce oświeconych naukowców. Prace magisterskie można zacząć robić na czwartym roku albo w semestrze zimowym piątego roku, ale też zależy od sytuacji. Przy pracy magisterskiej żadna wiedza ze studiów się nie przydaje tak naprawdę. Po piątym roku jest obowiązkowy staż w aptece ogólnodostępnej trwający sześć miesięcy, można trafić dobrze, można trafić źle. Może 1%-5% wiedzy ze studiów się przydaje, wszystkiego trzeba się uczyć od podstaw, no i leków OTC, na receptę, i suplementów też. To, do jakiej apteki trafisz, rzutuje na to, jak dobrze będziesz przygotowany/a do pracy już jako pełnoprawny magister.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poszedłem na te studia, bo podobało mi się, że jest dużo "ciekawych przedmiotów" na każdym roku, podobało mi się, że "wyciągnę z nich dużo wiedzy". Kiedy pisałem pracę mgr, robiłem staż i kończyłem studia, zrozumiałem, że większość przedmiotów jest po prostu bezużyteczna, a nawet jeśli ktoś chce zostać naukowcem, to i tak ponad połowa przedmiotów nie przyda się w ogóle. Koła naukowe na uczelni są, ale dają coś tylko komuś, kto jest wybitnie uzdolniony i ma czas na jakieś badania naukowe. Trochę ich jest, ale większość z nich jest totalnie żałosna.

Do pracy każdy przygotowuje się dopiero na stażu. W aptece nie będziesz się wykazywać wiedzą, że ten lek wchodzi w taką i taką interakcję z innymi lekami, albo że ten lek ma taką farmakokinetykę. Apteka do obrót lekami, trochę sklep, gdzie trzeba wiedzieć, jak rozłożyć leki, żeby ludzie je brali, a trochę takie biuro, gdzie jest mnóstwo biurokracji i papierów. Wszystkiego trzeba się uczyć od podstaw i najwięcej mogą nauczyć technicy, którzy o lekach i aptekach mają większe pojęcie niż wielce oświeceni magistrzy farmacji, którzy ledwo co wystawili nogę z uczelni jako absolwenci. Szczególnie pod względem kosmetyków i problemów skórnych, ani jednego słowa nie ma na tych studiach na temat chorób skóry i leków w nich stosowanych. Wszystkiego trzeba się uczyć na stażu i w pracy.

Niech nikt nie spodziewa się, że przyjmą go/ją jako magistra w firmie farmaceutycznej z otwartymi ramionami. Do firmy farmaceutycznej się nie dostaniesz, bo jest mnóstwo chętnych z innym wykształceniem wyższym i trzeba mieć do tego łeb, a tego nie uczą w ogóle na tych studiach. Większość osób ląduje w aptece, przynajmniej na jakiś czas. A zarobki? Śmiesznie niskie. Średnio jakieś 3500 zł do 4000 zł na rękę. Jako magister bez doświadczenia nie masz prawa negocjować zarobków i albo bierzesz tyle, ile ci dają, albo spadasz. Apteki też są różne, jeśli masz przydzielone obowiązki, trzeba się ich pilnować i nie można siedzieć na zapleczu z telefonem kiedy nie ma pacjentów. Oczywiście można też trafić tam, gdzie pacjentów dużo nie ma i nikt się nie stara za bardzo, wtedy można robić coś innego albo siedzieć i patrzeć w sufit, ale wynagrodzenie w takich miejscach jest zdecydowanie niższe niż w sieciówkach.

Jeśli ktoś chce innych perspektyw po tych studiach, trzeba jechać za granicę, ale oczywiście na tym wspaniałym uniwersytecie jedynym językiem, jakiego uczą, jest angielski i to na żałosnym poziomie. Znałem osobę, która była bardzo dobra w rosyjskim i nie miała pojęcia o angielskim, ale musiała się uczyć słówek angielskich. Moja rada - chcesz mieć jakąś szansę, zacznij się uczyć języka SAM/SAMA, nawet 15 minut dziennie, ale przez te 5 lat. Emigracja ze znajomością języka na poziomie poniżej B2/C1 jest bez sensu. Osobiście polecam niemiecki, w Niemczech farmacja wygląda zdecydowanie lepiej i magistrzy są szanowani bardziej niż w Polsce.

Kiedyś była taka organizacja Młoda Farmacja i była spoko, natomiast bo przemianie w PTSF stało się organizacją skupiającą się na imprezach i bankietach niż na rozwoju osobistym i skupiała osoby, którym woda sodowa uderzyła do głowy za mocno i uważają się za półbogów farmacji.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Jeśli chodzi o prowadzących zajęcia, są różni. Z mojego doświadczenia wynika, że ci z dużym stażem pracy i starsi są spoko, niektórzy dosłownie do rany przyłóż, ale za moich czasów dużo takich prowadzących odeszło na emeryturę. Z kolei wielu młodych prowadzących wywyższa się i uważają się za wielkich naukowców.

Jeśli chodzi o studentów, zależy od osoby. Ten kierunek jest oblegany przez dziewczyny, mało jest tu chłopaków. Można trafić na osoby, które są spoko, ale można też trafić na podłych i bezczelnych chamów. Mój rok z biegiem czasu zmieniał się w ludzi tak jakby chorych psychicznie, bo wielu osobom odbiło i niektórzy uważali się za lepszych niż cała reszta (wg nich plebs), a niektórzy dostawali depresji i leczyli się farmakologicznie tabletkami. Wyścig szczurów? Oczywiście, od pierwszego dnia. Może w połowie studiów nie było go tak widać, ale później było gorzej niż na samym początku.

Jak jest z mieszkaniem?

Zależy od położenia. Warszawa jest bardzo drogim miastem. Zajęcia odbywają się praktycznie tylko i wyłącznie na kampusie Banacha z kilkoma wyjątkami. Są też oczywiście akademiki.

Życie w mieście

Warszawa to Warszawa, nie ma o czym mówić. Wiele opcji dla każdego, o ile ma się na to czas. Pod względem komunikacji miejskiej, jest świetnie, ale trzeba zawsze brać poprawkę od kilku do kilkunastu minut rano na dojazd, bo są korki. Na Banacha dojeżdżają tramwaje: 1, 14, 25, autobusy m.in.: 128, 175, 504. Jeden z akademików jest położony bardzo blisko trasy tramwaju "1".

Czas wolny? Mało kto go ma, a jeśli już, to nie spędza się go z osobami z roku, bo nie wszystkim pasuje się spotkać w tym samym czasie. Wiele osób pracuje na pół etatu żeby mieć kasę dla siebie. Można chodzić do klubów, imprezować, wychodzić ze znajomymi, ale wtedy będzie się jechało na trójach na wszystkich kolokwiach i egzaminach, albo dwójach.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Bagno. Praca w aptece nie jest warta pięcioletniej męki na tych okropnych studiach. Chcesz pracować w aptece - idź na farmację albo zostań technikiem farmaceutycznym. Jakie są różnice między magistrami a technikami? Takie, że technik nie może wydać leków z szafki A (bardzo silnych, np. atropina, niektóre leki na astmę) czy narkotyków. Technik nie może robić receptury z substancjami z szafki A ani leków ocznych. Technik nie może retaksować (sprawdzać) recept. Technik nie może wprowadzać faktur i zajmować się innymi sprawami biurowymi (od tego jest tylko kierownik albo są wszyscy magistrzy). Pomijając to wszystko, nie ma żadnych różnic. No chyba że to, że mają większe doświadczenie i wiedzę na temat leków i receptury niż świeżo upieczony magister. Jeżeli natomiast chcesz pracować w firmie farmaceutycznej, syntetyzować leki, robić analizy w instytutach itd? Idź na politechnikę albo na UW, bo po farmacji masz marne szanse.

Nie lubię gdybać, że "gdybym mógł, to nie wybrałbym tego kierunku". Z obecnego punktu widzenia oczywiście, że nie wybrałbym tego kierunku, ale stało się, co się stało. Strasznie cierpiałem, ale z drugiej strony poznałem na swojej drodze kilka wspaniałych osób, które zmieniły mój pogląd na świat. Mimo to po obronie pracy magisterskiej nie czułem ulgi, po zaliczeniu stażu i odbiorze dyplomu też nie czułem żadnej ulgi. Doznałem trochę wewnętrznego spokoju dopiero w pracy, po wyrobieniu sobie pieczątki i po zrealizowaniu pierwszej recepty w życiu, która akurat była na narkotyki. Wtedy już do mnie dotarło, że studia są za mną i już nigdy nie zobaczę wstrętnych osób z mojego roku.

Aczkolwiek gdyby nie farmacja, nie dostałbym się do pracy z dość dobrym wynagrodzeniem, do której jestem przygotowany chociaż w pewnej części po sześciomiesięcznym stażu. Najprawdopodobniej po jakimś czasie wyjadę za granicę, bo nie widzę siebie w tym kraju, odłożę pieniądze, nadrobię zaległości w językach i spadam. Nie ma innego wyjścia. Maturzysto, jeśli to czytasz, nie idź tą drogą - idź na inne studia, naucz się języka, postaraj się o lepszą pracę. Studencie farmacji, jeśli to czytasz, uciekaj z tego bagna - chyba że chcesz przeobrazić się w zdołowanego studiami i na samym początku kariery zawodowej zmęczonym życiem magistrem farmacji.

Strony