Opinie o uczelniach

Stale aktualizowana i poszerzana baza opinii o kierunkach studiów i uczelniach z całej Polski. Znajdziecie tu m.in. opinie z uczelni medycznych, technicznych i humanistycznych.

Znalezionych opinii - 445

Kierunek lekarski, Uniwersytet Opolski - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwszy semestr jest rozgrzewkowy, można go przeleżeć i przy niskim nakładzie pracy i dawce szczęścia wszystko ładnie pozaliczać. W drugim dochodzą grube przedmioty - biochemia oraz fizjologia i tutaj bez pracy można narobić sobie sporych zaległości. Na praktycznie wszystkie ćwiczenia dobrze być przygotowanym na wejściówki, chyba że ktoś polubi się z ekipą regularnie odwiedzającą poprawki.
Dla osób chcących zaliczyć a nie potrzebujących wysokich ocen, przy odpowiedniej systematyczności, znajdzie się czas na dorywczą pracę i/lub imprezy czy wolne weekendy.
Zauważyłem bardzo dużą ilość zlecanych do wykonania prezentacji, co w moim przypadku pochłania wiele czasu - lubię wiedzieć o czym mówię i mieć do czego się odnieść.
Jeśli chodzi o książki, na pierwszy rok nie ma potrzeby kupowania wszystkiego co w sylabusie. Ba, gdybym miał się cofnąć zaopatrzyłbym się od razu w tablet i wyłącznie książki do anatomii.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Biblioteka wyposażoną w szeroką ilość pozycji, choć o niskiej liczebności egzemplarzy - najlepiej polować od razu po założeniu karty i często sprawdzać dostępność potrzebnej książki.
Działa ifmsa, koła naukowe, zdarzają się warsztaty i konferencje - w żadnej z nich nie wziąłem udziału więc jeśli będę miał możliwość wrócę do tematu za rok
Uczelniane obiekty sportowe niestety leżą, nawet do miejscowej politechniki jest bardzo daleko, a do poziomu awfu to oczywiście kosmos.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Na każdej uczelni znajdzie się przedmiot robiący pod górkę. Większość profesorów daje się poznać jako osoby chętnie przekazujące wiedzę, prowadzący z prostudenckim podejściem.
Panie w sekretariacie przemiłe i chętne do współpracy. Organizacja praktyk jednak leży i kwiczy.
Jako rocznik trzymamy się całkiem nieźle, znajdą się ludzie siedzący w książkach i tacy spędzający więcej czasu w barach. Nie ma typowego wyścigu szczurów.
Grupy 12-osobowe co ułatwia przekazanie wiedzy i podpadnięcie asystentom. Osobiście i w grupie i na swojej dotychczasowej drodze trafiłem tutaj na super ludzi.

Jak jest z mieszkaniem?

Znam sytuację gospodarczą kraju lecz jak na tak małe miasto ceny wynajmu dobrego/wysokiego standardu są szalone.

Życie w mieście

Opole jest malutkie. Kilka barów, małe klubiki - jeśli ktoś chce się wybawić to nie jest miejsce dla niego.
Obiekty kulturowe na plus.
Obiekty sportowe w porządku.
Restauracje bez szału.
Poza centrum dużo zieleni i ogólnego spokoju.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Jestem zadowolony z wyboru uczelni, uważam że to miasto pasuje do studiowania lekarskiego - nie pochłonie bo nie ma gdzie :D.
Niestety przyszły rocznik może mieć trochę bardziej pod górkę.

Kierunek lekarski, Uniwersytet Opolski - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Wbrew zapewnieniom niektórych regularna nauka wcale nie gwarantuje wolnych weekendów. Ba, nawet świąt nie spędzisz bez zaglądania do książek albo bez dręczących myśli z tyłu głowy, że przecież powinieneś się uczyć. Jednak ucząc się regularnie jest duża szansa, że nie będziesz zarywać nocek i czeka cię mniej popraw. Ale to tylko szansa, bo tak naprawdę olbrzymią rolę na tych studiach odgrywa po prostu fart. No i niestety sprawiedliwość tu kuleje.
Uniwersytet Opolski nie jest zły, ale super też nie jest. Są pewne zakłady lub pojedyncze osoby, których celem egzystencji jest robienie studentom pod górkę. Złośliwość i dwulicowość z ich strony to rzecz powszechnie spotykana.
Organizacyjnie na tym Uniwersytecie również nie ma tragedii, jednak jest odczuwalny chaos, tak jak chyba wszędzie.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Większość przedmiotów kładzie duży nacisk na wiedzę kliniczną, która oczywiście kiedyś nam się przyda, ale fajnie by było dobrze umieć podstawy.
Bibliotekę mamy bardzo fajną, duża baza danych (czasopisma, publikacje online), sporo książek.
Nie uczęszczam na żadne koła naukowe, bo w moim przypadku nie było na to czasu.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Rocznik jest raczej zgrany. Oczywiście jest kilka osób, które próbują napędzać chorą rywalizację, ale do tej pory ich zapędy były tłumione przez resztę roku.

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny pokoi do wynajęcia w Opolu wahają się w granicach ok. 700-1000 zł.

Życie w mieście

Opole to bardzo urokliwe miasto. Nie jest zbyt duże i właśnie dlatego większość spraw można załatwić przemieszczając się na piechotę. Budynek w którym odbywa się biochemia i biologia znajduje się ok. 10 min pieszo od UO, łacina ok. 20 min pieszo, no i prosektorium ok. 30 min komunikacją miejską (która bardzo często bywa niepunktualna, szczególnie w godzinach szczytu).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie polecam, ani nie odradzam tej uczelni. Ma swoje plusy i minusy. Ja nie żałuję wyboru, między innymi ze względu na Opole, w które bardzo bardzo mi się podoba.

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Praktycznie cały wolny czas trzeba poświęcić na zakuwanie. Nie wynika to jednak bynajmniej ze złożoności konceptualnej przerabianego materiału (pod tym względem te elitarne studia są na poziomie świętej pamięci gimnazjum) a raczej z ilości informacji które trzeba bezmyślnie wkuć na pamięć, oraz wyniszczającej psychicznie świadomości, że większość z tych rzeczy i tak zapomnisz tydzień po zdaniu egzaminu. Przerabiany materiał jest tak bezużyteczny że niejednokrotnie sami prowadzący mówili nam abyśmy nie skupiali się zbytnio na ich przedmiocie, bo i tak nam się to nie przyda. Jednocześnie jest on tak obszerny, że aby móc w ogóle liczyć na zdanie będziesz musiał wielokrotnie zamiast normalnej nauki wybrać wkuwanie na pamięć odpowiedzi do tzw. baz pytań dostarczonych przez studentów z wyższych lat.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Jak napisałem wyżej „nauka” na medycynie sprowadza się do rycia na pamięć baz pytań, zatem jeśli po przeczytaniu tej opinii nadal będziesz zainteresowany tym kierunkiem to zapomnij o jakimkolwiek rozwoju osobistym.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Wśród studentów całkowicie znormalizowane jest oszukiwanie (bazy pytań, grupowe pisanie zdalnych kolokwiów i egzaminów itd.) czemu w sumie trudno się dziwić jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że większość przerabianego materiału jest równie potrzebna co statystyczny urzędnik państwowy i równie ciekawa co lektura „Nad Niemnem”.

Życie w mieście

Smog.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Polecam ludziom, którzy nie są wystarczająco inteligentni na studiowanie kierunków technicznych.
A tak na serio zastanów się dlaczego tak właściwie chcesz zostać lekarzem i czy na pewno jest to twoja indywidualna, samodzielna decyzja a nie coś, co zostało ci wszczepione przez społeczeństwo. Jeśli chcesz po prostu mieć dobrą i stabilną pracę to pomyśl, czy na pewno jest to jedyna dostępna dla ciebie opcja. Jeśli na przykład jesteś dobry z matematyki, to daje ci to dostęp do bardzo szerokiego spektrum zawodów, które są dobrze płatne, stabilne a przy tym znacznie ciekawsze i nie wymagają od ciebie dogadywania się z ludźmi, którzy myślą, że 0.3<0.15 (W czasie obowiązkowych wakacyjnych praktyk spotkałem się z takim przypadkiem…). Ja np. po roku rzuciłem te studia w cholerę i poszedłem na informatykę na jednej z najlepszych polskich uczelni, i absolutnie tego nie żałuję – znalazłem coś co naprawdę sprawia mi frajdę i satysfakcję i już po pierwszym roku udało mi się znaleźć sensowną pracę, a mediana zarobków w pierwszym roku po zrobieniu licencjatu jest na poziomie jakiego absolwenci kierunku lekarskiego nie dogrzebią się na rezydenturze. Co prawda informatyka jest znacznie bardziej wymagającym kognitywnie kierunkiem (statystyczny student medycyny nie przetrwałby tutaj nawet jednego semestru) ale to właśnie jest w niej piękne – przerabiany materiał rozwija intelektualnie i ma praktyczne zastosowania w prawdziwym życiu, czego nie można absolutnie powiedzieć o wkuwaniu na pamięć łacińskich nazw mięśni.
A i jeszcze à propos tej legendarnej stabilności zawodów medycznych - w przyszłości to wcale nie musi wyglądać tak różowo: fakty są takie, że zawód lekarza jest całkowicie odtwórczy, nie wymaga kreatywności ani abstrakcyjnego myślenia a zatem prędzej czy później zostanie zautomatyzowany. Już parę lat temu programiści z DeepMind stworzyli SI, która jest w stanie diagnozować niektóre schorzenia na podstawie zdjęć rentgenowskich lepiej od doświadczonych radiologów https://www.businessinsider.com/google-deepmind-outperforms-doctors-identifying-breast-cancer-2020-1?IR=T zatem los tej konkretnej specjalizacji jest już w zasadzie przypieczętowany. Dajcie tym aspołecznym nadludziom jeszcze 20-30 lat a podobnie może się stać również z innymi zawodami medycznymi.

Kierunek lekarski, Uniwersytet Medyczny w Łodzi - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

W porównaniu z liceum oczywiście jest tego więcej, ale bez paniki - naprawdę da się ze wszystkim wyrobić i mieć czas na życie towarzyskie i własne hobby. Trzeba tylko dać sobie chwilę na wypracowanie własnego sposobu na naukę i nie panikować od początku, bo to tylko przeszkadza. Anatomia - świetna, nie przysparza u nas nerwów, bo przedmiot prowadzi młody profesor, a zaliczenie opiera się głównie na treści z wykładów. Na histologii mamy wejściówki, z których zbieramy punkty, aby uzyskać dopuszczenie do zaliczenia semestralnego. Moduł chem-fiz to największy problem na pierwszym semestrze, ale naprawdę da się go zdać - nie można się jedynie dawać wszechobecnej panice. Ja sama z fizyki jestem lekko mówiąc tępa, a po przerobieniu wszystkich wykładów i ćwiczeń udało mi się zdać. W drugim semestrze ustępuje on miejsca biologii medycznej, która...:) przysparza wielu ciekawych wrażeń, najlepiej zacisnąć zęby i nie ufać w to, co mówią prowadzący zajęcia, bo nie dość, że często wersje wydarzeń różnią się między nimi, to wszystko potrafi się zmienić o 180 stopni na 3 tygodnie przed zaliczeniem ;) Także należy się trochę nerwowo przygotować na emocje (niekoniecznie pozytywne) związane z tym przedmiotem.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Uważam, że możliwości są spore - na uczelni działa wiele kół naukowych, konferencje również są organizowane. Co prawda koła chętniej przyjmują studentów z wyższych lat, ale widać, że prężnie działają. Każdy znajdzie coś dla siebie, jeśli będzie chciał się rozwijać. Biblioteka jest bardzo nowoczesna i dobrze wyposażona, w czasie sesji często otwarta jest całą dobę i można przyjechać i w spokoju się pouczyć.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Nie spotkałam się generalnie z wyścigiem szczurów w mojej grupie, ale to akurat ruletka, zależy na kogo się trafi. Asystenci też raczej prostudenccy, nie robili problemów i nie utrudniali życia.

Życie w mieście

Komunikacja rządzi się ostatnio swoimi prawami, bo mamy pełno remontów, więc trzeba sprawdzać regularnie rozklady, czy nic się nie pozmieniało. Wieczorki spędzać można na Piotrkowskiej, albo na Lumumbowie na studenckich imprezkach ;p Generalnie jest co robić!

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Ja swojego wyboru nie żałuję i polecam UMed. Mimo początkowych wątpliwości, nie zmieniłabym uczelni na inną :)

Kierunek lekarski, Uniwersytet Medyczny w Lublinie - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest dużo, a wręcz bardzo dużo ale tego chyba akurat każdy się spodziewał. Bywają tygodnie kiedy nie wiadomo w co ręce włożyć, czasami (ale rzadko) bywają względnie ''luźne'' tygodnie (zwykle pod koniec semestru kiedy zajęcia się kończą). Jednak zaraz po tym ''luźnym'' tygodniu przychodzi taki, że nie wiesz jak się nazywasz. Oczywiście czas dla znajomych i na chodzenie na imprezki też się znajdzie na I roku. To wszystko zależy od podejścia do nauki i przedmiotów oraz organizacji czasu. No właśnie przedmioty na I roku... Na pierwszym roku mierzymy się z takimi jak anatomia, fizjologia, histologia, biochemia, biofizyka, PAM. Są też i takie przedmioty, które wchodzą na krótko jak np. immunologia czy genetyka (te przedmioty wchodzą a jeszcze szybciej wychodzą, oczywiście kończą się zaliczeniami). Od tego roku wszedł nowy system zaliczeń, przez cały semestr zbieramy punkty z określonej puli, warunkiem dopuszczenia do zaliczenia semestralnego i końcowego jest zebranie 60% punktów z danej puli, a to zależy od przedmiotu ile punktów trzeba zdobyć żeby mieć 60%.

O anatomii słów kilka. Ogólnie to przedmiot, który spędza sen z powiek w największym stopniu. Co do katedry to raczej bez większych problemów można się dogadać, poza niektórymi wyjątkami. U nas w roczniku zaliczenie semestralne w sesji zimowej z anatomii zdało jakieś 7% roku :))) ale na poprawie już bazunia siadła konkretnie. Przygotujcie się na zaliczenia w piątek o 21 czy w sobotę, dla tej katedry to standard. Jeśli chodzi o zajęcia w prosektorium to zależy na kogo się trafi. Są tacy asystenci, że prześlizgniecie się przez semestr bez większego wysiłku, są tacy którzy na wejściówkach będą sprawdzać czy czytacie bochenka czy nie, są i tacy którzy oddają całą robotę swoim wolontariuszom z koła anatomicznego. Ogólnie rzecz biorąc anatomia nie jest taka straszna jak ją malują. U nas w Lublinie obowiązują moduły, kolejno A, B, C, D, E, F, G i w przypadku anaty każdy moduł kończy się szpilkami i zaliczeniem teoretycznym, których nie da się nie zdać. Nawet jak masz 1 pkt na 20 to zdajesz tyle, że masz jeden punkt z tego i musisz nadrobić sobie np zliczeniem teoretycznym żeby osiągnąć 60% punktów na semestr i uniknąć rozbója. Rozbój to forma zaliczenia semestru dla osób, które nie zdobyły 60% pkt na dany semestr. Anata kończy się egzaminem teoretycznym, jeśli zdasz to jesteś dopuszczony/a do egzaminu praktycznego ale to już raczej zwykła formalność. Podsumowując anata raczej na plus, są mankamenty ale raczej do przeżycia.

Fizjologia. Na samą myślą o katedrze fizjologii mnie mierzi... Mam wrażenie, że głównym celem tej katedry jest utrudnianie życia studentom. Oczywiście są i tacy asystenci, którzy są przekochani, aż jest mi ich szkoda, że są wrzucani do jednego worka razem z tymi okropnymi. Z fizjologii nie ma zaliczeń śródsemestralnych tak jak to jest np. z anaty, obowiązuje nas zdobycie 60% pkt na dany semestr, jeśli to zrobimy to jesteśmy dopuszczani do zaliczenia semestralnego, jeśli nie od razu jest się kierowanym na pierwszy termin poprawkowy. Przygotujcie się na to, że nie zostaniecie wpuszczeni na egzamin czy zaliczenie bez odpowiedniego oświadczenia lub na taki HIT jak to, że studenci piszą maile do katedry z prośbami o to żeby zaliczenie semestralne miało formę pytań otwartych zamiast testu czy o to, aby zwiększyć rygor podczas zaliczeń (oczywiście to kłamstwa, żaden student nie pisał takiego maila, to kłamstwo katedry, która tak jak mówiłem obrała sobie za cel uprzykrzanie życia studentom). Co do zaliczenia semestralnego. Katedra wymyśliła sobie, że przed egzaminem musimy napisać zaliczenie semestralne, składające się z 8 pytań otwartych i to wszystko pod pretekstem rzekomych próśb studentów :))) Na pocieszenie dodam, że niektórym asystentom to zaliczenie nie pasowało tak samo jak nam studentom. Kolejnym HITEM jest to, że egzaminu w tym roku nie zdała ponad połowa roku, więc katedra usunęła regulamin żeby studenci nie odwoływali się do punktu o obniżeniu progu :))) Długo by pisać bo tych beznadziejnych sytuacji z tą katedrą jest tyle, że trudno to spamiętać ale jedno jest pewne, ta katedra wystawia najgorszą z możliwych opinii tej uczelni jaką się da.

Histologia. Najbardziej prostudencka katedra ze wszystkich, dosłownie nie znam osoby, która by nie była zadowolona z podejścia tej katedry. Asystenci mówią, że nie samą nauką żyje człowiek, podkreślają jak ważny jest odpoczynek od nauki. Atmosfera na zajęciach bardzo na plus. Zaliczenie po każdym module w formie zaliczenia praktycznego, jeśli zdasz to możesz podejść do zaliczenia teoretycznego tego samego dnia. I tutaj uwaga, zaliczenia z histologii można nie zdać (sytuacja odwrotna do sytuacji z anaty) i w razie gdyby Ci się noga podwinęła umawiasz się z asystentem na poprawę, żeby zdać zaliczenie praktyczne trzeba mieć 6/10 pkt a teoretyczne 18/30. Zaliczenia w sesji zimowej nie ma (a przynajmniej mój rocznik nie miał). Egzamin polega na tym, że najpierw jest część praktyczna (sytuacja odwrotna do anaty), jeśli zdasz to podchodzisz do części teoretycznej ale już nie tego samego dnia. Podsumowując histologia jak najbardziej na plus.

Biochemia. Ogólnie tutaj to raczej każdy ma mieszane uczucia, zależy od nastawienia studenta do przedmiotu (ja np. lubię biochemię). Przedmiot zaczyna się w 2 semestrze I roku i trwa do końca 3 semestru na II roku wtedy kończy się egzaminem. Polega na 10 seminariach, 9 ćwiczeniach w laboratorium i wykładach w jednym semestrze, każde seminarium kończy się wyjściówką, żeby być dopuszczonym do zaliczenia semestralnego trzeba mieć zaliczone wszystkie seminaria. W tym roku zaliczenie semestralne było dość przystępne. Ogólnie katedra jest anty na wszystkie formy ściągania. Jeśli zobaczą to wariują tak, że mogą sprawdzić wykrywaczem metalu ale i tak póki co gorsza jest katedra fizjo, zobaczymy jaka okaże się biochemia na drugim roku...

Biofizyka. O tym jakże niepotrzebnym przedmiocie nie będę się wypowiadał, to po prostu trzeba przeżyć, mnóstwo raportów i liczenia do niczego nieprzydatnego. Koniec końców raczej mało kto ma problemy z zaliczeniem tego przedmiotu, Seminaria i ćwiczenia kończą się wyjściówką, a żeby być dopuszczonym do egzaminu trzeba mieć zaliczone wszystkie raporty i wyjściówki.

PAM (psychospołeczne aspekty medycyny). Przedmiot typu zapychacz czasu, czasem jest fajnie, można go nawet polubić, można znienawidzić. Pierwszy semestr to historia medycyny a drugi to przygotowanie (a raczej uświadomienie nas) pod kątem praktyk pielęgniarskich. Najbardziej luźne zaliczenie jakie się da jest właśnie z PAMu.

W 1 i 2 semestrze mamy również PUK, czyli podstawowe umiejętności kliniczne. W pierwszym semestrze PUK dotyczy zagadnień z RKO, w drugim podstawowych procedur medycznych takich jak cewnikowanie czy iniekcje. Zajęcia w CSM, zaliczenie w formie praktycznej i teoretycznej. Na pierwszym roku mamy też angielski, który trwa do końca 3 semestru. Ogólnie to jest trochę biegania między budynkami uczelni.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Póki co ciężko mi się wypowiedzieć, bo na I roku nie ma za bardzo czasu na dodatkowe zajęcia. Jednak muszę przyznać, że na uczelni jest sporo organizacji i kół naukowych, które bardzo prężnie działają jak np. IFSMA (bardzo polecam). Biblioteka umożliwia korzystanie z zasobów online oraz wypożyczanie stacjonarnie, ja raczej korzystałem z zasobów online ale od znajomych wypożyczających książki słyszałem pozytywne opinie. Na uczelni znajdują się strefy do nauki w tym CSM i chyba w bibliotece jest też, które cieszą się całkiem sporym zainteresowaniem.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Miedzy studentami dominuje współpraca i wsparcie, to też zależy od grupy na jaką się trafi. Raczej nie ma osób, które by pod kimś dołki kopały. Oczywiście trafiają się czarne owce w grupach ale to myślę, że tak jak wszędzie. Co do relacji student-wykładowca to z tym różnie, zależy od katedry. Są katedry, które mają studenta w głębokim poważaniu (fizjo, biochemia) ale są i takie z którymi można się jak najbardziej dogadać (histo, anata).

Jak jest z mieszkaniem?

Najlepiej jest mieszkać na Chodźkowie ale tutaj to ciężko wynająć coś taniego. Można wynająć coś taniego ale to wiąże się z dojazdami z drugiego końca miasta (ale nie zawsze, można i wynająć coś taniego blisko). Komunikacja miejska raczej na plus, sporo znajomych dojeżdża i chwalą sobie. Co do akademików uczelni to nie wypowiem się, bo nie mieszkałem ani nie mam znajomych, którzy by mieszkali. Za to za akademikami są ławeczki, czyli dość popularne miejsce spotkań studentów.

Życie w mieście

Jak najbardziej na plus, jest gdzie wyjść i zjeść, plusem chodźkowa jest jego bliskie położenie względem centrum. Może nie jest to Warszawa ale myślę, że raczej większość osób jest zadowolona z tego jak tutaj jest. Lublin ma swój klimat, który jak podłapiesz to zakochasz się w tym mieście.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

W wielkim skrócie, jeśli niestraszne Ci są różne dziwne fanaberie z poszczególnymi katedrami to odnajdziesz się tutaj (myślę, że nawet dość szybko) to raczej nie jest trudne, nie bez powodu umlub jest nazywany uniwersytetem magicznym. Z drugiej strony wskaż mi uczelnie, na której wszystko jest tak idealnie, ja wiem, że nie ma takiej, zwłaszcza medycznej.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

2 rok w porównaniu do pierwszego to masakra. Na pierwszym semestrze mało czasu na cokolwiek i niestety czasem zdrowie fizyczne lub psychiczne siada. Na biochemii zbiera się pkt z każdej wejściówki i jak ktoś słabo napiszę jedną to musi się bardzo starać aby zdać semestr bez biletu na semestralkę (którą zdało mniej niż 10% piszących za pierwszym razem). Z immunologią zależy jak się trafi może być okropnie lub nawet przyjemnie. Problem w tym, że nie do końca wiadomo z czego się uczyć, bo w Gołębiu (inaczej zwanym Jakóbisiaku) nie ma wszystkiego. Katedra sama często nie ogarnia co i jak. Fizjologia całkiem git ale suprise suprise trzeba się dużo uczyć ale przede wszystkim to zrozumieć (prowadzący uwielbiają Konturka i często pytają o pierdoły napisane drobnym druczkiem na marginesie). Higiena i epidemiologia nudna ale całkiem przyjemna. Angielski mega super (bardzo dużo się można nauczyć o medycynie i o różnych zabiegach/ chorobach etc.). Jeszcze są poboczne przedmioty takie jak socjologia, psychologia, prawo medyczne, medycyna rodzinna (która jest chaotyczna ale mi się bardzo podobała) i propedeutyka (taki wstęp do zajęć klinicznych ale bardzo krótki przedmiot). Jeśli chodzi o egzaminy sesji letniej te najważniejsze to biochemia: praktyczny, praktyczno-teoretyczny (tak zwane PT czyli teoria z części ćwiczeniowej) i teoretyczny (z części seminaryjnej czyli to co na kolosach); fizjologia praktyczny i teoretyczny; higiena i epidemiologia. Wkurzające jest to, że trzeba zdać na biochemii praktyczny aby być dopuszczonym do PT a potem zdać PT aby być dopuszczonym do teoretycznego co sprawia, że jak ktoś zawali którąś część to ma od razu 2 lub 3 terminy reszty. 2 rok to była jazda bez trzymanki aż sama się zdziwiłam, że jeszcze nie rzuciłam tych studiów (a często było blisko).

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Jeśli kogoś zainteresuje jakiś temat to prowadzący są zazwyczaj chętni do pomocy. Z biblioteką ogólnie jest spoko ale czasem długo się czeka na dany podręcznik jeśli wszyscy się rzucą w tym samym czasie. Koła naukowe są i są całkiem spoko ale mało jest na nie czasu. Dużo osób chwali koło anatomiczne.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Z tym bywa różnie wszystko zależy jaka katedra i jakiego się wybierze starostę. Katedry często między sobą mają inne informacje (np. normy lub definicje pojęć) i przez to są czasem problemy z zaliczeniem jakiegoś zadania na wejściówce. Na drugim roku katedra biochemii nie jest ,,ultraprzyjemna" tak jak to pisali tutaj studenci 1 roku. Jeśli chodzi o relacje między studenckie to jest mega spoko chociaż zdarzają się wyjątki.

Jak jest z mieszkaniem?

Ceny od ok 700 zł + media w mieszkaniu wieloosobowym w średnim standardzie.

Życie w mieście

Na ligocie mało się dzieje ale do centrum jest blisko (ok 20 min autobusem).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Jest wiele lepszych uczelni gdzie wasze zdrowie psychiczne nie będzie aż tak obciążone. Jest ciężko ale przynajmniej można poznać fajnych ludzi (wspólna katorga bardzo łączy ludzi).

Kierunek lekarski, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (UKSW) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest bardzo dużo, ja jeszcze miałem histologie od 2 semestru, jednak teraz ma być ona razem z anatomią od początku więc czasu trzeba poświęcić nie mało. Warto też podkreślić że większość roku kończy na 2 terminie z anatomii i trzeba się z tym liczyć. Jeżeli chodzi o książki to są ludzie co radzą sobie na samych skryptach albo pdf znalezionych w internecie więc da się to ograć bardzo tanio.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Anatomia i histologia są prowadzone przez wykładowców z WUM wiec poziom jest podobny. Jeżeli chodzi o histologie to mamy jednak nowsze mikroskopy co jest na plus. Jest kilka aktywnych kół naukowych i ciągle powstają nowe plus możemy również uczestniczyć w kołach WUMu.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Jeżeli chodzi o ludzi to jest duża współpraca i wiadomo są jakieś osoby odstające od tego, ale jednak atmosfera jest naprawdę dobra.

Jak jest z mieszkaniem?

Nie wiem, jestem z Warszawy, ale wiadomo tanio nie jest.

Życie w mieście

Jednak Warszawa duże miasto każdy znajdzie coś dla siebie. Na uniwersytet jest bezpośrednio autobus z metra Młociny wiec dojazd jest dobry, a zajęcia z anatomii są w ścisłym centrum, auto może się jednak przydać na późniejszych latach, ponieważ trzeba jeździć do szpitali nawet pod Warszawą.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Na uczelnie nie mogę zbytnio narzekać, jednak trzeba przyznać że na niektórych przedmiotach jest się olewanym przez wykładowców. Tyczy się to głównie anatomii i histologii. Nie odpisywanie na maile oraz brak pomocy ze strony dziekanatu powoduje iż wykładowca może cię po prostu olać bez konsekwencji. I te opinie jaka ta uczelnie jest pro studencka są mocno na wyrost, bo kiedy tylko robi się jakiś problem i studenci potrzebują pomocy ze strony władz wydziału to nie ma się co jej spodziewać. Ale ogólnie nie jest źle da się przeżyć.

Kierunek lekarski, Uniwersytet Medyczny w Poznaniu - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest rzeczywiście znacznie znacznie więcej niż w liceum. Trzeba od pierwszych dni zacząć wdrażać się w systematyczną naukę choćby i na następne ćwiczenia z anatomii, histologii czy biofizyki bo inaczej ma się zaległości nie do nadrobienia. W ciągu roku udawało mi się wyrobić z całą nauką w tygodniu, bez zarywania nocek, nadrabiania w weekendy i wstawania wcześnie przed zajęciami i mając jeszcze sporo czasu wolnego dla siebie, ale nie byłam nigdy jakoś bardzo ambitną studentką i interesowało mnie tylko byle zaliczyć wszystkie przedmioty. W weekendy udawało mi się wracać do domu i zwykle nawet nie zabierałam ze sobą książek. Przed dużymi kolokwiami i egzaminami robiłam tydzień bardzo intensywnej nauki (po 14-16h/dobę z przerwami na spanie i ewentualne zajęcia na uczelni) i udało mi się pozdawać wszystko w pierwszym terminie na tróje. Jak ktoś chce zdawać na 4 to wiadomo że musi przysiąść więcej, choć i tak w dużej mierze zależy to od sprytu i szczęścia na co i na kogo się trafi.

Biofizyka - Starsze roczniki nas nią straszyły ale moim zdaniem było całkiem w porządku. Ćwiczenia raczej ciekawe, na wykładach fajnie się spało (ale i tak trzeba je przerobić przed egzaminem). Sam egzamin raczej trudny, ale prof. K jest bardzo przyjazny i bardzo się stara żeby większość ludzi zdała.

Histologia - Promyk nadziei i balsam na skołatane nerwy studenta pierwszego roku. Wszystko odbyło się tak, jak było napisane w sylabusie, katedra poza samym egzekwowaniem wiedzy, faktycznie ją poszerzała. Prof. N kochać trzeba i szanować.

Fizjologia - mam mieszane uczucia. Zajęcia stacjonarne były ciekawe i z pewnością pomocne, natomiast reszta odbywała się w formie zdalnej. No właśnie. Wykłady były średnio pomocne, a uczelniane e-learningi w dużej mierze zrobione na odp****ol. Błędy merytoryczne, losowe przerwy w środku nagrania, asystenci czytający skrypt jakby za karę, każdy slajd nagrany z inną głośnością... Oczywiście zdarzały się niektóre seminaria zrobione naprawdę dobrze. Rzetelne przerobienie seminariów i baz z zeszłych lat wystarczyły mi do zdania egzaminu na dobrą ocenę. O kolokwiach zdalnych się nie wypowiem, bo jako że były zdalnie i na kamerkach to powstrzymam się od komentarza :)

Anatomia - creme de la creme pierwszego roku. Ciężko mi wyrazić w słowach jak bardzo mnie ten przedmiot zawiódł. Równie ciężko jest mi znaleźć coś, co było zrobione dobrze (może poza wykładami, które cały czas trzymały poziom). Mam wrażenie jakby Katedra nie miała pomysłu jak poprowadzić nasz rok i wymyślała to wszystko metodą prób i błędów.
Sylabus? Na tyle niejasny, że równie dobrze mógłby nie istnieć. Miejscami sam sobie przeczył a sama katedra wymyślała jak móc go obejść. Czasami idąc nam na rękę, zazwyczaj nie.
Preparaty? Z szacunku do Dawców się o nich nie wypowiem ale uważam, że wypada już zwrócić ciała rodzinom i pozyskać nowe.
Kolokwia ustne? Zależy do kogo trafisz. W zależności od tego jakich miało się obecnie przydzielonych asystentów można było iść na kolokwium ze świadomością, że nie masz możliwości by je zaliczyć. Było kilka osób które ciągle konsekwentnie zaniżały punktację, zadawały pytania spoza zakresu materiału lub wręcz z tematów, które będą omawiane później. Na pierwszym kolokwium ze grzbietu (w październiku) zostałam zapytana o struktury z głowy (kolokwium w grudniu) i kończyn (kolokwium w maju). Tak samo od nastroju asystenta zależy, czy zada ci więcej pytań, czy wyzeruje cały zakres jednym pytaniem. Katedra wprowadziła odgórną punktację i sposób oceniania, ale i to nie było respektowane przez niektórych asystentów.
Asystenci? Rosyjska ruletka, tyle że grana z jedną pustą komorą i pięcioma nabitymi. Na cały rok i trzy rotacje prowadzących tylko jedna para na 6 chciała nas czegokolwiek nauczyć (ćwiczenia odbywały się 2x w tygodniu, czyli w tygodniu mieliśmy dwie różne pary asystentów). Przechodziliśmy chyba przez wszystko. Mobbing, seksizm, nieprzestrzeganie statutu, celowe uwalanie studentów, losowe pytania spoza materiału, nieprzychodzenie na zajęcia, zaniżanie punktów, celowe wprowadzanie studentów w błąd... z pewnością mogłabym znaleźć więcej przykładów, ale nie o to chodzi. Nie mówię, że wszyscy asystenci są źli - broń Boże, zdecydowana większość to bardzo doświadczeni nauczyciele z dobrym podejściem i szczerymi chęciami do pomocy, ale te kilka negatywnych przykładów rzuca cień na resztę.

Byliśmy pierwszym rocznikiem po zmianach w Katedrze i nowe władze testowały na nas swoje dziwne pomysły. Zasady oceniania i punktacji zmieniały się dynamicznie a organizacyjnie panował wielki chaos. Studenci musieli przygotowywać seminaria z wyznaczonego zakresu materiału, a następnie prezentować je na ocenę. Uzbierane punkty liczyły się do zaliczenia przedmiotu i oceny końcowej. Chyba nie muszę mówić jaką wartość dydaktyczną ma materiał wygłoszony przez studenta, który nie ma zielonego pojęcia o czym właściwie mówi. Musiałam opisywać i tłumaczyć struktury o których w większości słyszałam pierwszy raz w życiu, a reszta grupy to wszystko zapamiętać, bo obowiązuje nas to na kolokwium. I tak przez pół wszystkich zajęć. W rezultacie grupa musiała uczyć się tego materiału na własną rękę, a cenny czas ćwiczeń, który mogliśmy wykorzystać na korzystanie ze zwłok traciliśmy na prowadzenie prezentacji w power-poincie. No ale przecież się nie uczymy, prawda? :)

Gdyby nie podejście Katedry Anatomii, ocena byłaby zdecydowanie wyższa.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Nie angażowałam się jeszcze w koła naukowe bo na pierwszym roku nie ma to jeszcze sensu. Karta biblioteczna kosztuje przysłowiowe grosze, IFMSA jak to IFMSA - udaje że coś robi, kampus uczelniany jest dość nowoczesny i wygodnie się tam uczy, sama niejednokrotnie spotykałam się w bibliotece. Można wynająć małą salkę konferencyjną do nauki - robiliśmy tak czasami całą grupą na zaliczenia zdalne. Jak ktoś chce działać społecznie albo udzielać się w samorządzie, to ma ku temu dobrą okazję. W gazecie studenckiej

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony uczelnia jest dość prostudencka i raczej nikt nie chce nam zrobić krzywdy, z drugiej są katedry i asystenci, którzy wprowadzają w to wszystko niemały zamęt. O studentach raczej nie będę się dużo wypowiadała - każdy rok jest inny. Pomimo że czasami zdarzy się klasyczny donos do dziekana, kłótnia na grupie czy inne dzikie akcje to jako rocznik żyjemy całkiem dobrze. Starości grup i bazownicy trzymają wszystko za mordę i uważam że jesteśmy wewnętrznie świetnie #zorganizowani. Studenci są tak zaszczuci anatomią że wszyscy wylądowali w równie nieciekawej sytuacji i jakoś udało nam się wszystkim zmobilizować. W mojej grupie ludzie bardzo różni, było kilka zgrzytów, parę osób zrezygnowało w ciągu roku, ale nie było tragedii.

Jak jest z mieszkaniem?

Poznań jest dość drogi do życia, nie wiem jak będzie wyglądała sytuacja we wrześniu ale zgaduję że na pewno taniej jak jest już nie będzie. W tym roku mieszkałam z koleżanką na obrzeżach Poznania, ale po pierwszym roku chce zrezygnować z uczelni i raczej będę szukała czegoś bliżej kampusu.

Życie w mieście

Komunikacja miejska działa świetnie, ale jest jedną z najdroższych w Polsce. Poznań jest świetny do życia, jakbym nie studiowała medycyny to pewnie mogłabym polecić jakieś lokale, a tak to widuję je tylko na relacjach na insta znajomych z innych kierunków :)

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Mogłam wybrać lepiej, ale mogłam też trafić znacznie gorzej. Za rok powinno być lepiej jak teraz, bo Katedra Anatomii wyczerpała już na nas limit złych pomysłów.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest dużo. Więcej niż w liceum. Żeby wszystko ogarnąć starczą trzy godziny codziennie. Tak jak na każdej uczelni, ilość nauki zależy od asystenta z którym są zajęcia. Mi się udało, bo z większości przedmiotów miałem młodych, spoko prowadzących, którzy nie wymagali tyle co starzy i łatwiej było zaliczyć wejściówki, które są z każdego przedmiotu co tydzień.

ANATOMIA - dobrze wyposażona katedra, dużo preparatów, prowadzący bardzo spoko, zero problemów z zaliczeniem. Egzamin dość łatwy i przyjemny.
HISTOLOGIA - nauka z jednej książki, zasady oceniania i zaliczeń jasno określone. Nie ma takich problemów jak w Katowicach, gdzie ponad połowa roku już w styczniu wie, że ma poprawkę we wrześniu. Egzamin jest bardzo rozbudowany i szczegółowy, większość studentów określa go jako bardzo trudny.
BIOLOGIA MOLEKULARNA - zapychacz na który trzeba się systematycznie uczyć, bo kończy się po pół roku egzaminem, nudny trudny przedmiot. Egzamin dość prosty.
BIOFIZYKA - totalnie niepotrzebny przedmiot, nauka wkuwania wzorów i praw na pamięć których i tak nie rozumiecie, bardzo nudne zajęcia i pisanie sprawozdań, ale egzamin łatwy i przyjemny.

Reszta przedmiotów jak angielski, genetyka, podstawy badań naukowych, etyka, historia medycyny, fakultet, informatyka kończą się zaliczeniem a nie egzaminem, więc wystarczy zrobić prezentacje, być na każdych zajęciach i zdać wszystkie wejściówki. Do ogarnięcia. WF obowiązkowy, zaliczenie na podstawie siedmiu obecności w semestrze, zajęcia są prowadzone w przyjaznej atmosferze. Jeżeli skończyłeś już jakiś kierunek na innej uczelni to nie ma możliwości przepisania przedmiotu.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Takie same jak na innych uczelniach.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

W Zabrzu przyjazna pro studencka atmosfera. Nie ma afer (bo wszystkie są w Katowicach). Z tego co wiem to w Katowicach jest dużo trudniej, wyścig szczurów, problemy z prowadzącymi.

Jak jest z mieszkaniem?

Akademik 600 zł, pokój 2 osobowy. Akademik albo w centrum albo na obrzeżach przy uczelni.

Życie w mieście

Dwa puby, galeria, kilka knajp i kawiarni. Bez szału.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Wybrałbym inną uczelnię (Gdańsk, Warszawa, Poznań, Wrocław) gdybym miał więcej punktów, ale tylko ze względu na to że jest tam życie studenckie. Na Śląsku nic ciekawego się nie dzieje (szczególnie w Zabrzu) jednak plusem jest bliskość gór.
Lekarski w Zabrzu jest super, głównie ze względu na podejście prowadzących do studentów. Jeśli chcecie iść na ŚUM to zaznaczcie w ankiecie że wybieracie Zabrze a nie Katowice. Zaufajcie mi. Zero nerwów i stresu. Ewentualnie próbujcie się przenieść do Zabrza. Jedną gwiazdkę odejmuję, dlatego że życie studencie w Zabrzu jest monotonne i nudne.

Kierunek lekarski, Uniwersytet Medyczny w Lublinie - opinia studenta I roku studiów niestacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Ogólnie dużo nauki zwłaszcza, że Lublin słynie z tego, że dwa pierwsze lata są bardzo trudne, a na trzecim podobno robi się lepiej. Anatomia i fizjologia mogą spędzać sen z powiek - bo szczerze mówiąc to są takie dwa trudne przedmioty. Histologia jest tu przyjemna i katedra jest cudowna. Mało zostaje wolnego w porównaniu do innych uczelni, bo to wynika z planu studiów, ale przez to 3 rok u nas jest przyjemniejszy. Z roku na rok bardzo dużo się zmienia. Bazy tutaj raczej nie wchodzą - więc polecam bardziej bazowe uczelnie. Książek bym nie kupowała, bo dużo osób czyta pdf na ipadzie, laptopie, a książki są drogie i nie ma po co. Najwyżej można wypożyczyć w bibliotece. Mimo, że anatą i fizjo można nastraszyć to ja proponuję podejść do tego jak do zwykłego przedmiotu, bo trudności w przedmiocie na pewno dodaje ta otoczka grozy. I tak btw jakby można trafić na ludzi, którzy będą cię straszyć, że jak się nie nauczysz na jakieś ćwiczenia z powiedzmy anatomii, to od razu lecisz na warunek (bo tak mamy warunki w Lublinie od 1. roku) - to nieprawda i radzę w to nie wierzyć, bo można skończyć na lekach uspokajających. Plus jeśli jesteś niestacjo, to można odczuć czasami takie trochę gorsze traktowanie. Mamy mniejszy wybór fakultetów, niektórzy prowadzący podkreślają fakt, że płacimy bardzo często, no i wiadomo gorsze traktowanie. Moim zdaniem grupy typowo niestacjonarne i stacjonarne to błąd. Powinny być to grupy mieszane.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Można się rozwinąć. To jest plus Lublina, że tu dużo osób działa. Jest pełno organizacji, konferencji, jest wiele osób, które są tak bardzo aktywne, że aż samemu się chce być. Ludzie wyjeżdżają co chwilę za granice na praktyki, erasmusy. Prężnie działają SKN i mają osiągnięcia. W bibliotece nie byłam.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Trudno stwierdzić jednoznacznie czy jest tu ten wyścig szczurów, czy nie. Raz ludzie są tacy pomocni, że masz wrażenie, że nie wiesz co byś bez nich zrobiła. Udostępniają materiały, powtarzacie razem, a drugim razem osoby nie chcą dzielić się notatkami, ukrywają przed grupą, że idą do prosektorium. Mocno zależy od ludzi. Jeśli chodzi o podejście wykładowców do studentów to to zależy od katedry, są katedry prostudenckie, neutralne i takie bardzo bardzo anty. Wskazywać palcem nie będę tych złych, ale wspomnę o tych pozytywnych tak dla optymistycznego spojrzenia - przedmioty: chemia, angielski (zależy z kim, ale mój był cudowny), histologia, immunologia, puk, pam. Anatomia też nie jest taka straszna - mocno zależy od prowadzącego - ja akurat miałam szczęście.

Jak jest z mieszkaniem?

Jakby ceny mieszkań to od 600 w górę, a najwięcej można znaleźć tak w przedziale 900 w górę. Ale ja nie wynajmuję pokoju, więc ceny mogły się zmienić. Jestem w akademiku. Ogólnie jest tutaj cicho, więc o to się nie trzeba martwić (chodzi o imprezy), ale można mieć głośnych sąsiadów, bo gdy ktoś rozmawia przez telefon na segmencie to po prostu słychać. Są też takie "dziury" w drzwiach jak w takich łazienkowych, co nie pomaga. No i są 3 domy studenckie. 4 i 2 mają 4 pokoje na segmencie więc max 8 osób, ale to zależy czy ktoś będzie wynajmował pokój dwuosobowy jako jedna osoba, czy razem z drugą osobą (wtedy się dopłaca itp itd bo jedynek jest mało), a w 1 są 2 pokoje na segment. Ogólnie nie ma tu lodówek, mikrofalówek, czajników itp itd. Tu są raczej meble. Jest pralnia wspólna i kuchnia wspólna. W lecie jest okropnie gorąco więc ludzie przyklejają folie termiczne na okna - ale to zależy z której strony ma się okno. Są dwie łazienki na segmencie - 1 z muszlą i umywalką, a druga z umywalką i prysznicem. Jest też szafka kuchenna ze zlewem na segmencie. Ja lubię akademiki za atmosferę.

Życie w mieście

Ja nie jestem fanką komunikacji miejskiej, bo dla mnie odjazdy co 20min są problematyczne, ale wiele osób jest zachwyconych. Raczej na zajęcia można się skomunikować, chyba że się mieszka daleko od chodźkowa to zajęcia mogą się pokrywać z wykładami i wtedy na słuchawkach trzeba przemierzać miasto. Jakby ja nie wiem jak można spędzić tu wolny czas, bo ja go nie miałam - ale ludzie zapisują się do organizacji, chodzą na AZS, siłownie, do klubów.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Przed sesją może bym poleciła uczelnie, ale sesja jest trudna. Więc mam mieszane uczucia. Sesje są tutaj okropnie trudne moim zdaniem i pierwszy semestr jest okropny. Drugi będzie lepszy. Ale no ciężko mi powiedzieć. Tu są też moduły, więc mamy bardzo "nawalony" rok, nie mamy tyle wolnego co inne uczelnie, nie wchodzą tu bazy. Jednym słowem no trudno stwierdzić. Ale ja bym pomyślała o Wrocławiu - nie dość że wyżej w rankingach to bardziej polecany. Można się w Lublinie sporo namęczyć i trochę załamać. Jakby to moja opinia. Tu nie jest źle na roku. W końcu tutaj wytrzymujemy, ale sesje jak wszędzie są ciężkie po prostu - a fakt, że baza nie wchodzi średnio pomaga. A wiadomo, że warunki są drogie.

Strony