Opinie o uczelniach

Stale aktualizowana i poszerzana baza opinii o kierunkach studiów i uczelniach z całej Polski. Znajdziecie tu m.in. opinie z uczelni medycznych, technicznych i humanistycznych.

Znalezionych opinii - 445

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Zdecydowanie odradzam tę uczelnię. W porównaniu do kierunku lekarskiego w innych miastach jest bardzo dużo studentów na roku. Tutaj przyjęli prawie 500 osób, kiedy na inne uczelnie np. 120 osób. Przez to nie szanują studentów. Nie traktują poważnie. Mają poczucie że dużo mogą "odsiać".
Nauka to zazwyczaj kucie baz na pamięć. Studenci podczas zaliczeń i egzaminów zapamiętują pytania, a późniejsze lata się ich uczą na pamięć. To bardzo nieprzyjemna forma nauki. Wygląda to tak że student czasem nie rozumie co pisze (z pamięci).

Dużo problemów z katedrą anatomii i histologii. Studenci marnują czas i energię na zbędne sprawy, zamiast poświęcić je na naukę.

Całokształt mocno zniechęca. Żałuję że nie poszłam na inną uczelnię, gdzie np. przyjmują mniej osób.
ŚUM sucks.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Koła naukowe od drugiego roku. Poziom zajęć różny, mocno zależy czy trafi się fajny prowadzący.
Nauka polega na wkuwaniu baz do głowy, przez co robi się nieznośna.
Nie ma wolnego czasu.
Nie polecam.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Podejście wykładowców raczej nie fajne. Zdarzają się wyjątki, ale z reguły nieprzyjemnie. Często mam wrażenie, że prowadzący z góry zakładają że student oszukuje. Np. na wejściówkach z biochemii nie można skreślać odpowiedzi jeśli ktoś się pomyli, bo na pewno oznacza to że ktoś ściąga od kolegi i dlatego zmienia zdanie.

Na anatomii często prowadzący nie przychodzą na zajęcia, co powoduje że na pozostałych prowadzących przypada bardzo dużo studentów, obniża to jakość nauki. Za dużo osób stoi przy preparacie, nic nie widać, a słychać co drugie słowo.

Jak jest z mieszkaniem?

Są spoko akademiki, cena pokoju z opłatami 800-1000 zł.

Życie w mieście

Nie ma czasu na nic oprócz nauki, ŚUM odbiera chęć na wszystko.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Szczerze odradzam tę uczelnię. Jakbym jeszcze raz wybierała miasto, na pewno bym nie poszła do Katowic. ŚUM jest ciężki, ale to się nie przekłada na jakość nauczania/studiowania.

Kierunek lekarski, Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) - opinia studenta I roku studiów niestacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Dobra tam, każdy wie, że nauki będzie w ch***rę, więc do rzeczy. Dam wam rady, które sam bym chciał usłyszeć, bo opisów tej gehenny macie tu wystarczająco dużo.

Pierwszy rok to dżungla, w której trzeba przetrwać. W liceum wydawało mi się że jestem świetnym uczniem; anatka mnie sprowadziła na ziemię już po drugim kolosie (bo do pierwszego mnie nie dopuszczono XD nie polecam zapominać o kartkówkach z e-learningu). Oczywiście są ,,obkute lochy" dbające o oceny (podziwiam) ale ta uczelnia serio uczy pokory i cieszenia się ze zbawiennej trójeczki. Dobrze się od razu nastawić, że zmieniliście mode gry na hardcore survival i nie będziecie mieć takich samych wyników jak w peaceful liceum. To oszczędzi wam frustracji. Naprawdę.

Najlepiej też od początku szukać sposobu, w jaki najskuteczniej się uczycie. Wypracowanie swojej metody to klucz do zdania tych studiów.
+ nauczcie się cenić czas. Siedzenie cały dzień nad książkami przez cały rok to bujda, nikt zdrowy nie jest w stanie tak żyć (no i co to za życie) więc trzeba umieć pozwolić sobie na odpoczynek, a jak już siadacie do nauki to wyciągnąć z tego jak najwięcej. Jakość nie ilość.

No i uczelnia jest miejscem w którym ty sam się uczysz, a nie ktoś cię uczy. Owszem, możesz trafić na super wykładowcę - lucky for you! korzystaj ile możesz, bo niestety szybko się wasza współpraca zakończy, wraz z pędzącym do przodu tokiem nauczania i nowymi przedmiotami. Ogólnie licz tylko na siebie, bo w większości zajęcia niewiele dają (i na WUMie i wszędzie indziej, ale WUM wymaga dużo więcej) i jeśli nie zadbasz sam o siebie, to nikt inny tego nie zrobi.

Co więcej? Szanuj wszystkich pracowników. Pomijam fakt, że w ogóle powinno się szanować ludzi, zwłaszcza w tym zawodzie, ale tutaj naprawdę potrafi to uratować tyłek. Czasem miałem wrażenie że np. doktor ma dosyć zarówno studentów jak i generalnie życia, ale wciąż byłem miły i pod koniec roku był dla nas dużo milszy. Generalnie wiele osób zapomina, że ci legendarni asystenci, mogą być zmęczeni/wredni na zajęciach bo np. właśnie skończyli operację, albo mieli wyjątkowo ciężkich pacjentów (albo mogą być po prostu wredni ofc. Chodzi mi tylko o to, by nie oceniać tego pochopnie. To też są ludzie wbrew pozorom.)

Co do asystentów - tak się złożyło, że naszego często nie było lub się spóźniał. To też nie siedźcie bezczynnie tylko wykażcie inicjatywę i opracowujcie modele samemu, albo pójdźcie posłuchajcie, jak np. jakiś inny opowiada. Łącznie krążyłem między 5 asystentami i 3 salami, jak się nie przeszkadza to nikt nie powinien was wygonić. Swoją drogą potem byłem jedną z 2 osób w całej grupie które zdały szpilki za 1 razem, cała reszta wolała marudzić, że ,,doktora znów nie ma to jak my biedni mamy się nauczyć".

Kolejna sprawa. Możecie dosłownie wylecieć przez podejście ,,dobra tam zawsze jest 2 termin". Podejść macie tylko 3, w tym roku żadna katedra, nawet z jakiś durnych przedmiotów nie dała 4. Traktujcie poważnie każdy z nich, bo jak potem zakład histologii postanowi zrobić trzy trzecie terminy kolosów jednego dnia a wy będziecie musieli podejść do wszystkich trzech no to XD powodzenia.

No i wybierzcie kompetentnego starostę grupy. Na WUMie dezinformacja i chaos są bardzo powszechne, ktoś, kto będzie w stanie to chociaż trochę ogarnąć będzie zbawieniem. Jeśli się da to przegadajcie to jeszcze przed początkiem roku, bo każą wam go wybrać już na samym początku.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Ogólnie biblioteka jest cacy i do uczenia się i wypożyczania książek (jest ich sporo ale studentów też, więc jeśli chcecie jakiś podręcznik to lepiej na początku roku go wypożyczyć + pilnować terminów zwrotu bo i tak pusty portfel będzie jeszcze bardziej pusty). Ludzie piszą o kołach i innych takich - mordy, gdzie wy macie te koła? XD Może są ale nie wyobrażam sobie uczestnictwa w nich na pierwszym roku.

Ogólnie WUM jest serio duży. Największe szpitale w Wawie są jego częścią, wszystkie inne mają z nim porozumienia, więc np. jeśli chodzi o praktyki wakacyjne to są spore możliwości i żadnych problemów oprócz dezinformacji, która jest w każdym elemencie funkcjonowania tej uczelni.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Ogólnie mój rok mnie bardzo zaskoczył. Chyba pierwszy raz w życiu udało mi się znaleźć prawdziwych przyjaciół w grupie/klasie XD
Praktycznie nie ma rywalizacji, raczej jest wspólna walka o przetrwanie, ramię w ramię. Elegancka współpraca jeśli chodzi o dyski. Róbcie i ceńcie bazunie, albowiem dobro jest to narodowe (chociaż nigdy nie wchodzi w 100%, zawsze muszą jakieś swoje pytania dorzucić).

Polecam znaleźć sobie grono do wspólnej nauki, to potrafi być bardzo motywujące. Na WUM zazwyczaj jednak trafiają ludzie ambitni i pracowici, więc nie powinno być to aż tak trudne.

Co do pracowników uczelni, to różnie bywa ale nie ma co się źle nastawiać. Gruba większość jest serio miła. Nie dawajcie im powodów, by się to zmieniło i będzie git. A jak ktoś jest wredny to cóż XD jeśli masz życiowy problem, bo ktoś jest dla ciebie niemiły to zaczekaj aż pójdziesz pracować z pacjentami XD

Życie w mieście

Droga. Wawa jest droga. Zawartość mojego portfela wzięła i zniknęła pomimo oszczędnego studenckiego trybu życia.

Pomijając to, Wawa ma swój urok. Jeśli macie znajomych to jest od groma atrakcji. Samo anatomicum jest zaraz obok centrum handlowego, z kinem, masą miejsca z żarciem. Są z 4 żabki w okolicy i kawiarnia, fajny bar przystanek dalej XD

Komunikacja jest świetna, metro sprawia że w pół h jesteś po drugiej stronie naprawdę wielkiego miasta (więc mieszkanko nie musi być jakoś bardzo blisko centrum, by dało się szybko dojechać).
Polecam założyć kartę miejską, bo po pandemii jest sporo kanarów. Można nabić na legimkę studencką, fajna opcja (chociaż uwydatnia szczupłość portfela XD).
95% zajęć odbywa się w centrum lub na banacha, między którymi jest połączenie i autobusowe i tramwajowe, do wyboru do koloru.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Ogólnie porównując z historiami ludzi z innych uczelni to WUM wgl nieporównywalnie więcej wymaga w stosunku do tego, co daje od siebie. Egzaminy są wyjątkowo trudne, nawet jak na lekarski.
Może ta uczelnia została przeze mnie niewystarczająco skrytykowana, powinienem bardziej się powkurzać za straty moralne (które były ogromne i dosłownie byłem na SSRI jakiś czas) ale wczoraj miałem ostatnie zaliczenie i zdałem ten 1 rok, więc mam dobry nastrój XD

Powiem tak: jeśli idziecie na lek bo hajs to odradzam całym sercem, bo za taką ilość roboty to można by 3 razy nabyć inny, bardziej finansowo opłacalny zawód.

Jeśli chcecie komuś pomagać, to też inne zawody oferują tę opcję. I nie tak ogromnym osobistym kosztem.

A jeśli jesteście wariatami których medycyna po prostu szalenie fascynuje (jak ja np.) to WUM jest dobrym miejscem do rozwijania swojego pracoholizmu. Chyba nie polecam, ale równocześnie nie żałuję.

Kierunek lekarski, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (CM UJ) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Ilość nauki w porównaniu z liceum nieporównywalna. Na początku może wydawać się niewykonalnym zdać w 1 terminie z przedmiotów czołowych, ale z doświadczenia wiem, że nawet nie będąc najmądrzejszym w grupie da się to zrobić (ale ogroooomem pracy). Niestety zdrowie psychiczne wielu osób troszkę wysiada. Nie jest to jednak moim zdaniem spowodowane jakimś nieludzkim traktowaniem ze strony wykładowców/prowadzących. W większości są to ludzie mający serce, aczkolwiek na pewno znajdą się wyjątki (trzeba mieć trochę szczęścia, bo poszczególne grupy mają zajęcia z różnymi prowadzącymi). Największym zagrożeniem dla zdrowia psychicznego studenta jest tutaj moim zdaniem duża ambicja i strach przed porażką (niektórzy radzą sobie z tym lepiej inni gorzej, ale kluczem jest zrozumieć, że każdemu kiedyś może podwinąć się noga i 2 termin to nie wyrok śmierci).

Jeśli chodzi o przedmioty:
Anatomia - imo najtrudniejszy, kolokwia testowe w naszym przypadku były zdalnie co ma moim skromnym zdaniem więcej minusów niż plusów, z racji iż wyniki zależały bardziej od tego jak ktoś szybko umie znaleźć odpowiedź w książce niż wiedzy + było mniej motywacji do regularnej nauki. Kolokwia praktyczne to klasyczne szpilki czyli 30s na preparat tj. napisanie nazwy struktury w 2 językach (polski+łacina/angielski do wyboru, ale bardziej polecam angielski, bo duuużo więcej materiałów w internecie można znaleźć w tym języku, ale nawet mając łacinę jako drugi język raczej da się wszystko ogarnąć, bo nazwy często są zbliżone). Minusem przeprowadzania tego kolokwium jest bieganie między salami - na 15 preparatów jest 5 różnych sal, czasu mało, więc zazwyczaj po prostu się biega co dodaje pikanterii i komizmu całej sytuacji xD. Ogółem dla większości szpilki są bardzo stresujące, ale egzaminu praktycznego w 1 terminie nie zdają jednostki, więc warto się przemęczyć przez cały rok i dostać dopuszczenie. Za kolokwia zbiera się punkty przez cały rok (nie da się nie zdać kolokwium, po prostu na kolejnych nadrabiasz, tak aby wyszło min 50% z wszystkiego). Mając dużo punktów z kolosów otrzymujesz dodatkowe punkty na egzaminie (przydatna funkcja, nie miał*m i zdał*m także też da się). Moja rada w kwestii tego przedmiotu to nie poddawać się (jakkolwiek banalnie to brzmi), ten przedmiot na pewno potrafi doprowadzić do łez, ale after all daje dużą satysfakcje jak cokolwiek się uda xdd.
Fizjologia - wszystko oprócz wykładów było stacjonarnie, warto zbierać punkty u prowadzących na wejściówkach zaraz na początku roku akademickiego, kiedy jeszcze ma się w miarę dużo sił i nie ma aż takiego natłoku pracy. To samo tyczy się kolokwiów - najlepiej przyłożyć się na początku i ogarnąć jaka "taktyka" nauki działa dla ciebie najlepiej. Osobiście uczył*m się z notatek studenckich "wrotki" dostępnych na dysku i udało mi się z wszystkich kolokwiów uzbierać bardzo ok liczbę punktów, dla bardziej ambitnych jest Konturek, ale na czytanie tego trzeba mieć czas, a z tym raczej ciężko :(. O dopuszczenie do egzaminu raczej łatwo (ucząc się na kolosy w miarę porządnie), próg zaliczenia na egzaminie wyznacza krzywa gaussa (to akurat ssie).
Histologia - najprzyjemniejszy przedmiot na 1. roku, każde zajęcia rozpoczynają się wejściówką, ale oglądając wykłady udostępniane przez katedrę nie ma najmniejszego problemu z zaliczeniem. Trwa 1 semestr; w listopadzie jest kolokwium z pierwszej części materiału, trzeba zdać na min. 60proc - do zdania kolokwium polecam wykuć prezki i wykłady w 1 kolejności + skorzystać z książki np. Cichockiego + bazyy z dysku (na 1. terminie część pytań się pokrywa). Jeśli chodzi o egzamin, obejmuje tylko 2. część materiału, u mnie sprawdziło się wykucie prezek i wykładów na pamke, bez zaglądania do książek + bardzo dokładne przerobienie baz z dysku.
Biochemia - przedmiot bipolar, raz katedra będzie utrudniać ci życie, raz traktować bardzo przychylnie. W 1 semestrze była masakra (imo, ale opinie wśród studentów są rożne, zależy czy bardziej odpowiada ci obliczeniówka czy kucie teorii - jeśli to pierwsze to raczej nie będzie problemow, ale dużo osób zwłaszcza słabszych z chemii/matmy miało początkowo trudność z ogarnięciem materiału, którego jest bardzo dużo w krótkim odstępie czasu). W drugim semestrze przeważa materiał z zakresu genetyki i dla większości jest już chill. Egzamin dopiero na 2. roku, na 1. są 2 kolokwia, z których trzeba mieć łącznie 60proc. aby dostać zaliczenie.
Zaliczenie reszty przedmiotów nie jest problematyczne.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Raczej ok, ale na razie nie korzystał*m z kół naukowych.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Jeśli chodzi o podejście wykładowców/asystentów do studentów to raczej jest OK. Wszystko zależy od tego na kogo trafisz na ćwiczeniach/seminariach (będzie bardziej albo mniej OK) - wielu asystentów jest mega pomocnych i życzliwych, reszta jest bardziej obojętna, ale przeważnie nikt nie stara się skrzywdzić jakoś bardzo biednego studenta.
Na roku atmosfera jest spoko, w grupie zależy na kogo trafisz - zdarzają się osoby bardziej samolubne, ale też takie które bez problemu podzielą się notatkami i pomogą w razie czego.

Jak jest z mieszkaniem?

Na 1. roku najbardziej opłaca się ogarnąć mieszkanie w miarę blisko centrum, bo najważniejsze zajęcia odbywają się na ulicach - Kopernika, Łazarza, ew. Grzegórzecka. Ceny mieszkań są niestety wysokie, ale dla chcącego da się na pewno znaleźć jakiś tańszy pokój w mieszkaniu z kilkoma osobami. Ja za mieszkanie 2-pokojowe w okolicach ronda grzegórzeckiego płacę 1300zł (ale ceny pójdą w gore).
Akademiki znajdują się na Prokocimiu gdzie na 1. roku jest wf i pierwsza pomoc - jeśli komuś nie przeszkadza dosyć długi dojazd do centrum (ponad 20 min tramwajem + dojście) to spokojnie może brać, bo warunki ponoć nie najgorsze.

Życie w mieście

Komunikacja działa super (zwłaszcza tramwaje - stad najlepiej ogarnąć mieszkanie tak, aby nie musieć dojeżdżać autobusami, bo te częściej się spóźniają). Z Prokocimia do centrum da się dojechać bez przesiadek, także osoby z akademików tez nie doświadczają jakichś wielkich problemow dojazdowych.
Kraków to miasto, które żyje 24/7, więc jeśli tylko jest okazja i czas można się wybawić (spoiler alert - nie ma ich zbyt wiele, ale jak są to cieszą 28989227 razy bardziej).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie żałuję wyboru tej uczelni, ale kłamstwem byłoby powiedzieć, że w ciągu roku nie przeklinał*m jej 100tki razy. Kluczem do sukcesu (tzn u mnie to oznaczało po prostu zdanie roku xD) jest regularna nauka co brzmi banalnie, no ale niestety tak jest. Wiele razy trzeba zrezygnować z wyjścia ze znajomymi, ale nie polecam zupełnie porzucać życia towarzyskiego, bo potem to wychodzi zazwyczaj na gorsze. Można zdać i imprezować, ale trzeba zachować umiar i mieć w sobie wystarczająco dużo motywacji, żeby następnego dnia po imprezie wstać i pracować od rana.
Jeśli z waszym zdrowiem psychicznym jest ciężko, radzę rozwiązać ten problem zanim zaczną się studia (albo po prostu nie zwlekać z pójściem do psychiatry/psychoterapeuty), bo ten kierunek wysysa energię życiową nawet z najmocniejszych zawodników.

Kierunek lekarski, Uniwersytet Opolski - opinia studenta IV roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

My, wcześniejsze roczniki wspominają to chyba lepiej, teraz podobno jest więcej zabawy z anatomia :) ale to jak wszędzie na leku - znajdzie się upierdliwy przedmiot, z którego prowadzący wymagają najmniejszego szczegółu.

W kolejnych latach jest lepiej (oprócz semestru III💀), z roku na rok czasu jest więcej, dochodzą zajęcia kliniczne, które już maja trochę inny profil nauki.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Wybór kół naukowych jest duży, do niektórych jest limit ukończenia danego roku, ale od pierwszych lat można się na spokojnie rozwijać naukowo. Działa tez Oddział IFMSA.

Widać, że w woj. opolskim zależy im żeby studentów zatrzymać u siebie - stąd myślę, że perspektywy są dobre. Dodatkowo jest dużo stypendiów (właśnie za zobowiązanie się do pracy tutaj na miejscu) - co dla osób, które chcą zostać może być fajna opcja dostania 💵.

Sam uniwersytet mocno się rozwija, a szpital kliniczny rozbudowuje - miedzy innymi o centrum chorób serca (Śląsk rajem przyszłych kardiologów!) i centrum badawcze.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest naprawdę przyjemna, większość roczników wydaje się być zgrana. Wyścigu szczurów nie ma zbytnio (czasem znajda się wyjątki xd). Prowadzący też w większości mocno prostudentcy, podchodzą do ciebie jak do człowieka, a nie śmietnika (tu znowu wiadomo znowu są wyjątki - ale jak na każdej uczelni).

Jak jest z mieszkaniem?

Teraz jest trochę ciężej - mieszkania cenowo poszły w gore mocno (pokój to teraz koszt około 1200 złotych, a kawalerka min 2000). Są też akademiki - tutaj koszty bardziej 400-500 zł. Fajna opcja na pierwszy rok bo nie dość ze są dosłownie na kampusie i wszystko macie pod nosem to jeszcze łatwiej poznać różnych ludzi :)

Życie w mieście

Miasto jest małe co ma swoje plusy i minusy. Bary i kluby są, ale nie jest ich za wiele, a miasto może wydawać się martwe. Z drugiej strony praktycznie wszędzie da się dojść na pieszo (no chyba ze mieszkacie na jakichś mega obrzeżach), albo dojechać autobusem.

Jeśli mieszkacie w centrum to budynki uniwersyteckie macie pod nosem, dojazd do szpitala na Witosa - 20-30 min.

Opole ma jednak swój urok, jest dużo terenów zielonych i myślę, że dla chcącego nic trudnego.

Kierunek lekarski, Uniwersytet Medyczny w Poznaniu - opinia studenta I roku studiów niestacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest dużo, szczególnie z anatomii, ale idzie się przestawić. Niestety porażką jest właśnie anatomia, bo katedrą mimo nawet dobrych chęci nie jest dobrze zorganizowana. Normą jest zmiana typu kolokwiów tydzień przed nim (zmiana z ustnej odpytki przez zwłokach na pisanie na kartce). Wcześniejsza forma była o tyle na plus, że asystent mógł dopytać, można było dotknąć zwłok i poszukać na nich czegoś o co pytają. Przy pisaniu zwłok nie mogliśmy dotykać, więc piszesz o tym co nawet niezbyt dobrze widzisz (preparaty czasami w złym stanie, więc jest loteria na jakie trafisz). Egzamin z anatomii masakra - przez to, że na roku jest więcej studentów niż maksimum przy którym można sensownie poprowadzić zajęcia, zapisujemy się na egzaminy turami. Pierwsza tura miała pytania banalne, ostatnia miała pytania o struktury, które na zajęciach zostały wspomniane raz. W podręczniku ich również nie było opisanych, więc nie wiadomo z czego się nawet uczyć. Zdawalność oczywiście była mała, ale katedra wmawia studentom, że się nie uczą :(
Na zajęciach z anatomii można zdobywać punkty za aktywność, jednak wielokrotnie moje punkty zostały wpisane innej osobie (przez "pomyłkę"), więc na koniec zostało mi ich zero, mimo że na początku było ich co najmniej 6.
Dodatkowo też nie ma minimalnego progu zdawalności przy którym jakikolwiek egzamin/zaliczenie jest anulowane, więc jakby mogą uwalić cały rok, bo tak.

Standardem jest, że na pierwszy termin jakiegokolwiek egzaminu czy zaliczenia są pytania ułożone w taki sposób, aby student nie zdał. Na szczęście na poprawce często wchodzą pytania 1:1 z pierwszego terminu, więc jest to kwestia wykucia bazy (chyba,że prowadzący będą mieli ochotę pomęczyć studentów, to wtedy tylko modlitwa, aby znudziło im się po 10 osobach).

Na całym kierunku (również na latach wyżej) jest niejasny system oceniania. Egzaminy i zaliczenia w większości piszemy na komputerach w specjalnie stworzonym centrum, ale wielokrotnie komuś z zarządu się " pomyliła" punktacja lub formularz w excelu z punktami się "przesunął". W skutek tego wiele osób nie zdaje, a osoby z pierwotnymi wynikami po 28% nagle zdają (próg punktów do zaliczenia przeważnie to 60%).
Nie ma również możliwości zobaczenia swojej pracy i karty odpowiedzi, więc wychwycenie i przede wszystkim udowodnienie jakichkolwiek nieprawidłowości jest bardzo trudne.

Również jeżeli jest anulowane jakieś pytanie, to punkty oczywiście liczone są na niekorzyść studenta - np. po uniewaznieniu 5 pytań zamiast 60/100 masz 55/95 i nie zdajesz. Oczywiście dowiadujesz się o tym kilka dni po egzaminie.

Fizjologia jest prowadzona w sposób jeszcze gorszy niż anatomia - ponad 90% zajęć jest online jako wykłady na platformie e-learningowej. Ostatecznie niewiele się z nich wynosi, bo trudno być zainteresowanym czymś, o czym prowadzący mówią jak za karę.
Było kilka (ok. 5) wykładów live na Teamsie, ale o 2 z nich prowadzący zapomnieli, więc trzeba było ich budzić i umawiać terminy do odrobienia. Było też kilka (tak ze 3) ćwiczenia stacjonarne i są na prawdę super, ale nadal całokształt tego przedmiotu to tragedia.

Jedynym przedmiotem, który jest na prawdę na plus to histologia. Były wykłady z każdego tematu prowadzone z dużą wiedzą przez każdego z prowadzących. Mamy również dostęp do omówień preparatów z Krystyną Czubówną (są dostępne na YT, jak wpiszecie histologia Poznań to wyskoczy dostępny dla wszystkich kanał z nagraniami). Na każdych zajęciach są wejściówki, ale jakieś pół godziny przed ich napisaniem mamy streszczone na sali przez prowadzących najważniejsze elementy każdej struktury.
Na egzamin dostaliśmy nawet przykładowe pytania z odpowiedziami oraz działy z podręcznika, w którym mamy szukać odpowiedzi.

Podsumowując, zajęcia z histologii są jedynymi godnymi polecenia.

Jeszcze co do liczby studentów, to zostało teraz ok. 450 osób na roku z jakiś 480 ma początku (z tego co wiem, to nikt nie odpadł, po prostu stwierdzili, że nie chcą być na bagnie, jakim jest ump).

Co do dziekanatu, to działa ok, ale tylko jak piszesz maile. Centrum z pomocą studentom ma różne godziny otwarcia, więc nic tylko iść zobaczyć czy dzisiaj są akurat otwarci. Dodatkowo nie można się tam dodzwonić, bo wszystko załatwia kilka pań, a każda ma inny numer telefonu (i może odrzucić połączenie w połowie twojego zdania). Oczywiście nie ma też podane kiedy która pracuje.
Panie są też niedoinformowane, więc zależy na którą trafisz - jedna Ci pomoże, a druga nawet nie będzie wiedziała o co chodzi.

Na wyższych latach też nie jest dobrze - na 3. roku jest farmacja, której koordynatorka lubi udowadniać swoją wyższość. Uwala więc na pierwszym terminie ponad 90% roku na podstawie wiedzy której nie ma nigdzie przekazanej. W podręczniku z którego każe się uczyć są sprzeczne informacje z tym, co jest na egzaminie uznawane jako poprawne, ale to oczywiście prowadzący ma rację. Od kilku lat są na nią poważne skargi, ale uczelnia nic z tym nie robi i ciągle jest tak samo.

Daję 2/5 przez katedrę histologii, która jako jedyna ratuje poziom na 1. roku. Ogólnie uczelni nie polecam.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Zajęcia prowadzone są różnie, zależy z jakiego przedmiotu. Jak wyżej zostało wspomniane, jedynie mogę polecić histologię.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Na kolokwium z anatomii z klatki piersiowej asystent pytający studentkę robił nieodpowiednie komentarze seksualne względem niej. Ma być podobno za to wyrzucony, ale czy będzie to nie wiem.

Jak jest z mieszkaniem?

W akademiku jest dużo miejsc wolnych, ceny 600-800zł. Nie ma pokoi jednoosobowych.

Życie w mieście

Komunikacja miejska w Poznaniu jest całkiem ok, ale wielokrotnie zdarza się, że coś się zepsuje i trzeba iść przez pół miasta na piechotę z zajęć na zajęcia.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Uczelni raczej nie polecam, ale jak już nie będziecie mieli wyboru, to korzystajcie ile się da z histologii.

Kierunek lekarski, Uniwersytet Medyczny w Łodzi - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

4

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Jest dużo nauki, nieporównywalnie więcej niż w liceum, ale uważam, ze da się sobie to względnie dobrze rozplanować, tak, by mieć czas na wyjście ze znajomymi chociażby.
Największą trudność sprawia na I roku słynny już moduł 'chem-fiz', w tym roku odpadło przez niego trochę osób, jednak da się to zdać (dla przykładu, zdałam to w 1. terminie będąc totalnym cepem z fizyki)

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Ciężko mi to ocenić na 1 roku, jednak jestem bardzo zadowolona z biblioteki.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Ja osobiście trafiłam na świetnych ludzi, ale wiadomo, że jest to ruletka.

Jak jest z mieszkaniem?

Dużo taniej niż w Warszawie czy trójmieście, osobiście wynajmuję mieszkanie razem z koleżanką.

Życie w mieście

Miasto jak miasto, jest w porządku. Jedyne co, to dobijają ciagle remonty.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Bywa ciężko, ale mi się naprawdę podoba i mam nadzieję, że będę mogła to powiedzieć również na przyszłych latach :)

Kierunek lekarski, Gdański Uniwersytet Medyczny (GUMED) - opinia studenta III roku studiów stacjonarnych

3

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Mój rok miał przechlapane, natomiast teraz jest już dużo lepiej i bardziej "po ludzku". Są dwa główne przedmioty, a w każdym wolnym momencie warto skupić się na anatomii.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Bardzo duże, mnóstwo kół, konferencji itd.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Generalnie - przeciętnie. I rok czy II to pikuś. Zabawa zaczyna się na III roku. Kliniki + kolosy z przedmiotów wiodących dają do wiwatu. Zajęć strikte na uczelni nie ma zbyt dużo, ale ilość nauki do ogarnięcia w domu przekracza wszelkie możliwości. Katedry usilnie próbują udowodnić.. tylko nie wiadomo co i komu. Zdawalność w czerwcowych terminach na poziomie 20-30%. Egzamin w odstępie 4-5 dni. Niesprecyzowane wymagania. Pytania wprost z egzaminu PES czy LEKu. Obrażanie studentów, oskarżanie... Brak słów. Serio, na innych uczelniach można studiować dużo mniejszym kosztem. Głównie psychicznym. Statystyki są nieubłagane, nie mniej niż połowa z nas korzysta z pomocy psychologa/psychiatry. Studentom puszczają nerwy. Polecam przemyśleć czy ten zawód jest tego wart.

Jak jest z mieszkaniem?

Drogo, w końcu to trójmiasto. Plusem GUMedu jest fakt, iż 90% zajęć odbywa się w jednym miejscu przez całe sześć lat. Nigdzie też w Polsce nie ma aż tak nowoczesnego szpitala. Szkoda tylko, że mimo budowy w poprzednich kilku latach nie ma kompletnie zaplecza dla studentów. Brak porządnej szatni, toalet, szafek... A studentów przyjmują z roku na rok coraz więcej.

Życie w mieście

Jest co robić, ale warto mieć czas :)

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie żałuję, ale wiem, że bez wsparcia najbliższych byłoby krucho. Te studia wypierają z emocji, cierpliwości. Najpierw opluwają nas wykładowcy, potem pacjenci i rząd. Perspektywy zawodowe przy pracy "w normalnym wymiarze godzin" są przeciętne. Studia też zupełnie nie przygotowują do pracy w zawodzie. Ogrom przedmiotów zapychaczy. Wiedzy praktycznej minimum.

Kierunek lekarski, Śląski Uniwersytet Medyczny (ŚUM) - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

5

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Nauki jest dużo, ale można wszystko ogarnąć.
W Zabrzu przez cały pierwszy rok nie spotkałem się z żadnym chamstwem ze strony wykładowców i asystentów. Wręcz przeciwnie - wszyscy uśmiechnięci i pomocni.
Anatomia - preparaty niezbyt ładne, ale można się na nich nauczyć. W Zabrzu nie ma problemu z anatomią bo katedra jest mega pro - studencka.
Histologia - mimo wszelkim pogłoskom jak najbardziej na plus. Bardzo fajni prowadzący. W szczególności pani dr N, dr O dr W i mgr M - pomocni i znają się na swoim „fachu”. Histologia posiada bardzo dobrego kierownika ćwiczeń, który stawia jasno sprawy zaliczeń, egzaminów itp.
Biofizyka - moim zdaniem najbardziej nieprzydatny przedmiot. Niestety ale wymaga mnóstwa czasu - szczególnie nieszczęsne sprawozdania. Prowadzący spoczko, ale niektórzy naprawdę wymagają bardzooo dużo i zwracają sprawka do poprawy po kilka razy.
Chemia z elementami biochemii - jak najbardziej na plus.
Biologia molekularna i genetyka - wspaniała katedra - krzywdy nie zrobi.
Reszta przedmiotów też bez zarzutu.
Niektóre bardziej przydatne, inne mniej.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Nie miałem okazji jeszcze poznać oferty kół naukowych, ale z tego co słyszałem jest ich dużo i można w nich zdziałać naprawdę fajne rzeczy.
Plus ŚUM to jednak uczelnia z tradycją i doświadczeniem w nauczaniu wiec dodatkowy atut.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Super - wydział w Zabrzu ma to do siebie, że jest nas mała ilość w porównaniu z Katowicami. Dlatego panuje u nas rodzinna atmosfera.

Jak jest z mieszkaniem?

Można znaleść kawalerkę od około 1300 zł.
Ceny poszły sporo do góry z racji na inflację itp.

Życie w mieście

Zabrze jak Zabrze.
Stare urokliwe miasto w którym nic się nie dzieje.
Na minus wielki syf i pijaństwo w mieście.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Jak najbardziej polecam wydział w Zabrzu. Póki co nie mogę na nic narzekać.

Kierunek lekarski, Uniwersytet Medyczny w Łodzi - opinia studenta I roku studiów stacjonarnych

1

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Według mnie jeśli to pierwsze studia to cały czas wolny trzeba poświecić na naukę - nie wierzcie, że jest ktoś kto zdał pierwszy rok bez nauki w weekendy. Trzeba się uczyć tego co na każdej uczelni, ale oprócz tego jest moduł chemiczno-fizyczny, który skutecznie zmniejsza ilość studentów przyjętych na pierwszy rok. Osoby dobre z chemii i fizyki dają radę, ale te które nie zdawały chemii na maturze lub nie do końca rozumieją ten przedmiot maja naprawdę pod górkę i większość wylatuje przez ten moduł a nie przez anatomię chociaż i tacy się zdarzają. Ja niestety miałam braki z chemii i nie udało mi się tego zdać. Teraz studiuje inny kierunek, więc nie wiem jak jest na kolejnych latach.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Ciężko powiedzieć po pierwszym roku

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Studenci ok, chociaż denerwuje mnie okazywanie wyższości nad studentami innych kierunków. Profesorowie i asystenci dużo wymagają, mało wiedzy przekazują, cześć potrafi studenta zmieszać z błotem niestety

Jak jest z mieszkaniem?

Taniej niż w Warszawie, drożej niż w Radomiu. Nie wiem jak akademiki ale mieszkania bardzo poszły w górę (przez wzrost rat kredytów hipotecznych) ale to chyba wszędzie. Im bliżej centrum tym drożej, ale warto dopłacić i móc na okienkach wrócić do mieszkania.

Życie w mieście

Miasto nie za piękne, jak się mieszka w dobrej lokalizacji to dojazdy bez problemów, im dalej od uczelni tym gorzej.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie udało mi się dotrwać do końca pierwszego roku pomimo systematycznej nauki, więc nie będę polecać tego kierunku - teraz studiuje stomatologie i wszystko zdane w pierwszym terminie a stresu dużo mniej. Niezdecydowanym polecam lekarski w innym mieście a jeśli musi być Łódź to inny kierunek (MON lub stome, gdzie atmosfera jest super). Nie kierujcie się „ prestiżem” uczelni lub kierunku, wybierzcie lepiej miejsce, gdzie wasze zdrowie psychiczne nie ucierpi.

Kierunek lekarski, Uniwersytet Opolski - opinia studenta II roku studiów stacjonarnych

2

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Wcześniej sporo nauki, teraz podobno bardzo dużo, generalnie zakład biochemii nigdy nie ułatwiał sprawy, czy to za kadencji gumy, czy teraz. No a od tego roku anatomia, z w miarę chillowego przedmiotu, stała się czymś co można porównać z przeżyciem Wietnamu bądź Guantanamo. Głównie dzięki dr hab. Wiśni, który uznał, że jedna filia gnojenia studentów to za mało i pora rozszerzyć działalność. Brak zaangażowana koordynatora przedmiotu nie pomaga.

Czasu na naukę schodzi zdecydowanie więcej niż jest w rzeczywistości potrzebne. Nie tylko dlatego, że te studia są trudne, bo tych ważnych i przydatnych rzeczy nie jest tak dużo i często są proste. Problem w tym, że 2 zakłady, opisywane w tej opinii, wychodzą przed siebie, aby zaliczenie utrudnić. Czy to przez legendarne pytanie o występowanie laktazy u Eskimosów (high yield stuff), czy przez wymaganie zamiłowania do anatomii i bycia z podręcznikiem wiodącym w Bydgoszczy na ty.

Za moich czasów było *trochę* wolnego czasu, teraz dla wielu osób pewnie nie będzie go wcale. No chyba że ktoś jest jakimś anatomiczno-biochemicznym 5headem.

Jeżeli chodzi o podręczniki, to mi wystarczył zakup Graya, ale od tego roku, nieoficjalnie ale praktycznie, obowiązuje Bochenek, pieszczotliwie nazywany Adamem.
Także od tego roku można lecieć ze skanów z neta, ew. wypożyczyć w bibliotece, jak ktoś chce dźwigać w plecaku ciężar godny wojewódzkich zawodów w trójboju siłowym.

Na 2 roku, konkretniej na 3 semestrze, ktoś zdecydowanie zapomniał swojej porcji haloperidolu, ponieważ tylko schizofrenia uzasadnia w moich oczach wsadzenie egzaminów z fizjologii, anatomii (w tym szpilek), biochemii oraz kilku innych egzaminów razem, wychodzi 7 albo 8, już nie pamiętam (nwm czy w regulaminie nie jest coś napisane o max 4 na sesję, ale WL UO jest ponad prawem.)
4 semestr chillera, poza odrętwiającą świadomością, że kontakty z plugawym miejscem na kominka się nie kończą i ciągną przynajmniej do 5 semestru. No i pytanie czy komuś psycha nie siądzie do tego momentu.

Ogólnie, mnie się upiekło, bo covid, zdalne i, co najważniejsze, brak wiśni. Jakbym się rekrutował w tym roku to bym prędzej wybrał śum.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć zróżnicowany, zależy od prowadzącego i od preferencji studenta.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Podejście dr. hab. nauk pielęgniarskich opisałem powyżej, poza tym zlewka ze strony koordynatora tożsamego przedmiotu.

W kwestii biochemii, motto zajęć brzmi (nie dotyczy wszystkich prowadzących): "im więcej was na poprawie tym lepsza zabawa".
No i same wejściówki, które bardziej wymagają dobrze piszącego długopisu i 10-letniego doświadczenia w ręcznym notowaniu rozprawy sądowej, niż wiedzy, bo co z tego, że coś wiesz, kiedy masz 2 minuty (słownie: dwie; rus: две; jap. に) na jedno pytanie opisowe.
A jak już zdasz ww. wejściówkę, to musisz jeszcze zrobić doświadczenie, pod bacznym okiem prowadzącego, które i tak nie wychodzi, bo ów prowadzący nie zauważył, że w odczynniku pływa kawałek gipsu.

Jeśli chodzi o studentów to zależy ile karakanów będziecie mieli w grupie, zwłaszcza że te studia wyciągają najgorsze demony z człowieka.

Jak jest z mieszkaniem?

Jest ok.

Życie w mieście

Duże małe miasto, mało się dzieje.
Dojazd spoko, poza, kurcze pieczone, pediatrią w Strzelcach.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Nie wybrałbym drugi raz, te studia same w sobie są trudne, ale niektórzy prowadzący kultywują tutaj tradycję medycyny jako kierunku na którym masz się ze**ać. Głównie dotyczy to prowadzących przyjezdnych z innych uczelni, Ci młodzi z reguły są spoko*.
Powyższe nie byłoby problemem, gdyby nie fakt, że miłościwie nam panujący dziekan również ciepło w sercu trzyma ten dogmat (on uwalił anate i biochemię, to my też musimy).

*nie dotyczy zakładu biochemii

Strony