Opinie o uczelniach

Stale aktualizowana i poszerzana baza opinii o kierunkach studiów i uczelniach z całej Polski. Znajdziecie tu m.in. opinie z uczelni medycznych, technicznych i humanistycznych.

Znalezionych opinii - 69

Kierunek lekarski, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Ilość materiału, jaką trzeba przyswoić jest nieporównywalna z tą potrzebną na maturę z trzech rozszerzeń (biol-chem-mat). Jak myślisz, że w liceum uczyłeś/aś się bardzo dużo to na studiach musisz to pomnożyć razy kilka. Niejednokrotnie materiał podzielony jest tak, że aby nauczyć się porządnie na następne zajęcia z polecanych przez zakład podręczników trzeba byłoby nie spać, nie jeść i robić sobie przerwy tylko na siku. W drugim semestrze jest prościej, ale to prawdopodobnie kwestia przyzwyczajenia do ilości materiału. Pierwszy rok uczy przede wszystkim elastyczności i radzenia sobie ze stresem, bo jak się nie opanuje tych umiejętności to można pie***lca dostać.

Na pierwszym roku największy problem sprawiają dwa przedmioty o dość wysokim poziomie trudności: anatomia i histologia, ze szczególnym naciskiem na tę pierwszą. O ile zakład histologii jest na ogół prostudencki i nikt tam nie chce specjalnie uwalić biednego studenciaka, tak anatomia to jest jakaś tragedia. Od zawsze były z tym zakładem problemy, zwłaszcza organizacyjne, ale w tym roku to jakaś katastrofa. Ja rozumiem, że pandemia i w ogóle, ale bądźmy ludźmi. Jeżeli brak asystenta na sali, zapominanie o kolokwium, układanie egzaminów z pytań "z głębokiej d**y" (35% zdawalność w pierwszym terminie i żadnej 5 na około 620 studentów jest dość sporym osiągnięciem) i zniszczone preparaty są na tej uczelni normą, to niestety muszę Ci ją serdecznie odradzić. Oczywiście, zdarzają się asystenci, którzy chcieliby studentowi nieba uchylić, mają ogromną wiedzę i sprzedają jakieś ciekawe smaczki z życia lekarza, ale oni sami sytuacji nie naprawią. Pozostałe przedmioty są mniej ważne, ale często irytują samą swoją obecnością. Jedne prowadzone gorzej, a drugie lepiej.

Oczywiście wszystko jest do zdania i jestem pewna, że zdecydowaną większość ludzi zobaczę jeszcze na drugim roku. Tylko po co takim kosztem? Jest parę innych uczelni w Polsce, które mogą pochwalić się wyższym poziomem nauczania i wynikiem LEKu niż My, a nie rzucają studentom kłody pod nogi.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Zaopatrzenie biblioteki jest moim zdaniem wystarczające i polecam z niej korzystać. Książki są skrajnie drogie, a tak naprawdę nie jesteś w stanie przewidzieć z czego będzie Ci się najlepiej uczyć. Na dyskach są praktycznie wszystkie polecane podręczniki i atlasy + notatki i skrypciki robione przez studentów. Przed szpilkami naprawdę warto przejrzeć prezki i medyczne wuzetki. Mi to bardzo pomogło i każde kolokwium praktyczne z anatomii przychodziło mi dość łatwo. Warto zapisywać sobie nazwy struktur (oczywiście w 3 językach), które widzisz i następnie sprawdzać z kluczem, bo niektóre potrafią być naprawdę tricky.

Nie polecam kupować notatek. Są zwykle totalnie bezużyteczne, bo pytania na kolokwiach i egzaminach są dużo bardziej szczegółowe. Większość określiłabym jako słaba podróbka Skawiny. Z kolei własne notatki to już zupełnie inna bajka, ale to każdy wyrabia sobie swój własny sposób na naukę.

Kół naukowych jest dość dużo i można w nich przebierać. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ogromnym plusem lekarskiego jest to, że jak już się przemęczysz te parę lat to potem nie powinno być problemów z zatrudnieniem.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Przeżyłam ten rok w dobrym zdrowiu głównie dzięki wspaniałej grupie dziekańskiej. Między studentami panuje przeważnie atmosfera wsparcia i pomocy, chociaż zdarzają się wyjątki. Zdarzają się osoby, które próbują napędzać "wyścig szczurów", ale na całe szczęście są zdecydowaną mniejszością na uczelni (ilość takich osób mogę policzyć na palcach jednej ręki). Najważniejsze to odciąć się od ich wpływu i nie słuchać ile to oni nie przerobili stron Bochenka przez weekend, albo jak dużo nie powtórzyli. Można się szybko nakręcić, niepotrzebnie zestresować i zacząć robić podobnie, trując życie nie tylko sobie, ale także innym. Chcę zaznaczyć też, że zdecydowana większość studentów ma bardziej ludzkie podejście do życia i studiowania.

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny mieszkań są wysokie, ale to stolica i nikt nie powinien być zdziwiony. Zwróć uwagę na dobry dojazd. Przy wynajmie mieszkania polecam dokładnie przeczytać umowę, a nawet poprosić o wysłanie jej wcześniej mailem i przeanalizować ją z kimś, kto się na tym zna, bo nie brakuje oszustów.

W akademiku nie mieszkałam i nie znam nikogo, kto by się na niego zdecydował, ale wiem, że istnieją. Jest nawet parę prywatnych w przystępnej cenie i o dość wysokim standardzie.

Życie w mieście

Na pierwszym roku zajęcia odbywają się głównie w collegium anatomicum na Chałubińskiego, więc najważniejsze jest dobre połączenie z centrum. Komunikacja miejska w Warszawie jest świetna, ale radzę omijać szerokim łukiem autobusy głównie ze względu na możliwość utknięcia w korku. Metro i tramwaje - pierwsza klasa.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Ogólnie medycyna sama w sobie jest ciekawa i fascynująca, ale uczelnia jak i sposób nauczania mocno mnie rozczarował. Bardzo łatwo jest się zniechęcić, zwłaszcza na początku roku jeżeli ktoś jest przyzwyczajony do umienia wszystkiego niskim nakładem pracy. Poziom jak i wyposażenie sal w większości znacznie odbiega od krajowych standardów.

Wyboru kierunku absolutnie nie żałuję, natomiast uczelni - owszem. Z obecnym doświadczeniem jakbym miała wybierać po raz drugi najprawdopodobniej padłoby na Poznań lub ewentualnie Łódź. Mam ogromną nadzieję, że ktoś zrobi porządek na naszej uczelni i ogarnie ten bajzel, bo naprawdę mamy predyspozycje do polepszenia warunków studiowania. Moja niska ocena jest podyktowana głównie poziomem zakładu anatomii. Oceniając uczelnię nie biorąc go pod uwagę dałabym 4 gwiazdki.

Farmacja, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Na pierwszym roku stosunkowo łatwo w moim odczuciu. Trzeba na pewno nauczyć się uczyć z prezentacji prowadzących, gdzie często jest to Wikipedia kopiuj-wklej. Prowadzący na pierwszym roku, wymagają, ale starają się przeprowadzić przez dany przedmiot. Nie licząc anatomii, gdzie prowadzący po prostu mają studenta gdzieś.
Drugi rok to po prostu koszmar i katastrofa. Prowadzący TYLKO WYMAGAJĄ praktycznie nie dają nic od siebie. Wymagania na chemii analitycznej i organicznej to dramat. Zajęć jest dużo, wszystko najlepiej zaliczyć w pierwszym terminie, bo inaczej od razu wyjściówka. Cały czas tylko wejściówka, kolos, pisanie masy sprawozdań - nie ma czasu praktycznie na nic. Na drugim roku student jest po prostu śmieciem. Ten rok jest stresujący i wymagający i z perspektywy czasu widzę, że szkoda nerwów. Warunki na labach są śmiesznie, mamy XXI wiek, a sprzęt woła o pomstę do nieba.
Na trzecim roku - jest miła odmiana, prowadzący na ciężkich przedmiotach typu chemia leków czy biochemia wymagają, ale naprawdę chcą nauczyć i wreszcie traktują studenta jak człowieka. Trzeci rok sam w sobie wymaga też dużo nauki i przede wszystkim systematyczności w tym. Jeśli się pracuje na bieżąco jest to do przebrnięcia.
Patrząc na warunki sprzętowe i podejście na drugim roku - nikomu nie polecam farmacji na WUM. Po prostu nie warto. Jakość zajęć i prestiż żaden.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Są koła naukowe z tego, co wiem działają całkiem sprawnie. Biblioteka też jest całkiem okej. Jest sporo konferencji na uczelni.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wśród studentów jest bardzo miła. Raczej wszyscy sobie pomagamy, wszyscy mamy tak samo ciężko, więc się wspieramy.

Jak jest z mieszkaniem?

Generalnie ceny pokojów od 700 zł wzwyż. Im bliżej WUMu tym pokoje droższe.

Życie w mieście

Drogo.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie polecam farmacji na WUM. Jakbym mogła wybierać jeszcze raz nigdy bym nie podjęła studiów na tej uczelni.

Kierunek lekarski, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest ogólnie bardzo dużo. W szczególności ciężka jest anatomia, której nauka praktycznie nigdy się nie kończy. Często wymagana jest znajomość szczegółów z wielotomowego Bochenka. Mi szczególna trudność sprawiły wejściówki, które potrafią być bardzo szczegółowe, kolokwia za to są do przejścia, ale też trzeba włożyć w naukę dużo pracy. Histologia sprawiała mi nieco mniej problemów, zakres materiału był mniejszy, wejściówki dość przyjemne, kolokwia też w miarę do zdania. Pozostałe przedmioty nie wymagają poświęcania im jakoś dużo uwagi, nie ma z nich egzaminów. Ogólnie porównując do liceum - nie ma porównania zupełnie inna liga, przygotujcie się na zupełnie nowy poziom kucia.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Możliwości są naprawdę bardzo duże. Jest to rzecz, którą w WUMie lubię najbardziej i która rekompensuje wszelkie niedociągnięcia. Kół naukowych jest pełno i niektóre działają naprawdę świetne. Można pisać prace naukowe, chodzić na dyżury, zobaczyć jaka dziedzina medycyny nas interesuje najbadziej. Oprócz tego mamy też IFMSA, organizacje która jeśli się w niej udzielamy, pozwala nam na odbycie praktyk czy wymian naukowych za granicą. Ogólnie bardzo polecam :)))

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Jeśli chodzi o atmosferę, bywa różnie. Zakład anatomii jest chyba najmniej prostudencki - zdarzają się bardzo mili asystenci, ale często trafiają się także bardzo wymagający i niewyrozumiali. Pozostałe zakłady z którymi miałam styczność bardzo przyjazne i pozytywne nastawione do studentów. Atmosfera między studentami zależy w dużej mierze od grupy - często studenci wzajemnie się nakręcają, co wzmaga stres (np. przed egzaminami), zdarzają się tez donosiciele. Ogólnie WUM to duża uczelnia i tak naprawdę możecie trafić na chyba każdy typ człowieka, jednak większość osób które poznałam osobiście to przemiłe i pomocne osoby. Wiele ludzi można poznać w ramach działaności ponadprogramowej, czy na wyjazdach studenckich.

Jak jest z mieszkaniem?

Ja mieszkam w Warszawie, ale z tego co wiem - tanio nie jest. W okolicy WUMu jest dużo pokoi na wynajem, spokojnie można znaleźć coś 10 min na piechotę od uczelni. W porównaniu do innych miejsc w Polsce wynajem bywa dość drogi. Jeśli chodzi o akademik to ceny raczej spoko.

Życie w mieście

W Warszawie wiele się dzieje, każdy znajdzie coś dla siebie.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie żałuję wyboru uczelni, ani kierunku. Mimo, że nie radzę sobie niekiedy z natłokiem materiału, nie zmieniłabym uczelni na „mniej wymagającą”, kierunek też jest super ciekawy. Jednak jeśli wybieracie WUM należy uzbroić się w cierpliwość. Organizacja na tej uczelni leży i kwiczy. Sprawy informatyczne są totalnie nieogarnięte (nauczanie online było na początku prawdziwym chaosem), do dziekanatu cud się dodzwonić, załatwianie praktyk wymaga anielskiej cierpliwości, dezinformacja i niedotrzymywanie terminów to w zasadzie standard. Wiedziałam, ze tak będzie, bo slyszlalam wiele tego typu opinii, ale denerwuje mnie to bardziej niż sądziłam.

Techniki Dentystyczne, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Najważniejsze są zdolności manualne. Na pierwszym roku króluje modelarstwo, podczas którego na ćwiczeniach modeluje się zęby z plasteliny w trzykrotnym powiększeniu. Jest dużo zajęć praktycznych, na technikach protetycznych od razu zaczyna się robić pierwsze protezy. Nauki nie jest bardzo dużo, a większość książek można wypożyczyć z biblioteki na parę miesięcy. Ważne jest, żeby samemu się angażować, znaleźć dobre miejsce na praktyki wakacyjne. Czasami bez znajomości w branży może być trudno, a na internecie nie ma wiele wiadomości co do pracy jako technik dentystyczny, ale z ambicjami i talentem można daleko zajść.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Trzeba się samemu uczyć, bo wykładowcy nie koniecznie chcą się angażować. Z tego kierunku trudno dostać się na jakiekolwiek koło naukowe na uczelni, ale zamiast tego można we własnym zakresie chodzić na praktyki, które trzeba samemu sobie zorganizować.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Mała grupa studentów, bo tylko 30 osób na roku (często kilka osób wykrusza się już w pierwszym semestrze) powoduje atmosferę jak w liceum, czyli w zależności jaki skład „klasy”, taka atmosfera.

Jak jest z mieszkaniem?

Cena akademika nie jest wygórowana, w DS2 jest bardzo spokojnie w porównaniu do innych akademików - cisza i spokój do nauki. Dobry dojazd na kampus Banacha, ale zajęcia dla TechDent to głównie kampus Lindleya (Emilii Plater 21, również dobry dojazd)

Życie w mieście

Klub Medyk był świetnym miejscem na imprezy przed pandemią.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie należy się łamać negatywnymi opiniami na forach internetowych o tym zawodzie. Jeśli jesteś dobry w swoim fachu i trafisz do dobrej pracowni, to można odnieść duży sukces zawodowy. Niestety technicy, którym się udało, nie koniecznie chcą się tym chwalić. W pracy ze stomatologiami potrzebna jest duża dawka asertywności.

Farmacja, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia absolwenta studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Trzy lata temu pisałem opinię po trzecim roku, teraz jako absolwent mogę się wypowiedzieć na temat całych studiów. PIERWSZY ROK to takie przedłużenie liceum - wiele różnych przedmiotów niepowiązanych ze sobą: biologia, botanika, chemia, matematyka, biofizyka, cośtam cośtam. Od razu dużo nauki na pamięć. Jeśli nie zdasz jakiegoś egzaminu, a później poprawki i komisa, to cię wywalają. Pod względem trudności, pierwszy rok jest na czwartym miejscu, łatwiej jest tylko na piątym roku, o ile można w ogóle mówić o tych studiach w kategorii "łatwości"...

DRUGI ROK to półmetek piekła - chemia analityczna, chemia organiczna, chemia fizyczna, i inne badziewia. Zaczyna się siedzenie na uczelni do późnych godzin wieczornych i nieprzespane noce, mnóstwo sprawozdań itd. Obecnie na chemii analitycznej nie ma takiego terroru jak za moich czasów, bo wielu starych (i dobrze wykwalifikowanych) prowadzących odeszło na emeryturę. Nie wiem, jak jest teraz, ale drugi rok zawsze powtarzało kilka osób. Pod względem trudności: drugie miejsce.

TRZECI ROK to piekło. Zajęcia są najczęściej od rana do wieczora (jeśli ktoś chce chodzić na beznadziejne wykłady), materiału od groma, a czasu na naukę (nie wspominając o życiu) coraz mniej. Wtedy też najwięcej się korzysta z książek, biochemię trzeba mieć w małym palcu. Jeśli od początku trzeciego roku nie zaczniesz się uczyć, to masz przesrane. Pod względem trudności: zdecydowanie pierwsze miejsce. Później w wakacje robi się miesięczną praktykę w aptece ogólnodostępnej, gdzie wiele zależy od szczęścia, bo można trafić do takiej apteki, że się przychodzi na cztery godziny zamiast obowiązkowych sześciu godzin dziennie i nic się praktycznie nie dzieje, ale można też trafić do takiej apteki, gdzie się codziennie kręci maści, czopki, czy sypie proszki.

CZWARTY ROK jest trochę lżejszy. Nie ma aż tyle nauki, ale wjeżdża farmakologia, wjeżdża bromatologia, wjeżdża toksykologia. Łatwo nie będzie. W połowie czwartego roku są zapisy na prace magisterskie i obowiązuje zasada "kto pierwszy, ten lepszy", przy czym bardzo dużo osób z mojego roku zachowało się chamsko i pozajmowały miejsca w kilku zakładach. Od razu widać, że "jesteś dla mnie konkurencją na rynku pracy". Pod względem trudności: trzecie miejsce. Po czwartym roku miesięczna praktyka w aptece szpitalnej, którą można podzielić na pół miesiąca w aptece szpitalnej i pół miesiąca w innym miejscu (sanepid, instytuty naukowe itd.), ale nie liczyłbym na to, bo wiele aptek nie widzi sensu w przyjmowaniu studentów na tylko dwa tygodnie, tak samo niektóre instytuty. Szpitale też są różne, można trafić gdzieś, gdzie wiele się nie dzieje i jest spokojnie, a można trafić też gdzieś, gdzie się znowu robi recepturę i nie ma czasu podrapać się po zadzie.

PIĄTY ROK to mieszanka bezużytecznych i nudnych przedmiotów. Farmacja praktyczna w aptece? Raptem pięć zajęć na KAMSOFCIE (program apteczny), wielkie rzeczy... Opieka farmaceutyczna? Tylko wybrane tematy. Farmakokinetyka? Jakieś obliczenia, których nikt nie rozumie. Na piątym roku jedni mają już wywalone na studia i niczego się nie uczą, a innym odbija i uważają się za wielce oświeconych naukowców. Prace magisterskie można zacząć robić na czwartym roku albo w semestrze zimowym piątego roku, ale też zależy od sytuacji. Przy pracy magisterskiej żadna wiedza ze studiów się nie przydaje tak naprawdę. Po piątym roku jest obowiązkowy staż w aptece ogólnodostępnej trwający sześć miesięcy, można trafić dobrze, można trafić źle. Może 1%-5% wiedzy ze studiów się przydaje, wszystkiego trzeba się uczyć od podstaw, no i leków OTC, na receptę, i suplementów też. To, do jakiej apteki trafisz, rzutuje na to, jak dobrze będziesz przygotowany/a do pracy już jako pełnoprawny magister.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poszedłem na te studia, bo podobało mi się, że jest dużo "ciekawych przedmiotów" na każdym roku, podobało mi się, że "wyciągnę z nich dużo wiedzy". Kiedy pisałem pracę mgr, robiłem staż i kończyłem studia, zrozumiałem, że większość przedmiotów jest po prostu bezużyteczna, a nawet jeśli ktoś chce zostać naukowcem, to i tak ponad połowa przedmiotów nie przyda się w ogóle. Koła naukowe na uczelni są, ale dają coś tylko komuś, kto jest wybitnie uzdolniony i ma czas na jakieś badania naukowe. Trochę ich jest, ale większość z nich jest totalnie żałosna.

Do pracy każdy przygotowuje się dopiero na stażu. W aptece nie będziesz się wykazywać wiedzą, że ten lek wchodzi w taką i taką interakcję z innymi lekami, albo że ten lek ma taką farmakokinetykę. Apteka do obrót lekami, trochę sklep, gdzie trzeba wiedzieć, jak rozłożyć leki, żeby ludzie je brali, a trochę takie biuro, gdzie jest mnóstwo biurokracji i papierów. Wszystkiego trzeba się uczyć od podstaw i najwięcej mogą nauczyć technicy, którzy o lekach i aptekach mają większe pojęcie niż wielce oświeceni magistrzy farmacji, którzy ledwo co wystawili nogę z uczelni jako absolwenci. Szczególnie pod względem kosmetyków i problemów skórnych, ani jednego słowa nie ma na tych studiach na temat chorób skóry i leków w nich stosowanych. Wszystkiego trzeba się uczyć na stażu i w pracy.

Niech nikt nie spodziewa się, że przyjmą go/ją jako magistra w firmie farmaceutycznej z otwartymi ramionami. Do firmy farmaceutycznej się nie dostaniesz, bo jest mnóstwo chętnych z innym wykształceniem wyższym i trzeba mieć do tego łeb, a tego nie uczą w ogóle na tych studiach. Większość osób ląduje w aptece, przynajmniej na jakiś czas. A zarobki? Śmiesznie niskie. Średnio jakieś 3500 zł do 4000 zł na rękę. Jako magister bez doświadczenia nie masz prawa negocjować zarobków i albo bierzesz tyle, ile ci dają, albo spadasz. Apteki też są różne, jeśli masz przydzielone obowiązki, trzeba się ich pilnować i nie można siedzieć na zapleczu z telefonem kiedy nie ma pacjentów. Oczywiście można też trafić tam, gdzie pacjentów dużo nie ma i nikt się nie stara za bardzo, wtedy można robić coś innego albo siedzieć i patrzeć w sufit, ale wynagrodzenie w takich miejscach jest zdecydowanie niższe niż w sieciówkach.

Jeśli ktoś chce innych perspektyw po tych studiach, trzeba jechać za granicę, ale oczywiście na tym wspaniałym uniwersytecie jedynym językiem, jakiego uczą, jest angielski i to na żałosnym poziomie. Znałem osobę, która była bardzo dobra w rosyjskim i nie miała pojęcia o angielskim, ale musiała się uczyć słówek angielskich. Moja rada - chcesz mieć jakąś szansę, zacznij się uczyć języka SAM/SAMA, nawet 15 minut dziennie, ale przez te 5 lat. Emigracja ze znajomością języka na poziomie poniżej B2/C1 jest bez sensu. Osobiście polecam niemiecki, w Niemczech farmacja wygląda zdecydowanie lepiej i magistrzy są szanowani bardziej niż w Polsce.

Kiedyś była taka organizacja Młoda Farmacja i była spoko, natomiast bo przemianie w PTSF stało się organizacją skupiającą się na imprezach i bankietach niż na rozwoju osobistym i skupiała osoby, którym woda sodowa uderzyła do głowy za mocno i uważają się za półbogów farmacji.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Jeśli chodzi o prowadzących zajęcia, są różni. Z mojego doświadczenia wynika, że ci z dużym stażem pracy i starsi są spoko, niektórzy dosłownie do rany przyłóż, ale za moich czasów dużo takich prowadzących odeszło na emeryturę. Z kolei wielu młodych prowadzących wywyższa się i uważają się za wielkich naukowców.

Jeśli chodzi o studentów, zależy od osoby. Ten kierunek jest oblegany przez dziewczyny, mało jest tu chłopaków. Można trafić na osoby, które są spoko, ale można też trafić na podłych i bezczelnych chamów. Mój rok z biegiem czasu zmieniał się w ludzi tak jakby chorych psychicznie, bo wielu osobom odbiło i niektórzy uważali się za lepszych niż cała reszta (wg nich plebs), a niektórzy dostawali depresji i leczyli się farmakologicznie tabletkami. Wyścig szczurów? Oczywiście, od pierwszego dnia. Może w połowie studiów nie było go tak widać, ale później było gorzej niż na samym początku.

Jak jest z mieszkaniem?

Zależy od położenia. Warszawa jest bardzo drogim miastem. Zajęcia odbywają się praktycznie tylko i wyłącznie na kampusie Banacha z kilkoma wyjątkami. Są też oczywiście akademiki.

Życie w mieście

Warszawa to Warszawa, nie ma o czym mówić. Wiele opcji dla każdego, o ile ma się na to czas. Pod względem komunikacji miejskiej, jest świetnie, ale trzeba zawsze brać poprawkę od kilku do kilkunastu minut rano na dojazd, bo są korki. Na Banacha dojeżdżają tramwaje: 1, 14, 25, autobusy m.in.: 128, 175, 504. Jeden z akademików jest położony bardzo blisko trasy tramwaju "1".

Czas wolny? Mało kto go ma, a jeśli już, to nie spędza się go z osobami z roku, bo nie wszystkim pasuje się spotkać w tym samym czasie. Wiele osób pracuje na pół etatu żeby mieć kasę dla siebie. Można chodzić do klubów, imprezować, wychodzić ze znajomymi, ale wtedy będzie się jechało na trójach na wszystkich kolokwiach i egzaminach, albo dwójach.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Bagno. Praca w aptece nie jest warta pięcioletniej męki na tych okropnych studiach. Chcesz pracować w aptece - idź na farmację albo zostań technikiem farmaceutycznym. Jakie są różnice między magistrami a technikami? Takie, że technik nie może wydać leków z szafki A (bardzo silnych, np. atropina, niektóre leki na astmę) czy narkotyków. Technik nie może robić receptury z substancjami z szafki A ani leków ocznych. Technik nie może retaksować (sprawdzać) recept. Technik nie może wprowadzać faktur i zajmować się innymi sprawami biurowymi (od tego jest tylko kierownik albo są wszyscy magistrzy). Pomijając to wszystko, nie ma żadnych różnic. No chyba że to, że mają większe doświadczenie i wiedzę na temat leków i receptury niż świeżo upieczony magister. Jeżeli natomiast chcesz pracować w firmie farmaceutycznej, syntetyzować leki, robić analizy w instytutach itd? Idź na politechnikę albo na UW, bo po farmacji masz marne szanse.

Nie lubię gdybać, że "gdybym mógł, to nie wybrałbym tego kierunku". Z obecnego punktu widzenia oczywiście, że nie wybrałbym tego kierunku, ale stało się, co się stało. Strasznie cierpiałem, ale z drugiej strony poznałem na swojej drodze kilka wspaniałych osób, które zmieniły mój pogląd na świat. Mimo to po obronie pracy magisterskiej nie czułem ulgi, po zaliczeniu stażu i odbiorze dyplomu też nie czułem żadnej ulgi. Doznałem trochę wewnętrznego spokoju dopiero w pracy, po wyrobieniu sobie pieczątki i po zrealizowaniu pierwszej recepty w życiu, która akurat była na narkotyki. Wtedy już do mnie dotarło, że studia są za mną i już nigdy nie zobaczę wstrętnych osób z mojego roku.

Aczkolwiek gdyby nie farmacja, nie dostałbym się do pracy z dość dobrym wynagrodzeniem, do której jestem przygotowany chociaż w pewnej części po sześciomiesięcznym stażu. Najprawdopodobniej po jakimś czasie wyjadę za granicę, bo nie widzę siebie w tym kraju, odłożę pieniądze, nadrobię zaległości w językach i spadam. Nie ma innego wyjścia. Maturzysto, jeśli to czytasz, nie idź tą drogą - idź na inne studia, naucz się języka, postaraj się o lepszą pracę. Studencie farmacji, jeśli to czytasz, uciekaj z tego bagna - chyba że chcesz przeobrazić się w zdołowanego studiami i na samym początku kariery zawodowej zmęczonym życiem magistrem farmacji.

Fizjoterapia, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Ilość nauki i czasu poświęcanego jest podobny w klasie maturalnej jak i na I roku, niemniej jednak zakres materiału z niektórych przedmiotów jest zdecydowanie obszerniejszy choćby anatomia, której trzeba uczyć się systematycznie, więcej bazuje się na skryptach i prezentacjach niż bezpośrednio na książkach, ale również książki się przydają, choć zamieniłam je na pdf, bo wiele plików jest na dysku roku, czasu wolnego jest dużo o ile dobrze rozplanuje się czas, w tygodniu plan jest różnorodny i czasami można mieć zajęcia od rana do wieczora, w kolejnych latach czasu wolnego jest zdecydowanie więcej.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć jest bardzo zróżnicowany od świetnie przygotowanych prowadzących i ciekawych i rzetelnych prezentacji oraz przekazywanych informacji do chaotycznych zajęć z prowadzącymi, którzy wydawać by się mogło, że nie mają wystarczającej wiedzy na dany temat, biblioteka jest świetnie zaopatrzona, mamy dostęp do Wirtualnej Biblioteki, jest wiele konferencji krajowych i międzynarodowych, duża ilość kół naukowych związanych z szeroko pojętymi zainteresowaniami, po zakończeniu fizjoterapii jest wiele możliwości i specjalizacji, bardzo wszechstronny kierunek

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Większość prowadzących jest przede wszystkim „dla studentów” starają się przekazać swoje doświadczenie i wiedzę, bardzo miłe osoby i prostudenckie w razie jakichkolwiek sytuacji niekorzystnych bądź innych problemów, zawsze można dopytać, wyjaśnić niejasności, prowadzący są zazwyczaj dostępni na uczelni bądź zdalnie, na fizjoterapii nie odczuwam żadnego wyścigu szczurów, większość studentów mojego roku pomaga sobie wzajemnie czy to przy przygotowaniach do sesji czy w innych sytuacjach, poza tym wszyscy są mile do siebie nastawieni, moja grupa jest wspaniała, poza uczelnią spotykamy się, spędzamy ze sobą wolny czas, dzwonimy, rozmawiamy, umawiamy na wspólne wyjścia.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkam w bursie i orientacyjnie pokój z łazienka i kuchnią dla 2,3 osób to około 500 złotych, akademiki kosztują około 300-400 mieszkania można znaleźć od nawet 700 złotych za wynajęcie pokoju do 2500 i więcej, bursa jest na pograniczu akademika, a mieszkania, jestem zadowolona z mojego wyboru, mam świetne współlokatorki, dobrą lokalizacje, niską cenę i miłą okolicę.

Życie w mieście

Komunikacja miejska jest świetna, wszędzie można się dostać w szybkim czasie czy to metrem, pociągiem podmiejskim, autobusem czy tramwajem, na zajęcia mam zazwyczaj 20-30 minut drogi, czasami wypożyczam rower, świetna forma transportu, możliwości spędzania wolnego czasu jest mnóstwo od aktywnego trybu życia poprzez rower, spacery, bieganie, wiele centrów sportowych, przez różne wydarzenia kulturalne, kulinarne, muzyczne, edukacyjne, po wiele inspirujących miejsc do zobaczenia, muzea, parki, piękne zabudowania. Wybór gastronomiczny jest ogromny, możliwości spędzania czasu ze znajomymi również.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Każda uczelnia ma swoje plusy i minusy, jednak ze swojego krótkiego doświadczenia jak i opinii innych oraz historii studentów innych uczelni mogę przyznać, że WUM jest jedną z lepszych uczelni medycznych w Polsce, poziom nauczania jest wystarczający i myślę, że mogłabym polecić te uczelnie jak i kierunek oraz miasto jeśli ktoś lubi duże i tętniące życiem miasta, w których można również znaleźć swoje zaciszne miejsce.

Dietetyka, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia absolwenta studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Jest bardzo dużo zajęć, w dziwnych godzinach (np. jedne na 8:00, drugie na 15:00), porozrzucane po całym mieście. Nauki samej w sobie nie jest bardzo dużo, więcej jest chodzenia na zajęcia. Oczywiście trzeba przysiąść żeby zdać kolokwia i egzaminy, bez przygotowania raczej się nie uda, ale nie są to ciężkie studia. Jest czas na życie towarzyskie. Pomimo tego co mówią prowadzący książek nie trzeba kupować/ wypożyczać. Wystarczą notatki z zajęć, do niektórych przedmiotów skrypty. Na 1 roku są bardzo ogólne przedmioty typy anatomia, mikrobiologia, mało związane z dietetyką. Później jest już więcej, ale mimo wszystko jest dużo zapychaczy typu prawo i ekonomika. Najluźniejszy jest 3 rok, wtedy jest mniej zajec na uczelni a więcej praktyk w szpitalach. Dużo się można na nich nauczyć praktyki.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Ciężko jest znaleźć pracę w tym zawodzie. Trzeba być bardzo wytrwałym. Nastawić się, że jakiś czas to może być praca wolontariacka żeby zdobyć doświadczenie.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Różnie. Niektórzy wykładowcy są mili, inni traktują studentów bardzo z góry. Jeśli chodzi o studentów to zależy od rocznika, niektóre roczniki są zgrane, na niektórych jest mniej przyjemnie.

Jak jest z mieszkaniem?

Pokój/mieszkanie najlepiej wynająć na woli/ochocie/śródmieściu. Ewentualnie gdzieś gdzie będzie dobry dojazd do trzech najczęstszych lokalizacji pomiędzy którymi trzeba jeździć czyli ul. Ciołka, ul. Zwirki i Wigury, ul. Koszykowa
Na pierwszym roku najwięcej zajęć jest w centrum na koszykowej, na 2 roku na ciołka, na 3 roku zajęcia na ciołka i szpitale w całej Warszawie (ale najwięcej na banacha) wiec super lokalizacja to okolice pl.Zawiszy - wszędzie w miarę blisko.

Życie w mieście

Komunikacja miejska jest dobrze zorganizowana. Dużo możliwości spędzania wolnego czasu.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie żałuje wyboru uczelni, ale wyboru kierunku już tak.

Dietetyka, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy rok jest mocno ogólny - anatomia, fizjologia, mikrobiologia. Do tych przedmiotów trzeba przysiąść ale nie zabierają one każdej sekundy przed egzaminem, jeśli uczysz się w miarę regularnie.
Zdecydowanie tzw. "sitem" jest biochemia, która jest mocnym rozszerzeniem wiedzy licealnej i jej już trzeba poświęcić w drugim semestrze sporo uwagi.
Poza tymi przedmiotami są znacznie przyjemniejsze, jak psychologia. Łatwe, miłe i przyjemnie do zaliczenia. A najlepszym przedmiotem jest technologia żywności czyli po prostu - gotowanie (i konsumowanie oczywiście).
Pojawia się również pierwszy przedmiot kierunkowy - podstawy żywienia człowieka, czyli dosłownie podstawa dalszej edukacji na kierunku. Przysiądziesz porządnie raz, tak żeby zostało wszystko w głowie - znacznie łatwiej przejdziesz kolejne lata.
Drugi i trzeci rok skupia się głównie na konkretnych jednostkach chorobowych i dietach, jakie powinni w nich uwzględniać pacjenci. Przedmioty ciekawe ale wymagające - podstawa do pracy w szpitalach i nie tylko.
Trzeci rok to głównie zajęcia w oddziałach Warszawskich szpitali.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Zajęcia w większości prowadzone bardzo ciekawie. Oczywiście są prowadzący, którzy przychodzą i po prostu spełniają obowiązek ale i tacy, którzy spełniają Się w przekazywaniu nam wiedzy.
Biblioteka mogłaby mieć więcej egzemplarzy niektórych publikacji ale nie jest najgorzej, w większości i tak wystarczą materiały od prowadzących.
Szeroka gama konferencji - można nie tylko uczestniczyć ale także być częścią organizacji! Z tym przychodzą właśnie Studenckie Koła Naukowe. O tematyce dietetycznej jest kilka. Jedne mają szersze zakresy działań inne mniej, będąc w jednym masz co chwilę jakąś akcję, w którą możesz się zaangażować, będąc w innym po prostu w nim jesteś.
Studia na Uczelni Medycznej na tym kierunku pozwalają na wybór różnych ścieżek - od pracownika szpitala przez otwarcie własnej poradni do pracy przy produkcji żywności. Przygotowani jesteśmy na pracę w niemalże każdych warunkach. Jedyne co mogliby bardziej rozszerzyć to tematyka dietetyki sportowej - tego akurat brakuje. Jest z tego naprawdę mało godzin.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wykładowcy z którymi miałam do czynienia w 99% byli cudowni - pomocni, dobrze przekazywali wiedzę. Nie zdarzyło się aby pojawiały się komentarze takie, o jakich można było słyszeć w mediach.
Jeśli chodzi o relacje między studentami - wiadomo - zależy na jaki rocznik i jakich ludzi trafimy. Raz jest lepiej, raz gorzej ale raczej nikt pod nikim dołków nie kopie. To znaczy zdarza się ale jesteśmy dorośli i znajdujemy kompromisy.

Jak jest z mieszkaniem?

Mieszkania można znaleźć w przeróżnych cenach - ogranicza jedynie budżet.
Jeśli chodzi o lokalizację, najlepiej szukać mieszkania na bliskiej Woli - blisko na kampus (na którym swoją drogą wiele zajęć w pierwszych dwóch latach nie ma) i na ul. Erazma Ciołka, gdzie mamy większość zajęć.
Lepiej jednak szukać jednak miejsca z dobrą komunikacją - metro, dużo autobusów/tramwajów - będzie dobra komunikacja, wszędzie będzie niedaleko.

Życie w mieście

Aktualnie o ciekawe miejsca ciężko, wiadomo jakie mamy czasy. Pozostają bulwary Wiślane.
Jest mnóstwo restauracji, które dowożą jedzenie, więc można podróżować bez wyjścia z domu. Poza tym oczywiście muzea, galerie sztuki - każdy znajdzie coś dla siebie.
Komunikacja - jeśli wybierze się dobrą lokalizację mieszkania, jest super! Jeśli mieszkanie będzie daleko od jakiegokolwiek przystanku, oczywiście wszędzie będzie daleko i długo będzie zajmował dojazd.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Wybierając WUM należy mieć na uwadze wiele błędów administracyjnych - organizacja, czasem porozumienie się z dziekanatem, zmieniający się plan. Ale podejrzewam, że jest tak na każdej uczelni.
Patrząc na poziom nauczania - polecam zdecydowanie. Należy jednak uwzględnić, że dietetyka to kierunek polegający w dużej mierze na samokształceniu, jeśli Cię to nie interesuje i idziesz bo gdzieś chcesz iść - nie polecam.
Dietetyk nie jest zawodem uregulowanym prawnie, a to stwarza trochę ograniczeń i wiele frustracji, o tym trzeba pamiętać.
Generalnie przed wybraniem jakiegokolwiek kierunku - polecam sprawdzić stronę wydziału i znaleźć realizowane przedmioty, napisać do kogoś kto studiuje dany kierunek i po prostu popytać. Tak, żeby wiedzieć co człowieka czeka i nie być potem rozczarowanym i znerwicowanym bo uczą tego a mogliby tego.

Kierunek lekarski, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta V roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Trzeba uczyć się więcej niż w liceum, anatomia to bardzo dużych nieistotnych szczegółów. Później im dalej w las tym uczyć się prawie w ogóle nie trzeba bo ze wszystkiego wchodzą bazy pytań

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Fajnie że mamy dużo kół i konferencji ale to zajęcia powinny nas najwięcej uczyć a z tym jest słabo, poziom średni, seminariozy z milionem info na slajdach a umiejętności praktycznych niezbyt nabywamy

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Panuje dosyć słaba organizacja, dużo zdarza się miłych lekarzy ale trafiają się też absolutne porażki (pozdrawiam instaklinikę), studenci bardzo spoko

Jak jest z mieszkaniem?

5 lat temu za pokój płaciłam ok 1000zł, plus rachunki to myślę ze ok 1200 miesięcznie

Życie w mieście

Warszawka jak Warszawka, dojazdy spoko (ofc zależy gdzie się mieszka), ja tam wolę wieś osobiście

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Mnie te studia totalnie wypaliły, nie mam motywacji do nauki po tych 5 latach, myślę że trzeba oczekiwać dużo mniej jak się na nie idzie, ogólnie teraz mocno bym się zastanowiła drugi raz i nie wiem czy bym wybrała medycynę

Dietetyka, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta V roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Powiedziałabym, że ilość nauki w porównaniu do liceum jest na pierwszym roku dietetyki podobna, natomiast inaczej rozłożona - tzn. obszerny materiał do opanowania na sesję i ewentualnie na kilka kolokwiów, natomiast pomiędzy dość dużo czasu żeby odpocząć. Trzeba się jednak liczyć z dość dużą liczbą projektów do zrobienia w domu, których właściwie w kolejnych latach studiów pojawia się jeszcze więcej (tzn. prezentacje, przygotowywanie zajęć dla całej grupy itp.). Co do ilości książek potrzebnych na studia - właściwe na własność potrzebne są tylko Tabele wartości odżywczej :) poza tym, gdybym miała policzyć ilu książek użyłam do nauki przez 5 lat studiów, to prawdopodobnie byłoby to < 10 (wszystkie do wypożyczenia z biblioteki). Nauka opiera się raczej na prezentacjach wykładowców niż na dodatkowej literaturze. Z dodatkowych informacji - pamiętam, że bardzo obawiałam się anatomii (bo uczelnia medyczna itp.), natomiast zajęcia z anatomii na dietetyce są bardzo przyjemne i proste (nie ma prosektorium, nie ma wejściówek ani szpilek). Postrachem pierwszego roku jest natomiast biochemia, więc jeżeli ktoś kompletnie nie lubi i nie rozumie chemii to może mieć problem. Z pozytywnych i ciekawych elementów - na studiach jest dość dużo zajęć praktycznych, na których można nauczyć się gotować ;)

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Jeżeli chodzi o poziom zajęć to chyba najlepiej określa je słowo - „nierówny”. Są fantastyczni wykładowcy i fantastyczne zajęcia, ale są też takie, na których prezentacje odczytywane są ze slajdów i nic poza tym. Poza tym wadą jest zdecydowanie fakt, że wiele treści powtarza się na wielu przedmiotach, więc czasami jest poczucie że tłucze się to samo od nowa. Natomiast ogromnym plusem studiów na WUM jest możliwość odbycia bardzo dużej ilości zajęć na oddziałach szpitalnych - oczywiście wyglądają one bardzo różnie i nie wszystkie są dobrze przygotowane, ale dają naprawdę świetne przygotowanie do rozmowy z pacjentem i to pacjentem szpitalnym, a nie tylko „konercyjnym”. Praktyki odbywają się na naprawdę różnych oddziałach, od neurologii, przez pediatrię, aż do kardiologii czy bariatrii, więc można dużo zobaczyć. Dodatkowo, na niektórych oddziałach jest możliwość uczestnictwa (jako obserwator) w zabiegach chirurgicznych czy chociażby w pracy przyszpitalnej poradni. Mamy dodatkowo fantastyczne koła naukowe, w ramach których można zrobić naprawdę dużo fajnych rzeczy. Biblioteka jest dość dobrze zaopatrzona. Co do perspektyw zawodowych - niestety zawód dietetyka nie jest prawnie regulowany, co jest utrudnieniem w szukaniu pracy, ale mamy nadzieję, że niebawem się to zmieni.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Podejście wykładowców do studentów jest w przeważającej większości przyjazne i pozytywne, zawsze można podejść po zajęciach, żeby dopytać o różnego rodzaju kwestię. Szczególnie nasze „rodzime” zakłady, chociażby Zakład Żywienia Człowieka WUM, są super. Atmosfera, przynajmniej u mnie na roku, jest bardzo fajna, pełna wsparcia dla siebie nawzajem, na pewno nie ma sytuacji, żeby ktoś komuś „podstawiał nogę”, żeby lepiej wypaść w oczach wykładowcy. Ciężko mi jednak powiedzieć jak jest na innych rocznikach, pewnie zależy na kogo się trafi, poza tym zdecydowanie fajniejsza atmosfera jest na magisterce, kiedy zostają tylko osoby którym naprawdę zależy :) natomiast ogromna wada - organizacja zajęć - w czasach przed pandemią musieliśmy kilka razy dziennie jeździć z jednego miejsca w Warszawie do drugiego, dodatkowo czasami zdarzały się np. 3-4 godziny przerwy między kolejnymi zajęciami, bardzo często zaczynaliśmy o 8:00 a kończyliśmy koło 20:00. Przed pandemią zdarzało nam się często przychodzić na zajęcia, na których nie stawiał się wykładowca, otrzymywać zmiany planu zajęć w ostatniej chwili czy były sytuacje w której brakowało dla nas sali w budynku. Mam też bardzo duży żal i mieszane uczucia w stosunku do Władz Uczelni, ponieważ niestety funkcjonowanie Uczelni w chaosie pandemii było zdecydowanie...mało przyjazne wobec studentów mojego kierunku (zajęcia w szpitalach bez szczepienia, szczepienie w pierwszej kolejności pierwszych lat kierunku lekarskiego, który NIE MA kontaktu z pacjentem a opóźnianie naszych szczepienie o 2 miesiące i jednocześnie zmuszanie do chodzenia na oddział i narażania siebie, swojej rodziny i pacjentów, generalnie faworyzowanie kierunku lekarskiego). Jednocześnie, moje uwagi nie odnoszą się do osób bezpośrednio zajmujących się nami, akurat nasz Dziekanat funkcjonuje super, mamy przemiłą Panią Magister, która zdecydowanie przełamuje stereotyp „pani z Dziekanatu”.

Życie w mieście

Komunikacja miejska autobusem, metrem, tramwajem, obecnie otwarta została stacja metra zaraz przy głównym kampusie dietetyki, więc jest to duże ułatwienie. Możliwości spędzania wolnego czasu jest wiele :) osobiście polecam testowanie wszystkich restauracji Warszawy w megadługich przerwach między zajęciami :)

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Ogólnie nie żałuję wyboru tego kierunku, poznałam mnóstwo fantastycznych osób i świetnych wykładowców, obiektywnie - naprawdę dużo się też nauczyłam. Natomiast na pewno nie jest to Uczelnia dla kogoś kto nie chce wkładać wysiłku w naukę, ponieważ niestety na samych tylko zajęciach niewiele się nauczy, musi iść za tym praca w domu (tzn. prawdopodobnie przejdzie z roku na rok, ale bez wiedzy która potem jest potrzebna w zawodzie). Na pewno trzeba się też liczyć z bardzo dużą ilością zajęć, często do późna, jeżdżeniem między kampusami i wracaniem do domu tylko po to żeby robić jakiś projekt na kolejne zajęcia. Niestety taki tryb jest do końca, obecnie jestem 3 miesiące przed obroną pracy magisterskiej i niewiele się w tej kwestii zmieniło - zajęcia online, zajęcia praktyczne, projekty i zadania do zrobienia w domu, a do tego praca magisterska.

Strony